Już jest w koreańskim sklepiku. Wygląda bardzo dobrze, nie licząc oczywistych krzaczków i krzesełek. Więcej jutro, jak obejrzę.
E: It was I! Twas I what stole him. I be the witch of the wood. I am. I am that very witch. When I sleep my spirit slips away from my body and dances naked with The Devil. That’s how I signed his book. He made me bring him an unbaptized babe, so I stole Sam, and I gave him to my master.
Serio, bawiłem się doskonale. Horror niesamowicie klimatyczny, przepięknie wyglądający pomimo bardzo oszczędnego operowania kolorami, bo dominują tutaj szarobure barwy z okazjonalnymi plamami czerwieni i żółci (w sumie można wcisnąć pauzę w dowolnym momencie i to, co będzie na ekranie, nadawać się będzie do oprawienia w ramkę) z miażdżącym tłem muzycznym i potęgą aktorów.
Każdy zagrał tutaj co najmniej bardzo dobrze, od niemowlaka, poprzez bliźniaków i chłopca, aż na młodej dziewczynie, rodzicach i zwierzętach kończąc.
Historia jest prosta, by nie powiedzieć banalna, bo rodzinka żyje sobie na uboczu (z powodu spięć ze społecznością zostają zmuszeni opuścić bezpieczne mury i udać się w cholerę daleko), hoduje zwierzynę i warzywa i tyle. A potem szlag wszystko trafia, bo najmłodszy dzieciak znika, matka rozpacza, ojciec stara się jak może, a dzieciarnia po prostu się bawi.
Ten film się chłonie. Siedzisz, patrzysz i się cieszysz, a w miarę upływu czasu napięcie rośnie, bo rodzina zaczyna zdradzać coraz większe objawy paranoi. Jest to o tyle ciekawsze, że sama czarownica, jak i czary oraz diabły i wszystko co się z tym wiąże są gdzieś w tle, na dalekim planie i tylko parę razy naprawdę wszystko widać. Reszta to opowieści, modlitwy, kłótnie i zwyczajnie rozmowy w naprawdę fajnie stylizowanym języku, taki dramat rodzinny dotyczący wiary, życia i śmierci. Ale za to dramat pełen cudownych smaczków, jak zwierzaki patrząca się prosto w kamerę z perfidnym wyrazem pyska lub wręcz z nieobecnym spojrzeniem, jak szelesty i szmery dochodzące z lasu, jak pozornie zwyczajna zabawa małych dzieci, jak krótkie ujęcia czarownicy w jej chatce, jak plaga tocząca plony, jak zepsute jajko, jak kozie mleko z krwią i wiele, wiele innych, wspaniałych, acz drobnych rzeczy!
Czy jest to straszny film? Skądże. Ale wciąga jak cholera i przykuwa wzrok dosłownie wszystkim!
E: It was I! Twas I what stole him. I be the witch of the wood. I am. I am that very witch. When I sleep my spirit slips away from my body and dances naked with The Devil. That’s how I signed his book. He made me bring him an unbaptized babe, so I stole Sam, and I gave him to my master.
Serio, bawiłem się doskonale. Horror niesamowicie klimatyczny, przepięknie wyglądający pomimo bardzo oszczędnego operowania kolorami, bo dominują tutaj szarobure barwy z okazjonalnymi plamami czerwieni i żółci (w sumie można wcisnąć pauzę w dowolnym momencie i to, co będzie na ekranie, nadawać się będzie do oprawienia w ramkę) z miażdżącym tłem muzycznym i potęgą aktorów.
Każdy zagrał tutaj co najmniej bardzo dobrze, od niemowlaka, poprzez bliźniaków i chłopca, aż na młodej dziewczynie, rodzicach i zwierzętach kończąc.
Historia jest prosta, by nie powiedzieć banalna, bo rodzinka żyje sobie na uboczu (z powodu spięć ze społecznością zostają zmuszeni opuścić bezpieczne mury i udać się w cholerę daleko), hoduje zwierzynę i warzywa i tyle. A potem szlag wszystko trafia, bo najmłodszy dzieciak znika, matka rozpacza, ojciec stara się jak może, a dzieciarnia po prostu się bawi.
Ten film się chłonie. Siedzisz, patrzysz i się cieszysz, a w miarę upływu czasu napięcie rośnie, bo rodzina zaczyna zdradzać coraz większe objawy paranoi. Jest to o tyle ciekawsze, że sama czarownica, jak i czary oraz diabły i wszystko co się z tym wiąże są gdzieś w tle, na dalekim planie i tylko parę razy naprawdę wszystko widać. Reszta to opowieści, modlitwy, kłótnie i zwyczajnie rozmowy w naprawdę fajnie stylizowanym języku, taki dramat rodzinny dotyczący wiary, życia i śmierci. Ale za to dramat pełen cudownych smaczków, jak zwierzaki patrząca się prosto w kamerę z perfidnym wyrazem pyska lub wręcz z nieobecnym spojrzeniem, jak szelesty i szmery dochodzące z lasu, jak pozornie zwyczajna zabawa małych dzieci, jak krótkie ujęcia czarownicy w jej chatce, jak plaga tocząca plony, jak zepsute jajko, jak kozie mleko z krwią i wiele, wiele innych, wspaniałych, acz drobnych rzeczy!
Czy jest to straszny film? Skądże. Ale wciąga jak cholera i przykuwa wzrok dosłownie wszystkim!
17-04-2016, 21:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-04-2016, 21:48 przez raven.second.)





