Objaśniam i tłumaczę. Godless niby próbuje przypiąć sobie łatkę "westernu feministycznego" (pokraczny i nieprawdziwy zresztą tagline Welcome to no man's land). Robi to jednak na pół gwizdka i już widziałem recenzje narzekające, że w centrum jest konflikt dwóch białych facetów a nie takie fascynujące zagadnienia jak:
- czy ex-dziwka zdradza kochankę?
- czy gówniarz i czarna będą razem?
Takiego konserwatywnego zwolennika tradycyjnie szowinistycznych westernów jak ja irytuje z kolei obecność w serialu lesbijskiej power fantasy jaką jest Mary Agnes - do bólu stereotypowa lesba-babochłop która przy tym jest najmądrzejsza w mieście i z najmocniejszym kręgosłupem, zajebiście strzela z każdej broni, pomimo zakazanego ryja wyrywa najładniejszą laskę w mieście (która zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia)... Przy pozostałych bohaterach poznajemy ich przeszłość, widzimy mechanizmy jakie czynią ich tym, czym są - burmistrzowa jest czym jest bo ma być zajebista i tyle. No ale zostały mi dwa odcinki.
Wniosek jest taki: jak butch w westernie to tylko Cassidy albo Cavendish.
- czy ex-dziwka zdradza kochankę?
- czy gówniarz i czarna będą razem?
Takiego konserwatywnego zwolennika tradycyjnie szowinistycznych westernów jak ja irytuje z kolei obecność w serialu lesbijskiej power fantasy jaką jest Mary Agnes - do bólu stereotypowa lesba-babochłop która przy tym jest najmądrzejsza w mieście i z najmocniejszym kręgosłupem, zajebiście strzela z każdej broni, pomimo zakazanego ryja wyrywa najładniejszą laskę w mieście (która zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia)... Przy pozostałych bohaterach poznajemy ich przeszłość, widzimy mechanizmy jakie czynią ich tym, czym są - burmistrzowa jest czym jest bo ma być zajebista i tyle. No ale zostały mi dwa odcinki.
Wniosek jest taki: jak butch w westernie to tylko Cassidy albo Cavendish.
29-11-2017, 14:45





