.
Liczba postów: 28,059
Liczba wątków: 62
![[Obrazek: big-little-lies.jpg]](https://images.latintimes.com/sites/latintimes.com/files/styles/large/public/2019/05/15/big-little-lies.jpg)
Jako, że tematu nie ma, więc pewnie serial nie ma zbyt wielu fanów, to napiszę tutaj parę zdań o pierwszym odcinku drugiego sezonu Big Little Lies.
Pierwszy sezon uważam za niemalże arcydzieło (mocna 9tka), ale tak jak większość fanów byłem i wciąż jestem zdania, że to powinna być mini seria, a nie serial. Drugi sezon zaczyna się właściwie dokładnie tak, jak się spodziewałem - laski przeżywają co zrobiły, przerysowana jak zawsze Meryl Streep będzie węszyć cóż to się stało, a w tle kolejny rok szkolny, problemy małżeńskie i tak dalej. No dobrze się to ogląda, tak jak każdy drugi sezon świetnego serialu w którym polubiło się bohaterów, jest to dalej ślicznie nakręcone, dobre dialogi, fajny flow, montaż, klimat Monterey, ale niestety ma to już w pierwszym odcinku posmak tasiemca w którym po prostu oglądamy dalsze losy lubianych postaci, nawet jeśli nie ma zbytnio co pokazywać. Może jestem przewrażliwiony, ale moja ulubiona z pań z pierwszego sezonu, czyli Renata już wydaje się być trochę przerysowana.
Póki co nie widzę potencjału w żadnym wątku, szanse, że dorówna to pierwszemu sezonowi są nikłe, ale jest na tyle fajnie, że co tydzień będę oglądać.
14-06-2019, 20:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2019, 19:53 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,140
Liczba wątków: 8
(14-06-2019, 20:18)simek napisał(a): Jako, że tematu nie ma, więc pewnie serial nie ma zbyt wielu fanów, to napiszę tutaj parę zdań o pierwszym odcinku drugiego sezonu Big Little Lies.
Póki co nie widzę potencjału w żadnym wątku, szanse, że dorówna to pierwszemu sezonowi są nikłe, ale jest na tyle fajnie, że co tydzień będę oglądać.
Dla mnie na razie trzyma poziom pierwszej serii, tylko że ja nie uważam za arcydzieło 1 serii, ale za bardzo dobrą produkcję. Też nie chciałem drugiej serii, ale po dwóch odcinkach jestem na TAK. Więc podzielam zdanie większości recenzji przedpremierowych, z którymi się spotkałem. Widać, że twórcy mają pomysł na historię jak ją ciągnąć. A odejście z ekipy Valee razem z jego zdjęciowcem i montażystą nie spowodowało jakiegoś zbyt dużego spadku w tym jak serial wygląda, bo nowa reżyserka próbuje udawać styl Valee, ale też coś dodaje od siebie. I wyszło dobrze, odcinek zleciał szybko, Choć zaskoczyło mnie że Valee jest wymieniony jako jeden z ośmiu montażystów przy każdym odcinku, czyli chyba jakimś tam udział w serialu ma, a to on przecież w dużej mierze odpowiadał za to jak serial był zrobiony i wyglądał w 1 serii.
Podobnie jak w 1 serii, a przynajmniej pilot, trzyma wysoki poziom, jeśli chodzi o montaż, zdjęcia, reżyserię. No i aktorsko wszystkie panie mają kilka popisowych scen, ale wiadomo od dawna, że Kidman, Dern i Witherspoon to świetne aktorki są. Młodsze koleżanki im nie ustępują. Podoba mi się też że Streep nie gwiazdorzy, nie szarżuje aż tak (może poza jedną sceną z krzykiem), tylko jest takim bonusem do historii. Gra świetnie, ale też nie dominuje nad innymi paniami, nie niszczy ich swoją grą, wszystkie grają na podobnym poziomie. Bardzo dobre rozpoczęcie sezonu.
Drugi odcinek jeszcze lepszy dla mnie jak pierwszy. Każda z aktorek ma co grać i pokazuje pełnie swojego talentu, wszystkie panie mają kilka popisowych scen. No i czekam na wspólną scenę Laury Dern i Meryl Streep, to będzie nowy poziom szarżowania. Może jedynie Zoe Kravitz na razie snuje się po planie, ale liczę na to, że dadzą jej coś więcej do grania w kolejnych odcinkach. Zaskoczyło mnie jak akcja przyśpieszyła w drugim odcinku, ale nie ma wrażenia że śpieszą się z fabułą.
18-06-2019, 23:16
.
Liczba postów: 28,059
Liczba wątków: 62
(18-06-2019, 23:16)michax napisał(a): Drugi odcinek jeszcze lepszy dla mnie jak pierwszy. Każda z aktorek ma co grać i pokazuje pełnie swojego talentu, wszystkie panie mają kilka popisowych scen. No i czekam na wspólną scenę Laury Dern i Meryl Streep, to będzie nowy poziom szarżowania. Może jedynie Zoe Kravitz na razie snuje się po planie, ale liczę na to, że dadzą jej coś więcej do grania w kolejnych odcinkach. Zaskoczyło mnie jak akcja przyśpieszyła w drugim odcinku, ale nie ma wrażenia że śpieszą się z fabułą.
Tak, drugi odcinek lepszy, ale to dlatego, że zastosowali stary dobry sposób na rozkręcenie fabuły, czyli shit hits the fan :) To znaczy, jedno szambo już wybiło (tożsamość ojca Ziggy'ego), czekamy na szambo numer dwa, czyli która pani złamię zmowę milczenia.
Jak zwykle nie zgodzę się co do Meryl, bo jak na mój rozum, to gwiazdorzy jak w każdej roli od 15 lat, ona nie gra wścibskiej, zrozpaczonej babci, tylko Meryl Streep, która tym razem jest zrozpaczoną babcią. Ale może jej po prostu nie lubię :P
19-06-2019, 09:39
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
może i jej nie lubisz :P
na pewno ma świetnie napisana rolę i jej pasywno-agresywne dialogi ogląda się bardzo dobrze.
pierwszy odcinek euforii mnie rozczarował, bo niby wizualnie zrobione jest to dobrze, ale w samej historii nie ma nic co by bardziej zainteresowało
tak że o.
19-06-2019, 10:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-06-2019, 10:38 przez f.lamer.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,140
Liczba wątków: 8
Ja mam do Streep obojętny stosunek:) Zwłaszcza świetne ma sceny z Witherspoon, to jak sobie nawzajem dogryzają.
19-06-2019, 12:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-06-2019, 12:52 przez michax.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,967
Liczba wątków: 15
Ja tam żałuję, że to jednak nie Glenn Close albo Gina Davies nie grają tej roli. Mniej oklepane wybory, a wcale nie gorsze aktorki
19-06-2019, 13:47
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Obejrzałem 2 odcinki nowego sezonu Big Little Lies... i mam mieszane odczucia. Z jednej strony ciekawa historia i nieźle nagmatwane psychologicznie relacje między bohaterkami... Z drugiej część postaci mnie irytuje.
Jakiś łańcuszek niemoralnych postaci - Madeleine była główną bohaterką 1 sezonu, a to jak potraktowała swojego męża odbiera mi wszelką sympatię do niej. Podobnie jej były jako stalker, czy matka Bonnie.
Na plus Shailene Woodley (ona zawsze jest na plus xd), Meryl Streep której postać jest zniuansowana i Nicole Kidman, która ma tu chyba najbogatsze relacje ze wszystkimi - praktycznie stała się osią wydarzeń. Może tylko aż nazbyt dużo nawrzucali powolnych ujęć jej cierpniętniczego zamyślenia - zresztą identycznie jest z Bonnie. A ze wszystkich chyba i tak najbardziej szkoda mi Eda.
23-06-2019, 00:55
.
Liczba postów: 28,059
Liczba wątków: 62
Ed to ostoja normalności w tym pojebanym miasteczku :)
Jak znajdę chwilę to postaram się odszukać posty o pierwszym sezonie i stworzyć temat dla BLL.
23-06-2019, 08:43
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,859
Liczba wątków: 14
W 1 sezonie mamy wątek przewodni: wiemy, że kogoś zabito i co odcinek zbliżamy się do odkrycia kart.
Jak wygląda sytuacja z 2? Czy jest jakaś tajemnica?
23-06-2019, 15:31
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Nie, to jest bezpośredni ciąg dalszy tamtej historii. Tu jest raczej budowanie napięcia i dramatu, konfliktów psychologicznych.
Przybywa matka Perry'ego (Meryl Streep), żeby wyjaśnić śmierć syna. Nie ufa żadnej z piątki bohaterek, które w dodatku są obgadywane przez większość miasteczka, a policja wciąż prowadzi dochodzenie. Poza tym chyba są zalążki konfliktów też na pierwszym planie i traumy.
23-06-2019, 15:51
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,859
Liczba wątków: 14
Dzięki za odpowiedź. Nie wygląda to tak zachęcająco jak 1 sezon, ale znowu ten zacząłem oglądać z powodu wątku kryminalnego, a koniec końców bardziej podobała mi się część obyczajowa. 2 pewnie za niedługo ruszę.
Poza tym kontrowersyjna (?) opinia: Reese > Nicole (aktorstwo w serialu).
23-06-2019, 16:19
.
Liczba postów: 28,059
Liczba wątków: 62
Jestem po trzecim odcinku (czwarty mam nadzieję, że dzisiaj) i kurde, przekonuję się do tego sezonu - wszystko się pięknie kręci, wychodzi coraz więcej syfu, robi się coraz większy burdel :)
Mamy poza tym scenę-perełkę w postaci przemowy Reese Witherspoon - WOW! No trzeba jej przyznać, że aktorsko pozamiatała w tym momencie, serio, widziałem gorsze monologi za które aktorzy zgarniali nominacje oscarowe albo nawet same statuetki (chociażby Lupita Nyong'o). Piękna sprawa.
Tak sobie myślę o postaci Meryl Streep, że szkoda, że po końcu drugiego odcinka nie poszła prosto na policję no ale widać nawet w wybitnych serialach musza się trafić chamskie cliffhangery, po których w kolejnym odcinku udajemy, że nie miały miejsca albo rozwadniamy temat zostawiając go na później :/
01-07-2019, 11:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-07-2019, 11:20 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
5 odcinek 2 sezonu jest pierwszym który określiłbym jako naprawdę słaby. Ciągłe retrospekcje z nocy wypadku zaczynają irytować, nudne, zbyteczne i kiepsko wmontowane zastępstwo wstawek z pierwszej serii.
Streep jest okej, podobnie jej bardzo dobrze napisana postać. Za to wątek matki Bonnie na zdecydowany minus. Sztuczne to i jakieś bez wyrazu.
Ciekawi mnie jednak gdzie to wszystko prowadzi, na razie nie widze zupełnie celu historii w drugim sezonie.
08-07-2019, 16:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2019, 16:49 przez Kuba.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
No jak to dokąd prowadzi, to chyba jasne, tym razem ze schodów spadnie Meryl.
:)
08-07-2019, 16:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2019, 16:56 przez Mierzwiak.)
.
Liczba postów: 28,059
Liczba wątków: 62
(08-07-2019, 16:48)Kuba napisał(a): 5 odcinek 2 sezonu jest pierwszym który określiłbym jako naprawdę słaby. Ciągłe retrospekcje z nocy wypadku zaczynają irytować, nudne, zbyteczne i kiepsko wmontowane zastępstwo wstawek z pierwszej serii.
Piąty jeszcze przede mną, ale już we wcześniejszych odcinkach te retrospekcje wkurzały - no ja rozumiem, że laski o tym rozpamiętują, ale ileż można to pokazywać? Póki co wygląda to tak, że fajnie wychodzą wątki-samograje, czyli wybicie szamba powstałego w pierwszym sezonie: kwestia ojcostwa Ziggy'ego, domyślanie się policji i Meryl Streep, że naprawdę było to nieumyślne zabójstwo, a nie wypadek, no a na całą resztę nie ma pomysłu, z nowych wątków fajny jest tylko ten o bankructwie Renaty.
08-07-2019, 17:46
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Wątek z Renatą jest okej, ale jeszcze musi wybrzmieć. Zresztą chyba za mało jej było w pierwszym sezonie abym był w stanie jakoś zaangażować się w historie upadku jej rodziny. Zwłaszcza, że na razie nie widać poważnych konsekwencji.
Mój problem z drugim sezonem leży chyba przede wszystkim w zmianie na stołku reżysera. Valee to kluczowy element sukcesu pierwszej serii i głównie dzieki jego niesamowitemu wyczuciu i talentu do budowania klimatu daje poprzedniej odsłonie dyche. Tutaj reżyserka kopiuje Valee, nie wnosi nic od siebie i stara sie aby widz nie widział różnicy, koniec końców całośc jest nieco toporna, momentami sztuczna i brakuje jej rytmu. Uważam, że nawet aktorskie szarże naszych pań w s01 były znacznie lepsze (oczywiście aktorki nadal wymiatają, zapomniałem jak wybitną artystką jest Reese).
Bohaterowie trzymają jednak poziom i nadal mnie obchodzą ich losy więc śledze dalej z ciekawością, zwłaszcza, że na dobrą sprawe zostały tylko dwie godziny.
Nie obraże sie jak w styczniu Meryl skończy z Globem, bez niej drugi sezon sporo by tracił.
Btw. Nowy sezon Stranger Things też niby spoko niby fajnie, ale dla mnie baaardzo mocno odstaje od poprzednich i posiada wiele irytujących wad. Coś kiepski rok dla sequeli, w moim odczuciu przynajmniej :/ o Detektywie czy GoT nie wspominam. Aż boje sie o Mindhuntera i The Crown.
09-07-2019, 17:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-07-2019, 17:34 przez Kuba.)
.
Liczba postów: 28,059
Liczba wątków: 62
Strasznie trudno mi oceniać ten sezon, sam nie wiem czy mi się to podoba :D z jednej strony świetnie się to ogląda, no ale ja uwielbiam oglądać bohaterów popełniających każdy możliwy życiowy błąd, z drugiej ta fabuła wydaje mi się grubymi nićmi szyta i dosyć prosta: taki wątek Celeste, wszyscy wiemy że to dobra matka i stara się z całych sił, więc wrzucimy jej trzy grzeszki na początku sezonu żeby teraz mogły wypłynąć na rozprawie sądowej i zrobić z niej niezrównoważoną laskę. Wątek Renaty i jej męża: gość też robił wszystko co najgorsze, kradł i bzykał nianię, straszna klisza. Z trzeciej strony :p prawdziwi ludzie też tak robią, robią rzeczy o których myślimy sobie "boże jakie to typowe" i popełniają każdy możliwy błąd do popełnienia.
Meryl Streep to normalnie żywa Nemizis dla wszystkich bohaterek, wydaje się pozbawiona emocji (gdy jakieś pokazuje to raczej gra) i jak burza idzie do przodu w celu ukarania wszystkich bohaterek, które emocje poniosły i teraz muszą za to zapłacić. Mam nadzieję że podczas jej przesłuchania będzie od emocji skwierczeć, ale u widza.
No kurde i uwielbiam i nie lubię tego sezonu.
15-07-2019, 21:38
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,997
Liczba wątków: 11
Oglądam to ciurkiem i jestem po 4 odcinku 2 sezonu. Ogląda sie to dosc dobrze, serial niesamowicie dobrze wyglada od strony aktorskiej (Laura Dern gra kapitalnie, Reese Weetherspoon niewiele gorzej), dobrze sa postaci rozpisane i sa dosc prawdziwe. Potrafi ten serial nawet wciagnac i oglada sie to dobrze.
Pewnie bedzie trzeci sezon bo jakos nie moge sobie wyobrazic aby jakos te historie zamknieto sensownie w tym roku.
15-07-2019, 22:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-07-2019, 23:23 przez Doppelganger.)
.
Liczba postów: 28,059
Liczba wątków: 62
Jeden odcinek do końca, więc obstawiam, że podczas zeznań Meryl Streep któraś z głównych bohaterek powie coś takiego, że ich wina stanie się oczywista, a trzeci sezon będzie kręcił się wokół procesu o morderstwo.
15-07-2019, 23:11
Stały bywalec
Liczba postów: 3,140
Liczba wątków: 8
W czasie premiery 2 serii Kelley powiedział, że pisali ten sezon tak jakby to był koniec. Oczywiście to nic nie znaczy, bo to miała być miniseria, ale z takiej wypowiedzi wynika, że serial jakoś tam zakończy się w finale. A też aktorki jak np. Kidman, Witherspoon zaangażowane są już w inne seriale (i filmy). Więc nawet jak powstanie kolejna seria to nie za szybko.
Mnie ogląda się bardzo dobrze ten sezon, świetna rozrywka. Najnowszy odcinek to powrót do dobrej formy, po słabszym poprzednim, ale reszta odcinków też trzyma poziom. Chyba jedynie nie leży mi wątek z mamą Bonnie, ale z drugiej strony w ostatnim odcinku Zoe Kravitz miała świetną scenę.
Bardzo dobrze się ogląda, ale też każdy kolejny epizod potwierdza, że tak naprawdę oglądam operę mydlaną zrealizowaną na najwyższym poziomie i zagraną świetnie przez doskonałe aktorki, ale jednak operę mydlaną.
A jak w poprzednim odcinku pojawił się wątek chłopaka który może być gliniarzem, to w tym momencie śmiechłem, bo to było tak typowe dla oper mydlanych, choć w dzisiejszym odcinku z tego wybrnęli. Chyba że w finale okaże się, że jednak chłopak Jane to gliniarz, że okłamał ją.
W ogóle to jestem pod wrażeniem jak to dobry sezon jest pomimo tego, jakie zamieszanie za kulisami panowało o czym można przeczytać tutaj.
https://www.indiewire.com/2019/07/big-little-lies-season-2-andrea-arnold-lost-creative-control-jean-marc-vallee-1202156884/
Dzięki artykułowi na IW wiem dlaczego serial ma tak dużo montażystów w 2 serii, w tym Vallee, czemu odcinki trwają tylko 43 minuty i skąd te podziękowania dla Vallee po każdym odcinku. Przyznać muszę że widać, że tempo czasami wydaje się za szybkie w odcinkach, jak przeskakują od jednej sceny do drugiej, ale mimo tego co się działo za kulisami, to mnie to w ogóle nie przeszkadza, bo bardzo dobrze się ogląda (nie licząc piątego odcinka). A finał nie może być inny jak na sali sądowej, przecież to serial Kelleya:)
16-07-2019, 01:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2019, 01:09 przez michax.)
|