Bo ja wiem czy się zawiodłem? W sumie właśnie czegoś takiego się spodziewałem. Cały serial jest bardzo urodziwy, muzyczka przyjemnie przygrywa, kilka ról udanych (Daniels, McNairy, O'Connell w sumie też), ale z odcinka na odcinek treść staje się coraz bardziej żenująca. Wątku z Pinkertonem nawet nie chce mi się komentować, takie to było głupie (ale oczywiście w przytoczonej wcześniej scenie to facet wychodzi na idiotę). Finałowa batalia to ukoronowanie całego serialu - świetnie wygląda, ale sensu w tym za grosz.
Nadal uważam, że serial jest strasznie niezdecydowany co do kierunku. Z jednej strony mamy całkiem sprawnie zrealizowane westernowe klisze (konflikt Franka i Roya) z drugiej zaś próby odświeżenia formuły, którym już nawet sprawności nie można zarzucić.
5/10. Byłoby siedem, ale ta pani pożera aż dwa punkty:![[Obrazek: 45A2C4D600000578-5013851-image-m-81_1508875600136.jpg]](http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2017/10/24/21/45A2C4D600000578-5013851-image-m-81_1508875600136.jpg)
Bohaterka naszych czasów
Nadal uważam, że serial jest strasznie niezdecydowany co do kierunku. Z jednej strony mamy całkiem sprawnie zrealizowane westernowe klisze (konflikt Franka i Roya) z drugiej zaś próby odświeżenia formuły, którym już nawet sprawności nie można zarzucić.
5/10. Byłoby siedem, ale ta pani pożera aż dwa punkty:
![[Obrazek: 45A2C4D600000578-5013851-image-m-81_1508875600136.jpg]](http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2017/10/24/21/45A2C4D600000578-5013851-image-m-81_1508875600136.jpg)
Bohaterka naszych czasów
01-12-2017, 18:04





