Dziwny to film. Z jednej strony sporo mi się w nim podoba, z drugiej coś mnie od niego odrzuca, denerwuje, irytuje. Zombie bawi się w psychoanalityka i każe McDowellowi wygłaszać bełkotliwe, łopatologiczne przemowy o tym jak bardzo zły jest Myers. Halo! Wiemy to. Ma niepokojącego dzieciaka w roli głównej, ale umieszcza go w otoczeniu fatalnie napisanych i zagranych postaci. Ta rodzinka... litości. Co za porażka. Ogólnie rzecz biorąc to takie jajeczko częściowo nieświeże, momentami nawet bardzo, jak pod koniec, gdy Laurie pyta Loomisa czy to był Boogeyman, myślałem że padnę na ziemię. No i to fatalne "What the hell?!" gdy Myers rozbija szybę w samochodzie i chwyta Loomisa :lol:
PS. Za ten metalowy widelec należy się Zombiemu potężny kopniak. Co on sobie myślał?
PS. Za ten metalowy widelec należy się Zombiemu potężny kopniak. Co on sobie myślał?
21-01-2008, 21:20





