Ja się w zasadzie przez 3/4 filmu kompletnie nie mogłem wczuć w ten film. Jeśli chodzi o fabułę - to wszystko jakby już było, zabiegi realizacyjne z zaburzeniem chronologii wydarzeń moim zdaniem w tym przypadku nie miały jakiegoś większego wpływu na odbiór, zakończenie - tak jak napisał desjudi, rozczarowujące, choć {SPOJLER}nie uważasz, że jego mina w końcowej scenie nie mówi nam czasem tego, że sam do końca nie jest przekonany, czy dobrze zrobił? I może będzie tego jeszcze żałował?[KONIEC} . Świetna w tym filmie jest jednak Tilda Swinton i nie pogniewam się jeśli zdobędzie dziś Oscara, wręcz przeciwnie. Clooney jest dobry, ale chyba tylko dobry, Wilkinsona tam jakby trochę mało w tym filmie. Ogólnie powiem szczerze, że trochę mi się ten film ciągnął, prócz tego nie do końca byłem ciekaw co wydarzy się za chwilę - gdyby w kinie była nagle awaria i kazaliby nam wyjść, furia byłaby pewnie krótsza niż w przypadku innych filmów ;) A co najważniejsze - minęło już kilka miesięcy od kiedy go oglądałem i nie dość, że prawie o nim zapomniałem, to na pewno nie chciałbym go oglądać drugi raz.
24-02-2008, 22:07






