No to oryginale i słabiastych sequelach postanowiłem obczaiłem zombiakowe podejście do Halloween:
Halloween - Najlepiej jest gdy Zombie robi po swojemu, a nie próbuje małpować oryginał - czy tylko ja chciałbym, żeby zamiast tej klasycznej maski to Myers zasuwał w tej pomarańczowej masce przykrytej kłakami (co samo w sobie jest świetne wizualnie)? Pierwsza połowa nawet jest ciekawa i odmienna, za to jak fabuła powtarza tą z 1978 roku, to już jest mniej fajne, jest kopiowanie scen z dużo gorszym skutkiem, szafowanie motywami muzycznymi z oryginału, fanservice'owe i to podlane nieznośnym edgy zdemoralizowano-młodzieżowym tonem. Ale przyznam, że parę rzeczy poprawiono i podobała mi się scena jak Laurie i jej psiapsiółki gdy pierwszy raz widzą Myersa, to nic z tego nie zrobiły i logicznie go wzięły za jakiegoś zboka. I ja tu jestem, to podobała mi sie cholernie scena jak Myers idzie za Laurie i pomiędzy przebitkami konarami pojawiają się na przemian Laurie i Michael. A potem Lautire cała happy idzie pomagać mamie w dekoracjach, a za nią w dali jest nasz psychopata. I finał naprawdę trzymał w napięciu i czuć było przerażenie i osaczenie bohaterki. Co do nowego staffu, to rodzinka Myersa może i przerysowana, ale słusznie Mental zauważył, że jedynym "złym" jest tylko ojczym. Nawet szlugów nikt z nich nie jarał czy chlał piwska. Casting młodego Myersa jest idealny - dzieciak ma perfekcyjnie wypisane zło na twarzy. Sceny śmierci udane - (drgawki chłopaka Judith - fajny szczegół). Sceny w psychiatryku słabe i jako, że widziałem wersję reżyserska to się spytam - co to kurła miało być z tą sceną gwałtu (fakt, logiczniejsza od tej sceny z kina)?! Genialnie wypadła też scena . I co to było na miejscu nagrobka - O fuck! Reasumując - jako remake ostatecznie daje radę, choć wolałbym, by Zombie jednak pozwolił na stanie o własnych nogach.
7/10
Halloween 2 - no ten film mi się lepiej przypadł do gustu. Najsłabszym elementem poprzednika było cytowanie oryginalnej serii, tak tutaj już Zombie bawi się w autorskie kino i bardziej się uzewnętrznia jego styl jak mniemam (Oba Halloween to moje pierwsze filmy Zombiego). Prawie logicznie pokazano wszystkie następstwa filmu - Laurie zmienia się w świruskę z PTSDem, Annie jakoś idzie dalej i ożywienie Myersa wypada dużo wiarygodniej i też nie dziwi mnie, że w tym filmie zmienił się w bezdomnego Alana Moore'a na sterydach. Napisałem prawie, bo nie przekonuje mnie zmiana charakteru Loomisa - w poprzednim filmie nie wskazywało na to, żeby ten miał być jakimś nieczułym bucem myślącym o sławie. Zwłaszcza, że koleś sam był ofiarą Myersa. I moim zdaniem sekwencja snu jest zbyt długa. Sceneria jest klimatyczna, zdjęcia robią dużo dobrej roboty i pierwsza scena z maszerującą Laurie i towarzyszącą muzyką - super. Podsumowując - film ten jest lepszy od pierwszej odsłony.
8/10
Halloween - Najlepiej jest gdy Zombie robi po swojemu, a nie próbuje małpować oryginał - czy tylko ja chciałbym, żeby zamiast tej klasycznej maski to Myers zasuwał w tej pomarańczowej masce przykrytej kłakami (co samo w sobie jest świetne wizualnie)? Pierwsza połowa nawet jest ciekawa i odmienna, za to jak fabuła powtarza tą z 1978 roku, to już jest mniej fajne, jest kopiowanie scen z dużo gorszym skutkiem, szafowanie motywami muzycznymi z oryginału, fanservice'owe i to podlane nieznośnym edgy zdemoralizowano-młodzieżowym tonem. Ale przyznam, że parę rzeczy poprawiono i podobała mi się scena jak Laurie i jej psiapsiółki gdy pierwszy raz widzą Myersa, to nic z tego nie zrobiły i logicznie go wzięły za jakiegoś zboka. I ja tu jestem, to podobała mi sie cholernie scena jak Myers idzie za Laurie i pomiędzy przebitkami konarami pojawiają się na przemian Laurie i Michael. A potem Lautire cała happy idzie pomagać mamie w dekoracjach, a za nią w dali jest nasz psychopata. I finał naprawdę trzymał w napięciu i czuć było przerażenie i osaczenie bohaterki. Co do nowego staffu, to rodzinka Myersa może i przerysowana, ale słusznie Mental zauważył, że jedynym "złym" jest tylko ojczym. Nawet szlugów nikt z nich nie jarał czy chlał piwska. Casting młodego Myersa jest idealny - dzieciak ma perfekcyjnie wypisane zło na twarzy. Sceny śmierci udane - (drgawki chłopaka Judith - fajny szczegół). Sceny w psychiatryku słabe i jako, że widziałem wersję reżyserska to się spytam - co to kurła miało być z tą sceną gwałtu (fakt, logiczniejsza od tej sceny z kina)?! Genialnie wypadła też scena . I co to było na miejscu nagrobka - O fuck! Reasumując - jako remake ostatecznie daje radę, choć wolałbym, by Zombie jednak pozwolił na stanie o własnych nogach.
7/10
Halloween 2 - no ten film mi się lepiej przypadł do gustu. Najsłabszym elementem poprzednika było cytowanie oryginalnej serii, tak tutaj już Zombie bawi się w autorskie kino i bardziej się uzewnętrznia jego styl jak mniemam (Oba Halloween to moje pierwsze filmy Zombiego). Prawie logicznie pokazano wszystkie następstwa filmu - Laurie zmienia się w świruskę z PTSDem, Annie jakoś idzie dalej i ożywienie Myersa wypada dużo wiarygodniej i też nie dziwi mnie, że w tym filmie zmienił się w bezdomnego Alana Moore'a na sterydach. Napisałem prawie, bo nie przekonuje mnie zmiana charakteru Loomisa - w poprzednim filmie nie wskazywało na to, żeby ten miał być jakimś nieczułym bucem myślącym o sławie. Zwłaszcza, że koleś sam był ofiarą Myersa. I moim zdaniem sekwencja snu jest zbyt długa. Sceneria jest klimatyczna, zdjęcia robią dużo dobrej roboty i pierwsza scena z maszerującą Laurie i towarzyszącą muzyką - super. Podsumowując - film ten jest lepszy od pierwszej odsłony.
8/10
29-11-2019, 19:54
Spoiler




