A ja tam się nie boję przyszłego kina. Patrząc na poruszony przez Was problem wyczerpywania się złóż paliw naturalnych, widzę dramat o skali przerastającej wielki kryzys gospodarczy sprzed II Wojny Światowej. Smutno mi to pisać, ale w moim odczuciu powinniśmy się cieszyć dzisiejszym kinem, bo za jakieś 10 lat staniemy w obliczu katastrofalnego wzrostu cen spowodowanego zachamowaniem transportu, brakiem energii elektrycznej. Pomijam fakt obniżenia standardu życia, świadczeń medycznych etc. Kino nikogo nie będzie obchodzić, bo wybuchnie wojna rodem z najgorszych koszmarów Toma Clancy'ego i wszyscy zginiemy w eksplozji termojądrowej, bo o ile ONZ nie odważy się użyć broni masowej zagłady, to kraje pokroju Chin czy Korei nie będą mieć takich oporów. A czemu wybuchnie wojna skoro każdy będzie cierpieć z tego samego powodu? W czasie kryzysu, kiedy poziom stresu sięga zenitu, wystarczy najmniejszy pretekst.
Dlatego nie bójmy się niekończących się sequeli i adaptacji gier komputerowych. Jak to powiedział Billy w Predatorze "We all gonna die".
Szczerze to popieram opinię, że ten temat jest zbędny i służy tylko zaspokojeniu grafomańskich zapędów forumowiczów.
Dlatego nie bójmy się niekończących się sequeli i adaptacji gier komputerowych. Jak to powiedział Billy w Predatorze "We all gonna die".
Szczerze to popieram opinię, że ten temat jest zbędny i służy tylko zaspokojeniu grafomańskich zapędów forumowiczów.
09-08-2008, 00:52






