(01-11-2022, 02:20)Paszczak napisał(a): Oj tam, oj tam, zaraz zamiatam. Nie zamierzałem rozpętywać tu wojny. Wojna to zło. Tak mi w kółko powtarzał pan reżyser Berger i po dwóch godzinach z hakiem musiałem mu uwierzyć.
A rozwiniesz o tym zakończeniu w książce vs to co robi film? Książkę chcę dopiero nadrobić i zaciekawiło mnie to.
Dla mnie też za mało jest fabuły, a za dużo prześliizgiwania się po kolejnych okropnościach wojny. Reżyser co chwila odwraca głowę do widza i mówi: "Patrzcie tu, widzicie? Wojna to zło. Widzicie? WIDZICIE? No to patrzcie jeszcze tu, i tu, i tu". W pewnym momencie jako widz mówię "Ok, już rozumiem, ogarniam, ogarniam, pokażcie teraz jakąś fabułę!". A tu dupa.
Technikalia są świetne, turpistyczne sceny bardzo turpistyczne, nie ogląda się źle, ale niedosyt jest. W dodatku film cierpi na chorobę wszystkich filmów "z ambicjami", czyli przeciąganie kadrów i ujęć co by widz dobrze się namyślił na co też patrzy i rozumiał, że to jest moment w którym ma się zadumać nad okropieństwem wojny (rekordzistą ostatnich lat w tym sposobie filmowania jest dla mnie Zimna Wojna).
The key of joy is disobedience.
01-11-2022, 09:17





