Ale stary topic - na ostatniej stronie działu :). Film akurat leciał w TV, to rzuciłem okiem.
Nawet gówniane filmy o Indianach były kiedyś lepsze. W przeciwieństwie do takiego Prey indiańscy wojownicy to nie suchoklatesy, jakoś tam czuć liźnięcie kultury rdzennoamerykańskich ludów, a Pocahontas podczas bitki wypada wiarygodnie. No i nikt nie próbował tworzyć moralitetu o przemijającej kulturze Indian i destruktywnym wpływie europejskich kolonizatorów. To miała być odmóżdżająca rozrywka oferująca efekciarstwo - tutaj film sra na zgodność historyczną, bo tu Wikingowie mają rogate hełmy (coś co nigdy nie miało pokrycia w faktach) i wyglądają jak bossowie z jakiejś gry komputerowej fantasy. A research do znajomości wschodnioamerykańskich plemion był ten sam co w disneyowskim Piotrusiu Panie. Jakbym obejrzał w momencie premiery, to może bym się ślinił.
A trza przyznać, że fabuła głupia jest jak but i przewidywalna jak diabli. Można wymieniać klisze - jak szefi Wikingów maca naszyjnik starego wodza, to wiedziałem że go zerwie, bo to zawsze dzieje się tak w filmach :D. Czy potem ta sama postać zabija zdradziecko swego henchmena. Jest nawet ta głupota/klisza w tego typu kinie, że główny hero mówi plemieniu, że bad guye są niezniszczalni, ale plemię i tak wie swoje. I potem dają się na własne życzenie dają się zabić - nic dziwnego, że dali się wytłuc jakimś europejskim śmierdziuchom :P. Hero prowadzi Wikingów przez zamarznięte jezioro, którego lód potem efektownie pęka. Co jak co, ale w Skandynawii są zaznajomieni z zimowymi warunkami i Wikingowie na pewno nie szli po lodzie - zwłaszcza w ociężałej zbroi. Poza tym, w jaki sposób bohater jest w stanie porozumiewać po islandzku, skoro przez całe dzieciństwo i adolescencję wychowywał wśród Indian? Takie rzeczy to jednak się zapomina i trzeba się ponownie uczyć podstaw.
Na pewno warto pochwalić zdjęcia i scenografię. Gorzej z teledyskowym montażem, ale jakoś uchodzi. Na duży minus zdawkowe co prawda ilości CGI, które jest słabe i na poziomie SyFy. I krew była chyba komputerowa.
Jak wikipedia donosi, film to znowu jankeski remake zagranicznego filmu. Stawiam, że norweski oryginał jest lepszy.
4/10
Nawet gówniane filmy o Indianach były kiedyś lepsze. W przeciwieństwie do takiego Prey indiańscy wojownicy to nie suchoklatesy, jakoś tam czuć liźnięcie kultury rdzennoamerykańskich ludów, a Pocahontas podczas bitki wypada wiarygodnie. No i nikt nie próbował tworzyć moralitetu o przemijającej kulturze Indian i destruktywnym wpływie europejskich kolonizatorów. To miała być odmóżdżająca rozrywka oferująca efekciarstwo - tutaj film sra na zgodność historyczną, bo tu Wikingowie mają rogate hełmy (coś co nigdy nie miało pokrycia w faktach) i wyglądają jak bossowie z jakiejś gry komputerowej fantasy. A research do znajomości wschodnioamerykańskich plemion był ten sam co w disneyowskim Piotrusiu Panie. Jakbym obejrzał w momencie premiery, to może bym się ślinił.
A trza przyznać, że fabuła głupia jest jak but i przewidywalna jak diabli. Można wymieniać klisze - jak szefi Wikingów maca naszyjnik starego wodza, to wiedziałem że go zerwie, bo to zawsze dzieje się tak w filmach :D. Czy potem ta sama postać zabija zdradziecko swego henchmena. Jest nawet ta głupota/klisza w tego typu kinie, że główny hero mówi plemieniu, że bad guye są niezniszczalni, ale plemię i tak wie swoje. I potem dają się na własne życzenie dają się zabić - nic dziwnego, że dali się wytłuc jakimś europejskim śmierdziuchom :P. Hero prowadzi Wikingów przez zamarznięte jezioro, którego lód potem efektownie pęka. Co jak co, ale w Skandynawii są zaznajomieni z zimowymi warunkami i Wikingowie na pewno nie szli po lodzie - zwłaszcza w ociężałej zbroi. Poza tym, w jaki sposób bohater jest w stanie porozumiewać po islandzku, skoro przez całe dzieciństwo i adolescencję wychowywał wśród Indian? Takie rzeczy to jednak się zapomina i trzeba się ponownie uczyć podstaw.
Na pewno warto pochwalić zdjęcia i scenografię. Gorzej z teledyskowym montażem, ale jakoś uchodzi. Na duży minus zdawkowe co prawda ilości CGI, które jest słabe i na poziomie SyFy. I krew była chyba komputerowa.
Jak wikipedia donosi, film to znowu jankeski remake zagranicznego filmu. Stawiam, że norweski oryginał jest lepszy.
4/10
23-08-2023, 00:56





