Waxwork - jak wypada ten remake niemieckiego Gabinetu figur woskowych Paula Leniego? Takie interaktywne muzeum to ja rozumiem. Jakbym miał 10 lat, to w tym muzeum i tego typu wystrojonnym bym się zakochał (jeżdżąc do Międzyzdrojów za małolata tamtejsze figury woskowe były stałym punktem, szczególnie końcowy segment z zdeformowanymi dziwolągami).
Początkowo starają się zachować jakąś tam powagę, która z biegiem minut się zatraca. Chociażby w finale, kiedy z ożywionymi figurami walczą ciżba pogromców w postaci emerytów. Inspektor z policji z przydupasem, którzy urwali się z jakiegoś Blues Brothers. Studenciaki, czyli główni bohaterowie, są bardziej płascy od smażonych przeze mnie naleśników i na nikim nie zrobią wrażenia ich "rozterki emocjonalne". No, ale wiadomo że młodzi ludzie z w filmach grozy służą za mięso armatnie i nośnik co krwistszych scen. A gore jest sporo i leje się krwi tyle co w randomowym odcinku Happy Tree Friends.
Co fajne jest to skakanie po różnych wymiarach danej wystawy. Na bazie tego pomysłu można byłoby zrobić jakiś serial antologiczny. I przy okazji te segmenciki ukazują, jaka jest bogata różnorodność w horrorze. A także widać nawiązania do poprzednich filmów grozy. Segment z mumią ma motyw muzyczny Mumii Karloffa, a segment z zombiakami to coś w rodzaju oryginalnej Nocy żywych trupów. Mnie urzekł moment, kiedy postać grana przez Davida Warnera dziwi, że teraz ze wszystkiego robią filmy :) (a młodzież zna klasyki tylko z licznych adaptacji).
Zabawa ta mnie się spodobała i chyba obczaję sequel.
7/10
Początkowo starają się zachować jakąś tam powagę, która z biegiem minut się zatraca. Chociażby w finale, kiedy z ożywionymi figurami walczą ciżba pogromców w postaci emerytów. Inspektor z policji z przydupasem, którzy urwali się z jakiegoś Blues Brothers. Studenciaki, czyli główni bohaterowie, są bardziej płascy od smażonych przeze mnie naleśników i na nikim nie zrobią wrażenia ich "rozterki emocjonalne". No, ale wiadomo że młodzi ludzie z w filmach grozy służą za mięso armatnie i nośnik co krwistszych scen. A gore jest sporo i leje się krwi tyle co w randomowym odcinku Happy Tree Friends.
Co fajne jest to skakanie po różnych wymiarach danej wystawy. Na bazie tego pomysłu można byłoby zrobić jakiś serial antologiczny. I przy okazji te segmenciki ukazują, jaka jest bogata różnorodność w horrorze. A także widać nawiązania do poprzednich filmów grozy. Segment z mumią ma motyw muzyczny Mumii Karloffa, a segment z zombiakami to coś w rodzaju oryginalnej Nocy żywych trupów. Mnie urzekł moment, kiedy postać grana przez Davida Warnera dziwi, że teraz ze wszystkiego robią filmy :) (a młodzież zna klasyki tylko z licznych adaptacji).
Zabawa ta mnie się spodobała i chyba obczaję sequel.
7/10
20-08-2024, 22:17





