Co znaczy, że "akurat moja taka opinia" Cię kompletnie nie dziwi?
Nie mam problemu z prostotą historii. Tylko, że w takim przypadku film powinien nadrabiać albo emocjami albo realizacja. Najlepiej jednym i drugim. A tu jedno i drugie jest na pół gwizdka.
Wypruwanie serca na szczycie piramidy po przejściu przez miasto oczywiście jest na papierze imponujące. Ale pokazane to nie jest w sposób budujący jakieś szczególne emocje. Ani jakoś wizualnie nie podnosi tętna. Przynajmniej mi. Wyrwane serce spoko. Ale może ja oczekiwałem, że ta krew zaleją kadr, na tle dzikiego tłumu. Nie wiem. Mel jest niezłym opowiadaczem, ale jeśli chodzi o inscenizacje scen, kadry to chyba trochę mu brakuje do najlepszych. Może to też kwestia kontrastu pomiędzy tym, jaki potencjał miały te sceny a tym, co z nimi Mel zrobił. To miasto, przyjęcie przez nie... no w rękach może niekoniecznie dzisiejszego, ale też nie szczytowego Scotta to by mogło być coś zajebistego. Zdjęcia może nie słabe, ale dupy nie urywają.
Doceniam wysiłek i bezkompromisowe podejście Mela, zatrudnienie nieznanych aktorów, język, krew i tak dalej. Nie jest to oczywiście zły film. Jest dobry. I tyle.
Nie mam problemu z prostotą historii. Tylko, że w takim przypadku film powinien nadrabiać albo emocjami albo realizacja. Najlepiej jednym i drugim. A tu jedno i drugie jest na pół gwizdka.
Wypruwanie serca na szczycie piramidy po przejściu przez miasto oczywiście jest na papierze imponujące. Ale pokazane to nie jest w sposób budujący jakieś szczególne emocje. Ani jakoś wizualnie nie podnosi tętna. Przynajmniej mi. Wyrwane serce spoko. Ale może ja oczekiwałem, że ta krew zaleją kadr, na tle dzikiego tłumu. Nie wiem. Mel jest niezłym opowiadaczem, ale jeśli chodzi o inscenizacje scen, kadry to chyba trochę mu brakuje do najlepszych. Może to też kwestia kontrastu pomiędzy tym, jaki potencjał miały te sceny a tym, co z nimi Mel zrobił. To miasto, przyjęcie przez nie... no w rękach może niekoniecznie dzisiejszego, ale też nie szczytowego Scotta to by mogło być coś zajebistego. Zdjęcia może nie słabe, ale dupy nie urywają.
Doceniam wysiłek i bezkompromisowe podejście Mela, zatrudnienie nieznanych aktorów, język, krew i tak dalej. Nie jest to oczywiście zły film. Jest dobry. I tyle.
11-11-2024, 22:29





