(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Co znaczy, że "akurat moja taka opinia" Cię kompletnie nie dziwi?
Ze zobaczylem wpis od Ciebie i od razu wiedzialem, ze bedziesz na "Nie". Czytam w myslach, I'm funny that way :)
(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Nie mam problemu z prostotą historii. Tylko, że w takim przypadku film powinien nadrabiać albo emocjami albo realizacja. Najlepiej jednym i drugim. A tu jedno i drugie jest na pół gwizdka.
Nie specjalnie jest sie sens spierac o subiektywne odczucia odnosnie emocji w filmie, ale kurcze, czytam co piszesz i ja naprawde nie wiem, jak mozna napisac, ze byly one w filmie na pol gwizdka. To samo sie tyczy realizacji.
Ten film przeciez kipi od emocji, zywych, surowych, ktore niesamowicie wybrzmiewaja w trakcie filmu, a genialne aktorstwo, w wiekszosci na wpol naturszczykow tylko to emocje podkresla. To samo sie tyczy realizacji, film za chwile bedzie miec 20 lat (DWADZIESCIA) i wyglada tak samo zajebiscie, jak w dniu premiery. Ten film, w obecniej formie sie nigdy nie zestarzeje i nie liczac moze sceny skoku z wodospadu, w ktorej widac jakas tam cyfrowa korekte to tu za bardzo nie ma sie do czego doczepic.
Pierwotny, brutalny, tetniacy zyciem swiat, gdzie Gibson wykorzystuje tak dzungle jak i zbudowane w realu (plus troche kompa) miasto, wraz z calym bogactwem scenografii, kostiumow i charakteryzacji. I to wszystko wyglada fenomenalnie, prawdziwie, z kamera umiejscowioana niczym w jakims dokumencie, a nie filmie - scena przejscia przez miasto to absolutny majstersztyk opowiadania/narracji obrazem.
(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Wypruwanie serca na szczycie piramidy po przejściu przez miasto oczywiście jest na papierze imponujące. Ale pokazane to nie jest w sposób budujący jakieś szczególne emocje. Ani jakoś wizualnie nie podnosi tętna. Przynajmniej mi.
No szkoda.
(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Wyrwane serce spoko. Ale może ja oczekiwałem, że ta krew zaleją kadr, na tle dzikiego tłumu. Nie wiem.
No przeciez masz scene trzymania uwalonego jucha serca na tle tlumu. I co ciekawe, sam film byl krytykowany za brutalnosc, gdzie w sumie jeszcze jakas jucha zalewajaca ekran to bylby zwykly schlock, camp i exploitaition.
(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Mel jest niezłym opowiadaczem, ale jeśli chodzi o inscenizacje scen, kadry to chyba trochę mu brakuje do najlepszych. Może to też kwestia kontrastu pomiędzy tym, jaki potencjał miały te sceny a tym, co z nimi Mel zrobił. To miasto, przyjęcie przez nie... no w rękach może niekoniecznie dzisiejszego, ale też nie szczytowego Scotta to by mogło być coś zajebistego. Zdjęcia może nie słabe, ale dupy nie urywają.
Gibson tym filmem, ktory glownie odpowiadaniem obrazem stoi, pokazal, ze potrafi byc jednym z najlepszych opowiadaczy w Holly. Imo.
(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Może to też kwestia kontrastu pomiędzy tym, jaki potencjał miały te sceny a tym, co z nimi Mel zrobił. To miasto, przyjęcie przez nie... no w rękach może niekoniecznie dzisiejszego, ale też nie szczytowego Scotta to by mogło być coś zajebistego. Zdjęcia może nie słabe, ale dupy nie urywają.
Wydaje mi sie, ze nie zrozumiales zalozenia inscenizacyjnego Apocalypto, gdzie Gibson celuje w dokumentalne poczucie realizmu, a zdjecia sa pod tym wzgledem IDEALNE. Zreszta, nie tylko jest tu masa swietnych ujec, ale celowo nie sa one typowo artystycznie-filmowe, bo zabiloby to surowosc i wspomniany wyzej realizm. Na moje to wyraznie przemyslana decyzja, ze nie ma tu typowych pocztowkowych, mozolnie sklejanych kadrow. To co jest dziala, jestes czescia tego spektaklu, swiat zyje i oddycha, wiecej nie trzeba.
Poza tym, nie kadrami ten film ma stac, zwlaszcza, ze piszesz tak, jakbys wlasnie obejrzal jakas produkcje Skurcza. Kolejna kwestia, Apocalypto kosztowalo 1/3 budzetu powstalego w tym samym czasie (rok roznicy) Kingdom of Heaven i jest to kino w zasadzie niezalezne. Ciezko w ogole tutaj dodawac Scotta do rownania, bo zdjecia.
(11-11-2024, 22:29)PropJoe napisał(a): Doceniam wysiłek i bezkompromisowe podejście Mela, zatrudnienie nieznanych aktorów, język, krew i tak dalej. Nie jest to oczywiście zły film. Jest dobry. I tyle.
No ok, dobry i tyle.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
12-11-2024, 01:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2024, 01:24 przez Bucho.)





