Są takie filmy, że je oglądasz, nudzisz się, ale równocześnie widzisz sceny co do których wiesz, że na pewno znajdzie się ktoś, kto będzie je uważał za cudowne przez sam fakt tego, że są realistyczne i Warfare w zestawie z opinią Paszczaka stanowią właśnie taki przypadek.
Są też filmy, które są przerostem formy nas treścią, a tutaj mamy przykład przerostu pomysłu nad formą i treścią, czyli że ani nie jest to jakoś cudownie nakręcone, ani nie trzyma w napięciu, nie ciekawi, za to jest zgodne z faktami - to całość pomysłu na film. I spoko, niech sobie będzie, ale niestety za cholerę to nie sprawia, że jest to dobry film. Taki odpowiednik posiłku w knajpie, który nie jest ani smaczny, ani pożywny, ale za to ekologiczny :)
Niby trochę doceniam chęć zrobienia czegoś innego niż kolejny wojenny film akcji, bo gdyby Warfare był tym drugim to zapewne bym go nie obejrzał, więc jakiś tam plus jest, ale ogólnie bieda. 4/10
Są też filmy, które są przerostem formy nas treścią, a tutaj mamy przykład przerostu pomysłu nad formą i treścią, czyli że ani nie jest to jakoś cudownie nakręcone, ani nie trzyma w napięciu, nie ciekawi, za to jest zgodne z faktami - to całość pomysłu na film. I spoko, niech sobie będzie, ale niestety za cholerę to nie sprawia, że jest to dobry film. Taki odpowiednik posiłku w knajpie, który nie jest ani smaczny, ani pożywny, ale za to ekologiczny :)
Niby trochę doceniam chęć zrobienia czegoś innego niż kolejny wojenny film akcji, bo gdyby Warfare był tym drugim to zapewne bym go nie obejrzał, więc jakiś tam plus jest, ale ogólnie bieda. 4/10
23-10-2025, 23:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2025, 23:03 przez simek.)






