(23-03-2026, 16:25)Scheckley napisał(a): Jest źle:
Akurat z Na galęzi to ja się bardzo często mijam z gustem, a odkąd zachwycal się serialem Władca Pierścieni z Amazona to ciężko mi traktować go poważnie. Opinie są różne, są takie że jest źle, ze jest średnio, że jest przyzwoicie i że jest dobrze (dziś na Się Zobaczy bardzo chwalili), raczej nie ma takich że jest super.
Filmowy epilog serialu cierpi na grzechy, które są w większości filmów, będącymi kontynuacją serialu, czyli jeśli nie znasz bohaterów, to za bardzo nie będziesz wiedział z jakimi postaciami masz do czynienia, a historia jest skondensowana do dwóch godzin, więc rozwoju historii takiej jak w serialu nie ma, jest dużo skrótów. I podobnie jest z filmem, bo ciężko powiedzieć coś więcej o bohaterach, szczególnie tych nowych, a nawet jak postacie, które były w serialu to też trudno powiedzieć coś więcej o nich, jeśli serialu nie znasz, np syn Tommy'ego, poza tym, że jest bardziej radykalny niż ojciec i Arthur byli w przeszłości.
Nie dziwię się głosom, że z tego filmu można by zrobić kolejny sezon sześcioodcinkowy, gdzie lepiej by rozwinięto starych i nowych bohaterów oraz wszystkie wątki, że cały wątek z faszystami lepiej by wybrzmiał i relacje Tommy'ego z synem też czy relacje z siostrą Tommy'ego. A nawet z tego filmu można by zrobić dwa sezony. Jeden dotyczący Tommy'ego i Arthura, szczególnie tego drugiego, ktory jest jednym z ulubieńców fanów PB. Nie mam nic przeciwko temu jak zakończono wątek Arthura, co pokazano w retrospekcjach. Nie poczułem się obrażony na to wydarzenie, ale jest jedna rzecz której się przyczepię.
A kolejny sezon mógłby być poświęcony właśnie temu co widzimy w filmie, czyli walce z faszystą granym przez Tima Rotha i relacjach ojca z synem, które to wątki lepiej by wybrzmiały. Obsada jest kozacka, a mamy też Ferguson, której wątek delikatnie zahacza o wątki magiczne ale nie przekraczają granicy. Podobnie szli w ostatnim sezonie gdzie też takie rzeczy byly. Obsada jest super, ale poza Murphy i Keoghanem to za bardzo nie mają co grać, grają tyle na ile im pozwala im scenariusz. Murphy jest świetny w roli umęczonego traumami Tommy'ego, którego życie i rodzina mocno doświadczyła.
A jak już wspomniałem o scenariuszu to powtórzę co pisałem po każdym sezonie PB, Steven Knighta nie uważam za specjalnie dobrego scenarzystę, co pokazuje swoimi innymi serialami i filmami, raczej to są średnie produkcje, a jak dobre to jest zasługa aktorów oraz strony technicznej. I tak było z PB, serial do poziomu kultu wyciągała obsada oraz strona audiowizualna. PB to nie serial jak np Americans, Better Call Saul, Sopranos, które pamięta się też za to jak były napisane, jak rozpisano bohaterów i wątki tylko pamięta się za obsadę oraz za zdjęcia i muzykę. Z każdym kolejnym sezonem PB wyglądał jeszcze lepiej technicznie, reżyseria zdjęć czy montaż scen pod muzykę to po prostu cudo. No i właśnie muzyka.
Nie mówię tylko o oryginalnej muzyce, która jest dobra, ale piosenkach, które dodawano do serialu. Nie mam na myśli tylko kawałka Cave'a, ale ogólnie większość numerów jakie pojawiały się w serialu to było coś interesującego. Nie zawsze to są kawałki, które ja słucham, ale idealnie pasowały i budowały klimat produkcji razem ze zdjęciami. PB oglądało się trochę jak taki długi teledysk z fenomenalnymi kawałkami muzycznymi. No i podobnie jest z filmem, który tak jak serial nie stoi scenariuszem, ale aktorami, reżyserią, a przede wszystkim stroną audiowizualną, która jest cudowna. Oprócz aktorstwa w PB zawsze najważniejsza była forma i tak samo jest w Immortal Man. Postawię 7/10, głównie za Cilliana Murphy'ego, ale też za zdjęcia i muzykę. Gdybym oceniał za sam scenariusz to dałbym 5, może naciągane 6/10, ale za te elementy podniosłem ocenę.
30-03-2026, 01:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-03-2026, 01:45 przez michax.)
Spoiler




