Nowy
Liczba postów: 70
Liczba wątków: 0
(12-01-2014, 20:01)Craven napisał(a): Shang Tsung gra szoguna
To mi wystarcza za recenzję.
Pakuję majtki (bo posikam się z wrażenia) i idę na film! :)
Swoją drogą, to 47 roninów było wspomnianych w filmie Ronin, ale to chyba nie o tę produkcję chodziło ;)
13-01-2014, 19:22
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Jest co najmniej 5-6 filmów prezentujących tą historię.
14-01-2014, 03:16
Stały bywalec
Liczba postów: 1,625
Liczba wątków: 5
I've seen things you people wouldn't believe...
14-01-2014, 08:17
Nowy
Liczba postów: 70
Liczba wątków: 0
(14-01-2014, 08:17)piwon napisał(a): odpuście sobie
Ja mam wielką słabość do złych filmów. A im gorszy, tym lepszy :)
14-01-2014, 12:26
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
W sumie recenzja mówi tyle - Film jest nudny, ma drewniane aktorstwo i niepotrzebne elementy fantasy.
Za godzinkę wychodze do kina ;)
14-01-2014, 13:05
Nowy
Liczba postów: 70
Liczba wątków: 0
(14-01-2014, 13:05)Gieferg napisał(a): W sumie recenzja mówi tyle - Film jest nudny
Za godzinkę wychodze do kina ;)
Podoba mi się Twoje podejście do recenzji :D
14-01-2014, 15:30
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
Przez pierwsze 90 minut myślałem, że będę miał problem ze wskazaniem jakichkolwiek poważniejszych wad. Film jest dokładnie tym czego oczekiwałem i choć nie jest to żadne wielkie kino, oglądało się przez większośc czasu naprawdę przyjemnie - muzyka, scenografia, klimat L5K - jak dla mnie bomba. Część filmu osadzona w Ako bez zarzutu, podobnie jak i całkiem niezła lokacja rodem z Piratów z Karaibów (Zombie Boya ewidentnie miało być więcej, musiał polec w montażowni) i przewidywalna ale fajna sekwencja z Tengu. No a potem mamy finałową konfrontację, która zaczyna się co prawda nieźle występ, wejście na zamek, eliminacja straży ale potem robi się niestety nijako i bardzo rozczarowująco. W sumie każdy istotny villain kończy w sposób po którym ma się ochotę powiedzieć "i co, to już?", a jednego potraktowano tak, że w ogóle ręce opadają. W skrócie - final showdown bez problemu i bez emocji i to największy problem tego filmu.
7/10 a do samego finału myślałem, że będzie więcej.
14-01-2014, 18:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-01-2014, 18:51 przez Gieferg.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Co do finału
Też miałem zonka, że Balrog skończył tak rozczarowująco, no ale widać zabrakło dla niego trzeciego bohatera, dla którego byłby bossem. Wiedźma - cóż no łba nie urywa. Kira natomiast kanonicznie zdycha jak szmaciarz i tchórz. W wielu wersjach opowieści dopadają go w łóżku jak rozpaczliwie chowa się pod futonem, jak dla mnie nawet kreatywnie jest z tym "wymuszonym seppuku".
Natomiast początek z występem teatru bardzo sympatyczny.
14-01-2014, 18:47
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
W tym scenariuszu: http://www.whoaisnotme.net/scripts/47R_2008_1.3.pdf
jest bossem dla Kaia, który tu występuje pod imieniem Minoru.
Cytat:The LOVECRAFTIAN SAMURAI. Kira’s fiercest warrior. The
demon that bested Minoru in the competition at Asano’s
castle. The bastard that lead Mika’s father to her doom.
His voice is the basso of funeral drums.
LOVECRAFTIAN SAMURAI
I bested you before, halfbreed.
(beat)
Kneel and I shall make it quick.
Minoru gently pushes Mika back from what’s about to occur.
MINORU
But this time I fight for more than
honor.
The two square off. This is a battle that had to happen.
And this time it won’t cease at first blood.
This time we will get to see how it truly ends.
LOVECRAFTIAN SAMURAI
So be it.
And with slashing swords and steel tentacles, the Gods of War
explode into combat!
(...)
Mika watches in horror as Minoru and the Lovecraftian Samurai
hack and slash at each other in the mother of all battles.
Minoru’s sword versus the demon fighter’s blade and whipping
tentacles.
The fight is a blur, but like their previous fight in the
arena, we again watch helpless as the TIDE SLOWLY TURNS
against Minoru.
The Lovecraftian Samurai repeatedly WHIPS OUT his heavy steel
dreadlocks to trap Minoru’s sword and strike down into his
shoulder. His back. His arm.
But the worst happens when Minoru goes to defend a lightning
fast attack -- that the Lovecraftian Samurai suddenly
REVERSES, COMPLETELY SEVERING Minoru’s little and ring
fingers from his right hand!
MINORU
GAAAAGHH!
The
koto
blade falls from Minoru’s grasp to clatter to the
floor. And in that instant, the Lovecraftian warrior SLINGS
his head around and LASHES his tentacles around Minoru’s
throat, YANKS the
ronin
close and --
MIKA
No!
-- STABS Minoru COMPLETELY THROUGH HIS CHEST!
Mika screams as she sees the bloody blade EXPLODE from
Minoru’s back.
The demon samurai yanks the blade out, then HURLS Minoru to
the ground like trash. Stomps on his chest and readies his
blade for the final, life-ending thrust.
Minoru lays there gasping, all the fight bleeding out of him
onto the floor with his life’s blood.
LOVECRAFTIAN SAMURAI
Your father should have done this
the moment you came out of the
womb, halfbreed whelp.
111.
And just as the Lovecraftian Samurai pulls back to strike --
We see Mika RISE behind him, Minoru’s sword held high! With
righteous fire, she CHOPS DOWN!
VFX - SLOW MOTION: But as the sword nears, the samurai
SENSES the threat and wheels around, the blow missing him by
the width of a strand of silk.
The sword clangs off the ground, and the demon samurai
SMASHES MIKA DOWN with a vicious steel-gauntleted backhand.
Mika crumples to the ground, and seeing that --
MINORU’S
-- switch is flipped. With a cry of rage, he rises from the
dead, ignoring the pain to snatch up his sword and throw
himself into one final all-consuming attack.
The Lovecraftian Samurai tries to counter with his tentacles
-- but Minoru SEVERS THEM WITH A SINGLE MIGHTY BLOW!
The samurai staggers back in shock, unbelieving, severed
tentacles clinking to the floor around him.
And that’s when Minoru finishes it. Sword whirling like a
helicopter blade, Minoru VIVISECTS THE BASTARD INTO NEAT
LITTLE SIX-INCH HORIZONTAL SLICES FROM HEAD TO FOOT
BTW, w zwiastunach zaspoilerowali ten najbardziej wkurzający moment w filmie.
14-01-2014, 21:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-01-2014, 23:10 przez Gieferg.)
Użytkownik
Liczba postów: 141
Liczba wątków: 1
Dobre przygodowe kino!
Lubię feudalną japonię, lubię fantasy, na film poszedłem bez jakichkolwiek wymagań poza dobrą zabawą - oczekiwałem rozwałki z katanami w roli głównej i w głównej mierze to właśnie dostałem.
Historia opiera się oczywiście na tytułowych 47 roninach i ich zemście - dodano wprawdzie postaci czy stworzenia odpowiednie dla mitologii azjatyckiej, jednak wydźwięk i sens oryginalnej opowieści pozostał niezmieniony. Tymczasem nie fabuła gra tu pierwsze skrzypce, a pojedynki i wszelakie sceny "batalistyczne" - i wszystko wypadło tu bardzo dobrze. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z fechtowaniem prawdziwym mieczem, jednak wygląda efektownie i bardzo dynamicznie. Problem widzę natomiast z efektami - o ile jeleniorożec i polowanie na niego wypadło bardzo ładnie i przekonywująco, tak ruchy mnichów ze świątyni Tengu ( ) rażą sztucznością i pewną dozą taniości.
Kolejnym zagadnieniem, które mi nie odpowiadało było aktorstwo. Keanu Reeves drewniany jak zwykle, jednak aktora lubię na tyle, iż na ekranie całkowicie mi nie przeszkadza. Irytujący jest natomiast język angielski w wykonaniu Japończyków - o ile niektórzy aktorze nie mieli żadnych problemów z wypowiadaniem kwestii i prawidłowym ich akcentowaniem ( Hiroyuki Sanada klasa jak zwykle, Kô Shibasaki) tak innym wyraźnie sprawiał trudność (Min Tanaka jako lord Asano, Rinko Kikuchi jako wiedźma), przez co zdania jakie wypadają z ich ust są całkowicie nieprzekonujące.
Irytują też wszechobecne wyjaśnienia pewnych japońskich zwrotów - shogun przemawia do dorosłego samuraja, używa zwrotu seppuku, po czym dodaje czym jest ten czyn i dlaczego musi go popełnić. Rozumiem, że są widzowie nieobeznani z kulturą kraju kwitnącej wiśni, jednak z samego kontekstu wydarzeń można domyślić się o co dokładnie święci - wylewanie kawy na ławę jest zbędne. Ten sam problem ma też scena w domu publicznym - zdradza całkowicie element zaskoczenia związany z pułapką zastawioną na roninów - po co, skoro kilka chwil później i tak widzimy na ekranie co się stało? Oprócz tego zabrakło mi jeszcze jednej sceny - pojedynku z "metalowym samurajem", o którym wspominali już poprzednicy. Postać robiła niezłe wrażenie i aż żal, że ją tak zmarnowano. Tak czy owak z końcówki jestem zadowolony - początek zamachu jest bardzo klimatyczny, a i walka z końcowym bossem jeżeli uznać że była nim wiedźma, a nie Kira nie ciągnął się w nieskończoność - był szybki i efektowny. Na plus zaliczyć też można bardzo ładne kostiumy.
Podsumowując, mimo minusów bawiłem się całkiem nieźle. Na koniec zadrżało mi serce, bo obawiałem się happy endu, kiedy to szogun nakazał wstrzymanie się z seppuku. Na szczęście film oszczędził taniości i poszedł zgodnie z linią wyznaczoną przez legendę. Ba! Końcówka potrafi nawet wzruszyć wrażliwe dusze, czego przykładem jest pewna pani w średnim wieku, która siedziała przede mną i szlochała cichutko. Koniec końców z sali kinowej wyszedłem z bananem na twarzy, usatysfakcjonowany z tego, co przed chwilą obejrzałem. 7/10
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."
17-01-2014, 15:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2014, 16:33 przez Don Diego.)
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
I znowu, jak w przypadku "The Lone Ranger", ból dupy krytyków o cholera wie co. Fakt, film ma swoje problemy, momentami spore, ale ogólnie jest to bardzo przyjemna przygodówka.
Plusy:
+ Sanada jako Oishi jest dość charyzmatyczny i daje radę, gość ma coś w sobie z takiego rasowego samuraja.
+ Rinko Kikuchi jako Wiedźma. Kompletnie przerysowana, ale skłamałbym stwierdzeniem że nie polubiłem tej postaci.
+ Klimatyczny soundtrack.
+ Choreografia walk.
+ Całkiem ładne to estetycznie.
+ Szybko zlatuje i nie nudzi.
+ Podejście z szacunkiem do Japońskiej kultury.
+ REWELACYJNA sekwencja występu teatralnego z zamachem. Aż znowu się rozmarzyłem za "Assassin's Creed" w Japonii.
+ Scenografia i kostiumy.
+ Brak Happy Endu. Ok, zbiorowe seppuku było pewne, ale sądziłem że po Hollywoodzku Kai, który technicznie samurajem/roninem nie był, będzie żył długo i szczęśliwie z Miką + Efekty na przyzwoitym poziomie...
Minusy:
- ...ale niczym specjalnie się nie wyróżniające.
- Poza Sanadą i Kikuchi, bardzo drewniane i złe aktorstwo.
- Dużo suchych, okropnych dialogów.
- Łopatologia! Shogun tłumaczący czym jest seppuku Lordowi Asano... seriously?
- Miejscami niefortunny montaż. Prolog wygląda jak z produkcji telewizyjnej, a i trudno wyzbyć się wrażeniu że z filmu wyleciała masa scen.
- Nieciekawe potraktowanie villainów. Ok, Kira to pierdoła, kapuję że ta postać miała chyba taka być. Ale nie za bardzo wiadomo o co chodziło Wiedźmie, no i całkowicie zlanie Żelaznego Samuraja.
Neutralnie:
+/- Kai i wątki fantasy. W filmie nie przeszkadzają, ale kiedy wytniemy postać Kijanki i całą fantastykę, historia nic nie traci, gdyż to nie ma żadnego znaczenia fabularnego! A więc po kiego było to wprowadzać, skoro nie robi się z tego żadnego pożytku? Zmarnowanie potencjału.
+/- Trochę irytuje to że film jest po angielsku, a nie po japońsku.
Takie 6+/10, pomimo sporych problemów jakie ta produkcja posiada, oglądało mi się ją całkiem sympatycznie. Przyjemna B-klasowa przygodówka, której chętnie obczaiłbym jakąś wersję reżyserską na Blu.
17-01-2014, 15:30
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
Cytat:Przyjemna B-klasowa przygodówka,
B-klasowa? Wut?
Cytat:Ale nie za bardzo wiadomo o co chodziło Wiedźmie
też wyglądało jakby coś wycięli. W pewnym momencie miałem wrażenie, że wiedźma chyba coś knuje bo nie sądziłem, że naprawdę myśli, że Oishi zginął w tej zasadzce, że może ma jakiś powód by coś kręcić przeciw Kirze, ale nie, nic z tych rzeczy.
17-01-2014, 17:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2014, 21:04 przez Gieferg.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,251
Liczba wątków: 67
Hmm, to w takim razie czniam kino i poczekam może na jakieś niepocięte blu
17-01-2014, 18:49
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Dopiero wczoraj znalazłem informacje, że ten film kosztował 175 milionów dolarów! Co? Gdzie? Jak? Po wyjściu z kina zapytany o budżet rzuciłbym może połowę tej kwoty.
PS: Ocenę pozostawię jednak wyższą, bo muzyka naprawdę fajna.
17-01-2014, 22:24
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
175 mln $ to taki oficjalny budżet, gdyż mówi się ze przez te wszystkie poprawki, dokrętki i przekładnie premiery sięgnął on ponad 200 mln $.
18-01-2014, 13:00
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Przyjemne kino rozrywkowe udanie łączące wątki fantasy z historycznymi. Podobał mi się klimat filmu, ukazanie w sposób baśniowy feudalnej Japonii. Wszystkie pojedynki wyglądały efektownie, zwłaszcza finałowa akcja w czasie występu teatralnego. Generalnie 47 roninów to udany film przy którym czas szybko zlatuje i jako kino fantasy/przygodowe sprawdza się bardzo dobrze.
Z minusów mogę powtórzyć wcześniej wspominane wrażenie, że film jest bardzo pocięty. Zapewne wynika to z problemów jakie miał film przy produkcji, ale wygląda jakby wycięto przynajmniej kilkanaście minut filmu. Szczytem absurdu jest opieranie reklamy filmu na Zombie Boya, który pojawia się na 30 sekund. Walki finałowe z bossami też można było lepiej zrealizować, zwłaszcza konfrontacje z srebrnym samurajem demonem czy czymkolwiek on był :) Poza tym miałem wrażenie, że gdyby Keanu używał swoich umiejętności na 100% od początku to sam pokonałby wszystkich przeciwników i nie potrzeba by było jakiegoś super finezyjnego planu.
6/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
22-03-2014, 14:46
Nowy
Liczba postów: 29
Liczba wątków: 2
Jakoś generalnie nie podszedł mi ten film. Wolałbym więcej elementów fantastycznych, a tak to w zasadzie wszystko było w trailerze i nie było żadnych niespodzianek. Poza tym czym dalej, tym gorzej w tym aspekcie. Początkowy potwór w lesie był świetny, niezła walka w porcie z mutantem, ale dalej już słabiej, demony za bambusami nieciekawe, a walka ze smokowiedźmą średnia. Samurajska otoczka w wydaniu hollywoodzkim do mnie nigdy nie trafia i podobnie tym razem, a te wszystkie tłumaczenia co to seppuku albo ronin, to totalne dno. Gdyby skrócić o 30 minut, zrobić z tego R-kę, dodać sporo juchy i jakieś cycki, to byłby w sam raz film pod browar, a tak to jego nijakość męczy przez dwie godziny. 4/10
31-03-2014, 19:54
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Plusy:
- Nie stwierdzono.
Minusy:
- Wszystko.
Dziękuję, dobranoc.
PS. Jestem zachwycony tym, że w zasadzie w całości japońska obsada dziejącego się w Japonii filmu mówi po angielsku. Jak również tym, że Japończycy w rozmowie ze sobą wyjaśniają sobie co to jest seppuku i kim jest ronin. Nosz kurva!!!!
19-04-2014, 22:38
Captain Skullet
Liczba postów: 20,307
Liczba wątków: 128
Cytat:Jestem zachwycony tym, że w zasadzie w całości japońska obsada dziejącego się w Japonii filmu mówi po angielsku.
Z Japońcami jest ten problem że jakby ich nie zagrali skośni to do dupy by to wyglądało, więc grają, a gadają po angielsku jak to mają w zwyczaju wszystkie postacie we wszystkich amerykańskich filmach osadzonych "dawno temu gdzieś tam" z Gladiatorem, Ben Hurem i Kleopatrą na czele, pominąwszy te, w których bariera językowa jest istotnym elementem fabuły (jak Ostatni Samuraj czy Szogun), tutaj nie jest istotna, więc dziwne to by było gdyby gadali po japońsku.
Serio, myślałem że tylko na FilmWebie mozna trafić na tak absurdalny zarzut.
PS. może w drodze wyjątku ten film kupię w steelbooku :)
20-04-2014, 00:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-04-2014, 01:01 przez Gieferg.)
|