Stały bywalec
Liczba postów: 2,987
Liczba wątków: 0
(13-09-2022, 15:28)Corn napisał(a): Bartholomew tyle się rozpisał, a nie wspomniał o najważniejszej postaci Ostatniego Władcy RiGCZu - generała Iroh.
Ależ wspomniał. Napisał, że Azula powinna go zabić.
(13-09-2022, 15:28)Corn napisał(a): Jeśli jednak drażni Cię infantylność produkcji, to sprawdź drugą część - Legendę Korry. Pierwszy sezon dostarcza to, czego brakowało Ci w oryginale - jest poważniejszy
Jak dla mnie absolutnie nie, humor jest tam naprawdę infantylny i słaby, kilka półek niżej niż w "Awatarze". Walki są super, ale reszta była mizerna - po pierwszym sezonie nie miałem ochoty sięgać po następne. Ale oczywiście to tylko moje zdanie, innym ludziom ma prawo się podobać :D
13-09-2022, 15:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-09-2022, 15:35 przez al_jarid.)
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,880
Liczba wątków: 15
Cytat:Ależ wspomniał. Napisał, że Azula powinna go zabić.
Faktycznie, muszę iść do okulisty ;)
Cytat:Jak dla mnie absolutnie nie, humor jest tam naprawdę infantylny i słaby, kilka półek niżej niż w "Awatarze". Walki są super, ale reszta była mizerna - po pierwszym sezonie nie miałem ochoty sięgać po następne. Ale oczywiście to tylko moje zdanie, innym ludziom ma prawo się podobać :D
Zabawne ja odwrotne wrażenia mamy :)
13-09-2022, 15:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-09-2022, 15:36 przez Corn.)
Uzurpator
Liczba postów: 1,490
Liczba wątków: 7
(13-09-2022, 15:16)marsgrey21 napisał(a): Z drugiej strony to nie prawda, że nikt nie ginie, cały klan Aanga zginął, matka Katary zgineła, księżniczka Yue zginęła, syn Iroh zginął, avatar Roku został pozostawiony na śmierć przez Sozina, Jet zginął i to była istotna śmierć, Admirał Zhao też zginął.
klan Aanga, matka Katary, syn Iroha, avatar Roku - występują tylko w retrospekcjach, zginęli przed wydarzeniami z bajki, więc nie wiem w którym momencie miałem się nimi przejąć
ksieżniczka Yue - postać pojawiajaca sie w 3. odcinkach, mająca może z 5 minut czasu ekranowego - ona z techniczego punktu widzenia nie ginie, a wraca do ksieżyca(?), by sie z nim zjednoczyć, ale ok, niech będzie
Jet - tutaj bym się zgodził...ale w odcinku z teatrem, któryś z bohaterów stwierdza, że w sumie to nie wiadomo czy umarł czy jednak przeżył - tak żeby widzom nie było było zbyt smutno
Admirał Zhao - ok, pochłoneła go jakaś wodna pieśc, zakładam, że wykitował, zaliczamy :)
Cytat:Bartholomew tyle się rozpisał, a nie wspomniał o najważniejszej postaci Ostatniego Władcy RiGCZu - generała Iroh.
jedyna sensowna postać. nowe serie powinny dotyczyć jego młodości, może rzuciłbym okiem.
Cytat:humor jest tam naprawdę infantylny i słaby, kilka półek niżej niż w "Awatarze"
bardziej infantylny niż slapstick i żarty na poziomie świnki Pepy, którymi raczyła nas "Legenda Aanga"?
daruje sobię raczej już uniwersum Avatara, obejrzałem, opinie mam wyrobioną.
Youniverse
13-09-2022, 23:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-09-2022, 23:52 przez Bartholomew.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,987
Liczba wątków: 0
(13-09-2022, 23:05)Bartholomew napisał(a): Jet - tutaj bym się zgodził...ale w odcinku z teatrem, któryś z bohaterów stwierdza, że w sumie to nie wiadomo czy umarł czy jednak przeżył - tak żeby widzom nie było było zbyt smutno
To nie tak. Jego śmierć jest faktem, to kanoniczne itp., ale sama scena została przedstawiona mało konkretnie, jakby bez postawienia kropki nad i, bo producenci się niby wtrącili. A scena w teatrze i ta kwestia, że śmierć Jeta była bardzo niejasna, miała być właśnie takim trochę prztyczkiem w nos pod adresem producentów, którzy nie pozwolili przedstawić śmierci Jeta bardziej jednoznacznie.
(13-09-2022, 23:05)Bartholomew napisał(a): Cytat:humor jest tam naprawdę infantylny i słaby, kilka półek niżej niż w "Awatarze"
bardziej infantylny niż slapstick i żarty na poziomie świnki Pepy, którymi raczyła nas "Legenda Aanga"?
Kurde, nie oglądam "Świnki Peppy", więc nie wiem, ale skoro mówisz, że poziom żartu jest jak w "Avatarze", to może powinienem rzucić okiem. Bo mnie akurat "Avatar" bawił. To było dawno temu, ale jednak.
Wszystko tu jest kwestią gustu. Moim się nie sugeruj, bo wychodzi, że odbieramy ten serial całkiem inaczej. A skoro tak, to może właśnie gust Corna, który woli "Legendę Korry", okaże się zbieżny z twoim.
14-09-2022, 01:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-09-2022, 01:27 przez al_jarid.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,437
Liczba wątków: 29
Vampire Hunter D - mój spooktober to okazja do przejrzenia różnych podgatunków, krajów i stylów. Tak więc znalazło się miejsce na animację (zanotować znowu: w następnym październiku obejrzeć jedną z tych horrorowych animek dla dzieci, których się nie nadrobiło). A tak się składa, że dziś mam w bibliotece spotkanie obchodzące Dzień Animacji.
Najlepiej wypada scenariusz. Co prawda to standardowa opowieść o samotnym wojowniku, który kopie dupska wrogom w nieprzyjaznym środowisku. Po odpowiednio długim wstępie jest nieustanna akcja, gdzie D pokonuje kolejne maszkary niczym bossów w grze video (byłby z tego spoko arcade). Ale też nie ma ciągłej akcji i są momenty przestoju, a postacie niekiedy zmieniają strony. Główny antagonista odpowiednio złowrogi - stary dziad, który chce hajtnąć młodą dziewuszkę mogącą robić mu za wnuczkę, głównie z nudów. No i postać dziecka nie wkurwia, a to zawsze plus.
Animacja wciąż dobra, choć widać że powstała na rynek domowy. M.in. płynność znacznie mniejsza, a i zamek Hrabiego na zewnątrz dość biednie wyglądający, bardziej jak ze kreskówki z lat 60. Muzyka też taka sobie - głównie połuczyny po Koszmarze z ulicy Wiązów , a napisach końcowych jakieś disco nippono
Voice acting bardzo dobry. Swoją drogą lekarzyna mówiący o konsekwencjach obozu dla zakażonych brzmiał bardzo podobnie do śp. Andrzeja Gawrońskiego i nie miałbym przeciwko, gdyby te klasyki anime otrzymały polską wersję językową.
7/10
24-10-2022, 16:41
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,835
Liczba wątków: 4
Akiry nie widzialem pewnie z 15 lat. Musze zrobic powtorke, zapominalem jak oblednie to anime wyglada:
Gdyby tak powstalo jeszcze jakies (tzn.obecnie i tak wygladajace) 80s style s-f anime.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
24-10-2022, 17:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-10-2022, 19:05 przez Bucho.)
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,354
Liczba wątków: 30
OGUPEE, obadaj asap Bloodlust, to jest jeden z tych nielicznych sequeli przebijajacych oryginal
24-10-2022, 18:28
Agent Putina
Liczba postów: 4,330
Liczba wątków: 21
Podpisuję się pod opinią powyżej, a różnica jest kolosalna.
24-10-2022, 19:46
Stały bywalec
Liczba postów: 1,637
Liczba wątków: 0
Chyba najlepiej tutaj... :) Reżyseruje Tomasz Bagiński. W obsadzie m.in. Sean Bean, Famke Janssen i Mark Dacascos.
04-12-2022, 02:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-12-2022, 02:20 przez Trailery Srailery.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,228
Liczba wątków: 5
Takie tam straight to vhs. Nie pamiętam tej bai za bardzo z dzieciństwa, więc na szczęście nie boli.
04-12-2022, 10:31
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Kolejny powrót Miyazakiego z emerytury. Premiera 14 llipca 2023 :)
14-12-2022, 09:21
Stały bywalec
Liczba postów: 10,228
Liczba wątków: 5
Miyazaki mógłby pyknąć na pożegnanie coś w deseń Księżniczki Mononoke/Spirited Away, ale to zdaje się znów jakaś próba realizmu, więc jestem tak letnio zainteresowany. "Zrywa się wiatr" jakoś mnie wynudziło, choć film był śliczny wizualnie i narracyjnie z pewnością więcej niż poprawny. Byłoby jednak pięknie gdyby Ghibli udało się odrodzić i wrócić do tego, czym było w swoich najlepszych czasach.
14-12-2022, 09:29
Stały bywalec
Liczba postów: 2,987
Liczba wątków: 0
Ghibli jest teraz trochę jakby bladym cieniem siebie z dawnych lat, podobnie jak... w sumie chyba każda wytwórnia filmowa obecnie. Kurde, zaprawdę kijowe czasy dla miłośników filmu.
14-12-2022, 09:47
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Chciałem polemizować i za przykład dać Pixara, ale zorientowałem się, że tak jak kiedyś potrafili trzaskać arcydzieła rok w rok, tak teraz coś naprawdę wyjątkowego serwują raz na 3-5 lat.
14-12-2022, 10:57
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Obejrzałem "Steins Gate" i faktycznie bardzo dobry, może w top15 anime jakie widziałem.
Główna oś fabularna to majstersztyk, jest tym czym Tenet mógł być, poprowadzona konsekwentnie od samego początku do samego końca (czy też może na odwrót). Trochę wolno się rozkręca, daje czas na przedstawienie bohaterów i pokazanie świata, ale gdzieś tak od 5 odcinka naprawdę wciąga, że ciężko się oderwać aż do samego końca (obejrzałem 24 odcinki za jednym zamachem).
Doskonały klimat, mistycyzm i tajemniczość podróży w czasie, świetna muzyka, momentami artystyczne kadry.
I główni bohaterowie na plus.
Niemniej, po tym jak się naczytałem że to absolutne arcydzieło - nie mogę się zgodzić. Po pierwsze niektóre postacie drugiego planu są dosyć słabe, albo mało przekonywujące, albo przerysowane (np. Suzuha i Moeka). Po drugie momentami jest zdecydowanie za dużo cukierkowatości, klimatów "nyan nyan", dziewczynek z kocimi uszami udających koty. Po trzecie momentami za dużo "komedii" w nieodpowiednich momentach. Jeden z głównych bohaterów spotyka swoją przyszłą córkę i żegnając się z nią (gdy w tle gra dramatyczna muzyka), pyta kim jest jej matka i czy ma fajne cycki, cringe.
Sporo ludzi mówi, że serial powinien się skończyć na 22 odcinku, z czym się akurat nie zgadzam. Lubię w anime dużą dawkę mroku, rozpaczy, wątków zemsty i tak dalej, ale trzeba wiedzieć gdzie zachować balans. Jeśli większość flmu/serialu jest depresyjna, to happy end może być lepszy od tragiczno-artystycznego, złego zakończenia. No i jakby nie patrzeć, pierwsze zakończenie nijak nie łączy się z pierwszym odcinkiem i pozostawia zbyt wiele zdarzeń bez wyjaśnienia. Niemniej, przejście z pierwszego zakończenia do nagłego retconu i odwracania wszystkiego o 180 stopni w dwóch ostatnich odcinkach jest mocno niefortunne.
Twórcy ewidentnie zdawali sobie z tego sprawę, wstawiając zwrot wydarzeń już po napisach końcowych 22 odcinka, niemniej, dało się ten przeskok zrobić lepiej.
10-01-2023, 22:44
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
Suzume - cichaczem leci sobie w kinach, to poszedłem. I jak dla mnie zjada to na śniadanie ostatniego Kota w butach. Jasne, że konwencja inna, ale ujmuje o wiele bardziej swoimi pomysłami, nawet jeśli ogółem w jakiś sposób przetwarza poprzednie filmy twórcy jak i w ogóle stworzone jest z klocków dobrze znanych ze Studia Ghibli. Poza tym jest tu wszystko czego brakuje obecnie kinu hollywoodzkiemu. Nawet fakt, że to również historia niesiona na barkach kobiet i faceci są w sumie zminimalizowani ma sens i nie owocuje "strong female character", która jest we wszystkim zajebista i musi pokanać zły patriarchat. Ba! Samo zakończenie pewnie trafi tu na czarną listę Keiry Knightley :)
8/10 i serduszko
10-05-2023, 19:53
Stały bywalec
Liczba postów: 12,437
Liczba wątków: 29
Materiał o tym jak Rosja hejtuje chińskie bajki (fun fact - w Rosji i byłych republiki ZSSR na anime też się mówi chińskie bajki):
10-08-2023, 23:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-08-2023, 23:54 przez OGPUEE.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,987
Liczba wątków: 0
Tak właściwie to określenie spotykam wyłącznie w internecie. Żyję prawie 40 lat i nie słyszałem nigdy na uszy, żeby ktokolwiek naprawdę nazywał anime "chińskimi bajkami", nawet moi stetryczali dziadkowie w latach 90-tych, jak oglądałem te wszystkie kreskówki na Polonii, bez trudu umieli odróżnić Japonię od Chin.
11-08-2023, 08:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-08-2023, 08:26 przez al_jarid.)
Początkujący
Liczba postów: 23
Liczba wątków: 0
To ja na żywo uwielbiałem mówić klasowym mangozjebkom że dla mnie Chiny i Japonia to jedno i to samo, tam od groma żółtych i tam od groma żółtych i trolling działał. No i oczywiście że dla mnie anime to tandeta z chinuf XDD.
11-08-2023, 13:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-08-2023, 13:05 przez Jackdaw.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,987
Liczba wątków: 0
W sumie to trochę mnie bawi, że wszyscy się tak uparli, żeby na animacje z Japonii używać tego terminu "anime", bo dla Japończyków on oznacza wszystkie animacje, bez względu na miejsce produkcji. A ludzie poza Japonią sobie wymyślili, że będą sobie używać tego słowa, ale na kreskówki z Japonii. A śmieszy mnie to, jak widzę czasem dyskusje np. na Filmwebie, gdzie nieraz ktoś się irytuje, gdy ktoś inny napisze o animacji z Japonii "kreskówka". Wtedy zaraz się ktoś odpala, że "to nie jest kreskówka, to anime!!!". Jakby to, kurde, nie było to samo.
Mam wrażenie, że niektórzy uważają określenie "kreskówka" za uwłaczające, i utarło się używanie tego "anime" w odniesieniu do japońskich kreskówek, żeby je jakoś znobilitować. Żeby zaznaczyć, że to nie są jakieś baje dla dzieci, tylko całkiem odrębna gałąź kultury i w ogóle.
No beka dla mnie, bo, tak jak już napisałem, "anime" dla Japończyka to każda kreskówka, więc nie tylko "Ghost in the Shell" czy inny "Akira", ale też "Król lew", "Struś pędziwiatr" i "Reksio". Więc odbieram upór wielu fanów japońskiej animacji w sprawie terminologii jako coś trochę snobistycznego. Bo to trochę tak, jakbym oglądając kreskówki podukcji USA, upierał się, że nie, to nie są wcale żadne kreskówki, wy ignoranci! - to są "cartoons", i nie powinno się mieszać tych pojęć :D
11-08-2023, 13:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-08-2023, 13:35 przez al_jarid.)
|