Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Rozdarty jestem.
Jako fan uniwersum - o ja pierdole! Przez trzy godziny nieustanny fanservice. My body wasn't ready. Ale jako zwyczajny widz - meh. Przez trzy godziny tylko i wyłącznie nieustanny fanservice.
No i nieraz to działa, bo jako taka kropka nad "i" to spełnia swoje zadanie znakomicie, ale trochę boli, że jednak Russo nie wykrzesali nieco więcej kreatywności i emocji ponad "I got that reference". Zwłaszcza że "Infinity War" (które uważam za nieco przeceniane), robi dokładnie to samo co "Endgame", przy tym dodając coś od siebie. Krok wstecz trochę.
No i wielka szkoda, że nie istniejemy w alternatywnym uniwersum gdzie "Endgame" (albo jeszcze lepiej "Infinity War") to ostatni film MCU. Przed seansem leciał trailer "Far from home" i moje zainteresowanie przeskoczyło z przed-Endgame "Nie mogę się doczekać" do post-Endgame "na ch*j to komu?" :P Jedynie GOTGvol3 zdaje się mieć jeszcze coś ciekawego do zaoferowania.
Ale frajdy miałem sporo, kilka razy nawet coś tam w oku się zakręciło, więc może pierdolę od rzeczy.
25-04-2019, 17:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 17:47 przez Grievous.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,127
Liczba wątków: 57
Mam podobne odczucia co do zainteresowania reszta uniwersum. Dla mnie to koniec, definitywny i nawet Far From Home mam generalnie gdzies. Tylko co do GOTG 3 mam mieszane odczucia i jakies tam zainteresowanie jest, bo wiadomo, Thor.
Odnosnie Mierzwiakowego porownania i nazwania finalowej bitki z Endgame CGI rzygiem taki samym jak final Ready Player One? Naprawde? Porownujesz ten CGI pierdolnik z filmu Spielberga do epickosci starcia z Thanosem i jego armia, gdzie za Endgame stoja emocje, bohaterowie, ktorych znamy od 11 lat(nie wszystkich oczywiscie), za nimi stoi potezny bagaz w postaci historii, relacji miedzy nimi, a Ty porownujesz to do walki bezimiennych avatarow w wirtualnym świecie.
Fajna dyskusja o liniach czasowych, ale skwituje to krotko, albo to akceptujecie albo nie. Moim zdaniem nie warto az tak bardzo nad tym rozmyslac tylko chlonac historie.
Dzisiaj po drugim seansie mam tylko jeden powazny zgrzyt. Stary Cap oddajacy tarcze Falconowi. To powinien być Bucky i nie tylko dlatego, ze to najlepszy przyjaciel Capa, ale to drugi z kolei Super Żołnierz i na pewno jemu lepiej by sie przydala, A Falcon? To kuriozalna sytuacja, ktora jest niezrozumiala, to znaczy wiadomo dlaczego. Ale zgrzyta mi, ze najlepszy kumpel Capa, dla ktorego Cap ryzykowal zyciem i spowodowal rozpad Avengersow, nawet nie chcial do niego podejsc pogadac.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
25-04-2019, 18:45
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Danus,
Zaangażowanie w losy bohaterów to jedno, a wygląd i zamysł samej sceny to drugie. Przykro mi ale trudno mi się emocjonować sceną która jest w większości totalnym chaosem i poerdolnikiem, z tyloma elementami / postaciami jednocześnie na ekranie, gdzie zwyczajnie nie ma czasu zatrzymać się gdzieś na dłużej bo już! szybko! trzeba przeskoczyć lub lecieć dalej. Pod tym względem obie sceny dla mnie niczym się nie różnią, są równie przytłaczające (by nie powiedzieć męczącw) i wymagające od widza podniecania się ilością znanych postaci.
Co mi po moim uwielbieniu np. dla Doktora Strange'a który nie pokazał w tym filmie nic ciekawego? W Infinity War dał czadu, a tutaj? Co mi po tym że te wszystkie postaci znalazły się w jednym miejscu skoro w zasadzie nikt nie dostał godnego zapamiętania momentu? Dzień po seansie najlepiej wspominam wkurwioną Wandę. Raz że dostała trochę więcej czasu ekranowego w swoim epizodzie, a dwa - widać u niej było autentyczne emocje, nie była nieznaczącą częścią spektaklu jak większość bohaterów w tej scenie.
25-04-2019, 19:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 19:07 przez Mierzwiak.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,001
Liczba wątków: 1
Btw kto poleciał do Imaxa? Jak wrażenia?
IW rok temu w Imax wyjebało mnie w oczy bez mydła, a tutaj poza finalną bitwą trochę nie bardzo wiem czy jest warto robić wyprawę?
25-04-2019, 19:08
Oskarmeister
Liczba postów: 6,866
Liczba wątków: 18
Jedyne dwa minusy:
- Peter wracający do szkoły po 5 latach jak gdyby nigdy nic.
- Thor gdy przywdziewa zbroję w ostatniej bitwie i sprawia sobie warkoczyki, ale nie zrzucający brzucha. Wiem, że zbroja i warkocze to inna sprawa, ale chciałem znowu zobaczyć Chrisa w pełnej formie.
I to tyle, nic mi więcej nie przeszkadzało. Cały film jest cymes, ale postaram się wyróżnić wszystko co teraz pamiętam:
- Świetny początek z Bartonem i stratą rodziny, czułem, że Renner dobrze zagra ten szok
- Ścięcie głównego łotra w 9. minucie filmu XD Cała ta akcja była kozak. Thanos wiodący spokojne życie robi sobie zupkę, a tu wbijają Avengersi. Thanos to nie byle wariat, co chce więcej i więcej. Zrobił swoje, i żeby go nie kusiło po prostu zniszczył kamienie. Super rozwiązanie, było czuć beznadziejność sytuacji.
- Dalsza kosa Tonego z Capem, nawet po 5 latach.
- Urocza relacja Tonego z córką.
- Scarlett nie grała tak dobrze od "Czasu Ultrona"
- Profesor Hulk i wspólna fota
- Pierwsze próby cofania w czasie Scotta XD Ogólnie humor w tym filmie jest rewelacyjny
- Thor. Co się pojawiał to ja beka instant. I nie chodzi o samą otyłość, ale jego postawa, wyjebka. Ale jak już złapał za Stormbreakera/Mjolnira no to znowu było czuć moc The Strongest Avengera.
- Wszystkie podróże w czasie są świetne. Scenka z "Avengers" już wywołała ciary, a później coś czułem, że nie wszystko będzie im wychodziło.
- Loki łapiący za Tesserakt XD
- Hail Hydra! Myślałem, że będzie powtórka z WS, i Cap nawet spyta:"Zanim zaczniemy, czy ktoś chciałby wyjść?", a tu taka petarda.
- Kapitan vs Kapitan! "Znalazłem Lokiego" XD
- Tony i Steve kradnący serum Hanka, zapachniało heist filmem.
- Star-Lord tańczący bez muzyki XD
- Na Vormirze do końca nie wiedziałem kto skoczy. Nie wiem, czy też tak macie, ale mnie totalnie odpycha blond Natasza. Jak tylko wróciła do naturalnego koloru to i gra aktorska wróciła do normy. Jasne brwi pozbawiają mimiki?
- Thanos z 2014 roku to jeszcze większy skurwiel niż teraźniejszy Thanos. Przez te parę lat chyba nauczył się cierpliwości. Ten to prawdziwy łotr, który już nie odpycha swoich przeciwników, by zdobyć Kamień, tylko grożący całemu kosmosowi tyran. O wiele brutalniejszy i nieobliczalny.
- Odstrzelenie Nebuli fajnie wykonane
- Dobry pomysł na przywrócenie Gamory, tylko czy pokazali ją po pstryknięciu?
- Po pstryknięciu Hulka wszyscy zadowoleni, słonko świeci, i nagle jeb! Thanos wali w nich z całej pety.
- Cały trzeci akt to taki kosmos, że nie mogę tego opisać słowami.
- Kapitan. Najpierw kozak z tarczą walczący aż po jej złamanie. Później bałem się, że Thanos w końcu wbije się Stormbreakerem w klatkę Thora. Patrzę, młot się unosi, myślę sobie: "Thor go przywołuje? Nie! Zaraz...wiem co to będzie!". A jaaaak. Największa radocha na sali, a sam aż miałem łzy z radości. Steve, godny Mjolnira naparza nim aż miło. Najpiękniejszy obraz ostatnich kilku(może i wszystkich) lat. I reakcja Thora też piękna.
- "Weź ten mniejszy" XD
- "On your left". Epa, epa i jeszcze raz epa.
- Myślę sobie, że Thanos może znowu pstryknie i co tu się wtedy odjebie, a tu cyk, nie ma kamieni. Pokazują Tonego z rękawicą i ja szczęśliwy. Po ułamku sekundy do mnie dociera, że to będzie jego koniec. W ciągu paru sekund milion różnych emocji.
- Upewnienie się Starka, czy wszystko idzie zgodnie z planem, i potwierdzający Strange.
- Przytulas Tonego z Peterem
- Piękne odejście Starka. Od niego się zaczęło i on to skończył. "I love you 3000".
- Thor lecący ze Strażnikami Galaktyki, ojj czekam na trzecią część.
- Piękne pożegnanie Capa, ciężkie logicznie, ale piękne. Myślałem, że tarczę przejmie Bucky, ale sam tego nie chciał, więc to musiał być Wilson.
- Brak sceny po napisach i zapowiedzi jakiegoś następnego widma.
- Łącznie z 10 minut(?) Kapitan Marvel, na plus nowy fryz, i to, że dostała w papę od Thanosa, i to bez Kamieni.
Dziękuję braciom Russo za zmieszczenie tylu świetnych pomysłów w jednym filmie. Kevin Feige to kozak, że utrzymał taką serię bez jakichś większych spadków formy. Żegnaj Kapitanie, żegnaj Tony, żegnaj Nataszo, żegnaj Loki (i milion teorii o trzymaniu sztyletu w nie tej ręce poszło się jebać XD). To były wspaniałe lata, nie zapomnę ich nigdy.
Liczę teraz na wysunięcie Strange'a na pierwszy plan, no i Thor ze Strażnikami swoją drogą. Resztę się zobaczy. Dycha.
25-04-2019, 19:09
Fhtagn
Liczba postów: 5,366
Liczba wątków: 9
SPOJLERY, NO.
Byłem. Sala w połowie pełna, może nawet mniej. Rząd czy dwa rzędy za mną siedziały jakieś dziewczyny, piszczące na przemian z oklaskami, rząd przede mną ktoś wpieprzał naczosy i popcorn. Jestem zachwycony, jeszcze mną trzęsie - absolutny fanservice, laurka do każdego fana z osobna (z autografami, czyli napisy końcowe, rzecz lepsza niż jakakolwiek dodatkowa scenka imo), szczyt komiksowej zajebiozy został osiągnięty i nic, co Marvel teraz zrobi, nie będzie się mogło równać (Dekapitacja Thanosa!!!!!! Steve podnoszący Mjolnir!!!!! Thor napieprzający dwoma młotami!!!!! Poświęcenie Starka i reakcja Petera!!!! Genialne posunięcie z Gamorą!!!!!).
Czy Endgame ma wady? Błędy? Niedoróbki? Jak jasna cholera, chyba nie ma drugiego filmu z MCU który byłby tak naszpikowany problemami i brakiem logiki, ale szczerze... mam na to wyjebane. Tak po prostu. Obejrzałem może ze dwa zwiastuny, natknąłem się na jeden spojler, który okazał się fałszywy na szczęście (Cap ginie, chociaż teraz, gdy jest staruszkiem...), więc podchodziłem do całości w ciemno. Wspomnienie Infinity War było świeże, poprzeczka była zawieszona niebotycznie wysoko. Endgame to jednak nie ta kategoria wagowa, to inny film, inna sprawa i może double-feature Infinity War - Endgame coś zmieni, ale bawiłem się doskonale, śmiałem się, czułem łzę wzruszenia w oku, kręciłem się na krawędzi fotela przy wiadomych scenach, zgrzytałem zębami przy innych... i chcę jeszcze raz.
A Cpt Marvel mogłoby nie być. Dostaliśmy zresztą ostateczny dowód, że nie jest wcale tak silna: przeszkodziła przy pstryknięciu, ale to samo zrobił Stark, czy Parker. I tyle. Spasiony, zapijaczony Thor ciągle jest godny i potężniejszy od niej! Pomogła tylko ratując Starka i Nebulę, o.
25-04-2019, 20:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 20:52 przez raven.second.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,443
Liczba wątków: 128
Dokonało się.
W przeciwieństwie do IW tym razem miałem problem z wkręceniem się w film - tzn na początku co prawda zaskoczyło ale po rozprawieniu się z Thanosem jakoś siadło i przez dłuższy czas nie chciało zaskoczyć ponownie. Wkręciłem się na dobre dopiero w momencie gdy ekipa odwiedziła pole bitwy z 2012 roku , niestety pewne elementy nie przestawały mi zgrzytać. Jednak dalej było coraz lepiej i mimo słabszych momentów poziom emocji dobił w pewnym momencie do niespotykanego NIGDY I NIGDZIE poziomu.
Na razie 8/10.
Wrażenie z IW ogólnie lepsze, ale tutaj też ocena może jeszcze podskoczyć jeśli do czasu drugiego seansu uda mi się przetrawić i zaakceptować zgrzytające motywy.
A teraz już spoiler mode on...
Co mi zgrzytało:
- quantum realm z jakiegoś powodu działa nagle inaczej niż w sequelu Ant-Mana i cała fabuła się na tym opiera...
- pomysł z zapuszczonym Thorem w teorii jest dobry, ale wykonanie do dupy - wyszła karykatura, w tandetnej peruce i skojarzenia z Obeliksem - irytował mnie przez cały film nawet jeżeli momentami bywał zabawny.
- mam rozumieć, że cała klasa Parkera zostala zdmuchnięta że po pięciu latach będzie chodził do szkoły z tymi samymi ludźmi?
- Girl Power moment w finałowej walce z dupy i na siłę
- stado murzynów w finałowej walce zbyteczne
- rozczarowanie, że Hulk nie dostał swojego rewanżu z Thanosem
- Falcon dostał tarczę? Chyba tylko ze względu na czasy w jakich żyjemy, bo powinien ją dostać Bucky.
Na razie tyle co mi się przypomniało, a rzeczy najlepsze:
- Cap wywijający Mjolnirem - pierwszy raz usłyszałem w kinie głośne brawa.
- finałowa bitwa miała sporo mocarnych momentów (z tym, że cała nie była aż taka mocarna)
- to w jaki sposób przywrócono Gamorę nie psując przy tym sceny z IW - tam zginęła naprawdę i martwa pozostała. Tej Gamory już nie ma.
- EMOCJE przy wielu scenach w drugiej połowie filmu począwszy od "odpstryknięcia"
- zamknięcie wątku Capa
Inne uwagi:
- Captain Marvel i Pantera dostali tyle czasu ile im się należało.
- Śmierci Wdowy się ogólnie nie spodziewałem, ale gdy trafiła na Vormir wiedziałem jak to się musi skończyć.
- Pół-hulk z początku mi nie pasił, ale w przeciwieństwie do Obeliksa, do niego się przyzwyczaiłem i potem mi już nie przeszkadzał.
- źle rozegrali cały ten plan - czemu nie skoczyć najpierw po pym particles a potem zebrać po kilka tych samych kamieni?
I czemu nie próbowali używać rękawicy na tej zasadzie co Thanos zanim zebrał wszystkie kamienie? Zdaje się, że spokojnie można było w ten sposób wygrać bitwę bez poświęcania kogokolwiek więcej.
Lepiej się chyba za dużo nie zastanawiać...
EDIT:
O, widze, że wszyscy już spoilerują bez oporów, no ok.
Cytat: a później wrócił do 1945 roku, żeby przeżyć swoje życie z Peggy, to zakładając że dożyłby roku 2023 - w którym toczy się Endgame - byłby to inny rok 2023 niż ten, który śledziliśmy od pierwszego Iron Mana.
A to nie na zasadzie, że on skoczył sobie do Peggy, przeżył z nią całe życie (może do momentu jej śmierci) po czym przeskoczył z powrotem, tak jak miał przeskoczyć? W sumie tylko chwilę dłużej go nie było z punktu widzenia Hulka i reszty.
25-04-2019, 21:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 22:23 przez Gieferg.)
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,127
Liczba wątków: 57
Czy tylko mnie strasznie ruszyla scena pierwszego spotkania Starka z Parkerem? Wzruszyla mnie równie mocno co smierc mlodego w IW.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
25-04-2019, 22:17
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
(25-04-2019, 17:45)Grievous napisał(a): Jako fan uniwersum - o ja pierdole! Przez trzy godziny nieustanny fanservice. My body wasn't ready. Ale jako zwyczajny widz - meh. Przez trzy godziny tylko i wyłącznie nieustanny fanservice.
dokładnie moje wrażenia
(25-04-2019, 21:19)Gieferg napisał(a): A to nie na zasadzie, że on skoczył sobie do Peggy, przeżył z nią całe życie (może do momentu jej śmierci) po czym przeskoczył z powrotem, tak jak miał przeskoczyć? W sumie tylko chwilę dłużej go nie było z punktu widzenia Hulka i reszty.
wtedy pojawiłby się na platformie i w kombinezonie.
btw. skoro kapitan miał pooddawać wszystkie kamienie (sam? jak???) to, biorąc pod uwagę że soulstone jest nabywany za cenę duszy, nie powinien on wrócić z natashą?
(oddaję towar, proszę o zwrot należności, pan red skull!)
tak że o.
25-04-2019, 22:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 22:28 przez f.lamer.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,001
Liczba wątków: 1
Cytat:biorąc pod uwagę że soulstone jest nabywany za cenę duszy, nie powinien on wrócić z natashą?
(oddaję towar, proszę o zwrot należności, pan red skull!)
![[Obrazek: 2zgo9c.jpg]](https://i.imgflip.com/2zgo9c.jpg)
;)
25-04-2019, 22:53
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(25-04-2019, 22:27)f.lamer napisał(a): btw. skoro kapitan miał pooddawać wszystkie kamienie (sam? jak???) to, biorąc pod uwagę że soulstone jest nabywany za cenę duszy, nie powinien on wrócić z natashą?
(oddaję towar, proszę o zwrot należności, pan red skull!)
A co za problem, żeby Cap sam oddał w sumie? W kosmosie podrózował z pomocą Mjolnira, a reszta to w sumie na luzie przecież.
To oczywiscie moglby byc caly osobny film, a spotkanie Capa z Red Skullem na Voromirze byloby bardzo ciekawe. ;) Jedyny problem to z tym soul stone wlasnie. Mysle, ze zaplata nie podlega zwrotowi - i to jest jasne dla mnie, ale czy to wlasnie oznacza, ze Cap musial go po prostu oddac Red Skullowi czy jak?
25-04-2019, 23:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 23:07 przez Gal Anonim.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,443
Liczba wątków: 128
Mjolnir wziął żeby z jego pomoca latać w kosmosie, czy żeby go oddać w 2013 roku?
I nie rozumiem z jakiej paki Natasza miałaby ożyć? Przecie zapłata polegała na tym, że się coś traci - zginęła, ok, trzymaj kamień, Hawkeye. Oddajesz? Ok, ale to nijak nie sprawi, że ona wróci. W każdym razie jestem zadowolony, że z wszelkich teorii o uwalnianiu dusz z kamienia nic w filmie nie ma.
Cytat:wtedy pojawiłby się na platformie i w kombinezonie.
Jednak przymknę na to oko i tej wersji będę się trzymał bo w przeciwnym wypadku to nie ma sensu.
25-04-2019, 23:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 23:16 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ja mam inne pytanie - co to dokładnie znaczy że Kamień trzeba oddać tam, skąd się go zabrało? Z jaką dokładnością?
Załóżmy że Cap skacze do NY i co dalej? Do którego momentu ma wsadzić Tesseract z powrotem, tuż po tym jak zniknął? Jak? Wszyscy są spanikowani że kostka zniknęła razem z Lokim, jak to niby miałoby się odbyć?
Wreszcie najważniejsze: musi oddać Tesseract żeby wszystko się zgadzało a ma mały, niebieski kamyk. Plothole?
25-04-2019, 23:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 23:26 przez Mierzwiak.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,001
Liczba wątków: 1
To jest jeden z tych elementów, w którym zawieszasz wiarę na wysokości Everestu i cieszysz się tym widowiskiem albo zaczynasz analizować, a wtedy Endgame wywala się i sobie głupi ryj rozwala.
Po pierwszej powtórce ocenię na ile te babole mi przeszkadzają. Tylko tutaj (w przeciwieństwie do innych popularnych franczyz) dostałem tyle emocji, że jestem skłonny z własnej woli wyłączyć mózg na te 3h i po prostu chłonąć ten event.
25-04-2019, 23:26
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Co do starego Rogersa: czy tylko mi przypominał wyglądem i brzmieniem Clinta Eastwooda? :)
(25-04-2019, 23:11)Gieferg napisał(a): Mjolnir wziął żeby z jego pomoca latać w kosmosie, czy żeby go oddać w 2013 roku?
To i to pewnie. Bo oddać go trzeba.
(25-04-2019, 23:21)Mierzwiak napisał(a): Ja mam inne pytanie - co to dokładnie znaczy że Kamień trzeba oddać tam, skąd się go zabrało? Z jaką dokładnością?
Załóżmy że Cap skacze do NY i co dalej? Do którego momentu ma wsadzić Tesseract z powrotem, tuż po tym jak zniknął? Jak? Wszyscy są spanikowani że kostka zniknęła razem z Lokim, jak to niby miałoby się odbyć?
Wreszcie najważniejsze pytanie: musi oddać Tesseract żeby wszystko się zgadzało a ma mały, niebieski kamyk.
Obstawiam, że wystarczy by się cofnął na chwilę przed zabraniem kamienia, poczekał aż zostanie zabrany i go odłożył. Z jednej strony to brzmi, jakby mogło być skomplikowane - dlatego mówię: to mógłby być osobny film - ale z drugiej strony nie brzmi to IMO tak absurdalnie, żeby uznać to za jakiś sczegolny problem filmu.
Bitwa o NY chyba jest nieaktualna, bo ostatecznie zabrali Tesseract z innego czasu, wiec tam chyba już Cap nie musiał wracać. A co do tego, ze ma kamyk, a nie kostkę - może ją odbudowali. :p W sumie nei pamietam czy gdzies w filmach bylo powiedziane jak powstał sam Tesseract i czym jest poza byciem kamieniem w srodku.
25-04-2019, 23:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 23:29 przez Gal Anonim.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,443
Liczba wątków: 128
Cytat:Załóżmy że Cap skacze do NY i co dalej? Do którego momentu ma wsadzić Tesseract z powrotem, tuż po tym jak zniknął? Jak? Wszyscy są spanikowani że kostka zniknęła razem z Lokim, jak to niby miałoby się odbyć?
Akurat tesseract ma oddać do lat 70-tych. Kostka znikająca z Lokim jest ciągle w linii czasowej w której była, z tym, że to nowa odnoga powstała w wyniku interwencji Avengersów - nie da się jej naprawić przez zwrócenie tesseractu bo ten tam cały czas jest.
Wskakuje do linii czasowej powstałej w wyniku zniknięcia kamienia, różniącej się od oryginalnej brakiem tegoż - odkłada go na miejsce, voila, linia czasowa naprawiona :)
Cytat:Wreszcie najważniejsze: musi oddać Tesseract żeby wszystko się zgadzało a ma mały, niebieski kamyk. Plothole?
Żeby linia nie jebła ma być w niej infinity stone, forma chyba nie jest taka ważna - to tylko modyfikacja tak samo jak inne modyfikacje wywołane internwencjami podróżników w czasie. Nie muszą być naprawiane.
25-04-2019, 23:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 23:32 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
@Badus
No jasne, tak sobie gdybamy, zresztą moje problemy z tym filmem leżą zupełnie gdzie indziej niż po stronie (braku) logiki czy jakichś tam nieścisłości.
@Crov
No racja, zapomniałem że przecież ukradli go w latach 70-tych a nie w NY :P
25-04-2019, 23:30
Dużo pisze
Liczba postów: 361
Liczba wątków: 6
No i jaką Cap ma pewność, że cofnie się akurat do tej lini czasowej w ktorej musiał oddać kamień? Przykładowo: cofa się do 2012 by zwrócić Berło i skąd ma pewnosc, że to jest akurat ta linia gdzie brakuje Berła? A może samo jego pojawienie się znowu w 2012 stworzyło zupełnie nową kolejną linię czasową?
Na kanale Oskara Rogowskiego dość dobrze wytłumaczone całe to zamieszanie z liniami czasowymi.
25-04-2019, 23:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 23:41 przez Mickey.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,443
Liczba wątków: 128
To tak naprawdę nie ma żadnego sensu, nigdy nie miało prawa mieć :P
Strange powinien był w odpowiednim momencie cofnąć atak szału Quilla, a następnie go powstrzymać i cały ten pierdolnik nigdy by się nie wydarzył.
Razi mnie nieco fakt, że w Endgame walczą już (głównie) z innym, mniej ciekawym, Thanosem niż ten z IW, który w dodatku ma całkiem skopany power level.
25-04-2019, 23:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2019, 23:45 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Pomyślałem sobie: moze ten Loki z linii czasowej kradnący Tesseract powróci jako glowny bohater serialu o Lokim?
(25-04-2019, 23:41)Gieferg napisał(a): Strange powinien był w odpowiednim momencie cofnąć atak szału Quilla, a następnie go powstrzymać i cały ten pierdolnik nigdy by się nie wydarzył.
Ale może, gdyby nie atak szału Quilla to nigdy nie wygraliby z Thanosem. Może gdyby jednak zdjęli mu tę rekawicę to skończyłoby się jeszcze gorzej.
25-04-2019, 23:50
|