Simek: włamują się do siedziby ZłoCorpu i Chappie widzi wiszącego nieaktywnego robota - wtedy proponuje Deonowi, żeby po prostu wymienił mu ciało, na co on: "nie, to się nie uda, tu nie chodzi tylko o jakiś układ, ale o to, czym się stałeś, nie da się na 100% bo już nie jesteś maszyną", Chappie wtedy podpieprza hełm czytający umysł.
P.S.
A pamiętacie ten motyw, jak Chappie przeczytał wszystko w necie o ludzkim ciele, żeby móc zapisać umysł na pendrajwie? A mimo tego ciągle myślał, że wbijając komuś nóz w serce, usypia go? A potem zauważył, że jednak nie usypia, i NIC KOMPLETNIE Z TEGO NIE WYNIKŁO?
No, czyli to jest jedno zdanie komputerowego-nerda-pipki, który nie wiem na czym świat stoi i buja w obłokach, a nie niekonsekwencja w budowie świata.
Inna kwestia, że niekonsekwencji i głupot jest mnóstwo, ale podczas oglądania miałem to w dupie i bawiłem się przednio.
Jednym zdaniem musimy się pogodzić z tym, że Blomkamp mimo naszych największych nadziei to one-time-director czyli twórca jednego dobrego filmu zupełnie jak Richard Kelly czy Troy Duffy.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
A pamiętacie, jak do przeniesienia świadomości Czapie wykorzystywał 20 sztuk PS4 i musiał je obstawić wiatrakami, bo istniało ryzyko przegrzania? A potem bez problemu przeniósł świadomość za pomocą antycznego i mocno zużytego (z wyglądu) laptopa Sony Vaio? PS4 rzeczywiście jest zapóźnione sprzętowo.:)
I do czego w sumie był ten czip kontrolny, skoro Czapie działa bez problemu i bez niego? I czemu był tylko jeden? Czemu gość mógł go sobie po prostu wziąć do domu i nikt nie robił z tego afery? Czemu najpierw Wolverine potrzebował tego czipu, a potem włączył robota już bez niego?
I co w zasadzie stało się z tym gościem, któremu wisieli 20 baniek? On chyba uciekł spod ostrzału w końcówce, nie? Ostatnia scena, w której go widać, to Jackman walący z miniguna i gość chowajacy się w jakiejś dziurze w ziemi.
Co nie zmienia faktu, że w całej tej potyczce, tak naprawdę kibicuje się Hugh Jackmanowi z głupią fryzurą. A ujęcie w slow-motion z Ninja ruszającym do ataku i stylizującym go na bohatera wypadają bez sensu, zważywszy jak się zachowywał przez cały film. Trudno kibic, współczuć tym postaciom zważywszy na cały film. A ten trzeci akt stara się tak robić.
(03-08-2015, 11:18)Lawrence napisał(a): Co nie zmienia faktu, że w całej tej potyczce, tak naprawdę kibicuje się Hugh Jackmanowi z głupią fryzurą.
Serio? Ja tam kibicowałem jedynie sobie - żeby nie zasnąć :)
W sumie jak się teraz zastanawiam, to chyba obiżę ocenę, bo dałem za wysoką dla tego ścierwa :)
Jak widać demencja Scotta skutecznie zablokowała Blomkampa , który ponoć negocjuje teraz z Fox'em aby przejąc kolejny projekt SF , oby utrzymał poziom Chappiego :) Tak teraz możecie jechać mnie z błotem , ale uwielbiam ten film :P
Dziwny ten film. Przez większość czasu gniotowaty, ale ma przebłyski. Te przebłyski każą mi zastanawiać się, czy przypadkiem gniotowatość to nie był tak naprawdę celowy pastisz, co nawet by miało sens. No bo tak: główny bad guy w korpo to taka klisza, że aż nie chcę mi się wierzyć, że ktoś gościa na poważnie pisał. Idąc dalej, wszystko jest w tym filmie przerysowane. I durne. Ale w pastiszu durnota nie powinna przeszkadzać. Problem polega na tym, że w niektórych kluczowych momentach Chappie jest zupełnie na poważnie i jak na pastisz brakuje w nim "lekkości gatunkowej". Gdyby to wszystko było bardziej humorystyczne, z elementami satyry, to mógłby wyjść film bardzo dobry. A wyszedł nijaki. Ciężko go ocenić, ale chyba na plus jednak, bo scena rozwałki z Łosiem warta obejrzenia, spoko efekty i przemoc. Jednak niezrozumiałe jak dla mnie, jak ktoś to może umieszczać w top5 roku, a takie zachowania można tu zaobserwować. 5.5/10.
PS PYTANIE: może mi ktoś streścić zakończenie? Oglądałem w TV i mam wątpliwości, czy coś im się nie pokiełbasiło z transmisją. Po tym jak się Chappie przetransferował na ulicę za magazynem korpo, widzimy jak dwa roboty "biegną w stronę domu" i potem mam cięcie do "No signal" i taka plansza trwa kilka minut, ale po niej normalnie creditsy się nagrały. Te "No signal" to była część filmu? Nie sądzę, ale nie zdziwiłbym się...
W skrócie: na końcu okazało się, że w jednej z wcześniejszych scen Chappie zrzucił na pendrive (?) umysł Yolandi. W ostatniej scenie widać jak w fabryce powstaje robot z jej twarzą, który otwiera oczy.
Co za żenada. Kto na to wyłożył kasę? Czy ci ludzi czytali wcześniej scenariusz?
"Krótkie spięcie" spotyka "Robocopa" a ja spotykam co chwilę zażenowanie.
Dla kogo jest ten film? Dla dzieci? Nie. Dla dorosłych? Też nie.
3/10 choć waham się nad 2
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.