[i]Matrix:Remember, Sully, when I promised to kill you last?
Sully: That's right, Matrix! You did!
Matrix: I lied.
Cindy: What happened to Sully?
Matrix: I let him go.
Cooke: You scared, motherfucker? Well, you should be, because this Green Beret is going to kick your big ass!
Matrix: I eat Green Berets for breakfast. And right now, I'm very hungry!
Matrix: Don't disturb my friend, he's dead tired.
Matrix: Wrong!
No i najlepsza częśc filmu:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=xJB-7WZnjYE[/youtube]
Mniej więcej po 8 minutach zaczyna się fragment przy którym można się uśmiać lepiej niż przy większości komedii.
Commando to przekultowy klasyk kina akcji, jeden z filmów tak głupich, że aż fajnych,
nie potrafię oceniać tego filmu, po prostu oglądam (conajmniej raz do roku) i za każdym razem niesamowicie dobrze się bawię, podobnie jak na Cobrze, Rambo II i tym podobnych dziełach z tego okresu. Jak to się stało, że nie było jeszcze tematu o tym filmie?
Totalnie jajcarski action-flick, którego absolutnie nie można brać na poważnie. Kopalnia kapitalnych one-linerów, scen tak głupich, że aż śmiesznych, na dodatek jest to najlepszy film z gatunku "wszyscy strzelają do głównego bohatera, ale nikt nie trafia". Pod tym względem Commando to niedościgniony geniusz.
Ciekawe się czy ten pastisz był zamierzony, ale patrząc na pozostałą filmografię Lestera opowiadam się za tym, że wyszedł zupełnie przypadkiem. Ale film na pewno dostarcza mnóstwo radości i złego słowa o nim nie powiem.
Wersja nierozszerzona jest we fragmencie który dałem w pierwszym poście (mniej więcej 7:30). A wersja w której jest jeszcze mniej to już wersja ocenzurowana.
Gieferg napisał(a):Wersja nierozszerzona jest we fragmencie który dałem w pierwszym poście (mniej więcej 7:30). A wersja w której jest jeszcze mniej to już wersja ocenzurowana.
Ja zawsze widzialem tą wersje z twojego linku a pisalem o tej z linku Predatora chyba - tam gdzie są dodane te sceny gore wygladajace jak z Evil Dead.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
"Commando" na dziś dzień nie kręci mnie tak jak dawniej, zdarza się jednak, że jak puszczą w TV to zerknę. Najsłabszy w serii "Rambo 3" chyba wyżej stawiam. Niemniej jakoś mi trudno nie czuć sympatii do tego absurdalnego filmu.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
Acz z Arnoldem wolę (jeśli mowa o tych filmach, które stoją nieco niżej niż "Terminatory", "Conany", "Predator" i "Total Recall") "Raw Deal" czy "Last Action Hero", to "Commando" też mnie bawi - czy to akcją, czy one-linerami ("Let off some steam, Bennett"), czy grą aktorską (:D), czy lejącym się z ekranu testosteronem. Jeden z przyjemniejszych filmów tego typu.
Ostatnio znów obejrzałem sobie w telewizji Commando i bawiłem sie równie dobrze, co zawsze. Przede wszystkim kupa śmiesznych i nieprawdopodobnych akcji i humor. Arnie w doskonałej formie, śmieszni adwersarze, bardzo fajna Rae Down Chong, która ubarwia ten film swoimi kąśliwymi uwagami gdzieniegdzie.
Dziś już się nie robi takiego prostego i krwistego kina akcji z dystansem i ironią.
Wczoraj chciałem pokazać film kumplowi, który go jeszcze nie widziałem. Włączyłem Polsat i miałem sobie pójść, ale mówiłem sobie "scena jak stacza się samochodem z górki i idę", "jeszcze tylko akcja w samolocie", "scena w centrum handlowym trwała przecież chwilkę", "sklep z bronią to moja ulubiona scena" i tak dalej, aż obejrzałem całość :)
Prawdziwy klasyk - niezmiennie od 2 klasy podstawówki będący na czele mojego prywatnego rankingu "najczęściej oglądany film", ale za to nigdy nie oglądałem go w oryginalnym ratio, bez lektora i bez reklam(czasami przewijane na vhs). Konkurencję w kategorii "lajtowe, zajebiste filmy" stanowią dla Commando chyba tylko Gwiezdne Wojny, Indy i komedie sensacyjne z Melem Gibsonem - to dużo mówi o moim stosunku do Arniego w najwyższej formie.
Gdyby dzisiaj na ekrany wszedł film o podobnym tonie to chyba zostawiłbym w kasie kina całą pensję.
Też chciałem to podlinkować. To zdecydowanie moja ulubiona scena i doskonałe wprowadzenie głównego bohatera. Od pierwszego zbliżenia na biceps ze spływającą kroplą potu, aż do końca. Do kolesia, który nosi drzewa nie warto fikać ;)
03-08-2011, 19:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-08-2011, 19:28 przez zdzichon.)