Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Tłumaczyłeś, ale w tym przypadku tego nie kupuję. Jako widz założyłem się z bohaterem filmu. Nagle dowiaduję się, że on oszukuje. Ale to nie zmienia faktu, że ja wciąż chcę wygrać zakład.
Na tym polega byłyskotliwość "Funny Games", że Haneke nie stworzył umownego świata. Przeciwnie: stworzył absolutnie wiarygodny, realistyczny świat, z tym że jeden z umieszczonych w nim bohaterów jest świadom fikcji i postanawia łamać zasady. Taki "Truman Show" a rebours. Ale historia (o dziwo?) pozostaje realistyczna i wiarygodna. Różnice w reakcji na nią również są interesujące.
Ogólnie całą istotą FG jest właśnie analiza własnych reakcji jako widza oraz oczywiście reakcji innych widzów. No a Wy się pytacie, po co ten film...
20-03-2009, 12:16
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Jako widz założyłem się z bohaterem filmu. Nagle dowiaduję się, że on oszukuje. Ale to nie zmienia faktu, że ja wciąż chcę wygrać zakład.
że jak? założyłeś się o co?
poza tym to nie bohater oszukuje, tylko reżyser.
20-03-2009, 12:18
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mental napisał(a):że jak? założyłeś się o co? co to za podejscie?:)
Przypominałem o tym już wyżej. Nie pamiętasz, że sytuacją wyjściową jest zakład o to, że do 9 rano cała rodzina będzie martwa? I że Paul, ten jedyny świadomy fikcji, zwraca się do widzów z pytaniem, czy oni też by się założyli? Powtórzę, co napisałem powyżej: oglądając dalej film, a do tego jeszcze angażując się weń, podejmujemy ten zakład. O co? Zdaje się, że "o satysfakcję", jak to się mówiło u mnie w podstawówce.
Mental napisał(a):poza tym to nie bohater oszukuje, tylko reżyser.
Owszem. Zatem uznajmy, że Paul jest reprezentantem reżysera. Zwróć uwagę na to, że tylko on oszukuje. Powtórzę, że pozostałych czworo bohaterów nie ma świadomości, że uczestniczy w grze. A więc są pionkami tylko w tym sensie, że minidemiurg Paul, reprezentując wolę reżysera, rozstawia ich, jak chce. Ale jednocześnie pozostają "ludźmi z krwi i kości". Fakt, że w połowie filmu tok fabuły zostaje zmieniony, nie może przecież sprawić, że skoro wydawali nam się full wiarygodni moment wcześniej, a moment później nie zachowują się nic inaczej niż dotąd, nagle przestają być wiarygodni. Owszem, można odnieść takie wrażenie (i Ty je, jak widać, odnosisz), ale nie trzeba. Ot, kolejny ciekawy paradoks, do którego doprowadza Haneke. Czujesz to? Dla reszty bohaterów wszystko dzieje się naprawdę. Ba, oni nawet nie wiedzą, że cokolwiek zostało zmienione. Dalej uczestniczą w historii według kanonicznych zasad.
Skądinąd ktoś tu porównał numer z pilotem do załadowania wcześniejszego stanu gry komputerowej. Sam nie pomyślałem wcześniej o takim porównaniu, Haneke pewnie też nie, ale również jest ono ciekawe. Czy gra komputerowa staje się mniej wciągająca przez to, że możemy wczytać stan gry? Przecież wtedy to my oszukujemy. Oszukujemy te wszystkie postacie w grze, które "myślą, że są prawdziwe", jeśli mogę sobie pozwolić na taką przenośnię. A jednocześnie gramy według naszych własnych reguł, którym tylko my podlegamy, bo nasi przeciwnicy zastrzeleni padną na dobre. Ciekawe? A jakże :)
Chyba pora zapoznać się z wersją usańską :)
20-03-2009, 12:31
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
negrin, napisze to jeszcze raz, krótko: jeżeli bohater zwraca się do kamery z pytaniem, czy założę sie z nim, że do 9 rano rodzina będzie martwa, to to już nie jest dla mnie oglądanie filmu. rozumiem, czemu haneke tak postąpił, ale niech się potem reżyser nie dziwi, że tracę zainteresowanie losem jego postaci i tym, co się z nimi stanie. coś za coś. przegram zakład? wygram zakład? ja nie oglądam filmów w tak wyrafinowany intelektualnie sposób. że przypomnę słowa artemis, a są to święte słowa:)
Ja mam wrażenie, że Mental krytykuje postmodernizm za odejście od najprostszych i najmocniejszych emocji, izolację od tego, co prawdziwe i dotykalne. Gdyby nie lubił postmodernizmu jako walenia po mordzie konwencji, nie byłby wielbicielem Se7en.
i the chasera!
20-03-2009, 12:37
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mental napisał(a):negrin, napisze to jeszcze raz, krótko: jeżeli bohater zwraca się do kamery z pytaniem, czy założę sie z nim, że do 9 rano rodzina będzie martwa, to to już nie jest dla mnie oglądanie filmu.
A teraz to zalewasz. Nieco wyżej pisałeś, że straciłeś zaangażowanie w momencie przewinięcia śmierci towarzysza. Innymi słowy: przyjąłeś zakład, a teraz próbujesz się wykręcić :)
Aha, i weź zmień tytuł wątku, bo niezależnie od Twojej opinii na temat filmu, zgadzasz się z pewnością, że jeśli coś tu jest głupie to na pewno nie ta gra, tylko stanowisko autora wątku.
EDIT: Swoją drogą ja postmodernizm w wydaniu Hanekego lubię za to samo, za co lubię na przykład science fiction w wydaniu, powiedzmy, Lema: przy pomocy futurystycznych wizji można łatwo powiedzieć o Tu i Teraz coś, czego nie można by powiedzieć przy wykorzystaniu tradycyjnych środków. Tak samo jest z zabiegami Hanekego.
Oczywiście postmodernizm w wydaniu Tarantino lubię z kolei dlatego, że w gruncie rzeczy ja też jestem winien tego, o co oskarża Haneke.
20-03-2009, 12:49
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:A teraz to zalewasz. Nieco wyżej pisałeś, że straciłeś zaangażowanie w momencie przewinięcia śmierci towarzysza. Innymi słowy: przyjąłeś zakład, a teraz próbujesz się wykręcić :)
nie pamiętam dokładnie filmu. jeżeli bohater zwrócił sie do kamery ZANIM nastąpiło przewinięcie taśmy, to straciłem motywacje do oglądania właśnie w chwili gadania do kamery.
Cytat:Aha, i weź zmień tytuł wątku,
nie mogę tego zrobić. skoro autor uznał, że taki tytuł mu pasuje, to niech tak zostanie. ja mogę stworzyć topic TWBB - "genialne" oszustwo. i co? też do zmiany, bo znajdzie się grupa ludzi uważająca, że to nieprawda?:)
20-03-2009, 12:53
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mental napisał(a):nie pamiętam dokładnie filmu. jeżeli bohater zwrócił sie do kamery ZANIM nastąpiło przewinięcie taśmy, to straciłem motywacje do oglądania właśnie w chwili gadania do kamery.
Wierzę, że nie pamiętasz dokładnie. Ale swoich reakcji też :) Od zakładu z rodziną -- i z widzem -- właściwa cześć filmu (czyli dręczenie rodziny) się ZACZYNA. Zatem wybacz, ale nie mogę Ci uwierzyć :)
20-03-2009, 12:57
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Od zakładu z rodziną -- i z widzem -- właściwa cześć filmu (czyli dręczenie rodziny) się ZACZYNA.
a zatem jesli sie zaczyna, to od tego momentu trace motywacje do oglądania. tak po prostu. wcześniej nawet nie pamiętałem, ze bohaterowie gadali do kamery, wiec założyłem, ze przewinięcie taśmy było punktem, w którym postmoderna wpada do fabuły na pełnym gazie.
20-03-2009, 13:00
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mental napisał(a):a zatem jesli sie zaczyna, to od tego momentu trace motywacje do oglądania. tak po prostu. wcześniej nawet nie pamiętałem, ze bohaterowie gadali do kamery.
Mental, bratku, nie wywiniesz się. Nie ma "tak po prostu". Oglądałeś film kiedyś tam. W przeciwieństwie do jednego z jego bohaterów, Ty nie masz pilota, który przewija czas. Nie cofniesz się po to, żeby zmienić swoją motywację. Skoro opowiadasz, że emocjonowałeś się losem bohaterów, że interesował Cię survival, że w końcu poczułeś się oszukany -- to znaczy, że tak czy inaczej dałeś się zrobić w jajo. Teraz możesz nie pamiętać, że bohater gadał do kamery (jeszcze raz: gada ł, a nie gada li), ale wtedy, zakładając, że nie oglądałeś przez sen (a kiedyś mówiłeś, że zawsze oglądasz filmy strasznie uważnie i mam zamiar dalej Ci wierzyć), byłeś tego świadom. No, stary, w tym momencie wyskajuje Szymon Majewski i krzyczy: "Mamy cię!".
20-03-2009, 13:06
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
czy ktoś może mi wytłumaczyć, o co chodzi negrinowi?:)
20-03-2009, 13:09
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Ja też nie rozumiem Negrina. Fakt że Mental dał się zrobić w jajo (a ktoś się nie dał?) ma świadczyć o tym że Hanekemu się udało? Ejże. Zrobienie widza w jajo jest tylko drogą do celu. Jaki jest cel reżysera już wiemy, pytanie brzmi czy to kupisz, czy nie.
20-03-2009, 13:13
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Jeny, chłopak. Piszesz, że do momentu przewinięcia akcji (ok. połowa filmu) emocjonowałeś się losem bohaterów. Ja mówię, że w zasadzie na początku filmu główny badguy zwraca się bezpośrednio do publiczności w sprawie zakładu. Twierdzisz, że "w takim razie to już wtedy straciłeś zainteresowanie", ale gówno prawda, bo wtedy w ogóle nie wystąpiłaby sytuacja, że film zainteresował Cię choćby na chwilę.
20-03-2009, 13:14
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Patrzenie w kamerę i zakład z widzem mi nie przeszkadzały. Ot taki zabieg reżyserski, który mogę zaakceptować, element "konwencji". Może to słaby przykład i lekko nie na miejscu, ale w początkowych odcinkach Seksu w wielkim mieście Parker też gada do kamery i w żaden sposób nie burzy to relacji bohaterowie-widz.
Ale już użycie pilota do cofnięcia filmu jest przekroczeniem pewnej granicy i powtarzam, nie byłoby w tym nic złego, gdyby Haneke od początku grał w otwarte karty. Zwracanie się bohaterów do widza nie jest według mnie wystarczającym sygnałem by podejrzewać że reżyser szykuje coś takiego.
20-03-2009, 13:18
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mierzwiak napisał(a):Ale już użycie pilota do cofnięcia filmu jest przekroczeniem pewnej granicy.
Oczywiście, że tak. To niepodważalne. Natomiast mnie chodzi o to, że element gry z widzem oraz temat filmowych konwencji (zarówno jeśli chodzi o ich łamanie, jak i przestrzeganie) jest obecny w FG od początku. Pilot to po prostu taka ostatnia kropla. Coś na zasadzie: "Myśleliście, że tego nie zrobię? Myśleliście, że coś mnie powstrzyma?". O ile nikt nie spodziewał się pilota, o tyle jednocześnie żaden widz nie może powiedzieć, że nic tego nie zapowiadało.
20-03-2009, 13:28
(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
desjudi napisał(a):Pierwszy post Hannibala, jego reakcja i stosunek do Haneke, doskonale uzasadnił sens powstania "Funny Games".
Bardzo lubię jak reżyser sobie ze mną pogrywa, zwodzi mnie i wywraca wszystko do góry nogami. Pod tym względem potrafię docenić Funny Games, świetnie rozumiem intencję reżysera, które miały na celu zakpić ze mnie, pośmiać się z moich oczekiwań i powiedzieć mi że nie mam nic do gadania, że to on tu decyduje. Za to mogę pana Haneke pochwalić, bo jego dzieło to wybitny przedstawiciel filmów irytująco-wkurwiających. Ale ja nie za to przecież czepiam się tego filmu, nie za przewrotność i figlarność. Czepiam się go o to że sprawił że stałem się obojętny na to co oglądam. Reżyser swoimi zabiegami znieczulił mnie na wydarzenia, na losy bohaterów, umrą-nie umrą, jak umrą. To jest mój zarzut odnośnie filmu (o czym już wspominałem), że sprawia iż mam daleko w otchłani to co się dzieje.
Nie dziwię się że film ma swoich zwolenników, ale ja tego nie kupuję. Wszystko jest fajnie póki oglądam film z przejęciem, a w tym przypadku, mimo iż było mocne na początku filmu, to szybko i bezpowrotnie uleciało a ja pozostałem niewzruszony na zaistniałe wydarzenia.
To tyle ode mnie, nie chcę mi się wałkować tego w kółko.
20-03-2009, 15:09
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Funny Games US - to samo, co po szwabsku, tyle że teraz dla hecy po amerykańsku. ogólnie bezsens, ale wolność artystyczna wolnością artystyczną - panie Haneke, kiedy Funny Games PL?
w wersji niemieckojęzycznej mega wnerwiały mnie wszystkie wstawki gadane "do kamery" z przewijaniem filmu na czele. tymczasem w wersji usańskiej niespodzianka - ciągle mnie wnerwiają. ja żem prosty chłop ze wsi i postmodernizmu nie lubię, aczkolwiek u Hanekego wyjątkowo ma on sens inny niż uskutecznianie bełkotu, co już samo w sobie jest nie lada wyczynem.
Naomi Watts to imo najlepsza amerykańska aktorka, jeśli chodzi o warsztat i umiejętność wczuwania się w role. de niro z cipką. kiedyś oglądałem z nią dokument, w którym zdradzała tajniki swej szkoły aktorskiej i nawet pokazała, jak rozpłakać się w 15 sekund! co za baba!
bonusowe pytanko: ci dwaj zwyrodnialcy to nie byli przypadkiem homo? stawiam na homo, bo raz, że w filmie pada sugestia, że ten grubszy jest gejem, dwa - z wyglądu i z ryja gejostwo od nich bije, no i trzy - nie zgwałcili żony.
aha, Darius Khondji pykał foty! i się w sumie nie napykał zbytnio - większość ujęć powstała z nieruchomej kamery, filmującej pełne plany.
14-03-2010, 02:45
(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
Mental napisał(a):i nawet pokazała, jak rozpłakać się w 15 sekund!
To akurat potrafi każda kobieta:)
14-03-2010, 03:13
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,059
Liczba wątków: 66
Najlepsza scena tak oryginału, jak i remake'u:
1997:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=65y9H7JAaK0[/youtube]
2007:
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=tQ5W1swGsVc[/youtube]
Reszta niestety bieda straszna (piloty i inne bzdety) :cry:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
14-03-2010, 03:33
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Mental napisał(a):Funny Games US - to samo, co po szwabsku, tyle że teraz dla hecy po amerykańsku. ogólnie bezsens,
Nie bezsens. Z punktu widzenia reżysera chyba lepiej, że to on zajął się remakiem niż, żeby wziął się za to kto inny i miał zepsuć jego film.
No i oczywiście Funny Games to zajebisty film, a postmodernizm jest super :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
14-03-2010, 12:58
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Z mojego punktu widzenia (widza) nie istnieje ani jeden logiczny powód dla którego reżyser miałby kręcić dokładną kopię swojego filmu. Chyba tylko z nudów. Rozumiem remake będący nowym spojrzeniem na historię, odświeżeniem jej (jak np. The Ring), ale coś takiego? No tak, to taki postmodernistyczny remake :)
14-03-2010, 13:01
|