Gallipoli (1981), reż. Peter Weir
#1
[Obrazek: 268100.1020.A.jpg]


Film, którego nie znałem i jedynie przegląda filmografii Mela Gibsona uświadomił mnie o jego istnieniu. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności tydzień później pojawił się w TV i zapoznałem się z tym doskonałym filmem.

Peter Weir to reżyser ze ścisłej światowej czołówki geniuszy kina, "Piknik pod wiszącą skałą", "Wybrzeże Moskitów", "Rok niebezpiecznego życia", "Bez lęku", "Pan i władca: Na krańcu świata", "Truman Show" każdy maniak filmowy ma choć jeden z tych filmów na liście najlepszych. Ja od niedawna mam "Gallipoli"...

Film w dużym skrócie mówi o dwóch młodych Australijczykach (Mel Gibson, Mark Lee) dostających się w różnych okolicznościach na front I Wojny Światowej, dokładniej na front turecki. Tak więc film wojenny i mówi o wojnie jej bezsensie itd. ale robi to w sposób zupełnie inny niż filmy made in USA, bez epatowania jakimiś złotymi myślami, trzepoczącą flagą, długimi okopowymi rozmowami itp. Wręcz przeciwnie jego siła to fakt iż przez cały film mało mówi się o wojnie, jest ona jakby w dalekim tle, pokazuje się codzienność bohaterów, jesteśmy w ten sposób przygotowywani na jedno ujęcie, ostatnie ujęcie...ale jakże wymowne.

Więcej nie ma sensu pisać trzeba zobaczyć. Dodam też że film posiada doskonałe zdjęcia i ciekawą muzykę, Jean-Michel Jarre miał w nią wkład co mnie osobiście miło zaskoczyło, bo uwielbiam jego wczesną twórczość lat 80. Zawsze mnie ciekawiło dlaczego nie robił więcej muzyki do filmów...Drugim elementem muzyki który nadaje niezwykły klimat jest, "Adaggio g-moll" Tommaso Albinoniego, ten motyw nie wiem czy miał wpływ na Olivera Stona i jego zastosowanie podobnej muzyki ("Adagio for strings" Samuela Barbera) w "Plutonie" ale tak może to wyglądać iż Stone ten film widział i został zainspirowany.

Dla mnie film na ocenę 10/10, bezapelacyjnie.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#2
Sonny dobrze mówi. Twórczość Weira uwielbiam, ale, wstyd przyznać, dopiero ten topic zwrócił moją uwagę na Gallipoli. Aby uciąć wszelkie spekulacje: tak, jest to film bardzo dobry, chociaż nie mówi w sumie nic nowego w kwestiach okołowojennych, a Weir praktycznie nie stosuje tu reżyserskich patentów charakterystycznych dla jego późniejszej twórczości. Film "nakręca" kontrast między lajtowym 3/4 filmu - gdy chłopaki nie trafili jeszcze na front i przeżywali różne wesołe przypadki najpierw w rodzinnej Australii, potem w obozie szkoleniowym pod piramidami - a końcówką, gdzie nagle zaczyna się ostry dół, a bohaterowie nagle przekonują się, że wesołe żołnierskie życie kończy się (często definitywnie) z chwilą rozpoczęcia walki.
Jak już wspomniałem, nic nowego w temacie tu nie ma - pokazana tu jest choćby bezsensowna strata ludzi poprzez nieprzemyślane decyzje dowództwa, przyspieszone dojrzewanie niedoświadczonych gówniarzy itp. Film jednak nie zmienia się na szczęście w kopalnię złotych myśli, koncentruje się zaś na dwójce głównych bohaterów (nie pomijając bogatego drugiego planu). Podejście to pozwoliło uzyskać świetny efekt: po wymownym ostatnim ujęciu widz nie myśli: "ach jaka ta wojna jest zła" ale najpierw żałuje bohaterów, a dopiero potem przychodzą na myśl stosowne refleksje, przefiltrowane jednak przez pryzmat sympatii do świetnie zagranych bohaterów i przez to stosownie wzmocnione.
O stronie realizacyjnej kolega wyżej napisał dość, chociaż zdziwiła mnie mała ilość muzy Jarre'a (ze trzy sceny jedynie). Zdjęcia rewelacyjne, chociaż współczuję wszystkim, którzy obejrzą ten film w TV w 4:3 - kompozycja kadru, jak zawsze zresztą u tego reżysera, miecie. A aktorstwo wiadomo: Mel jedzie tutaj swoją ulubioną manierą sympatycznego cwaniaka, Mark Lee zaś dla odmiany jest naiwnym idealistą i swoje odgrywa również przednio.
Warte wspomnienia są sceny w egipskim obozie szkoleniowym, gdzie rekruci zbijają bąki, a mimochodem zostaje nam przedstawiony cały lokalny koloryt: od handlarzy fejkowymi antykami po burdele. Świetnie przedstawiony jest również historyczny background: przed seansem nie wiedziałem w tym temacie prawie nic, teraz, wydaje mi się, wiem całkiem sporo.
wypada napisać jakieś mądre zakończenie, wiec tak: nie jest to może najlepszy film Weira, widać tu jeszcze szukanie własnego stylu, oryginalnie również nie jest - ale są pełnokrwiści bohaterowie przedstawieni w ciekawych okolicznościach, a całość naprawdę potrafi poruszyć.
9/10
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#3
Film świetny, dodam od siebie, że jedną z głównych inspiracji Weira było podobno to zdjęcie z czasów hiszpańskiej wojny domowej (ktoś kto widział film skuma o co chodzi chyba ;)):

[Obrazek: capa_death_of_a_loyalist_soldier.jpg]

Autorstwo Robert Capa

Odpowiedz
#4
Eh, kiedy ten film w końcu doczeka się remasteru? Bo jest świetny, ale na dvd wygląda już paskudnie. Poza tym, odświeżony po latach, w paru kwestiach się postarzał - mam tu na myśli głównie technikalia, sceny bitewne ukazane bez żadnego polotu i, poza finalnym rajdem, bez większych emocji, tak bezjajecznie trochę. No i trochę za dużo tutaj "turystyki" - pół filmu zajmują podróże bohaterów po jakichś targach, burdelach albo pustyniach. Słowem: trochę za mało Gallipoli w Gallipoli.

8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#5
(01-09-2013, 03:24)Mefisto napisał(a): No i trochę za dużo tutaj "turystyki"
Oj tam pieprzysz to film o przyjaźni, bieganiu i bezsensowności wojny. Gallipoli to tylko tło finału, który poraża swoją prostotą i brutalnością. Tak jak w Łowcy Jeleni przez 80 % filmu przywiązujesz się do postaci , ich emocji i przyjaźni przez co w finale i w znikomych sekwencjach wojennych jesteś rozjebany na kanapie przed TV. Ostatnio odświeżyłem to w wersji 720p WEB-Ripa i daje 10/10 świetny dramat wojenny.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lone Survivor (2013) reż. Peter Berg Danus 103 27,612 17-01-2026, 20:14
Ostatni post: simek
  Master and Commander: The Far Side of the World (reż. Peter Weir, 2003) Pelivaron 22 4,537 25-12-2025, 14:01
Ostatni post: Bucho
  Dragonslayer (1981) (Reż. Matthew Robbins) Lawrence 6 3,485 16-09-2025, 20:23
Ostatni post: OGPUEE
  Green Book (2018) reż. Peter Farrelly Capt. Nascimento 28 7,547 29-11-2024, 11:52
Ostatni post: shamar
  My dinner with Andre (1981) reż. Louis Malle Dr Strangelove 3 608 18-10-2024, 12:53
Ostatni post: Bucho
  Bez Lęku/Fearless reż.Peter Weir Phlogiston2 4 3,007 02-10-2023, 06:42
Ostatni post: Debryk
  Bullitt (1968) reż. Peter Yates apone 79 12,582 23-06-2023, 13:47
Ostatni post: Scheckley
  Mile 22 (reż. Peter Berg) Mental 83 19,250 25-11-2018, 10:32
Ostatni post: Snappik
  Battleship(Peter Berg) Danus 263 61,658 20-08-2018, 09:02
Ostatni post: Dr Strangelove
  Patriot's Day (2016) reż. Peter Berg Mental 8 2,064 25-06-2017, 12:53
Ostatni post: Martinipl



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości