Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(03-01-2015, 23:28)Negatywny napisał(a): jedyne o czym mogłem myśleć to co do cholery ludzie w tym widzą ciekawego.
To był mój pierwszy film Andersona, jaki widziałem, ale nie byłbym aż tak krytyczny, bo jestem w stanie zrozumieć, dlaczego to się podoba - widzę w tym pewien urok, charakterystyczny styl i klimat, choć odniosłem wrażenie, że sposób w jaki Wes prowadzi narrację, jak to montuje, jaki temu nadaje rytm i charakter jest nieco zbyt, jakby to powiedzieć, onanistyczny, narcystyczny. Niestety nie w takim sensie, w jakim są filmy Tarantino, faceta świadomego swojego talentu. Tutaj wygląda mi to raczej na, niekonieczne słuszne, tylko przekonanie o jego posiadaniu.
Oglądało się przyjemnie, ale nie każcie mi przypominać sobie, o co tam chodziło, bo polegnę.
04-01-2015, 01:40
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
W sumie drugi seans wypadł zdecydowanie gorzej niż pierwszy w kinie, kiedy wyszedłem zauroczony tym filmem, jak i jego atmosferę. Ale niestety za drugim razem mam poważniejsze problemy z tym filmem. Ogląda się go dalej bardzo dobrze, ale tak naprawdę to przypomina on trochę słodki cukierek, ale bez nadzienia. Bardzo smaczny, ładnie zapakowany, ale niestety pusty w środku.
Audiowizualnie i aktorsko wszystko cudnie, ale niestety na tym się moje zachwyty "The Grand Budapest Hotel" kończą.To i tak bardzo dużo niż nie jeden film, ale jakoś nie wiem co można więcej o tym filmie powiedzieć?
I niestety moja ocena zjeżdża do:
7/10
04-01-2015, 02:01
.
Liczba postów: 27,489
Liczba wątków: 60
Mierzwiak - nie przesadzałbym z tym narcyzmem u Andersona, sam widzę sporo braków w jego filmach, ale odmawianie mu talentu to krok za daleko, przecież to już od kilku lat bardzo dobry reżyser o uznanym dorobku i oddanych fanach, a jest w takim wieku, że równie dobrze może nakręcić swoje opus magnum za lat 15.
Co do samego GBH, to powyższe 3 opinie utwierdzają mnie w przekonaniu, że nagrody akurat za scenariusz (i najpewniej nominacja oscarowa) to jakieś kuriozum. Zdjęcia, aktorzy, muzyka, scenografia, montaż, reżyseria - ok, za to dawajcie laury, ale kurde scenariusz?
04-01-2015, 02:32
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
simku, nie odmawiam mu talentu, tylko póki co nie przekonał mnie, że jest on na tyle duży, by dorównać opinii, jaką się cieszy :)
Następny przystanek: The Royal Tenenbaums w cudnej jakości od Criteriona.
04-01-2015, 02:42
.
Liczba postów: 27,489
Liczba wątków: 60
No to prawda, też uważam, że gość cieszy się większym uznaniem niż na to zasługuje. Naprawdę wymiata tylko Moonrise Kingdom, którego swoją drogą boje się powtarzać, bo jeszcze nie okaże, że wcale nie :(
04-01-2015, 02:46
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Widziałem to, ale chyba o tym nie napisałem. Nie chce mi się rozpisywać, bo nie lubię wychwalać, więc krótko: świetna rzecz, rewelacyjnie wystylizowana i zabawna. Oceny nie ma, bo dziwnie bym się czuł wystawiając czemuś takiemu n/10.
04-01-2015, 10:56
Nowy
Liczba postów: 50
Liczba wątków: 0
Zbierałem się i zbierałem żeby o tym filmie coś sensownego napisać, po 9 miesiącach od pierwszego seansu zebrałem się w sobie i urodziłem. Filmy Andersona się lubi bądź nie lubi, sprawa typowa dla kina autorskiego. Jak nie trawi się sposobu opowiadania historii przez konkretnego reżysera to nie ma się co męczyć i przełamywać. Mnie akurat andersonizm odpowiada, lubię taką zabawę kinem.
Czuję się zaproszony do gry, w oparach absurdu są szczwanie poumieszczane spraweczki ( tzw. nawiązania filmowe i nawiązania literackie ) i sprawy ( człowiek zanurzony w historii ), których wyszukiwanie jest dla mnie sensem tej zabawy. Dodatkowe "utrudnienie" czyli czas trojaki, no miodzio dla spragnionego wrażeń gracza.
To jest film, który wymaga od widza pewnej uwagi, ciągłego odczytywania znaczeń. O ile potraktujemy go jak "normalny" obraz to rzeczywiście może się nam wydawać cukierkiem bez nadzienia, śliczną pocztóweczką z dawno minionych czasów.
Postacie zaludniające "Grand Budapest Hotel" z założenia nie są realne tylko archetypowe, to wbrew pozorom nie jest historia konkretnego maître d'hôtel, boya, dziewczyny z cukierni czy hrabiny i jej wyrodnego syna. Dlatego ciężko jest z tymi postaciami utożsamić się widzowi i "przeżyć" film. Łagodna mgła sentymentu snująca się po filmie niech nie zmyli nikogo, to jest kino które ma angażować nie tyle sferę limbiczną mózgu co korę mózgową. Dlatego w odbiorze dla wielu osób będzie to film "zimny", wydmuszkowaty.
Jeżeli jednak szukacie w kinie czegoś więcej niż tzw. prostych wzruszeń to warto poświęcić czas na obejrzenie "Grand Budapest Hotel".
Warsztatowo - perełka!
Notka dla graczy: starannie się przygotujcie, odświeżcie w pamięci wszystko co wiecie o kinie i wszystko co wiecie o Zubrovkach ( będzie Wam o tyle łatwiej że w jednej z nich mieszkacie ).
Ocena - bardzo blisko 10.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
28-01-2015, 13:37
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
(28-01-2015, 13:37)myś gryźli napisał(a): Czuję się zaproszony do gry, w oparach absurdu są szczwanie poumieszczane spraweczki ( tzw. nawiązania filmowe i nawiązania literackie ) i sprawy ( człowiek zanurzony w historii ), których wyszukiwanie jest dla mnie sensem tej zabawy.
Jakiś przykład?
(28-01-2015, 13:37)myś gryźli napisał(a): Jeżeli jednak szukacie w kinie czegoś więcej niż tzw. prostych wzruszeń to warto poświęcić czas na obejrzenie "Grand Budapest Hotel".
Jakiś przykład?
(28-01-2015, 13:37)myś gryźli napisał(a): Warsztatowo - perełka!
a daj pan spokój ;)
(28-01-2015, 13:37)myś gryźli napisał(a): Notka dla graczy: starannie się przygotujcie, odświeżcie w pamięci wszystko co wiecie o kinie i wszystko co wiecie o Zubrovkach
Czyli to taki film - teleturniej?
(28-01-2015, 13:37)myś gryźli napisał(a): Ocena - bardzo blisko 10.
dafaq is wrong with you people? :)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
28-01-2015, 14:07
.
Liczba postów: 27,489
Liczba wątków: 60
Cytat:Filmy Andersona się lubi bądź nie lubi
Hehe, to jest jedno z najbardziej nieprawdziwych zdań z jakimi spotkałem się w życiu. Na 100 przypadków, gdy autor twierdzi, że kogoś można tylko kochać albo nienawidzić, w 98 przypadkach moje uczucia są letnie. Andersona raczej lubię, ale nie jest tak, że albo się kupuje jego styl albo nie. Według mnie w jednych filmach ten styl idealnie pasuje, a w innych próbuje dziwnością przykryć niedostatki fabularne.
28-01-2015, 14:34
Nowy
Liczba postów: 50
Liczba wątków: 0
Hym....klisze filmowe stareńkie bo pochodzące z lat 30 - 40 XX wieku - ślady francuskiego kina tego okresu, choćby "La Grande Illusion" czy "La Règle du jeu" Renoira są dość dobrze widoczne. Nie mam tu na myśli całej zabawy scenografią, sposobu kręcenia poszczególnych ujęć ( to jest raczej bardzo wczesny Hollywood a nawet wczesny Senet ) czy tym podobnych pierdół warsztatowych, stanowiących o klimacie filmu. Chodzi mi o odczuwalne ( przynajmniej przeze mnie ) "pokrewieństwo" wymowy niektórych wątków ( ach, ta fascynacja arystokracją czy utopijne marzenia eleganckich oficerów ). Jednak pierwszym filmem, jeszcze starszym, jaki natychmiast przywołał w mojej głowie ten obraz, był "Der letzte Mann" Murnaua - historia degradacji społecznej człowieka tak związanego z wykonywanym przez siebie zawodem hotelowego portiera że praktycznie nie istnieje on jako osoba bez owego zaszczytnego stanowiska. Monsieur Gustave, portier doskonały, człowiek wyrażający swoje istnienie poprzez wykonywanie obowiązków ( podobne postacie umieszczone w realiach lat 30 - bo wymarły z czasem, jak te dinozaury - to idealna ochmistrzyni grana przez Helen Mirren w "Gosford Park" czy superkamerdyner grany przez Anthony Hopkinsa w "The Remains of the Day" ). Mam nadzieję że te przykłady nawiązań filmowych które wymieniłem Cię satysfakcjonują.
Nawiązania literackie to jest bajka na osobny artykuł, nawet się tu nie podejmuje choćby spłyconej do granic absurdu ( he, he ) analizy.
Co do ludzi uwikłanych w historię to koń jaki jest każdy widzi. No chyba że nie chce!
Co do emocji jakich dostarcza film - no chyba widać, słychać a nawet czuć że nie są to uczucia wywołane prostą identyfikacją z losami bohaterów. Raczej ciężko współczesnemu człowiekowi ( może poza japońskim biznesmenem z etyką samuraja ) identyfikować się z Gustavem, od biedy może jeszcze identyfikacja z boyem - poharatanych przez życie imigrantów jest całkiem sporo.
Co do warsztatu - treść dyktuje formę, która znajduje odpowiednie środki wyrazu. Amen.
Co do oceny - de gustibus i tralala.
Co do simkowej wypowiedzi - ludzie są różni. Twoje uczucia są najtwojejsze ale wiele osób np. nie lubi Nolana bo to Nolan ( czytałem wątek Interstellar, wesoły jest )
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
28-01-2015, 15:37
Stały bywalec
Liczba postów: 18,459
Liczba wątków: 148
myś gryźli, taka prośba, a moze i rada. Jak już piszesz dłuższe teksty to rób przerwę pomiędzy akapitami bo się tekst zlewa i lipnie czyta
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
28-01-2015, 15:49
Nowy
Liczba postów: 50
Liczba wątków: 0
OK. dostosuję pisanie ( i dopiero bedzie dłuuuuugo i rozwlekle ).
Qrczę jeszcze pominąłem filmowy teleturniej - z filmami robionymi przez tzw. erudytów to tak już jest.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
28-01-2015, 15:53
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Obejrzane po raz trzeci! Po tym jak nie udało mi się ich przekonać, aby obejrzeli ze mną Interstellar musiałem wybrać jakiś inny film. Padło na Grand Budapest Hotel, gdyż oboje moi rodzice to germaniści, doskonale znają twórczość Stefan Zweiga, znają Saksonię z Dreznem i Görlitz i ogólnie kulturowo film powinien im pasować. I nie myliłem się film im się podobał i dobrze się na nim bawili.
Zaś ja sam też w sumie dobrze się bawiłem, ale też nie jest to film, który można odkrywać na wiele razy. Kolejny seans utwierdził mnie w przekonaniu jakże cudnie wyglądający i doprawiony jest to film. Tyle, że jego fabuła nie jest mocną stroną i już tak nie wciąga. Przynajmniej ja sam odbieram, że dekoracje zdają się być ważniejsze od samej historii. Dlatego też może za pierwszym razem nie zwracałem na to uwagi, gdyż byłem oczarowany tym światem i barwnymi postaciami. Z czasem czar trochę pryska, przy czym dalej to naprawdę dobry film.
7/10
16-04-2015, 02:13
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,185
Liczba wątków: 29
Obejrzalem dopiero teraz. Bo wczesniej widzialem jedynie fragmenty w TV. No i zawód. Myslalem, ze historia bedzie lepsza.
6/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
16-02-2026, 10:19
|