Boyhood (2014)
#1
[Obrazek: Screen-Shot-2014-05-12-at-9.28.01-AM.png]

Nie trzeba chyba nikomu przedstawiać Richarda Linklatera, natomiast warto napisać o filmie dzięki któremu twórca trylogii "Before Sunrise" będzie musiał dostawić kolejną półkę na nagrody. "Boyhood" powstawał przez 11 lat, między 2002 a 2013 rokiem amerykański twórca starał się uchwycić proces dorastania i zmian zachodzących w życiu młodego człowieka. Powstał podobno nie tylko efektowny eksperyment techniczny, ale też wzruszający film pełen emocji i włożonego w niego serca.

Warto zwrócić uwagę na zdobyte prawdziwym przebojem Rotten Tomatoes, w momencie gdy piszę te słowa, film ma 100% pozytywnych opinii przy 97 recenzjach i kosmicznej średniej ocen 9,4. Już 29 sierpnia, w kinowym fotelu, będziemy mogli przekonać się czy zachwyty nie są przesadzone.




Odpowiedz
#2
Soundtrack już do zdobycia i jest bardzo fajny, można się wspaniale wczuć w poszczególne etapy życia już tam, także jestem dobrej myśli.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
Jest już dostępny w sklepie z chinolskimi napisami.


Odpowiedz
#4
"Boyhood sucked" - Mike Stoklasa XD



Odpowiedz
#5
Bileciki na poniedziałek już kupione -> jaram się jak pochodnia.


Odpowiedz
#6
I co? Premiera wczoraj a przedpremierowe pokazy wcześniej i zero wpisów?
Boję się wierzyć, że jest aż tak dobrze, jak sugerują recenzje, ale nie miałbym nic przeciwko. Sam niestety do kina nie dam rady i czekam na blu lub będę musiał obejrzeć dostępną kopię.


Odpowiedz
#7
Film niezwykły, dla mnie z kilku powodów.
Po pierwsze to pierwszy film Linklatera na którym byłem w kinie. Po drugie oglądam po raz pierwszy taki film. Proces dojrzewania chłopca w najszczęśliwszym okresie życia czyli tytułowego "chłopięctwa". Genialny pomysł z kręceniem z tymi samymi aktorami, nominacja do Oscara za reżyserię chyba już pewna. Przez prawie 3 godziny film ani razu nie ziewnąłem, nawet nie odczułem tak bardzo by film był taki długi. Aktorstwo znakomite, i młodych i starszych aktorów. 9/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#8
Miałem okazję zobaczyć Boyhood miesiąc temu na wrocławskich Nowych Horyzontach:

Film sam w sobie, pomijając całą otoczkę wokół niego, jest znakomitą opowieścią o... no, o tytułowym dojrzewaniu po prostu. Bez zadęcia, z odpowiednim luzem, ale kiedy Linklater uderza w wysokie emocje, naprawdę można zmięknąć. A robi to kilka razy.

Co natomiast autentycznie rzuca na kolana, to sposób, w jaki to cudo zostało wyczarowane:
Na początek to, co wszyscy wiedzą: ta sama ekipa zbierała się co roku, przez 12 lat, by dokręcić materiał.
Linklater wybrał siedmiolatka, któremu właściwie zawierzył powodzenie swoje projektu rozpisanego na kilkanaście lat. A w roli siostry głównego bohatera obsadził własną córkę.

Boyhood zawiera cały pejzaż przemian popkultury na przestrzeni lat, w których kręcony był film. I to jest niesamowite, jak wielkie Linklater miał wyczucie, co jest w danym momencie istotne i o czym pamięta się do dziś. Chyba najlepszy przykład to rozwój telefonów: na początku filmu, o ile dobrze pamiętam, był to telefon stacjonarny, później pojawiają się archaiczne dziś już komórki - i tak dalej, aż po dzisiejsze smartfony. Na początku filmu pojawia się Britney Spears, później gdzieś tam w tle leci Crazy, a jeszcze później na trzecim planie pobrzmiewa sobie Gotye. W jednej scenie główny udaje się na nocną premierę Księcia Półkrwi do księgarni. Jest też polityka - wojna w Iraku, krytyka Busha i dużo innych rzeczy. Pod koniec pojawia się też kwestia portali społecznościowych, reprezentowana rzecz jasna przez facebooka.

A w tym wszystkim rozpuszczona jest, jak już pisałem na początku, piękna i rewelacyjna w swej prostocie opowieść o dojrzewającym chłopcu, który przemienia się w mężczyznę i stawia pierwsze kroki w dorosłym życiu, próbując przy tym odnaleźć swoje miejsce na świecie. Rzadko kiedy można tak mocno odczuć upływ czasu, jaki dokonuje się w oglądanej historii.
Uniwersalizm całości powala, ale wydaje mi się, że mocniej film będzie oddziaływał (czy też już oddziałuje) na ludzi mniej więcej w wieku głównego bohatera, więc na pokolenie urodzone w latach 90., do którego szczęśliwie się łapię :)

Niesamowite też jest to, że mimo upływu lat, film Linklatera jest jednolity wizualnie. Upływu czasu nie widać zupełnie, jeśli chodzi o stronę techniczną. I to wielki komplement, bo Boyhood zrealizowany jest bardzo dobrze. Aktorstwo to też wysoka półka. I miło patrzeć na kolejne transformacje Ethana Hawke'a.

Zachwyt na świecie mnie nie dziwi - po prostu trudno się jakoś konkretnie przyczepić do tego filmu, a jego imponujące kulisy produkcyjne i skala projektu jeszcze mocniej podbijają oceny.
Ja Boyhood uważam za arcydzieło i życzę mu powodzenia w tegorocznym sezonie nagrodowym (choć mówię to przed seansem Inherent Vice :P). Ale nawet, jeśli się nie uda - Linklater ma już za niego Srebrnego Niedźwiedzia. W pełni zasłużonego.

Odpowiedz
#9
Pfff, Srebrny Niedźwiedź... jak dla mnie same kulisy powstawania tego filmu i doprowadzenia go do końca zasługują na jakąś specjalną nagrodę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#10
(31-08-2014, 03:32)Mefisto napisał(a): Pfff, Srebrny Niedźwiedź... jak dla mnie same kulisy powstawania tego filmu i doprowadzenia go do końca zasługują na jakąś specjalną nagrodę.

No, mam jedną znajomą, która była przed paroma laty na erasmusie w Austin w Texasie i miała okazję spotkać i rozmawiać z Linklaterem i już wtedy pracował on nad "Boyhood" i mówiła mi, że borykał się z problemami, ale mówił, że prędzej czy później nakręci ten film. I słowa dotrzymał :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#11
Bardzo dobre kino. Nie powaliło mnie, ale może to dlatego, że balonik miałem napompowany maksymalnie. Niemniej świetnie zrobiona i, co ważniejsze, doskonale zmontowana opowieść. Metrażu filmu właściwie nie czuć - mija bardzo szybko, jak... cóż, chłopięctwo. Zdziwiło mnie jedynie, że główny bohater jest taki cipowaty trochę i zdaje się w ogóle nie reagować na kolejne wydarzenia. Plus nie wiem, może to ja, ale strasznie spokojne to wszystko, niesamowicie grzeczne to całe dojrzewanie (przykład: chłopaki jarają się babkami z katalogu mody, podczas gdy nawet u nas, w komunistycznej Polsce, świerszczyki nie były jakoś mega trudne do zdobycia i zawsze ktoś jakiegoś wyciągnął; a jak mur runął, to już w ogóle :P), a niby tyle się słyszy o tej rozbuchanej amerykańskiej młodzieży. Niemniej seans bardzo udany - i świetne zakończenie.

8 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#12
Dużo więcej niż eksperyment, zaskakująco płynny i przemyślany, samo życie, naprawdę warto zobaczyć
8/10

Odpowiedz
#13
Jakie cudo. Linklater to absolutny mistrz pisania kipiących od naturalności dialogów, niezwykle wrażliwy i inteligentny człowiek, świetny reżyser. Tu wiele rzeczy mogło się nie udać, a jednak pomimo tak długiego czasu realizacji (a może dzięki niemu) wszystko tu gra i buczy, zero wrażenia, że brak jakiekolwiek ciągłości, a niektóre sytuacje są tak realne, i tak mocno można odnieść je do samego siebie, że brak słów. Wzruszyłem się. Nie wiem, czy 10, ale 9/10 lekką ręką.

Odpowiedz
#14
Ma ktoś jakieś info, czy ten rewelacyjny film zostanie wydany na blu-ray?
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#15
Nie zostanie, Linklater jest znanym przeciwnikiem formatu Blu, planował wypuszczenie go tylko w limitowanej ilości na VHS ale dał się jednak namówić na DVD.

Odpowiedz
#16
oops :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#17


Od wczoraj na zapętleniu. Taki ładny film, taki ładny.

Odpowiedz
#18
ja ciągle chodzę wkurwiony, że w moim 130tyś mieście nigdzie nie grali tego w kinach, teraz czekam tylko na smsa z napiprojekt, ehh

Odpowiedz
#19
(02-11-2014, 15:01)Bogdan napisał(a):

Od wczoraj na zapętleniu. Taki ładny film, taki ładny.

Dzięki, stary. Film jeszcze przede mną, ale ta piosenka rozwaliła mnie emocjonalnie. Trochę się boję tego seansu, czy nie poruszy zbyt delikatnych dla mnie strun (rozwód starych, ale nie tylko - ojcostwo w ogóle, bo wiekowo blisko mi do Hawke'a).

Odpowiedz
#20
Tak, dzięki tej piosence scena, w której została wykorzystana, okazała się dla mnie tą najbardziej wzruszającą. I rzeczywiście, przemyślenia na temat ojcostwa były we mnie po seansie bardzo silne (co też ma związek z własnymi doświadczeniami; uprzedzając - nie, nie jestem tatą ;)), więc można powiedzieć, że Twoje obawy są słuszne, ale warto. Zresztą, Boyhood wciąż bardzo mocno siedzi mi w głowie. Powtarzam - piękny film.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Grand Budapest Hotel (2014, reż. Wes Anderson) PropJoe 34 10,296 16-02-2026, 10:19
Ostatni post: shamar
  Zbaw nas ode złego (2014) Capt. Nascimento 1 1,458 07-07-2025, 18:07
Ostatni post: Debryk
  Fury (2014, reż. David Ayer) Kaczor 155 42,487 11-09-2023, 09:40
Ostatni post: Corn
  Dzika droga / Wild (2014) Gieferg 5 2,667 20-07-2022, 09:41
Ostatni post: simek
  The Guest (2014) reż. Adam Wingard Gal Anonim 253 51,888 13-05-2022, 19:55
Ostatni post: Crash
  Edge of tomorrow (reż. Doug Liman) 2014 Martinipl 382 86,948 27-08-2020, 23:13
Ostatni post: Lawrence
  Transcendence (2014) (Reż. Wally Pfister) Lawrence 156 29,081 02-04-2020, 23:00
Ostatni post: Dr Strangelove
  Whiplash (2014) reż. Damien Chazelle Capt. Nascimento 131 30,336 21-01-2020, 21:14
Ostatni post: Pelivaron
  The Judge (2014) reż. David Dobkin Capt. Nascimento 14 3,946 01-01-2019, 15:35
Ostatni post: Mierzwiak
  Sabotage (2014) reż. David Ayer vast 93 17,756 21-12-2017, 15:50
Ostatni post: Martinipl



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości