Jeśli to kogoś interesuje (mnie tak), to film wylądował na Netfliksie.
09-12-2018, 23:27
|
Green Room (2015), rez. Jeremy Saulnier
|
|
Świetny punkt wyjścia, szkoda że od pewnego momentu to już tylko usypiacz.
Najpierw siedzą w pokoju a Stewart mamrocze i wysyła imbecyli do środka, a potem wychodzą z pokoju (i wracają, i wychodzą, i wracają, i znowu wychodzą itd.) a Stewart dalej mamrocze i wysyła kolejnych imbecyli do środka. Za co Saulnier zbiera te wszystkie zachwyty nad szrotami które wypluwa (Blue Ruin było akurat znośne) - niepojęte. Ani to dobrze napisane, ani wyreżyserowane, nakręcone też zwyczajnie. Pfffffff. 12-12-2018, 00:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2018, 00:14 przez Mierzwiak.)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
06-07-2019, 09:52
Dobra w ryj analiza. Rzadko oglądam tego rodzaju materiały, ale ten był super. I zgadzam się w 100%, że Saulnier kręci aktualnie najlepsze, najbardziej zapadające w pamięć sceny przemocy.
06-07-2019, 12:54
Choćbyś zaoferował mi milion zlotych to ani jednej sobie nie przypominam a widziałem to trochę ponad pół roku temu. Dobre musiały być.
06-07-2019, 13:02
Ja pamiętam calkiem dobrze i nie nazwałbym ich nawet bardzo dobrymi. Najlepsze? WTF. To już Zahler sobie na tym polu radzi ZNACZNIE lepiej. Każda scena z jego ostatnich 3 filmów nosem wciąga wszystko co kiedykolwiek stworzył Saulnier. Nawet pomimo przerysowania, widocznego zwłaszcza w Bloku. O Villeneuvie czy Sollimie nawet nie wspominam :)
Nigdy nie zrozumiem co widzicie w Green Roomie. Niby dałem 6/10, ale powinno być mniej. Materiał jednak będzie trzeba zobaczyć bo gość jest świetny i to co robi na YT..wow. 06-07-2019, 14:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-07-2019, 14:32 przez Kuba.)
Autora powyższej analizy jak się zdaje bardziej interesują Nędzne Psy niż sam Green Room. Zresztą największym szokiem w filmiku były dla mnie przytoczone słowa Peckinpaha. Zawsze byłem przekonany, że SD to film o facecie który w ekstremalnej sytuacji znajduje swoje jaja, prostuje żonę i wyrywa parę chwastów. Chyba brakuje mi wrażliwości.
06-07-2019, 16:49
Ręka, brzuch, szyja. Green Room traci trochę w momencie opuszczenia tytułowego pokoju, ale wcześniej mamy świetnie zbudowane napięcie (również właśnie dzięki sugestywnie ukazanej przemocy).
06-07-2019, 16:54 Paszczak napisał(a):Zawsze byłem przekonany, że SD to film o facecie który w ekstremalnej sytuacji znajduje swoje jaja Interpretacja SP lepiej pasuje do aktora, występującego w głównej roli. Dustin Hoffman wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że brzydzi się przemocą i bronią ("Nędzne psy" to jeden z trzech filmów, w którym w ogóle chwyta w ręce broń palną). Mało tego, kilka lat temu oskarżył Hollywood, że dyskryminuje aktorów, którzy nie chcą nosić broni na planie. Ot, taka hipisowska pizda z niego :) Zatem niespecjalnie dziwią mnie słowa Peckinpaha. Paszczak napisał(a):prostuje żonę i wyrywa parę chwastów Też podobnie odczytywałem ten film. 06-07-2019, 17:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-07-2019, 17:14 przez Mental.)
Jednak duży zawód, bo po tematyce - rzadko poruszanej w kinie jaką jest współczesna kultura nazistów - oczekiwałem zdecydowanie więcej. Motyw pokoju i oblężenia w pytkę, tylko czemu Stwart i jego ziomki robią wszystko, aby nie załatwić sprawy szybko i sprawnie? Już po pierwszej rozmowie za drzwiami sytuacja powinna być jasna - bez wjazdu z bronią się nie obędzie, a on przy każdej okazji wysyłał ludzi z psami i maczetami (poza jednym kurierem z shotgunem - to był konkretny żal). PO CO?
Aktorsko to jest tak trochę średnio. Stewart niby dostaje fajną rolę, ale ciągle coś mamrocze pod nosem i jest nad wyraz oszczędny w grze. Potts ma zaledwie kilka linijek dialogu, przez pierwszą godzinę jest tłem i choć rozumiem uwielbienie dla jej postaci to ja jej nie kupuję - tym bardziej, że wiąże się z nią jakiś z dupy wzięty wątek związku z bratem wujka ciotki postaci trzecioplanowej z początku filmu. Za dużo tu kombinowania, a za mało sugestywnej atmosfery i realnego starcia z grupą oprychów. Blue Ruin podobało mi się bardziej. 5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
15-03-2020, 12:07
4 edycję mojego osobistego Spooktoberu zdecydowałem się rozpocząć Salą Strachu.
I na dobry początek muszę powiedzieć że trochę się na tym filmie zawiodłem. Trochę brakowało temu wszystkiemu charakteru. Żaden z głównych bohaterów nie był jakoś mega sympatyczny, a do tego śp. Yelchin zawsze mnie praktycznie wkurzał w filmach. Z drugiej strony żaden z tych bad guyów nie wzbudził we mnie jakichś negatywnych uczuć. Oni wszyscy byli troszkę zbyt cywilizowani i grzeczni chwilami ;). No i przede wszystkim brakuje temu filmowi jakiegoś takiego pierdolnięcia mocniejszego, są momenty w których aż chciałoby się poczuć więcej takiego totalnego napięcia, które jest znane z klasyków survivalu w stylu TCM ale nic takiego nie ma miejsca. No ale żeby nie było że tylko jadę po filmie to muszę przyznać żę było tu też trochę dobrych rzeczy. Cała strona techniczna była bardzo solidna, od muzyki przez zdjęcia aż oczywiście to designu lokacji. Gore też bardzo solidne ale trochę mało. 6/10 02-10-2024, 08:50 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |