Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
ostatnio odnoszę wrażenie, że niektórzy w holly próbują zrobić z bale'a kogoś, kim on nigdy nie będzie. próbują go, bo ja wiem - "ucywilizować"? jak wygląda aktor jego pokroju i temperamentu wepchnięty w gorset pg13, każdy może się przekonać, wystarczy obejrzeć TDK albo nowego termka. żal patrzeć.
do blockbustera z nim!
w harsh times facet odstawił nie tylko najlepsza partie w swoim dotychczasowym życiu, co stworzył cichaczem jedną z najbardziej dosłownych, furiackich i zapadających w pamięć kreacji, jakie dane mi było widzieć od czasów scarface de palmy i pozbawionej jakichkolwiek hamulców roli pacino. czasami włączam sobie film ayera, żeby obejrzeć pojedyncze sceny takie jak albo . dialogi w większości znam na pamięć, potrafiłbym zacytować je w oryginale wyrwany do odpowiedzi w środku nocy. harsh times widziałem bez przesady pół tuzina razy i na pewno jeszcze do niego wrócę.
przechodząc do puenty: grający na emocjach, masakrujący film - wielokroć bardziej intensywny niż wynikałoby to z pobieżnego rozeznania. fenomenalnie zagrane i rozpisane 24 godziny z życia dwóch kolesi, wożących się po mieście w poszukiwaniu roboty. jeden to grafik komputerowy, projektuje strony internetowe, drugi - były komandos ze skłonnościami do nadużywania przemocy, aktualnie starający się o fuche w sektorze państwowym. w jednej scenie bale mówi o sobie, że jest żołnierzem apokalipsy, że jak wyślą go do ameryki południowej, to będzie strzelał do kolumbijskich wieśniaków z helikoptera, jebać ich - to jest chyba najbardziej dosadny komentarz do całego filmu, bo harsh times = bale. takie coś mogło się udać tylko w usa.
10/10
08-07-2009, 22:21
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
- Jak to jest zabijać?
- Ee, celujesz, pociągasz za spust, pam pam, idziesz dalej, NIE MYŚLISZ o tym.
Wielka rzecz, która z jakiś niezrozumiałych dla mnie powodów nawet u nas w kinach nie była. Jedyny minus to wspominany na forum kilka razy bullet time - ale nie razi on aż tak. Boska końcówka, od momentu rozmowy Bale'a z jego kobietą - 'A co jak uderzę Cię teraz w brzuch?'. Eva Longoria nie irytuje, Rodriguez gra właściwie to co w SFU - miłego, prostego cwaniaczka - ale wychodzi mu to znakomicie. O głównej roli nic nie będę wspominał bo zostało to doskonale opisane. Ja widziałem dopiero 3 razy.
08-07-2009, 22:34
Dużo pisze
Liczba postów: 444
Liczba wątków: 6
Niesamowity film. Widzialem 2 razy. Jedna z lepszych rol Bale'a. Przerazila mnie scena w barze swoja brutalnoscia i nieprzewidywalnością. Mocny, meski film.
08-07-2009, 22:40
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Snuffer napisał(a):- Ee, celujesz, pociągasz za spust, pam pam, idziesz dalej, NIE MYŚLISZ o tym.
You do not STOP and THINK! Super rzecz. W sumie całość opiera się na furiackiej postaci Balea. rozbraja mnie jego zachowanie kiedy kasuje kolesi przed domkiem (końcówka filmu). Tak jak przed chwilą jego twarz mogła wyrażać jakieś emocje, strach czy niepokój tak nagle zmienia się w zupełnie bezosobową i neutralną maskę, Bale podchodzi po prostu do następnego kolesia i pakuje mu kulkę w łeb, piękny film.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
08-07-2009, 23:30
Stały bywalec
Liczba postów: 13,522
Liczba wątków: 77
Mnie zawsze masakruje scena po bitce w barze. Rodriguez panikuje, a Bale... to trzeba obejrzeć. Kinematografia światowa przegapiła kolejne arcydzieło. Za parę lat HT będzie klasykiem, dla mnie już jest. Bale może zagrać już w Modzie na Sukces, Terminatorze 7: Zemsta McDonaldsa, czy kolejnym Batmanie. Dla mnie zostanie aktorem wybitnym.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
09-07-2009, 00:11
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Glut napisał(a):You do not STOP and THINK!
w całości brzmi to tak (podaję za imdb):
You point and shoot... pop pop... move on... fuck em they shouldn't have been there... you move the fuck on... you do not stop and think about it... it's not a big deal.
pamiętam, że kiedy za pierwszym razem oglądałem harsh times, to po usłyszeniu tej kwestii i sposobu, w jaki bale ją wymówił, przewinąłem film i obejrzałem raz jeszcze. rozwala szczególnie kontekst tej wypowiedzi, bo to przecież kumpel wymusił na jimie, żeby ten zdradził w końcu, jak było na wojnie i jak sobie radził z zabijaniem ludzi. bale nie chciał o tym mówić, a jak już wypalił, to konkretnie i bez ogródek.
09-07-2009, 02:43
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Cholera Mental, ubiegłeś mnie z tym tematem :smile:
Jeden z moich ulubionych filmów i wraz z Alfredem Bordenem z "Prestiżu" najlepsza rola Bale'a.
Mimo, że CB jest tu generalnie chwalony to jednak sam film spotkał się raczej z zimnym przyjęciem. Tematyka filmu najwyrazniej nie każdemu przystaje, a pomimo specyficznej charyzmy głównego bohatera nie każdy jest w stanie go przetrawić.
Jedną z rzeczy która najbardziej uderza w roli Bale'a to to, że pomimo przedstawionej na ekranie furii i mroku, nie ma w jego postaci ani krzty przerysowania czy przesady, zwłaszcza jeżeli ktokolwiek miał kiedyś styczność z takim człowiekiem. Jako argument przeciwko "Harsh Times" często podaje się "ziomalowską" formułę filmu i to, że Bale gra jak jakiś "Wigger".
Dla mnie takie argumenty są po prostu dowodem na nieznajomość tych specyficznych realiów i ignorancję. Bale gra jak Wigger dlatego, że jego postać tym Wiggerem jest. Jim to "biały chłopiec" wychowany samotnie w samym środku kultury latynosów LA. Z tego bierze się również przepełnienie wszelkiego rodzaju subkulturowych odniesień. Bo prawdą jest, że gdyby skreśliło się wszelkiego rodzaju "joły", "dawgi", "my meny", "biatche" i inne "mathafuckery" to by się pół filmu wywaliło przez okno. Nie ma w tym jednak żadnego przersysowania czy fałszu. W tym środowisku jest to zwyczajna gwara a nie udawany styl bycia amerykańskich nastolatków.
Końcowa scena śmierci jest miażdżąca, wogóle wszystkie sceny z Jimem wymiatają, a Bale serwuje jeden z najlepszych akcentów w jego karierze. Od samego słuchana przechodzą ciarki.
"Believe me sir i would welcome the oportunity" :smile:
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
09-07-2009, 12:18
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Jeden z moich ulubionych filmów i wraz z Afredem Bordenem z "Prestiżu" najlepsza rola Bale'a.
zapomniałeś o nagraniu z planu T:S - jak opierdala gostka od oświetlenia, że mu zakłócił proces wczuwania się w role. momentalnie skojarzyłem tamten atak szału z harsh times:)
09-07-2009, 12:22
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Mental napisał(a):zapomniałeś o nagraniu z planu T:S - jak opierdala gostka od oświetlenia, że mu zakłócił proces wczuwania się w role. momentalnie skojarzyłem tamten atak szału z harsh times:)
Nie Ty jeden. YouTube przepełniony jest filmikami na których leci ten kawałek HT z podkładem dźwiękowym z "Bale Out'a" :smile:
Mental napisał(a):w jednej scenie bale mówi o sobie, że jest żołnierzem apokalipsy, że jak wyślą go do ameryki południowej, to będzie strzelał do kolumbijskich wieśniaków z helikoptera, jebać ich - to jest chyba najbardziej dosadny komentarz do całego filmu, bo harsh times = bale.
Jedna z lepszych scen filmu, wymowniejsza niż może się z początku wydawać. Mamy dwóch gości którzy swoją gadką próbują wbić temu psycholowi jakieś podstawy społecznych wartości, a on im pokazuje, że dla niego już nie ma nadziei. Oni widzą w kobiecie Jima szanse na lepsze życie, dla nich Davis ma w zasięgu ręki wszystko co potrzeba żeby się ustatkować i żyć szczęśliwie. Dla niego to jednak nic nie znaczy, ten facet jest już poza resocjalizacją. Mike i Toussant rzucają trywialnymi dyrdymałami ale przez to cała scena jest dla mnie bardziej autentyczna. Gdy Bale kończy przytoczony przez Ciebie tekst, wyraz twarzy Mike'a pokazujący, że powoli zaczyna do niego docierać, że Jim może nie być tym człowiekiem z którym się tyle lat przyjaznił ale zdrowo jebn%$& psycholem, jest absolutnie bezcenny.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
09-07-2009, 12:55
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
theultimateqpa napisał(a):"Believe me sir i would welcome the oportunity"
nic nie przebije tego: You can 12-step off, bitch. You're dismissed.
09-07-2009, 14:33
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
dzisiaj skasowałem ht, i zajebiście mi się podobało, wcale nie przeszkadzał mi bullet time, ba był nawet dosyć sprawnie wpasowany, świetne rozpisane dialogi i charaktery zwroty akcji no i walące w łeb niczym bejzbol surowe aktorstwo sprawia że stawiam filmik na równi z pride and glory i training day. trzeba jeszcze dodać że ayer ma na koncie tak wyjebane scenariusze jak wymieniony training day i dark blue. bez kitu naszła mnie ochota na street kings. widział ktoś, polecał? :)
10-07-2009, 14:13
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
vast napisał(a):bez kitu naszła mnie ochota na street kings. widział ktoś, polecał?
Widział i nie poleca.
10-07-2009, 14:15
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
a dlaczego? :wink:
10-07-2009, 14:16
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Nigdzie nie napisałem że jest chujowy jak twierdzisz w szałcie. Dla mnie Street Kings to banalny, wtórny film. Nie zły, ale też niczym się nie wyróżniający. Mogę go polecić wyłącznie osobom które dopiero zaczynają przygodę z tego typu kinem i chcą stopniowo zwiększać poziom oglądanych filmów.
Ale niech wypowie się nasz nadworny specjalista. Mental, co myślisz o SK? ; )
Harsh Times naturalnie znakomite kino, które muszę sobie niedługo odświeżyć. Bale zagrał rolę życia (zastanawiam się czy osoby które sikają na samą myśl o nim w roli Batmana w ogóle oglądały Harsh Times), Rodriguez dzielnie mu partneruje, a Eva Longoria pasuje do roli bardziej niż mogłoby się teoretycznie wydawać. Niebanalne, w 100% bezkompromisowe kino.
10-07-2009, 14:46
Stały bywalec
Liczba postów: 13,522
Liczba wątków: 77
Street Kings jest banalny, ale ma jeszcze większą wadę - silącego się na bycie twardym Kijanu. No i groteskowego Forresta.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
10-07-2009, 16:02
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
znowu to zrobiłem! - obejrzałem Harsh Times, tym razem na blu. i znowu to samo! - łeb mi urwało. 10/10. najlepszy motyw: Jim i jego ziomek Mike jadą furą, piją piwo. nagle za nimi rozlega się sygnał radiowozu. Mike zaczyna panikować. "Mamy piwo!" na to Jim: "Pierdolić piwo. Mamy broń" (uwielbiam sposób, w jaki Bale to mówi - Fuck the beers. The guns). zatrzymują się, radiowóz staje za nimi. wysiada z niego dwóch gliniarzy, odbezpieczają kabury, wyjmują spluwy. Mike świruje: "Pójdę siedzieć! Kurwa, nie mogę iść do mamra!" Jim: "I can dump these guys. Rip the video from their trunk". Bale sięga po gnata. już ma dojść do nieuniknionego, gdy raptem jeden z gliniarzy okazuje się być ich starym kumplem. napięcie momentalnie opada. gadka-szmatka, Bale pokazuje gliniarzowi rugera 9mm i pyta się, czy nie chciałby go przypadkiem kupić. na to glina: "Sorry, dog, I got a lot of nines".
na końcu mega spojlery!!!
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=koKyMGWzuBs[/youtube]
:)
04-12-2010, 00:28
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,616
Liczba wątków: 30
Jako , że ktoś odswiezyl ( widze, że Mental odswieza :mrgreen: ) . Harsh Times pokochałem od pierwszego obejzrenia. Swietny film ( choc ludzie się czepiają, że z shotguna to by ( spoiler ) nie trafił )
Gdzie tam był bullet time ? Widzialem 3 razy ale jakos nie pamietam.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
04-12-2010, 00:44
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
shamar, to nie był żaden shotgun tylko strzelba DAO-12 (Striker-12) albo Jackhammer. z odpowiednią amunicją taką bronią można śmiertelnie razić przeciwnika z odległość 200-250 metrów. pociski przebiją każdy napotkany na swojej drodze obiekt, nawet metalowy do grubości 30 cm, więc przejście przez blok silnika czy gąbczaste obicie fotela to pikuś dla tej giwery. biorąc pod uwagę odległość, w jakiej znajdowało się auto, oraz siłę rozprysku naboju przy uderzeniu, dziwię się, że Mike także nie zginął.
04-12-2010, 00:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-07-2013, 21:46 przez Mental.)
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
No to jak temat odświeżony to ja też coś dołożę :) Najlepsza rola Bale'a, który pokazuje, że potrafi nie tylko chudnąć na zawołanie, ale także grać. Szkoda, że zaczął grać w filmach PG-13, które co pokazuje ten przykład średnio pasują do jego możliwości.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
04-12-2010, 13:50
|