Trudno mi pisać o tych dwóch tytułach oddzielnie, bo są dla mnie nierozłączenie połączone klimatem, fabułą i czasem obejrzenia. Ocena na imdb różni się o jedną dziesiątą a daty powstania o dokładne 10 lat.
![[Obrazek: flf13b.jpg]](http://i46.tinypic.com/flf13b.jpg)
House of Games to Mametowska historia o pani psycholog, która w dość pokomplikowanym momencie życia trafia na tytułowy dom gier, miejsce nielegalnych rozgrywek pokerowych. Wikłana różnymi przygodami trafia w towarzystwo kanciarzy, kolesi żyjących z robienia ludzi w, brzydko mówiąc, chuja. Każdy kto kiedykolwiek poczuł duszę szulera, con mana czy kogokolwiek zajmującego się oszustwem poczuje się jak w niebie. Klimat jest gęsty, panowie pracują tylko w nocy i odkrywają przed bohaterką i widzem swoje sztuczki. Całość zaprawiona jest mametowskimi dialogami i charakterystycznymi dla niego postaciami. Hipnotyzująca natura obrazu ujawnia się dość wcześnie, w scenie, w której Mike pokazuje Margaret prostą sztuczkę z monetą. Zwyczajnie trzeba to zobaczyć.
Jedyne do czego mogę się przyczepić to aktorka odgrywająca rolę psycholożki. Nie wiem co Mamet w niej widzi że nie tylko obsadził ja w głównej roli, ale jeszcze się z nią ożenił. Jest przeraźliwie drewniana (powiedzmy że to część roli, ale to najbardziej "przeszarżowane" drewniactwo jakie widziałem) i mocno irytująca.![[Obrazek: smbkpd.jpg]](http://i47.tinypic.com/smbkpd.jpg)
Spanish Prisoner to swego rodzaju męski odpowiednik Domu Gier. Główny bohater, lekko znerdziały matematyk przygotowuje dla swojej firmy "proces", którego użycie ma przynieść grube miliony. Po drodze wiele rzeczy się zmienia a nasz gik zdejmuje okulary i chociaż przez chwile oddycha pełną piersią. Żarty żartami, ale Joe to o wiele sympatyczniejsza (z pewnością nie bardziej interesująca czy lepiej napisana) postać od tej odgrywanej przez żonę Mameta. Całość spięta jest bardzo elegancko, może nawet lepiej niż HoG, ale mimo wszystko - poprzednik jest o wiele głębszy, sprowadzając Więźnia do postaci "tylko" super skleconej intrygi. Na uwagę zasługuje Steve Martin, tym razem w roli tajemniczego kolesia w czapce.
![[Obrazek: 007596_16.jpg]](http://content.internetvideoarchive.com/content/photos/180/007596_16.jpg)
W dość podobnych klimatach polecam Homicide z 1991, również Mameta. O glinie żydowskiego pochodzenia, który w pogoni za przynależnością rasową (albo jakąkolwiek inną) wplątuje się w niezły bigos (bardzo skrótowo mówiąc :)).
![[Obrazek: flf13b.jpg]](http://i46.tinypic.com/flf13b.jpg)
House of Games to Mametowska historia o pani psycholog, która w dość pokomplikowanym momencie życia trafia na tytułowy dom gier, miejsce nielegalnych rozgrywek pokerowych. Wikłana różnymi przygodami trafia w towarzystwo kanciarzy, kolesi żyjących z robienia ludzi w, brzydko mówiąc, chuja. Każdy kto kiedykolwiek poczuł duszę szulera, con mana czy kogokolwiek zajmującego się oszustwem poczuje się jak w niebie. Klimat jest gęsty, panowie pracują tylko w nocy i odkrywają przed bohaterką i widzem swoje sztuczki. Całość zaprawiona jest mametowskimi dialogami i charakterystycznymi dla niego postaciami. Hipnotyzująca natura obrazu ujawnia się dość wcześnie, w scenie, w której Mike pokazuje Margaret prostą sztuczkę z monetą. Zwyczajnie trzeba to zobaczyć.
Jedyne do czego mogę się przyczepić to aktorka odgrywająca rolę psycholożki. Nie wiem co Mamet w niej widzi że nie tylko obsadził ja w głównej roli, ale jeszcze się z nią ożenił. Jest przeraźliwie drewniana (powiedzmy że to część roli, ale to najbardziej "przeszarżowane" drewniactwo jakie widziałem) i mocno irytująca.
![[Obrazek: smbkpd.jpg]](http://i47.tinypic.com/smbkpd.jpg)
Spanish Prisoner to swego rodzaju męski odpowiednik Domu Gier. Główny bohater, lekko znerdziały matematyk przygotowuje dla swojej firmy "proces", którego użycie ma przynieść grube miliony. Po drodze wiele rzeczy się zmienia a nasz gik zdejmuje okulary i chociaż przez chwile oddycha pełną piersią. Żarty żartami, ale Joe to o wiele sympatyczniejsza (z pewnością nie bardziej interesująca czy lepiej napisana) postać od tej odgrywanej przez żonę Mameta. Całość spięta jest bardzo elegancko, może nawet lepiej niż HoG, ale mimo wszystko - poprzednik jest o wiele głębszy, sprowadzając Więźnia do postaci "tylko" super skleconej intrygi. Na uwagę zasługuje Steve Martin, tym razem w roli tajemniczego kolesia w czapce.
![[Obrazek: 007596_16.jpg]](http://content.internetvideoarchive.com/content/photos/180/007596_16.jpg)
W dość podobnych klimatach polecam Homicide z 1991, również Mameta. O glinie żydowskiego pochodzenia, który w pogoni za przynależnością rasową (albo jakąkolwiek inną) wplątuje się w niezły bigos (bardzo skrótowo mówiąc :)).
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
08-06-2010, 00:32
Spoiler





