Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,455
Liczba wątków: 67
(15-11-2014, 11:49)Mierzwiak napisał(a): Uważasz że warstwa wizualna nie buduje klimatu?
Uważam, że nie masz w ręku żadnych argumentów, więc nagle wyjąłeś z kapelusza "klimat" (który można definiować na wiele sposobów, a koniec końców i tak zależy on od personalnych gustów), choć wcześniej czepiałeś się samego wyglądu planet per se.
Cytat:a potem jeszcze raz spójrz na obrazkowe zestawienie planet, które zrobiłem
Już się do tego odniosłem - porównujesz wszak kadry z CGI Star Wars i komputerowe Final Fantasy (!!!!) z dość surowym, "realistycznym" s-f i chcesz, żeby brano Cię na poważnie. Może wrzuć od razu kadry z Krulla.
Więc już ostatni raz: co masz konkretnego do zarzucenia planetom Nolana, poza tym, że film nie ma klimatu? Albo nie, czekaj - mam jeszcze lepszy pomysł: kończ po prostu i wstydu oszczędź.
15-11-2014, 18:10
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
(15-11-2014, 18:10)Mefisto napisał(a): Albo nie, czekaj - mam jeszcze lepszy pomysł: kończ po prostu i wstydu oszczędź.
Ekhem, ten cyctat ma dokładnie odwrotne znaczenie. Wiem, że 90% Polaków błędnie go używa, ale the more you know...
15-11-2014, 18:39
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Czyli Mefisto wie że przegrywa w dyskusji i macha argumentami jak cepem, ośmieszając się w oczach innych forumowiczów, a Mierzwiaka prosi by przestał się z nim bawić i wykończył jedną celną ripostą.
15-11-2014, 19:37
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Odpowiedziałem już na PW, ale mogę napisać to tutaj: osoba która każe mi wypierdalać z tematu jest ostatnią, która powinna zarzucać innym brak argumentów, chociaż te argumenty, łopatologicznie, w formie obrazkowej, pokazali.
Ode mnie środkowy paluszek dla wszystkich, którym gówno Nolana - co zresztą powtarza się przy okazji premiery każdego jego filmu od czasu TDK - uszkodziło zwoje mózgowe.
Żegnam, to mój ostatni występ w tym temacie.
15-11-2014, 19:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-11-2014, 19:42 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Cytat:Więc już ostatni raz: co masz konkretnego do zarzucenia planetom Nolana, poza tym, że film nie ma klimatu?
Napisał już pierdyliard razy i to z obrazkami, na przykładach.
Że zwyczajnie te planety dupy nie urywają.
Bo planety mogły być równie efektowne co lot tunelem czasoprzestrzennym ale zamiast zrobić coś z wyobraźnią padło na generyczne woda-fale i śnieżne-góry.
Argument że "planety miały się nadawać od życia" jest słaby, bo to istoty pięciowymiarowe wybierały planety, więc nawet jakby był fioletowy ocean piasku z wirami zielonego powietrza i z jakiegoś powodu planeta by się nadawała to oni by o tym wiedzieli.
A ludzie i tak na te planety lecieli by sprawdzić naocznie, zrobić testy.
Mogło być znacznie lepiej i tyle. Zabrakło wyobraźni!
Argument o realiźmie w przypadku filmu o duchu kwantyfikującym miłość zza szafy pomijam grobowym milczeniem.
A wszystkim polecam 2001:Odyseja Kosmiczna (książka) to zajarzą o czym jest mowa. Bo móc zobaczyć coś TAKIEGO zamiast woda-fale, góry-śnieżne to byłoby przeżycie.
15-11-2014, 19:49
Captain Skullet
Liczba postów: 20,380
Liczba wątków: 128
Cytat:Mogło być znacznie lepiej i tyle. Zabrakło wyobraźni!
Standard. W Incepcji też jej starczyło tylko na jedną scenę (zawijane miasto podczas treningu).
15-11-2014, 20:27
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,455
Liczba wątków: 67
LOL, jako żywo nadajecie się, by dołączyć do grona afery koszulkowej, która z igieł robi widły. I oczywiście tradycyjny foszek ze strony Mierzwiaczka mamy, tradycyjny.
(15-11-2014, 19:41)Mierzwiak napisał(a): Odpowiedziałem już na PW, ale mogę napisać to tutaj: osoba która każe mi wypierdalać z tematu jest ostatnią, która powinna zarzucać innym brak argumentów
Stary, nie podobał Ci się film, więc zamiast poprzestać na wystawieniu oceny i nie wchodzić do tematu, Ty (i paru innych) przez x stron napierdalasz o tym, jakie te planety są złe. Serio?
Poza tym zachowujesz się jak baba, bo raz, że ja Ci nic nie każę robić, a dwa, że ta sugestia opuszczenia wątku o filmie, na którym wieszasz psy, i który powinieneś mieć tak naprawdę w poważaniu (ja jakoś nie śleczę wiecznie w temacie o Hobbitach i innych chujach) była napisana wystarczająco dużo postów temu, byś w międzyczasie zdążył mi jeszcze odpowiedzieć, jak człowiek. Ale nie, najlepiej schować głowę w piasek, kiedy ktoś zada Ci pytanie, na które nie masz gotowego gifa w odpowiedzi.
(15-11-2014, 19:49)Capt. Nascimento napisał(a): Napisał już pierdyliard razy i to z obrazkami, na przykładach.
Oh jej, no tak, zapomniałem o obrazkach Mierzwiaka - o tej świętości, do której odniosłem się już z 50 razy pokazując, jak kuriozalnie złym są porównaniem. I nawet napisałem dlaczego. Ale nie, on wkleił obrazki - argument stulecia!!! Praise the Lord! Wybudujmy od razu świątynię na tym miejscu, a sam temat okrzyknijmy jedynym słusznym, na który ręki nie wolno podnosić!
Cytat:Że zwyczajnie te planety dupy nie urywają.
Pomijam fakt, że nie wiem od kiedy jesteś adwokatem Mierzwiaka, ale ja już napisałem z 500 razy, że planety nie miały urywać dupy.
Cytat:Bo planety mogły być równie efektowne co lot tunelem czasoprzestrzennym ale zamiast zrobić coś z wyobraźnią padło na generyczne woda-fale i śnieżne-góry.
Generyczne? W jaki sposób? Co jest generycznego w fakcie, że w taki czy inny sposób, by planeta miała wartość, musi posiadać wodę w jakiejś formie.
Planety nie miały być efektowne, miały być funkcjonalne. Więc raz jeszcze spytam: co tam się kurwa miało znaleźć niby? Tańczące enty? Śpiewający krzak? Żółty krąg objawienia? Podaj mi któryś jakikolwiek przykład dobrej, efektownej planety, od której wypłynęłyby oczy - tylko błagam, nie po raz kolejny z pierdolonych Star Warsów.
Pomijam już fakt, o którym mówiłem, że w rzeczywistości - na której Interstellar się opiera, to nie jest jebany w trzy dupy Star Trek, gdzie ludzie mają dupy zamiast twarzy i wołają na nich Klingoni - większość planet tak wygląda. Więc tak sobie myślę - to znaczy Wy mi daliście do myślenia - że może jednak nie ma sensu inwestowanie w jakąkolwiek działalność kosmiczną. Bo przecież gdy już dojdzie do takiego lądowania na Marsie, to wejdą na forum takie gimbusy, jak Wy i zaczną napierdalać po 30 stron o tym, że ten Mars to jednak jest nudny i dupy nie urywa i w ogóle po co ta misja była. Eh, rację miał Lem, ale jego trud już się skończył.
Cytat:Argument że "planety miały się nadawać od życia" jest słaby, bo to istoty pięciowymiarowe wybierały planety
Ty się przyznaj, że oglądałeś film dupą, a jeśli nie dupą, to przynajmniej łokciem.
1 - wyraźnie jest powiedziane, że istoty pięciowymiarowe to ludzie z przyszłości
2 - oni nie wybierali planet, tylko umieścici wormhole w naszym systemie, planety wybraliśmy sami (tzn filmowa NASA)
3 - w sumie - i to jest dopiero głupie, tego warto się czepiać, a nie wyglądu powierzchni jebanych planet - przygoda z tymi planetami i tak była bezcelowa, bo wszystko co najważniejsze rozegrało się w czarnej dziurze
Cytat:Zabrakło wyobraźni!
Wyobraźni to mi powoli zaczyna brakować, jak czytam podobne wywody od ludzi, którzy nie byli w stanie nawet obejrzeć filmu otwartymi oczami, a mimo to rzucają się o każdą pierdołę i mnie atakują na wszystkich frontach, bo oczywiście wiedzą lepiej. Well, guess what? You don't!
Cytat:Argument o realiźmie w przypadku filmu o duchu kwantyfikującym miłość zza szafy pomijam grobowym milczeniem.
Ale za to łykasz Mierzwiaka przykłady planet z pierdolonych filmów fantasy bez popity tylko dlatego, że srają wielokolorowością. Legitka.
Cytat:A wszystkim polecam 2001:Odyseja Kosmiczna (książka) to zajarzą o czym jest mowa. Bo móc zobaczyć coś TAKIEGO zamiast woda-fale, góry-śnieżne to byłoby przeżycie.
Czyli rozumiem, że filmowi Kubricka też zarzucasz brak wyobraźni? Bo on też pod względem planet ssie (zresztą jakich planet, skoro wszystko pozostaje w granicach Księżyca i orbity Jowisza). Żal.
16-11-2014, 02:16
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 02:19 przez Mefisto.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mefisto napisał(a):Oh jej, no tak, zapomniałem o obrazkach Mierzwiaka - o tej świętości, do której odniosłem się już z 50 razy pokazując, jak kuriozalnie złym są porównaniem. I nawet napisałem dlaczego. Ale nie, on wkleił obrazki - argument stulecia!!! Praise the Lord! Wybudujmy od razu świątynię na tym miejscu, a sam temat okrzyknijmy jedynym słusznym, na który ręki nie wolno podnosić!
Brak logiki. Napisałeś Mierzwiakowi że nie dał argumentu przeciwko planetom a on dał konkretne argumenty.
Które conajwyżej mogły Cię nie przekonać.
Mefisto napisał(a):Pomijam fakt, że nie wiem od kiedy jesteś adwokatem Mierzwiaka, ale ja już napisałem z 500 razy, że planety nie miały urywać dupy.
Skoro się ze mną zgadzasz to o czym dyskutujemy? Ty uważasz że nie urywają dupy, ja uważam że nie urywają dupy - dyskusja skończona.
Jeśli uważasz że film jest lepszy dzięki temu że planety nie urywają dupy - Twoja sprawa.
Mefisto napisał(a):Planety nie miały być efektowne, miały być funkcjonalne. Więc raz jeszcze spytam: co tam się do kroćset fur beczek! miało znaleźć niby? Tańczące enty? Śpiewający krzak? Żółty krąg objawienia? Podaj mi któryś jakikolwiek przykład dobrej, efektownej planety, od której wypłynęłyby oczy - tylko błagam, nie po raz kolejny z pierdolonych Star Warsów.
Ja mówię o książce 2001:Odyseja Kosmiczna a Ty o Gwiezdnych Wojnach, tańczących entach i śpiwających krzakach. Co poradzić.
Eksploracja kosmosu jest bezsensowna - znajdziemy tam to samo co na Ziemi. Przy okazji zrównałeś z ziemią sens książki której celem było pokazanie cudów odległego kosmosu, trudnych do przełknięcia dla człowika.
Ale nie dziwi mnie to. Skoro nadal zarzucasz jakieś klingony, podczas gdy zarówno ja jak i Mierzwiak napisaliśmy że planeta NIE MUSI BYĆ ZAMIESZKAŁA ABY BYŁA CIEKAWA. To znaczy że w ogóle nie czytasz co piszemy.
Mefisto napisał(a):Ty się przyznaj, że oglądałeś film dupą, a jeśli nie dupą, to przynajmniej łokciem.
1 - wyraźnie jest powiedziane, że istoty pięciowymiarowe to ludzie z przyszłości
2 - oni nie wybierali planet, tylko umieścici wormhole w naszym systemie, planety wybraliśmy sami (tzn filmowa NASA)
3 - w sumie - i to jest dopiero głupie, tego warto się czepiać, a nie wyglądu powierzchni jebanych planet - przygoda z tymi planetami i tak była bezcelowa, bo wszystko co najważniejsze rozegrało się w czarnej dziurze
Właściwie to Ty nie myślałeś ani podczas oglądania filmu ani pisania tego komentarza.
1 - a czy ja powiedziałem że oni nie są ludźmi z przyszłości? What the fuck. (podpowiedź: nadal są istotami pięciowymiarowymi)
Jakbyś czytał moje opinie po seansie to zauważyłbyś nawet zarzut względem tego że to ludzie przyszłości, ale kto by tam czytał cudze komentarze.
2 - oni wybrali miejsce do którego prowadzi wormhole który umieścili w naszym systemie. Wormhole ten prowadził do grupy planet z potencjalnymi szansami na kolonizację.
Mefisto napisał(a):Wyobraźni to mi powoli zaczyna brakować, jak czytam podobne wywody od ludzi, którzy nie byli w stanie nawet obejrzeć filmu otwartymi oczami, a mimo to rzucają się o każdą pierdołę i mnie atakują na wszystkich frontach, bo oczywiście wiedzą lepiej. Well, guess what? You don't!
Dziękuje za ten bezwartościowy bełkot.
Mefisto napisał(a):Ale za to łykasz Mierzwiaka przykłady planet z pierdolonych filmów fantasy bez popity tylko dlatego, że srają wielokolorowością. Legitka.
Przy braku odpowiedzi zbicie argumentu bezsensowną zmianą tematu.
Nie odniosłem się ani razu do przykładu planet Mierzwiaka - ja już podawałem przykłady a osobiście odnosiłem się do książki (zgadnij jakiej).
Mefisto napisał(a):Czyli rozumiem, że filmowi Kubricka też zarzucasz brak wyobraźni? Bo on też pod względem planet ssie (zresztą jakich planet, skoro wszystko pozostaje w granicach Księżyca i orbity Jowisza). Żal.
W tamtych czasach Kubrick nie był w stanie nawet w 1% pokazać podróży jaką opisał Arthur C. Clarke.
Film jest świetny, ale pod tym względem nie sięga książce do pięt.
Podpowiedź: chodzi o podróż na końcu filmu, gdy to co widzi główny bohater zaczyna przekraczać jego granice pojmowania.
Jeśli nadal uważasz że to się działo w granicach Księżyca i orbity Jowisza to ja już Ci nie pomogę.
16-11-2014, 02:46
Captain Skullet
Liczba postów: 20,380
Liczba wątków: 128
Mefisto napisał(a):Poza tym zachowujesz się jak baba
Obraziłeś połowę ludzkości. Przeproś.
16-11-2014, 03:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 03:11 przez Gieferg.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,455
Liczba wątków: 67
(16-11-2014, 02:46)Capt. Nascimento napisał(a): Brak logiki. Napisałeś Mierzwiakowi że nie dał argumentu przeciwko planetom a on dał konkretne argumenty.
On wkleił obrazki - z filmów takich jak Final Fantasy, Star Wars i inne rzeczy, nijak nie mające się do stylistyki Interstellar. A kiedy zeszliśmy na planety z Aliena, to wtedy odniósł się do klimatu filmu, jako takiego - sorry, ale to nie są argumenty na chujowość planet z Interstellar.
Cytat:Skoro się ze mną zgadzasz to o czym dyskutujemy?
Jebłem teraz. Dyskutujemy o tym, co wg Was jest takiego chujowe w planetach z Interstellar, że nie można ich przełknąć. I nie, nie zgadzamy się, bo Ty (Wy) uważasz planety za pozbawione wyobraźni, a ja je uważam za dość oczywisty wybór. To nie Incepcja i nie sen, w którym wszystko można, dlatego planety są "zwykłe".
Cytat:Ja mówię o książce 2001:Odyseja Kosmiczna a Ty o Gwiezdnych Wojnach, tańczących entach i śpiwających krzakach. Co poradzić.
Co Ty pierdolisz? Raz wspomniałeś o 2001, a generalnie rozmawiamy o planetach jako takich w kontekście INTERSTELLAR. Gówno mnie obchodzi co jest w książce.
Cytat:Eksploracja kosmosu jest bezsensowna - znajdziemy tam to samo co na Ziemi
Panie i panowie - ludzkość MUSI umrzeć. Za dużo wśród nas ignorujących wszystko debili.
Cytat:napisaliśmy że planeta NIE MUSI BYĆ ZAMIESZKAŁA ABY BYŁA CIEKAWA. To znaczy że w ogóle nie czytasz co piszemy.
Kurwa człowieku - jesteś naćpany? Bo pierdolisz takie durnoty, że chuj mały. Gdzie ja coś napisałem o zamieszkałych planetach? Klingonów przywołałem jedynie w kontekście kompletnie innej stylistyki Star Treka, na którego się powołałem, a nie jako przykład dobrej planety. Czytanie ze zrozumieniem!
Cytat:1 - a czy ja powiedziałem że oni nie są ludźmi z przyszłości?
użyłeś określania, jakby chodziło o jakichś obcych
Cytat:Wormhole ten prowadził do grupy planet z potencjalnymi szansami na kolonizację.
No właśnie - więc nie oni wybrali planety, jak raczysz sugerować, szczególnie, że było ich tam o wiele więcej, niż jedynie te trzy.
Cytat:Nie odniosłem się ani razu do przykładu planet Mierzwiaka
nie? ciekawe:
Capt. Nascimento napisał(a):Napisał już pierdyliard razy i to z obrazkami
Cytat:Podpowiedź: chodzi o podróż na końcu filmu, gdy to co widzi główny bohater zaczyna przekraczać jego granice pojmowania.
Jeśli nadal uważasz że to się działo w granicach Księżyca i orbity Jowisza to ja już Ci nie pomogę.
Kurwa, człowieku - gadamy o planetach. O PLANETACH i o tym dlaczego wg Was przez 5 stron rozwija się gadka o chujowości ich powierzchni. Nie rozmawiamy teraz ani o Odysei, ani tym bardziej o doświadczeniach Bowmana poza granicami. Więc idź spać, boś wyraźnie przegrzany.
(16-11-2014, 03:10)Gieferg napisał(a): Obraziłeś połowę ludzkości. Przeproś.
Jest mi bardzo przykro - jutro w ramach przeprosin założę koszulkę seksistowską.
16-11-2014, 03:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 03:20 przez Mefisto.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mefisto napisał(a):Co Ty pierdolisz? Raz wspomniałeś o 2001, a generalnie rozmawiamy o planetach jako takich w kontekście INTERSTELLAR. Gówno mnie obchodzi co jest w książce.
Cóż za kultura dyskusji, niemal tak wysoka jak na Onecie.
Sam akapit trudno mi komentować bo nie ma ani krzty sensu.
2001 to był mój odnośnik wobec planet. Że planety podobne do tych z tej książki chętnie bym zobaczył. No ale jeśli gówno cię to obchodzi.
Mefisto napisał(a):nie? ciekawe:
ja napisał(a):Napisał już pierdyliard razy i to z obrazkami
W tym zdaniu widnieje ewidentna pochwała dla przykładów Mierzwiaka i dogłębny opis obrazków jak i samych planet.
Mefisto napisał(a):do kroćset fur beczek! człowieku - jesteś naćpany? Bo pierdolisz takie durnoty, że kurcze pieczone mały. Gdzie ja coś napisałem o zamieszkałych planetach? Klingonów przywołałem jedynie w kontekście kompletnie innej stylistyki Star Treka, na którego się powołałem, a nie jako przykład dobrej planety. Czytanie ze zrozumieniem!
To jest intelektualne dno.
Nawet nie chce mi się tłumaczyć.
Mefisto napisał(a):użyłeś określania, jakby chodziło o jakichś obcych
Kolego, z góry mi zarzuciłeś że "oglądałem film dupą, a przynajmniej łokciem" (ho ho ho), bo napisałem "pięciowymiarowe istoty".
Nie powiedziałem czy obcy, czy ludzie, więc zastanów się co Ty w ogóle piszesz. Chyba że to dla Ciebie wszystko jedno jeśli przykryjesz wszystko toną bluzgów.
"Pięciowymiarowe istoty" odnosiły się do poziomu technologicznego.
Mefisto napisał(a):do kroćset fur beczek!, człowieku - gadamy o planetach. O PLANETACH i o tym dlaczego wg Was przez 5 stron rozwija się gadka o chujowości ich powierzchni. Nie rozmawiamy teraz ani o Odysei, ani tym bardziej o doświadczeniach Bowmana poza granicami. Więc idź spać, boś wyraźnie przegrzany.
(chowa twarz w dłoniach)
Niedługo będę musiał tłumaczyć Ci ile jest 2+2 bo kompletnie nie nadążasz już za tym co sam piszesz.
Cytat:Mefisto napisał(a):Czyli rozumiem, że filmowi Kubricka też zarzucasz brak wyobraźni? Bo on też pod względem planet ssie (zresztą jakich planet, skoro wszystko pozostaje w granicach Księżyca i orbity Jowisza). Żal.
ja napisał(a):W tamtych czasach Kubrick nie był w stanie nawet w 1% pokazać podróży jaką opisał Arthur C. Clarke.
Film jest świetny, ale pod tym względem nie sięga książce do pięt.
Podpowiedź: chodzi o podróż na końcu filmu, gdy to co widzi główny bohater zaczyna przekraczać jego granice pojmowania.
Jeśli nadal uważasz że to się działo w granicach Księżyca i orbity Jowisza to ja już Ci nie pomogę.
Mefisto napisał(a):do kroćset fur beczek!, człowieku - gadamy o planetach. O PLANETACH i o tym dlaczego wg Was przez 5 stron rozwija się gadka o chujowości ich powierzchni. Nie rozmawiamy teraz ani o Odysei, ani tym bardziej o doświadczeniach Bowmana poza granicami. Więc idź spać, boś wyraźnie przegrzany.
Może mając wszystkie trzy komentarze obok siebie będziesz potrafił to zrozumieć. Chodziło mi o planety które bohater zobaczył w tym odległym kosmosie. Jak już pisałem, Kubrick niewiele z tego pokazał. A nie o granice Księżyca i orbitę Jowisza.
A nawiazuję do nich bo wiele razy żądałeś jakiegoś przykładu "jakie planety byśmy chcieli zobaczyć w tym filmie".
A poza tym to naprawdę, wypij jakąś herbatkę, odetchnij, weź głęboki oddech. Bo poziom dyskusji jaki prowadzisz jest po prostu ŻAŁOSNY.
16-11-2014, 03:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 03:38 przez Capt. Nascimento.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,455
Liczba wątków: 67
(16-11-2014, 03:37)Capt. Nascimento napisał(a): Cóż za kultura dyskusji, niemal tak wysoka jak na Onecie.
Może Cię to zdziwi, ale kultura dyskusji, to coś więcej, niż używanie lub nieużywanie bluzgów, także daruj sobie to wychodzenie na niezwykle ułożonego młodzieńca. A że mnie wkurwiasz, to inna mańka.
Cytat:2001 to był mój odnośnik wobec planet. Że planety podobne do tych z tej książki chętnie bym zobaczył. No ale jeśli gówno cię to obchodzi.
Gówno mnie obchodzi, bo nie gadamy o książkach, ani tym bardziej o kolejnej ekranizacji 2001. Rozmawiamy o tym, co jest nie tak z planetami w Interstellar - jak dotąd Wasze argumenty ograniczają się do:
- powtarzania, jak mantry, że są nijakie
- rzucania fotkami z innych, totalnie odległych filmów
- powtarzania, jak mantry, że nie mają klimatu (tutaj ewentualnie jestem w stanie się zgodzić, ale co prawda nie wiąże się to z planetami jako takimi, lecz z nie wykorzystaniem ich potencjału przez Nolana - one po prostu sobie są, nie wpływając na akcję)
Jak dotąd nie znalazłem natomiast odpowiedzi na to, co sprawia, że aż tak mocno trzeba się ich czepiać i czemu nie pasują do międzygwiezdnej misji z zamiarem późniejszego zaludnienia/eksplorowania. Czekam.
A jeśli już chcesz przytaczać coś, co chciałbyś zobaczyć, to może warto by było pokusić się o (niekoniecznie dosłowny) cytat z książki, a nie cwaniakować.
Cytat:Kolego, z góry mi zarzuciłeś że "oglądałem film dupą, a przynajmniej łokciem" (ho ho ho), bo napisałem "pięciowymiarowe istoty".
Nie napisałem tak tylko ze względu na istoty, zacytowałem większy fragment.
Cytat:Może mając wszystkie trzy komentarze obok siebie będziesz potrafił to zrozumieć. Chodziło mi o planety które bohater zobaczył w tym odległym kosmosie.
j.w. więc może zarzuciłbyś jakimś przykładem, a nie po prostu pisał, że "w książce, w książce, książce", co mnie wkurwia, bo czuję się jakbym pisał do ściany i sprawia, że mimowolnie wychodzę na idiotę. No chyba, że zrobiłeś już to wcześniej, w takim razie poproszę o odnośnik, bo znaleźć tutaj cokolwiek to już bez szans.
Cytat:Bo poziom dyskusji jaki prowadzisz jest po prostu ŻAŁOSNY.
Cóż zrobić - wychował mnie niedźwiedź, pantera i małpa.
A tak w ogóle to chuj - daj pyska i
i pierdole to już
Interstellar - 1 / 10 i chuj, idę sobie w pizdu
...drugi raz do kina
16-11-2014, 04:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 04:23 przez Mefisto.)
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
(14-11-2014, 22:39)Mefisto napisał(a): Czekam w takim razie na wytłumaczenie, co takiego zajebistego jest w planetach z takich Alienów - same skały i wiater napierdala. Czym to się niby zajebiście wyróżnia na tle kilometrowych fal albo śniegowych chmur?
Planety z takich Alienów są bardzo dobre, bo mrok, surowość i wicher nadaje im świetny klimat. Natomiast planety z Interstellar są bez klimatu i beznadziejne.
(16-11-2014, 02:16)Mefisto napisał(a): ale ja już napisałem z 500 razy, że planety nie miały urywać dupy.
To tym gorzej. Bo jeśli planety które powinny cieszyć oko, nie dość że nie cieszą oka, to na dodatek nie miały cieszyć oka, to jest to podwójna lipa.
(16-11-2014, 02:16)Mefisto napisał(a): Planety nie miały być efektowne, miały być funkcjonalne. Więc raz jeszcze spytam: co tam się do kroćset fur beczek! miało znaleźć niby? Tańczące enty? Śpiewający krzak? Żółty krąg objawienia?
Funkcjonalność nie wyklucza efektowności a planeta efektowna to nie musi być planeta z tanczącymi entami spięwającymi krzakami czy kręgiem objawienia. Myśl k**wa!
(16-11-2014, 02:16)Mefisto napisał(a): Pomijam już fakt, o którym mówiłem, że w rzeczywistości większość planet tak wygląda
Debilny argument. Większość życia większości ludzi jest dla typowego widza kinowego nudna, nie oznacza to jednak że w kinie prezentującym życie ludzi powinno się pokazywać nudę (bo w rzeczywistości większość życia tak wygląda). Myśl k**wa!
(16-11-2014, 02:16)Mefisto napisał(a): Więc tak sobie myślę - to znaczy Wy mi daliście do myślenia - że może jednak nie ma sensu inwestowanie w jakąkolwiek działalność kosmiczną. Bo przecież gdy już dojdzie do takiego lądowania na Marsie, to wejdą na forum takie gimbusy, jak Wy i zaczną napierdalać po 30 stron o tym, że ten Mars to jednak jest nudny i dupy nie urywa i w ogóle po co ta misja była
Skąd wiesz co byśmy napisali?
16-11-2014, 15:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 15:11 przez Gwahlur.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mefisto - wiesz że ja dałem temu filmowi 7 łamane na 8?
Nie czepiałem się tego że planety nie pasują do podróży (ba, nawet w opini po filmie napisałem że nie są takie złe - bo ta wodna planeta wyglądała całkiem fajnie - w ogóle to był dobry fragment filmu).
Po zwiastunach liczyłem na coś co zrobiła Grawitacja - czyli małe doświadczenie kosmosu ale odległego. Takich naprawdę oszałamiających widoków, pokazywanych z bliska. To w połączeniu z osią fabularną (gdyby ją nieco poprawić, zmienić szafę i ducha na coś mniej naiwnego, poprawić dialogi, skrócić nieco kilka wątków i wywalić całą tą końcówkę od wybudzenia się McCounagheya i w jej miejsce wstawić coś z klasą) mogłoby dać ARCYdzieło s-f, jakiego jeszcze moim zdaniem w kinie nie było.
Poświęcę się i zarzucę przykładowy opis z książki. Mocno skrócony - część skopiowana a część streszczona przeze mnie w kilku zdaniach, sporo rzeczy pominiętych, aby nie zajmowało za dużo miejsca:
Cytat:Główny bohater przelatuje tuż nad wygasającym słońcem 100 razy większym od Jowisza, o ciemnoczerwonych płomieniach (niższa temperatura - mniej więcej jak rozpalony węgiel), które okrążało niewielkie słońce wielkości Ziemi, rozżarzone do błękitu i to małe słońce wschodziło na tle wygasającego słońca, orbitując z tak wielką prędkością że tworzyło niemalże pas błękitnego światła, przypominającego łuk elektryczny.
Przez siłę grawitacji i bliskość do swojego "większego brata" pod mniejszym słońcem ciągnęła się ściana płomieni przepływająca po orbicie aż do powierzchni drugiego słońca, tak jakby próbując "gonić" mniejsze słońce.
Bezmiar Saturna i Jowisza zdruzgotał go (głównego bohatera) podczas przelotu “Odkrywcy” przez Układ Słoneczny, znajdujący się nie wiadomo ile gigamil za nim. Jednak wszystko, co zobaczył tutaj, było setki razy większe. Pozostało mu jedynie zaakceptować obrazy, które zalewały jego umysł, bez żadnych prób ich interpretacji.
Czerwone słońce w miarę zbliżania się zajęło całe niebo i straciło bezruch wywołany dużą odległością. W tę i z powrotem przemieszczały się świetlne węzły, cyklony wznoszącego się i opadającego gazu.
Grzbiety płomieni o wysokości tysięcy mil wznosiły się i wolno opadały wokół niego. Niewielkie wiry gazu - nie większe od Azji czy Afryki, przemieszczały się po powierzchni gwiazdy.
Gdzieniegdzie pojawiały się chmury. Być może to naprawdę był dym, trwający przez kilka sekund i ponownie rozerwany przez otaczające go siły nuklearne.
Horyzont rozjaśniał, jego kolor zmieniał barwę z ponurej czerwieni na barwę żółtą i niebieską, a potem pokryty pęcherzami fiolet. Biały karzeł (mniejsze słońce) wznosił się za horyzontem, ciągnąc za sobą falę gwiezdnego przypływu. Ognista kolumna miała prawdopodobnie szerokość większą od Ziemi.
Przez ocean świecącego gazu przeciskały się miriady paciorków. Świeciły perłowym światłem, które zwiększało się i zmniejszało w okresie kilku sekund. Wszystkie poruszały się w tym samym kierunku, jak pstrągi płynące w górę strumienia. Niekiedy drgały w przód lub w tył, a ich szlaki splatały się, jednak paciorki nigdy się nie dotykały.
Było ich tysiące. Im dłużej Bowman przyglądał się paciorkom, tym bardziej przekonany był o celowości ich ruchu. Znajdowały się w takiej odległości, że nie mógł dostrzec żadnych szczegółów ich budowy. To, że je w ogóle zauważył na tej olbrzymiej przestrzeni, oznaczało, że miały średnicę dziesiątek, a być może setek mil. Jeśli miały zorganizowaną strukturę, to były lewiatanami, odpowiadającymi wielkością światu, który zamieszkiwały. Być może były to tylko chmury plazmy o tymczasowej stabilności, wynikającej z dziwnej kombinacji sił natury - jak krótkotrwałe pioruny kuliste, nad którymi głowią się ziemscy naukowcy. Mogło to być łatwe i prawdopodobnie uspokajające wyjaśnienie. Jednak gdy Bowman
spoglądał w dół na ów gwiezdny strumień, nie mógł zaakceptować tej teorii. Błyszczące grudki światła wiedziały, dokąd zmierzały. Celowo dążyły ku ognistemu słupowi, który wznosił się za orbitującym Białym Karłem.
Bowman ponownie spojrzał na kolumnę wędrującą wzdłuż horyzontu pod małym, lecz masywnym słońcem, które ją stworzyło. Czy była to tylko jego wyobraźnia, czy grudki jasnego światła wspinały się na gejzer gazu, jak gdyby miriady rozżarzonych iskierek połączyły się w
kontynenty fosforescencji?
Pomysł ten był tak fantastyczny, że aż nieprawdopodobny, ale wydawało mu się, że przygląda się ni mniej ni więcej tylko emigracji z jednej gwiazdy na drugą, odbywającej się poprzez ognisty most.
Biały Karzeł zbliżał się do horyzontu, poruszając się po swej orbicie. Dotknąwszy krawędzi słońca, rozpalił ją, po czym zniknął. Fałszywy zmierzch zapadł nad znajdującym się w dole piekłem. W nagłej zmianie oświetlenia Bowman zdał sobie sprawę, że coś zaczęło się dziać w
otaczającej go przestrzeni.
Czerwone słońce zaczęło falować tak, jak gdyby spoglądał na nie przez płynącą wodę.
Przez chwilę zastanawiał się, czy nie było to spowodowane rozszczepieniem światła, wywołanym przejściem niezwykle gwałtownej fali uderzeniowej w znękanej atmosferze, w której się pogrążał.
Robiło się coraz ciemniej. Zapadał głęboki zmierzch. Bowman spojrzał niechcący do góry, a potem skorygował się trwożliwie, przypominając sobie, że główne źródło światła znajdowało się nie na niebie, lecz poniżej.
Zdawało mu się, że wyrastają wokół niego ściany z materiału podobnego do przydymionego szkła, odcinając go od czerwonej poświaty i zasłaniając widoczność. Stawało się coraz ciemniej. Znikał także odległy ryk gwiezdnych huraganów. Kapsuła leciała w ciszy i nocnych ciemnościach. Chwilę później nastąpił delikatny wstrząs; pojazd stanął na jakiejś twardej powierzchni i znieruchomiał.
To jest taki przykład. Dodam że nawet opis Saturna z (w miarę) bliskiej odległości był w książce świetny.
Chciałbym takie rzeczy zobaczyć w kinie, zamiast woda-fale i śnieżne-góry.
Zabawne jest to, że Interstellar w większości jest właśnie zżynką z 2001:Odyseji Kosmicznej. Tam też obca, znacznie bardziej zaawansowana rasa sprowadziła kosmonautę do tunelu czasoprzestrzennego, który wyglądał podobnie jak tunel przez który spadał McCounaghey w czarnej dziurze. W ostatnich chwilach w "swojej" galaktyce relacjonował to co widzi. Na końcu główny bohater książki trafił do pokoju hotelowego (niejako iluzji stworzonej przez Obcych aby się nie bał, nie do końca zgodną kopią tego co jest na Ziemi - z wieloma małymi błędami), a McCounaghey trafił "za szafę" ratując świat kwantyfikacją miłości.
Czyli Nolan przerobił mądre zakończenie i główny pomysł na banalne, proste dla mas.
16-11-2014, 16:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 16:30 przez Capt. Nascimento.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,455
Liczba wątków: 67
(16-11-2014, 15:02)Gwahlur napisał(a): Planety z takich Alienów są bardzo dobre, bo mrok, surowość i wicher nadaje im świetny klimat. Natomiast planety z Interstellar są bez klimatu i beznadziejne.
No dobrze, ale klimat już przerabialiśmy. Chodzi o ich ogólny wygląd, którym przecież się specjalnie nie wyróżniają - wieje, jest mrok, ok, bo i pasuje to do horrorowej atmosfery opowieści. Czy gdyby na tej śnieżnej planecie Interstellar też wiało tak, że nic nie widać, to coś by się zmieniło w jej odbiorze? Wątpię.
Cytat:To tym gorzej. Bo jeśli planety które powinny cieszyć oko, nie dość że nie cieszą oka, to na dodatek nie miały cieszyć oka, to jest to podwójna lipa.
Raz jeszcze wrócę do Aliena, który co jak co, ale oka planetami nie cieszy
Cytat:Funkcjonalność nie wyklucza efektowności a planeta efektowna to nie musi być planeta z tanczącymi entami spięwającymi krzakami czy kręgiem objawienia. Myśl k**wa! 
Lodowe chmury i kilometrowe fale najwyraźniej nie są niczym efektownym.
Cytat:Debilny argument. Większość życia większości ludzi jest dla typowego widza kinowego nudna, nie oznacza to jednak że w kinie prezentującym życie ludzi powinno się pokazywać nudę (bo w rzeczywistości większość życia tak wygląda). Myśl k**wa! 
No ale przecież u Nolana nudno nie jest - najpierw atakują fale, potem Damon, także niespecjalnie jest to argument przeciw planetom samym w sobie.
Cytat:Skąd wiesz co byśmy napisali?
o ile się nie mylę napisałem "jak Wy", co nie równa się Wam 
Jestem chamem i skurwysynem, wychowanym przez dzikie zwierzęta, ale bez przesady
(16-11-2014, 16:28)Capt. Nascimento napisał(a): Nie czepiałem się tego że planety nie pasują do podróży (ba, nawet w opini po filmie napisałem że nie są takie złe - bo ta wodna planeta wyglądała całkiem fajnie - w ogóle to był dobry fragment filmu).
To ja już nie wiem o co chodzi - planety są kiepskie, ale całkiem fajne?
Cytat:Po zwiastunach liczyłem na coś co zrobiła Grawitacja - czyli małe doświadczenie kosmosu ale odległego. Takich naprawdę oszałamiających widoków, pokazywanych z bliska.
OK, po tym i opisie z knigi już Cię rozumiem. Pytanie dlaczego od razu tego nie napisałeś, tylko krążyłeś wokół mnie jak satelita? Bo akurat z tym, że brak w tym filmie np. jakiejś lepszej wizualizacji przelotu obok Saturna się zgodzę - niemniej nijak nie ma się brak takowych, do ogólnego wyglądu dwóch przypadkowych planet (bo tą trzecią pokazali w jednym tylko ujęciu, więc trudno liczyć do całości) i wieszania nań psów przez ileś stron. Raz jeszcze: wygląd planet i ewentualne niewykorzystanie ich potencjału to najmniejszy problem tego filmu.
Cytat:To jest taki przykład. Dodam że nawet opis Saturna z (w miarę) bliskiej odległości był w książce świetny.
No ok, dobry przykład, ale nie do końca odnoszący się do powierzchni planet, tylko do dogłębniejszych opisów wizualnych wrażeń Bowmana, jak Biały Karzeł i inne rzeczy, o których się filozofom nie śniło. Sęk w tym, że w Interstellar - jakkolwiek opiera się na 2001, tudzież hołduje jej - niespecjalnie jest miejsce na podobne fanty, bo tu na pierwszym tle mamy ludzi (miejscami może aż za bardzo, ale mniejsza). Moment spadania do czarnej dziury to jedyny taki fragment, lecz jest on za krótki i ma kompletnie inne znaczenie dla historii (no a to, co dzieje się potem, to już Nolan popłynąił, więc może pomińmy to milczeniem).
Cytat:Czyli Nolan przerobił mądre zakończenie i główny pomysł na banalne, proste dla mas.
Przede wszystkim Nolan uderza w inne struny. W Odysei poruszamy się wokół istnienia per se, znaczenia życia i tak dalej. W Interstellar motywem przewodnim jest miłość, więc jest to bardziej film na "czucie", niż myślenie (stąd zapewne tyle baboli) i pod względem emocjonalnym jest bardzo dobry, sprawdza się.
16-11-2014, 16:49
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
(16-11-2014, 16:49)Mefisto napisał(a): No dobrze, ale klimat już przerabialiśmy. Chodzi o ich ogólny wygląd, którym przecież się specjalnie nie wyróżniają
Design planety nie musi być wyróżniający się, by był bardzo dobry.
(16-11-2014, 16:49)Mefisto napisał(a): Czy gdyby na tej śnieżnej planecie Interstellar też wiało tak, że nic nie widać, to coś by się zmieniło w jej odbiorze? Wątpię
Nie musiało wiać aby nic nie było widać aby było ciekawie. Nie było ciekawie, było cienko jak cholera.
(16-11-2014, 16:49)Mefisto napisał(a): Raz jeszcze wrócę do Aliena, który co jak co, ale oka planetami nie cieszy
Próbujesz zmienić temat tego konkretnego fragmentu rozmowy. Wracając do tematu powtórzę więc: "To tym gorzej. Bo jeśli planety które powinny cieszyć oko, nie dość że nie cieszą oka, to na dodatek nie miały cieszyć oka, to jest to podwójna lipa" - mam rację czy nie mam racji, a jeśli nie mam racji to DLACZEGO?
(16-11-2014, 16:49)Mefisto napisał(a): Lodowe chmury i kilometrowe fale najwyraźniej nie są niczym efektownym
Mało efektowne. Nuda.
(16-11-2014, 16:49)Mefisto napisał(a): No ale przecież u Nolana nudno nie jest - najpierw atakują fale, potem Damon, także niespecjalnie jest to argument przeciw planetom samym w sobie
To nie był argument wskazujący na nudę w akcji na planetach tylko przykład wskazujący jak debilne jest twój argument za nudnym wyglądem planet pt. "Pomijam już fakt, o którym mówiłem, że w rzeczywistości większość planet tak wygląda". Powtarzam więc: Debilny argument. Większość życia większości ludzi jest dla typowego widza kinowego nudna, nie oznacza to jednak że w kinie prezentującym życie ludzi powinno się pokazywać nudę (bo w rzeczywistości większość życia tak wygląda). Myśl k**wa!
(16-11-2014, 16:49)Mefisto napisał(a): o ile się nie mylę napisałem "jak Wy", co nie równa się Wam
Skąd wiesz co napiszą ludzie tacy jak my?
16-11-2014, 17:47
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,455
Liczba wątków: 67
(16-11-2014, 17:47)Gwahlur napisał(a): Powtarzam więc: Debilny argument. Większość życia większości ludzi jest dla typowego widza kinowego nudna, nie oznacza to jednak że w kinie prezentującym życie ludzi powinno się pokazywać nudę (bo w rzeczywistości większość życia tak wygląda).
Ale idąc tym tokiem myślenia większość filmowych bohaterów wygląda normalnie - wszak o wyglądzie rozmawiamy.
16-11-2014, 18:30
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Po raz już naprawdę ostatni:
POPROSZONO MNIE o podanie moim zdaniem ciekawszych (CIEKAWSZYCH, lepiej zaprojektowanych, wyglądających) planet niż te u Nolana. Nie wyróżniających się, nie rewolucyjnych, tylko takich, które ja uważam za lepsze. Wymieniłem tytuły filmów w których takowe planety można zobaczyć, po czym usłyszałem od Snappika, że są dziecinne. No to zrobiłem zestawienie obrazkowe pytając, co jest w nich dziecinnego. Odpowiedzi do dzisiaj brak, bo jak widać strategia Lawrence'a, by na brak argumentów w dyskusji reagować milczeniem to najnowszy trend w forumowym świecie.
Żeby było jeszcze zabawniej, ogólnie skrytykowałem Interstellar jako kolejny, nudny do wyrzygania wizualnie film, co jest winą nolanowskiego, pseudorealistycznego podejścia, więc bronienie filmu tym, że on miał być realistyczny, skoro właśnie za to go krytykuję (!!!), jest bezsensowne, no ale do tego trzeba by najpierw przeczytać co napisałem, a nie rzucać się dla samego rzucania.
Nie mówiąc już o tym, że bronienie filmu sci-fi ze sporą ilością CGI jednak, z CGI falami, CGI zamarzniętymi chmurami i CGI finałem tym, że w nim przecież nie mogą być ciekawsze planety jak np. w Star Wars, bo tam było CGI, a Interstellar to przecież "science", "realizm" i w ogóle film dokumentalny jest zwyczajnie poronione.
Tyle ode mnie i tak, tak jak napisałem wcześniej, wizualna beznadzieja tego filmu (której to jednym z elementów są właśnie planety, ale to nie ja sam z siebie drążyłem ten temat do upadłego) jest według mnie jego największym problemem.
PS. Co nauka na to, że na planecie Sadzawce Z Wodą Sięgającą Do Kolan, która krąży wokół czarnej dziury, niebo ma dokładnie taki sam kolor jak na ziemi i w ogóle wygląda to jak nakręcone gdzieś na parkingu studia, a nie na obcej planecie gdzieś w odległej galaktyce? To pewnie ten realizm, tylko nie w tę stronę, co trzeba.
16-11-2014, 20:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 20:28 przez Mierzwiak.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Ja juz nie bede sie tutaj udzielał, bo nawet nie wiem juz o co są kłótnie. Ale poprawiłem zwiastun "Interstellar", także polecam, bo to ja go zrobiłem, a Nolan Bug. Mam nadzieje, ze Lolrensowi się spodoba. Prosze, Lolrens.
16-11-2014, 20:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2014, 20:34 przez Gal Anonim.)
Nowy
Liczba postów: 40
Liczba wątków: 0
(16-11-2014, 20:30)Crov napisał(a):
Z.A.J.E.B.I.O.Z.A. Przekonałeś mnie, idę na to do kina
Told you I'm never going back...
filmweb
16-11-2014, 20:34
|