Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Trudno, skończyło się tak a nie inaczej - ale i tak zakupię pełne 6 sezonów bo że wyjdzie to w jakimś ładnym pudełeczku to nie mam żadnych wątpliwości.
http://www.amazon.com/gp/product/B0036EH3WK?ie=UTF8&tag=lostbooks-20&linkCode=as2&camp=1789&creative=390957&creativeASIN=B0036EH3WK ;-)
24-05-2010, 20:54
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Najważniejsza (tj. najwyraźniej dla niektórych, nie dla mnie) tajemnica LOST wyjaśniona:
http://www.spinoffonline.com/2010/05/24/meet-samuel-losts-man-in-black/
24-05-2010, 22:36
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Może i kicz, może miał ten finał biedne momenty (Jack sparta, ujęcie stylizowane na Hatch), ale cholernie mnie wzruszył bo praktycznie ostatnie pół godziny byłem w kawałkach.
24-05-2010, 23:36
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
Nie poznalismy rozwiazania zadnej tajemnicy, mozna sie czuc oszukiwanym przez 5 lat, nabitym w butelke. Wszystkie wypisywane teorie, wyszukiwane smaczki okazały sie bez znaczenia, bo na podstawowe pytania nie ma odpowiedzi :| I nigdy ich nie było. Ehhh...
Z drugiej strony podczas finału płakałam od samego poczatku do samego końća - było to najbardziej wyczerpujące emocjonalnie 100 minut w moim zyciu. Gdyby przez cały sezon wyjasniali po kolei wszytskie lostowe sekrety a na koncu dostalibysmy ten piekny i wzruszajacy finał, to wystawilabym tworcom pomnik.
A tak czuje sie zdezorientowana... I nie moge nienawidzic tworcow, bo kocham bohaterow i swiat ktory wykreowali, ale z drugiej strony powinnam ich nienawidzic za to co zrobili fanom pokazujac, ze na wszystkie pytania ktore zadawalismy nie mieli nigdy odpowiedzi...
Aha i jeszcze, jedno - moze ktos mi umie odpowiedziec, bo mzoe to jednak wiadomo, tylko ja jakas niekumata jestem - kiedy zatonęła wyspa, którą widzielismy na dnie oceanu w pierwszym odcinku 6 sezonu? Bo spodziewalam sie, ze stanie sie w to w finale a tu zonk :)
24-05-2010, 23:40
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Ja dziś też jestem wzruszony, ale jutro będę nieźle wku...wiony :twisted:
W ogóle myślałem, że Dymek jest jakiś mega potężny. Jeżeli uwolni się z wyspy, to zniszczy świat, to starali się wmówić mi scenarzyści. A zginął w taki prozaiczny sposób - zasługiwał chyba na coś więcej:)
Poza tym, twórcy jednym małym zdaniem wyjaśnili większość zagadek wyspy. Mnie to strasznie nie zadowala, ale scenarzyści próbowali ciekawie się wyłgać... A chodzi mi o słowa Bena do Hurley'a - "To były zasady Jacoba, ty możesz ustalić inne" czy jakoś w tym stylu. To znaczy, że te wszystkie szepty, problemy z narodzinami, kłopoty z dostaniem się i wydostaniem z wyspy, liczby nie muszą być logicznie spójne, po prostu Jacob sobie tak wymyślił...
Co do samej końcówki i rozwiązania zagadki alterospekcji, to jako pożegnanie bohaterów było to świetne, ale jako zakończenie serialu, opartego na zagadkach i tajemnicach, było żałosne i kiczowate...
24-05-2010, 23:57
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
patyczak napisał(a):"To były zasady Jacoba, ty możesz ustalić inne" czy jakoś w tym stylu. To znaczy, że te wszystkie szepty, problemy z narodzinami, kłopoty z dostaniem się i wydostaniem z wyspy, liczby nie muszą być logicznie spójne, po prostu Jacob sobie tak wymyślił.
Nie przesadzaj. Nie wrzucałbym wszystkich tajemnic wyspy do jednego wora, i uznał powyższe zdanie jako tłumaczenie. Nadal, nie wiemy czym jest wyspa, co działo się tam przed narodzinami MiB i Jacoba, czym jest "swiatło", kim byli starożytni którzy zamieszkiwali tam tysiące lat temu, zbudowali wszystkie te świątynie i najprawdopodobniej są odpowiedzialni za cały ten burdel. Jacob był potężny ale nie sądzę by był siłą sprawcza, stojącą za wszystkimi tajemnicami.
Jeżeli chodzi, o brak najważniejszych odpowiedzi w finale, to weźcie pod uwagę też to, że LOST jest serialem, którego żywot wychodzi poza ekran. Bardzo prawdopodobne, że Cuse i Lindeloff uchylą jeszcze rąbka, co do niektórych najbardziej palących kwestii, w jakichś dodatkowych materiałach internetowych na przykład. Prędzej czy później, zawsze coś wycieknie. Uważam też, że niektóre kwestie powinny zostać niedpowowiedziane do samego końca.
patyczak napisał(a):W ogóle myślałem, że Dymek jest jakiś mega potężny. Jeżeli uwolni się z wyspy, to zniszczy świat, to starali się wmówić mi scenarzyści. A zginął w taki prozaiczny sposób - zasługiwał chyba na coś więcej:)
Był mega potężny. Jednak w wyniku działań Desmonda, stał się zwykłym śmiertelnikiem jak Jack. Z niepokonanego pół-boga, w wyniku swoich własnych machinacji, stał się tak samo słaby jak wszyscy wokół. Myślę, że z punktu widzenia dramaturgii scenariusza, rozwiązanie to ładnie wpasowało się do tej postaci. Uważam też, że pojedynek Jacka z MiB na krawędzi klifu, w czasie nawałnicy, miał naprawdę, mocnego kopa. Ostatni LOSTwatch(spoilery)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
25-05-2010, 00:35
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
patyczak napisał(a):W ogóle myślałem, że Dymek jest jakiś mega potężny. Jeżeli uwolni się z wyspy, to zniszczy świat, to starali się wmówić mi scenarzyści. A zginął w taki prozaiczny sposób - zasługiwał chyba na coś więcej:)
Toć był, jeno Wyspa została "wyłączona" na czas walki Jacka z Dymkiem, dlatego mogli się skrzywdzić i umrzeć.
patyczak napisał(a):"To były zasady Jacoba, ty możesz ustalić inne" czy jakoś w tym stylu. To znaczy, że te wszystkie szepty, problemy z narodzinami, kłopoty z dostaniem się i wydostaniem z wyspy, liczby nie muszą być logicznie spójne, po prostu Jacob sobie tak wymyślił.
Nie. Szepty to integralna część Wyspy, niezależna od Jacoba czy Samuela czy innego Strażnika Wyspy. Problemy z narodzinami? Cholera wie. Może to związane z Incydentem. Kłopoty z dostaniem się z na Wyspę i wydostaniem się z niej to już można pod Jacoba podczepić. A liczby? Liczby oznaczają koniec świata. Dlaczego Hurley nimi wygrał? Machinacja Jacoba pewnie.
theultimateqpa napisał(a):patyczak napisał(a):"To były zasady Jacoba, ty możesz ustalić inne" czy jakoś w tym stylu. To znaczy, że te wszystkie szepty, problemy z narodzinami, kłopoty z dostaniem się i wydostaniem z wyspy, liczby nie muszą być logicznie spójne, po prostu Jacob sobie tak wymyślił.
Nie przesadzaj. Nie wrzucałbym wszystkich tajemnic wyspy do jednego wora, i uznał powyższe zdanie jako tłumaczenie. Nadal, nie wiemy czym jest wyspa, co działo się tam przed narodzinami MiB i Jacoba, czym jest "swiatło", kim byli starożytni którzy zamieszkiwali tam tysiące lat temu, zbudowali wszystkie te świątynie i najprawdopodobniej są odpowiedzialni za cały ten burdel.
Jacy starożytni? Ludzie, którzy pobudowali świątynie i tak dalej to najpewniej rozbitkowie, którzy przybyli na Wyspę, i tyle. Nie ma powodu by sądzić, że są odpowiedzialni za coś więcej niż pomniejsze rzeczy.
Czym jest Wyspa? Źródłem Życia, I guess.
Co się działo tam przed narodzinami Jacoba i Samuela? Matka broniła Światełka, a ludzie przybywali na Wyspę i się kręcili po niej, czasami się mordując nawzajem i krzywdząc.
25-05-2010, 00:44
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Crov napisał(a):Jacy starożytni? Ludzie, którzy pobudowali świątynie i tak dalej to najpewniej rozbitkowie, którzy przybyli na Wyspę, i tyle. Nie ma powodu by sądzić, że są odpowiedzialni za coś więcej niż pomniejsze rzeczy.
Nie wrzucałbym ich do tego samego worka co np. biologiczna matka Jacob'a i MiB, czy statek Alperta. Oczywiście, w pełni możliwe jest, że oryginalni mieszkańcy wyspy przybyli tam przypadkiem, jako rozbitkowie. Chodzi mi o to, że przybrana matka naszych "błogosławionych" bliźniaków, jawiła się jako strażnik wyspy i jej sekretów(przynajmniej tych które znała), jednak ktoś przed nią musiał tam być. Ktoś musiał jej wyjawić naturę światła(no chyba, że uznamy iż sama doszła do tak odkrywczych wniosków), ktoś musiał zbudować te wszystkie starożytne świątynie, posągi bóstw, nie wspominając o zabudowaniach i mechanizmie(jeżeli tak to można nazwać) w samym źródle światła oraz nanieść od groma hieroglifów gdzie popadnie. Po prostu od początku serialu(dla mnie przynajmniej) buduje się wrażenie, że przed ocalałymi z katastrofy Oceanic, przed Dharmą, przed hiszpańskimi rozbitkami, nawet przed Jacobem i MiB, istniał lud(cywilizacja a nie banda potarganych rozbitków) którzy przybyli tam jako pierwsi i zdaje się jako jedyni zdołali posiąść część tajemnic wyspy i tym samym jakiekolwiek pojęcie na temat tego co tu się wyrabia.
Crov napisał(a):I guess
That's the thing. You can guess, but You dont know for sure;)
![[Obrazek: i21nz.png]](http://i.imgur.com/i21nz.png)
Loved this shot:
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
25-05-2010, 01:04
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Ja jestem zadowolony z finału. Nie oczekiwałem, że wszystko zostanie wyjaśnione i dobrze, że nie zostało lepiej pozostawić niedomówienia niż wyjaśniać na siłę. Zresztą najważniejszym elementem są bohaterowie, a nie tajemnice wyspy, a ich historię zakończono bardzo dobrze.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
25-05-2010, 01:33
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
W kontekście finału mogę powiedzieć tyle, że jestem cholernie zły na twórców, dlatego, że... w ogóle ulegli presji fanów i brali się za wyjaśnianie czegokolwiek. W tym sezonie narzekałem na parę rzeczy, ale nigdy na... cóż... już nie alterospekcje. Jak ktoś słusznie przed mną zauważył, to był główny "punkt programu" w sezonie szóstym, tak solidnie dopracowany, że w jego cieniu albo blasku, wydarzenia na Wyspie stały się nijakie, wyjaśnienia sztampowe i głupie, a nowe pomysły z rękawa wytrząśnięte.
Nigdy nie byłem zwolennikiem WYJAŚNIANIA w tym serialu pewnych zagadek. Taka była już specyfika "LOST" - która doskonale została podsumowana w niesławnym odcinku: "Across the Sea" - każda kolejna odpowiedź i tak zrodzić musi pytania. I dlatego włąśnie głupim posunięciem ze strony twórców - w obliczu tego, co dostaliśmy na koniec, było kompromitowanie się one-linerowymi odpowiedziami na "ważkie" - bynajmniej nie dla mnie - pytania o szepty, imiona, liczby, Walta, posągi, świątynie, Dharmę, itp. Tzn. na niektóre z tych pytań, jeśli mam być dokładny :)
Dobra, koniec pieprzenia: FINAŁ MI SIĘ PODOBAŁ I SPEŁNIŁ MOJE OCZEKIWANIA. Był świetny. Byłby doskonały, gdyby - za przeproszeniem - wyjebać masę niedorzeczności, o których pisano wyżej. Nie zgadzam się z tym, co pisze Mierzwiak, że alter-spekcje nie były potrzebne i nic nie wniosły...
...i dla mnie na długo - do czasu detronizacji - pozostaną najlepszą z możliwych koncepcji Czyśćca w histori kina.
Nie był to dla mnie szczególny twist. To znaczy nie, żebym to przewidział, ale do tej pory mieliśmy masę symptomów, w tym jeden bardzo istony, na który zwrócono uwagę: to, że doktor Chang nie postarzał się ani trochę w "Everybody Loves Hugo".
Poza tym miałem rację, co do żony Jacka - kto nie wierzy, niech sprawdzi kilka(naście?) postów wyżej...
Zakończenie piękne. Masa dobrych pożegnań, które sprawiły, że się łezka w oku zakręciła. Sam koniec na polu bambusowym - piękny. Już się bałem tandety, w stylu...
...Jack wraca jako Czarny Dym
...a jednak twórcy domknęli serial po mistrzowsku.
A, że wyjaśnień nie było? Pozostaje się tylko cieszyć, bo wiecie, co było najlepsze w "LOŚCIE" - fanowskie teorie i domysły, które po wielokroć przebiły już to, czym próbowali nas karmić twórcy. A tak naprawdę to oni się mylili, co do szeptów, liczby, Walta i wielu innych kwestii - ostatnie słowo, również po finale, należy do nas :) Zatem czekam na wyjaśnienia... widzów :)
25-05-2010, 03:03
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Co do wcześniejszej dyskusji - Światełko, jako "serce wyspy" było za pewne głównym i najsilniejszym źródłem energii elektromagnetycznej. Jeśli energia uwolniona ze stosunkowo małej kieszeni, jak ta pod Łabędziem, potrafiła wywołać tyle "ciekawych" efektów, to raczej oczywiste, że główne i największe źródło mogłoby dokonać zniszczeń na o wiele większym obszarze.
Dharma eksploatowała jedynie pomniejsze kieszenie - starożytne kultury/inni rozbitkowie/whatever też zapewne odkryli poszczególne źródła tej energii. W wypadku jaskini ze Światłem zastosowali starożytny odpowiednik bunkrowego guzika, czyli kamol w samym środku bajora. Można tylko przypuszczać, że Egipcjanie, którzy w jakiś tam sposób dotarli na Wyspę, przypisali tym mocom boskie właściwości - stąd też wielki pomnik, świątynie i inne duperele.
25-05-2010, 10:12
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Dlaczego finał LOST nie był EKOnomiczny? czyli dlaczego nie wrócił w finale Mr. Eko:
http://the-odi.blogspot.com/2010/05/find-out-why-mr-eko-did-not-return.html
Kurcze, aktora strasznie lubię po Oz i LOST, a tu trochę bucówę odstawił jednak.
25-05-2010, 14:56
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
theultimateqpa napisał(a):Loved this shot:
Zgadza się. Mega zajebiste ujęcie.
Tak mi przyszło do głowy, że Jacob wcale nie przekazał Jackowi żadnej mocy, tylko zwyczajnie go wkręcił, a dokładniej Smokeya. Ten dał sobie wmówić że Jack jest nowym Strażnikiem więc czuł respekt (swoją drogą rewelacyjna scena ich spotkania i rozmowa). Sam stracił moc przez to że Światło zgasło i musiał się zmierzyć z Jackiem takim samym, jakim był on i przed tym zdarzeniem. Cały myk polegał na tym by Smokey doprowadził nieświadomie do utraty swojej mocy.
Crov napisał(a):Jacy starożytni?
Ci którzy stworzyli Serce Wyspy. Na dzieło przyrody to raczej nie wyglądało ; )
25-05-2010, 15:19
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Mierzwiak napisał(a):Tak mi przyszło do głowy, że Jacob wcale nie przekazał Jackowi żadnej mocy, tylko zwyczajnie go wkręcił, a dokładniej Smokeya.
Gdyby tak było to Hurley nie mógłby być potem Strażnikiem Wyspy, a był. Inna sprawa, że cały proces sakralny zostawania Strażnikiem może się opierać na efekcie placebo i wierze w to, że się zostaje Strażnikiem, a nie wypiciu wody i mamrotaniu.
Cytat:Crov napisał(a):Jacy starożytni?
Ci którzy stworzyli Serce Wyspy. Na dzieło przyrody to raczej nie wyglądało ; )
Jeżeli Światełko było Esencją Życia to istniało odkąd istnieje życie. Nie musiało być tworzone. Jaskinie też mają tendencję do powstawania samemu. Jedyne co tu trochę uwiera to tylko sam "korek" w podziemnym źródle, ale podejrzewam, że geologia zna takie przypadki. Zwłaszcza przy ingerencji sił magicznych. :)
Bezcelowy napisał(a):A tak naprawdę to oni się mylili, co do szeptów
Toć szepty były wyjaśnione. Przecież ludzie nawet zdążyli się przypieprzyć, że zostały wyjaśnione zbyt bezpośrednio... ;)
Cytat:A, że wyjaśnień nie było?
Sęk w tym, że były, tylko trzeba się po prostu przyjrzeć i pomyśleć. Jak zresztą sam narzekający ostatnio Mierzwiak, ongiś oczekiwal: twórcy nie dali nam zakończenia w stylu to to jest to, to to jest tamto, bęc! Już wszystko wiecie! tylko dali nam puzzle do ułożenia (które wcale nie są skomplikowane do połączenia). Masa rzeczy była dla zmyłki i stworzenia większej, bardziej złożonej historii, ale chyba jedyną rzeczą, której nie da się w tej chwili w pełni wytłumaczyć jest kto stoi za Światełkiem i powstaniem Wyspy?. Jedyna odpowiedź to stworzyciel/e świata i tyle. Tak jak powiedziała Matka: odpowiedź rodzi kolejne pytania i tak jak z paradoksem wynikającym z religii i boga ( Jeżeli bóg stworzył świat to kto stworzył boga?) nie ma potrzeby aż tak się w to zagłębiać.
25-05-2010, 15:36
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Nie musiało być tworzone. Jaskinie też mają tendencję do powstawania samemu.
W tej jaskini był idealnie wyrzeźbiony basenik i ujścia kanałów ładnie wyłożone kamieniami :) Zresztą tego światełka nie rozpatrywałbym jedynie w kategorii fantastycznego "źródła życia", a przede wszystkim geologicznej anomalii.
25-05-2010, 17:37
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
W sumie racja. Tak czy siak, mógł to udekorować każdy, kto wiedział o światełku. Nawet Jacob z nudów mógł siedzieć i rzeźbić w skale. :)
25-05-2010, 17:46
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Jeżeli się przyjrzycie, to możecie zauważyć, że korek pokryty był hieroglifami.
Do tego, w jaskini znajdowały się szkielety tych którzy przybyli tam przed wszystkimi.
Nawet nie zauważyłem, jak strzeliło mi tu pierwsze sto postów.
Z dedykacją dla tego Pana.
And the red sox...
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
25-05-2010, 18:14
Dużo pisze
Liczba postów: 463
Liczba wątków: 7
Jedyne, co mnie zastanawia, to po co Jack wracał do jaskini zatkać dziurę? Bo wierzył? Bo był tam Desmond? Mógł spokojnie załatać dziurę w brzuchu (no bo precież skoro, będąć chudą brunetką, z kulą w ramieniu można przejść przez pół dżungli, to czemu nie z dziurą w brzuchu polecieć samolotem), zabrać ze sobą całą paczkę (w tym kobietę, która w końcu mu powiedziała, że go kocha, o czym biedak mamrotał dwa sezony, płakał o tym Sawyerowi przed incydentem z bombą [aby zaraz później dostać od niego po mordzie za to, że upierał się przy detonacji]), a na koniec radośnie odlecieć i cieszyć się życiem. Wyspa by zatonęła, a z nią Desmond. Sumarycznie byłaby 1 ofiara. Tak na wyspie przekręcił się Jack, został uwięziony Linus i Hugo, aby pomagać ludziom (jakim ludziom? Tam już nikogo nie było). Rachunek dosyć słaby, a podjęte decyzje jakoś nie mają IMO uzasadnienia w psychologii.
======================================================
BTW Tak podczas tych migawek zbirających sceny z całego serialu uderzyło mnie strasznie jak bardzo postarzeli się aktorzy. Bardzo to widać po Jacku, Claire (może nie stara, ale już kobieta a nie nastolatka), Locke'u. Tak sie zastanawiam, czy ja też :D. Czego by nie mówić o tym serialu, to stanowi on dosyć istotną część życia wielu osób. Przez 5 lat ludzie łamali sobie głowy nad zagadkami i tajemnicami.
A teraz moja opinia na temat samego serialu. Najbradziej i tak cenić będę sezon pierwszy, którego klimat był najgęstszy, miał najlepszą scenografię (masa smaczków budujących atmosferę wyspy, jak zmieniająca się pogoda, odkrywanie nowych miejsc [nie mam tu na myśli kolejnych placówek Dharmy, tylko jaskinię z wodą, wielkie drzewa, w których bohaterowie chowali się przed dymem etc.]). Najlepsze były również rysy psychologiczne postaci- odkrywaliśmy przeszłość bohaterów, widzieliśmy jak się zachowywali i zmieniali. W każdym kolejnym sezonie postacie coraz mniej zaskakiwały, nie ewoluowały już. Ich rola była jedna: "pójdź tutaj, strzel, odkryj tajemnicę, bądź schwytany, ucieknij, szukaj innych". Trochę mnie to zawiodło, bo przez to utracono głębię i niesamowitą chemię między psotaciami.
25-05-2010, 20:31
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Guzeppe napisał(a):jak bardzo postarzeli się aktorzy
Oj tak. Locke zmienił się całkowicie w staruszka, Sawyer spuchł na mordzie, a Jack zmizerniał i nagle zaczął czesać się na boczek. Chyba dlatego nowy Karate Kid ma 5 lat. Chcą go eksploatować pewnie przez najbliższe 30 lat :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
25-05-2010, 21:30
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cóż - aktorzy się postarzeli o te 5 lat, a postaci przez nich grane - jak by nie patrzeć o 3 lata, więc wszystko się zgadza :D
25-05-2010, 22:28
|