Leviathan (1989)
#1
Leviathan pełni w moim życiu bardzo ważną rolę. Kiedy byłem mały film pana Cosmatosa był niczym zakazany owoc - rodzice schowali kasetę VHS na najwyższej półce w szafce i powiedzieli "to nie film dla dzieci". Znając troskliwość moich rodziców o mój prawidłowy rozwój psychomotoryczny mieli rację. Pewnego dnia kiedy rodziców nie było w domu udało mi się ową kasetę wygarnąć i Leviathana obejrzeć na super 20-calowym telewizorze Sanyo sprowadzonym z Niemiec. I po seansie nie mogłem normalnie zasnąć. Tak jakbym pierwszy raz obejrzał Obcego, Blade Runnera czy jakieś starogermańskie porno. Każdy z Nas pewnie kiedyś to poczuł. Ale do rzeczy.

[Obrazek: 2820wba.jpg]
Fajne widoczki

Ś.p. Cosmatos znany z Rambo 2 i Rambo 3 oraz szlagieru wypożyczalni pt. "Cobra" podjął się trudnego zadania. Zrobienie mixa z kilku hiciorów naraża film na krytykę i oskarżenia o plagiat. I nie ukrywajmy - Leviathan to miszmasz Obcego (obca forma życia przedostaje się na statek i morduje załogę - tu przedostaje się do podwodnej kopalni), Głębi (aczkolwiek Leviathan powstał wcześniej bo nie miał tak wymagających efektów do wykonania jak film Camerona), The thing (potwór wygląda prawie tak samo jak podczas bitki z McCreadym w finale) i Szczęk, gdyż... a to będzie niespodzianka dla tych co nie widzieli :)

Co innego pomysł (a raczej kopiowanie pomysłów), a co innego efekt końcowy. A ten jest zadziwiająco dobry, całkiem strawny nawet po latach. Strzałem w dziesiątkę jest obsada - Peter Weller, Hector Elizondo, Ernie Hudson i Richard Crenna. Na osobne zdanie zasługuje kreacja Danela Sterna w roli Sixpacka - najbardziej seksistowskiego członka załogi, chama i dowcipnisia. Totalnie szajbnięty typ i jednocześnie prostolinijny. Na pytanie co był robił "na górze" odpowiada "piłbym piwo i rżnął" :) No ja takich gości lubię i nie ma bata.


[Obrazek: 112761z.jpg]
Mój brat Sixpack

Teraz pora o wadach - czasami wieje taniochą. Generalnie film poza kilkoma fragmentami nie prezentuje się lepiej pod względem efektów niż starszy o 7 lat arcyhorror Carpentera. Zabrakło kasy na porządny design stwora, który jest taki se, Czasem przerażający, czasem komediowy, ale generalnie w starym stylu - namacalny, obślizgły. Ale czegoś i tak zabrakło. Po drugie film wykłada się w końcówce. Może tragicznie nie jest, ale zamienia się to w nonsensowną bieganinę po stacji z miotaczami ognia. Kontrast między pierwszymi 50 minutami (kiedy to mamy do czynienia z pełnokrwistym science fiction z jego najlepszymi cechami), a resztą jest zauważalny. A końcówka dość lipna i niezamierzenie śmieszna. No ale to nie jest przełomowy film nad którym czuwać będą filozofowie, tylko rozrywka na wieczór. Na dodatek mamy tu przednią muzykę Jerry'ego Goldsmitha. Niektóre aranżacje niesamowicie budują atmosferę.

Na koniec - zajrzałem na IMDB i się przeraziłem. Leviathan ma średnią 5.3. Patrzę na najnowszy rzyg z Efronem i przecieram oczy - 6.5. A powinno być chyba odwrotnie.

7/10

Najlepszy tekst z filmu - One tiny little hole in a fucking toe of his suit, man. No bigger than your dick.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#2
Snappik napisał(a):Ś.p. Cosmatos znany z Rambo 2 oraz szlagieru wypożyczalni pt. "Cobra"
No przede wszystkim to Tombstone.

Fajny filmik, choć inspiracja w/w wymienionymi filmami trochę rzuca się w oczy. Ma swój klimat i przez te pierwsze 50 minut, tak jak pisałeś, rzeczywiście jest pełnokrwistym s-f, ale później jest kilka kiczowatych momentów.
Poza tym brak mu pod koniec napięcia, nie wbija w fotel jak finał choćby Alien, więc tam gdzie powinien, niestety nie emocjonuje jak należy. Za to ma super obsadę i klimat.
Ogółem, pomimo paru przejawów tandety film jest na plus.

Odpowiedz
#3
Chociaż mega lubię tego typu kino, to nijak nie mogę nazwać "Leviathana" czymś co wybijałoby się ponad przeciętną. To, co w moim przypadku grzebie ten obrazek na samym wstępie to cholerna nuda, która dobija widza (w tym przypadku mnie) podczas całego seansu. Obsada rzeczywiście świetna, muza Goldsmitha też, poza tym świetny dizajn potwora (zupełnie nie rozumiem, czemu wg założyciela tematu jest "taki se" - wcześniej czegoś podobnego nie było, w dodatku nie tak świetnie wykonanego - w końcu to robota Stana Winstona). Szkoda tylko, że bestię widzimy w mało ciekawych ujęciach i cała końcowa akcyjka jest raczej średnio emocjonująca. To mógł być naprawdę świetny film, ale zabrakło jakiegoś błysku reżyserskiego i być może także talentu u tegoż, bo technicznie wszystko jest raczej dopięte na ostatni guzik. Tym bardziej boli, że Cosmatos nie wykorzystał pracy Winstona w takim stopniu jak zrobił to McTiernan w "Predatorze" dwa lata wcześniej. Jeśli ktokolwiek nie wycisnął wszystkiego, co tkwiło w potencjale całego tego przedsięwzięcia to tylko i wyłącznie (w tym konkretnym przypadku) nieudolny reżyser, nikt inny.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#4
Cytat:No przede wszystkim to Tombstone.

Faktycznie zapomniałem o Tombstone.

Cytat:To, co w moim przypadku grzebie ten obrazek na samym wstępie to cholerna nuda, która dobija widza (w tym przypadku mnie) podczas całego seansu.

Kwestia odbiorcy. Ja się nie nudziłem ani przez sekundę.

Cytat:(zupełnie nie rozumiem, czemu wg założyciela tematu jest "taki se" - wcześniej czegoś podobnego nie było, w dodatku nie tak świetnie wykonanego - w końcu to robota Stana Winstona)

No sorry, ale ten potwór poza paroma wyjątkami wygląda jak atrapa z jakiegoś s-f z lat 60. Owszem pod koniec wykształca się to w coś konkretniejszego, ale do The Thing nawet nie ma startu. No i koncept jest żywcem zerznięty z filmu Carpentera. Winston miał milion lepszych projektów. Do tego oryginalniejszych.

Cytat:Szkoda tylko, że bestię widzimy w mało ciekawych ujęciach i cała końcowa akcyjka jest raczej średnio emocjonująca.

Racja, a poza tym gdy

Tak czy siak powrót do Leviathana po latach okazał się całkowicie bezbolesny. To film z gatunku takich, do których mamy ogromny sentyment i nie ma siły ich besztać bo były częścią naszego dzieciństwa :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#5
Ja mam tylko takie pytanko bo narobiliście mi smaka. Gdzie zdobyć to filmidło. Proszę o linkado sklepu z wydaniem DVD lub linka do sklepu z torrentami:P
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#6
Snappik - będę miał co sobie dzisiaj wieczorkiem zapuścić. ekipa jest rzeczywiście mocno kultowa, podobnie reżyser, a nade wszystko epoka geologiczna, w której ten film powstał.

<ok>

Odpowiedz
#7
Snappik napisał(a):No sorry, ale ten potwór poza paroma wyjątkami wygląda jak atrapa z jakiegoś s-f z lat 60.
Snappik napisał(a):Winston miał milion lepszych projektów.
Nijak nie mogę się z tym zgodzić, bo wg mnie stwór z "Leviathana" to jeden z ciekawszych projektów jego studia, a już tym bardziej nie wygląda on tanio czy jak jakaś, jak ty to piszesz, "atrapa".

Zrzuty pochodzą z albumu "The Winston Effect: The Art & History of Stan Winston Studio" (który swoją droga gorąco polecam, kapitalna rzecz) i nijak nie widzę tam czegoś co waliłoby po gałach amatorką, bo zdaje się to miałeś na myśli pisząc o "atrapie z jakiegoś s-f z lat 60". Świetny dizajn (hybryda człowieka, ryby i kilku innych owoców morza), w dodatku całość kapitalnie i mega szczegółowo wykonana - to, że w filmie wygląda to jak wygląda nie jest winą projektu czy samego wykonania bestii przez ludzi Winstona, ale przejaw nieudolności reżysera, który koncertowo spieprzył to co dostał do rąk - Cosmatos zwyczajnie się nie popisał i to nawet pomimo faktu, że otrzymywał masę wskazówek od fachowców ze Stan Winston Studio jak pokazywać na ekranie potwora by ten wyglądał możliwie jak najlepiej. Co z tego, skoro ostateczne słowo należało do reżysera - zresztą sami goście od FX byli srogo rozczarowani efektem końcowym ich pracy pokazanym (lub też nie pokazanym) na ekranie przez reżysera. Tak jak pisałem - Cosmatos dostał do rąk kapitalnie wykonanego stwora (kilka kostiumów w różnych fazach jego rozwoju), a w gotowym filmie nie pokazał go prawie wcale, nie licząc samego finału, który swoją droga też skiepścił, z wydatną "pomocą" kamerzysty Alexa Thomsona.

Snappik napisał(a):Zabrakło kasy na porządny design stwora
Bzdura. Na nic kasy nie zabrakło, ba, Cosmatos otrzymał od Stan Winston Studio kilkanaście projektów potwora, z których sam wybrał ten z rybim łbem i całą masą części ciał ofiar bestii wrośniętych w jej ciało.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#8
Mnie ten potwór nie grzeje specjalnie, choć fotki bardzo fajne. Z wyglądu tragedii nie ma, gorzej z poruszaniem się. Leviathan powstał 3 lata po Aliens. Jakieś standardy powinny wówczas obowiązywać. A co mamy? Jakiegoś przerośniętego paszczura, który mnie trochę śmieszy :) No ale to kwestia gustu. Mnie film nie nudził, Ciebie tak. Mi się potwó średnio podoba, Tobie bardzo itd.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#9
jednak spore rozczarowanie. po kolei:

+ pierwsze 50 minut;
+ scena w ambulatorium i zwłoki poruszające się pod pokrowcem (takie patenty zawsze na mnie działają);

- MONSTER (wszystko, co w nim poważnego, dorosłego i obleśnego, pochodziło z The Thinga, reszta to jakaś tandeta: krzyżówka wąsatego suma i potwora z czarnej laguny);
- slepy51 o tym wspomniał: bestie widzimy w mało ciekawych ujęciach, jakieś krótkie migawki, z czego większość to ogon albo macka (co biorąc pod uwagę wygląd maszkarona powinno być raczej plusem);
- kompletnie niewykorzystany motyw z oglądaniem dziennika pokładowego!
- akcja rozwiązana od niechcenia na zasadzie: "no dobra, kończymy i idziemy chlać";
- głupie, doklejone na odwal zakończenie;
- szefowa evil korpo tak mega evil, że aż się zaśmiałem pod koniec;

ogólnie wkurza zmarnowany potencjał, bo jakby nie patrzeć, wszystko było: produkował guru miłośników fantastyki naukowej Dino de Laurentis, za efekty odpowiadał Stan Winston, aktorzy fajnie dobrani, super podwodna baza, pomysł, Peter Weller, budżet, no ale z tego nawet połowa nie wypaliła. szkoda. największym osobistym sukcesem Cosmatosa pozostanie już do końca świata znakomity Tombstone.

5/10

Odpowiedz
#10
Snap, a to nie jest ten film, w którym jest taka scena: goście coś szukają w skafandrach pod wodą i ktoś im mówi ze statku, że ZBLIŻA się ten stwór?

Bo pamiętam jakąś produkcję z kopalnią pod woda i potworami, która mi się podobała (a było to lat z 15 temu), ale mam przylepiony w głowie tytuł Deep Star Six (i teraz mam zagwozdkę, bo obrazki jakoś mi coś przypominają...
loading podpis...

Odpowiedz
#11
Martinipl napisał(a):Snap, a to nie jest ten film, w którym jest taka scena: goście coś szukają w skafandrach pod wodą i ktoś im mówi ze statku, że ZBLIŻA się ten stwór?

Nie, to raczej nie to. W Leviathanie stwór przedostaje się do kopalni w inny sposób.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#12
Martinipl napisał(a):mam przylepiony w głowie tytuł Deep Star Six
"DeepStar Six" jest o wielkim prehistorycznym skorupiaku z dna oceanu ;-) Film w sumie dosyć podobny do "Leviathana", nawet finał praktycznie bliźniaczy. Zwiastun:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pouTM3jqZCM[/youtube]
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#13
Zdecydowanie film niewykorzystanej szansy i niespełnionego w pełni pomysłu.
Pierwsza godzina filmu to istny majstersztyk. Klimat wylewa się z ekrany strumieniami. Efekty animatroniczne Winstona przypominają prace Botina z The Thing. Gdy jednak pod koniec akcja zaczyna się rozkręcać w poczynania bohaterów wkrada się nuda i sztampowość. Niewątpliwa klasyka którą należy znać, aczkolwiek przegrywa z większością legendarnych horrorów i S-F z tamtego okresu(z takimi choćby jakie przywołał Snappik w opisie tematu).
Duży plus za obsadę, za efekty i klimat pierwszej godziny. To daje całkiem dobrą ocenę 6/10.
Znać trzeba to nie ulega wątpliwości, wielbić nie koniecznie.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#14
No to i ja obejrzałem. Fajniutki początek, takich niestety już się nie robi, genialna scenografia. Ekipa niby świetnie dobrana, ale aktorstwo dramatycznie złe. Do tego jednak często na skróty chodzili, strasznie głupiutkie to miejscami. Ale całość oglądało się zaskakująco dobrze.

Potwór jak potwór... Dobrze, że go bardziej nie pokazywali bo byłoby gorzej. Wężopijawka była masakrycznie zła i żenująca. Wszystko to wpisuje się w film z jakimś potencjałem, ale zrobiony na kolanie, trochę jakby w weekend. Ale nie czuję się rozczarowany, bo dokładnie tego się spodziewałem - The Thing dla ubogich.

Odpowiedz
#15
Obejrzałem sobie wczoraj film Cosmatosa po raz kolejny i cóż, cofam swoje wcześniejsze zarzuty odnośnie tego, że wieje w nim nudą - oglądało mi się go świetnie przez 3/4 seansu, wszystko jednak popsuło się totalnie w momencie wynurzenia się niedobitków załogi na powierzchnię. To, co się dzieje później, ciężko mi jakoś racjonalnie wytłumaczyć - nie wiem, może reżyser miał zaćmienie umysłu, może producenci nakazali dokręcić wybuchowy finał, ogólnie rzecz biorąc od momentu wypłynięcia, nic nie trzyma się kupy, wszystko się po prostu w nią zamienia.

Nagle bohater grany przez Wellera staje się badassem sypiącym one-linerami jak z rękawa a reżyser wraz z kamerzystą dostają głupawki. Może Cosmatos nie umiał kręcić w wodzie? W końcu wszystkie sceny "podwodne" na jego wyraźne życzenie robiono w studio przy użyciu specjalnego oświetlenia planu i różnych dziwnych urządzeń do wytwarzania dymu itp. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak wytłumaczyć aż tak drastyczny spadek jakości w końcówce.

Gdyby nie ona, film oceniłbym spokojnie na 8, bo to naprawdę nieźle skrojony podwodny creature feature, czerpiący z wiadomych klasyków jak filmowy potwór - taka trochę niezgrabna hybryda , ale mająca swój niezaprzeczalny urok - jest jakaś tajemnica, dobrze budowane napięcie, ciekawy zestaw charakterystycznych bohaterów, świetne sceny "podwodne", super klimacik i świetna muza. Można by rzecz, że choć jest to na pewno dość wtórne, to wszystko znajduje się jak najbardziej na swoim miejscu. Aż do wspomnianego, nieszczęsnego finału właśnie.

Słówko jeszcze odnośnie potwora - z każdym seansem kreatura podoba mi się jeszcze bardziej, jednak na powierzchni wrażenia już nie robi - może to wina oświetlenia, otwartej przestrzeni, nieudolności reżysera i zdjęciowca, a pewnie wszystkiego po trosze - lepiej stwór wyglądał gdy był pałętał się po pokładzie stacji wydobywczej, częściowo schowany w cieniu, pośród super scenografii. Mimo wszystko nadal uważam, że nie wykorzystano w pełni potencjału kreatury, w końcówce ośmieszając ją kompletnie, stąd może taka a nie inna jej ocena wśród ludzi, którzy oglądali film.

Lubię ten film, ale zakończenia i niewykorzystania potencjału nie jestem w stanie Cosmatosowi wybaczyć. Mogło spokojnie powstać coś znacznie lepszego. Zresztą czytam powyższe posty i widzę, że nie tylko ja mam podobne odczucia. Na necie ludzie też nie mogą pojąć, co się stało w ostatnich kilku minutach filmu - http://horrorfilms101.blogspot.co.uk/2011/11/review-leviathan-george-p-cosmatos-1989.html

7/10 lekko naciągane jednak dam udając, że film kończy się ciut wcześniej niż to, co widziałem ;)

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#16
Akurat też wczoraj obejrzałem. Lubię takie rzetelne podejście do tematu, teraz już tak filmów się nie robi, choć faktycznie końcówka się posypała.
Obejrzeć można, stare klimaty...
Co ciekawe, w '89 wyszły trzy "podwodne" filmy - Lewiatan, Obcy z głębin (DeepStarSix), Głębia.

Odpowiedz
#17
Pierwsze słysze taki tytuł. Czy to o kulisach powstania słynnego osiedlowego sklepu spożywczego? :)
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Spirits of the Air, Gremlins of the Clouds (1989) nawrocki 4 1,538 11-04-2026, 23:59
Ostatni post: shamar
  Salute of the Jugger - David Webb Peoples - 1989 slepy51 17 4,330 02-10-2025, 00:43
Ostatni post: shamar
  Kiedy Harry poznał Sally / When Harry met Sally (1989) Pelivaron 7 3,322 26-04-2020, 12:19
Ostatni post: Pelivaron
  Cyborg (1989) z JCVD Juby 15 4,000 24-10-2016, 17:33
Ostatni post: Juby
  Johnny Handsome (Walter Hill, 1989) Mental 1 1,773 28-12-2009, 02:02
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości