![[Obrazek: mlir_fin_low-691x1024.jpg]](http://www.screenhead.com/wordpress/wp-content/uploads/2009/03/mlir_fin_low-691x1024.jpg)
Na film trafiłem przypadkowo, bo chciałem iść na coś innego, ale godzina mi pasowała, więc⌠Ale nie jest źle. Jest to prościutka komedyjka z romansem w tle, jednak zbyt delikatnie zaznaczonym żeby nazwać to rasowym komromem. Jest za to bardzo miła dla oka i sympatyczna Nia Vardalos znana z âMy Bug Fat Greek Weddingâ. Dziewczę pracuje bez przekonania w firmie turystycznej, gdzie musi â jako przewodniczka â użerać się z głupolami z USA. To co dobre tutaj, to niezwykle pogodny, pozytywny przekaz bijący z filmu . Grecja co prawda wygląda na każdym kroku jak z folderu, ale z perspektywy turystów ona zazwyczaj tak wygląda. Sami turyści mimo stereotypowego potraktowania, w finale jawią się jako banda fajnych gości, z którymi rewelacyjnie się pije w letnie noce. Okrasą filmu jest Richard Dreyfuss, jako roztropny i rozrywkowy staruszek. Rola to banalna, ale Dreyfuss wycisnął z niej więcej niż można było: bez niego ten film byłby po prostu drażniący.
No i to jest fajne â wreszcie sympatyczna, pogodna, pozbawiona wulgarnego humoru komedia z USA â czegoś takiego w kinach brakuje i to bardzo. Stylem i klimatem przypomina dokonania Toma Hanksa z lat 80. Film nie jest w ogóle reklamowany, a szkoda. Do tego polski tytuł jak zwykle robi mu krzywdę, bo nawiązanie do słynnej komedii sprzed kilku lat jest raczej pozbawione sensu. Jeśli to do czegoś porównywać, to do uroczego âUnder the Tuscan Sunâ, choć nie ma tu niestety mowy o tak pozytywnym kopie. Ale jest słodko. Miejscami uroczo.
6/10
01-08-2009, 21:12





