Only God Forgives
(23-07-2013, 12:43)Azgaroth napisał(a):
(23-07-2013, 00:22)Phil napisał(a): Ten film nawet nie ma zakończenia.

Ma zakończenie i ma fabułę.

No właśnie, ja rozumiem, że film jest dziwaczny i nie dostarczył tyle epy ile oczekiwaliście, ale niektórzy to przesadzają w narzekaniu jaki to bełkot pozbawiony fabuły był i że nie ma tam nic oprócz patrzącego się w czerwoną ścianę Goslinga. Przecież tylko sceny karaoke są zupełnie z dupy i one rzeczywiście nie mają wpływu na fabułę - to taki audiowizualny ozdobnik, który swoją drogą nieźle wpasowywuje się w tempo filmu, ja z przyjemnością wsłuchiwałem się(zwłaszcza podczas drugiego seansu) w śpiew azjaty, bo raz, że był fajny, dwa, że nie mam problemu z zaakceptowaniem tego, że niektórzy reżyserzy takie sceny wstawiają do filmu.
(23-07-2013, 12:47)Arahan napisał(a): Ma, ale to, że są o kant dupy i słabe to już inna sprawa.
Wyłóżcie mi to jak chłop krowie na rowie, co wam się nie podoba w zakończeniu w którym
. Przecież to jedyne, oprócz jego śmierci, logiczne rozwiązanie.

Odpowiedz
Jestem otwarty na takie eksperymenty i mi się podobało. Ciekawie jest zobaczyć film, który tak mocno skupia się na stronie wizualnej, że można nie zauważyć fabuły. Większość narzeka, że narrator w filmach to zło, bo wszystko powinno wynikać z tego co widzimy, a nie być mówione wprost. Refn poszedł jeszcze krok dalej i uznał chyba, że można się obyć prawie w ogóle bez słów i dialogów a wszystko można pokazać obrazem. Czy mu się udało? Nie do końca, ale ja zawsze doceniam staraniaUśmiech

A warstwa wizualna w połączeniu z muzyką jest tu genialna. I ten fascynujący montaż, gdy osoby znajdujące się w różnych miejscach spoglądają na siebie.

"Tylko Bóg wybacza" jest owszem pretensjonalny, ale chyba nie da się uniknąć takiego odczucia u widzów, gdy robi się tak oryginalny i nieprzystający do reszty film.

A fabuła także jest i gdy się mocniej zastanowić, to nie taka prosta i kiepska - bo zapewne dało by się tą historię nakręcić w taki sposób, że wszyscy na forum pialiby z zachwytu. Po prostu jest opowiedziana nietypowo.

Odpowiedz
No właśnie, jak to w końcu było?
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
patyczak napisał(a):A warstwa wizualna w połączeniu z muzyką jest tu genialna.

Jest beznadziejna. Warstwa wizualna w połączeniu z muzyką jest genialna w Miami Vice. Tutaj to masz typa, co stoi na tle ściany, cięcie typ idzie korytarzem, cięcie, typ siedzi na kanapie, cięcie, typ idzie ulicą, cięcie, Yoda tańczy z mieczem, cięcie, Mental jebs przykurwia z buta w telewizor, nara Uśmiech

simek napisał(a):pozbawiony fabuły był

Fabuła na szczęście była i to nawet fajna. Tzn. na papierze fajna albo w zarysie jak się film streszcza frajerom, którzy jeszcze nie wiedzą, co ich czeka Uśmiech

A tak w ogóle niech mi ktoś powie, gdzie się podziała ta scena:

A te pierwsze pięc minut ONLY GOD FORGIVES... proszę sobie wyobrazić mały bar w Bankoku skąpany w neonowym świetle, super powolna jazda kamery przez to wnętrze, w rogu siedzi Gosling, na małej scence tańczy super powoli przy rurze piękna Azjatka. Dla niego. Muzyka jak Juliee Cruise z Twin Peaks. Trzech lokalnych typów spod ciemnej gwiazdy, upitych w trupa, śmieje się z niej. Gosling siedzi chwile w bezruchu. Bardzo powoli wstaje i podchodzi do stolika tych zakapiorów. Rozpina pasek i po chwili robi totalne piekło a la Gaspar Noe z tymi facetami przy pomocy sprzączki do paska. Masakra. Oczywiście nakręcone to wszystko w totalnie rozpoznawalnym dla Refna stylu... znam scenariusz tego filmu dobrze, ale bez obaw nie będę spoilerował.

Tyle ściemy ile wokół tego filmu się nagromadziło, sugerując, że będzie to coś więcej aniżeli artystyczne pitu-pitu... szkoda gadać.


Odpowiedz
Ta scena to było... to coś? Serio? Litości. A ja jak frajer czekałem na scenę a la Gaspar Noe, w której Gosling robi totalne piekło.

Odpowiedz
(23-07-2013, 13:05)Huntersky napisał(a): No właśnie, jak to w końcu było?

(23-07-2013, 13:05)Huntersky napisał(a): Dalej jednak nie rozumiem, co autor miał na myśli w scenie z masturbującą się Azjatką (znowu ręce, ręce, ręce - Gosling je ma związane, czyli co, nie chce dotykać czystości (tja) jaką jest Mai?),

Nie tyle nie chce co nie może, bo jego ręce nie należą do niego, a do jego matki, która nim steruje całe życie.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Mi też brakowało tej sceny, ale nie oszukujmy się - nawet Ci którym "OGF" się nie podobał, akurat na brak przemocy nie mogą narzekać.Uśmiech

Odpowiedz
gosling miał kompleks małego fiutka, dlatego nigdy nie pokazali jak dyma tą azjatkę. albo ona masturbowała się na jego polecenie albo on masturbował ją w swoich fantazjach..

Odpowiedz
Ostatnia scena z matką to oczywiście dosadne zobrazowanie kompleksu Edypa Uśmiech)

Odpowiedz
Błąd. Kompleks Edypa odnosi się do fizycznego pożądania matki przez dziecko, a w OGF moim zdaniem wyraźnie zasugerowane jest, że
W każdym razie ta scena to najsłabszy punkt filmu i sam mam z nią problem. Uznajmy, że Refn za bardzo poszedł w klimaty Lyncha i ta scena nie ma większego przesłania Uśmiech
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz

Odpowiedz
nawrocki, właśnie mi uświadomiłeś jak bardzo OGF jest poj****! Masakra Język

Odpowiedz
(23-07-2013, 16:57)nawrocki napisał(a):

W sumie masz rację, zakładałem, że

www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
(23-07-2013, 17:16)Arahan napisał(a): nawrocki, właśnie mi uświadomiłeś jak bardzo OGF jest poj****! Masakra Język
Nie ma za co Uśmiech

Odpowiedz
Może w ostatniej scenie z matką chodzi o

Odpowiedz
Jedyne co w tym filmie mi się nie podobało, to że nie byłem w stanie jednoznacznie zinterpretować wyżej wymienionych scen z matką, albo związanymi łapami Rajana. Poza tym naprawdę miodzio i cieszę się, że nie olałem najnowszego Refna powodowany falą krytyki. Być może OGF tak bardzo przypadł mi do gustu, bo byłem nastawiony na nudny, pozbawiony jakiejkolwiek fabuły film, który będę miał ochotę w połowie wyłączyć. Dostałem ciekawie nakręcony, fajnie operujący przemocą flick, mający znacznie więcej sensu, niż niektórzy sugerowali. Do tego klimat Bangkoku ujął mnie bez reszty.

Seans zaliczam do udanych i na pewno jeszcze nie raz do OGF wrócę.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Z niepokojem przyznaję, że im dłużej o OGF myślę, tym bardziej mi się podoba. Uśmiech A już na pewno znajdę w przyszłości czas na powtorkowy seans.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
No ja zwiększam ocenę o jedno oczkoJęzyk 8/10

Odpowiedz
(23-07-2013, 19:17)Huntersky napisał(a): A już na pewno znajdę w przyszłości czas na powtorkowy seans.
U mnie po powtórce ocena uległa znaczącej zmianie i teraz OGF ma u mnie mocne 2/10 Uśmiech

Odpowiedz
U mnie po czwartym seansie ocena oscyluje między 5 a 6 na 10 Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości