Tak, kloniary się zmieniają, ale bardzo przewidywalnie i od linijki. Dlaczego np. to nie kura domowa jest postawiona w cięzkiej sytuacji, kiedy np. musiałaby kogoś zabić? Dlaczego jej wątek to takie DESPERATE HOUSEWIVES dla ubogich? Jest sympatyczna (bo Maślaną lubię), ale jej wątek kompletnie odstaje od reszty.
Masz racje, że to chce być taki trochę Whedon - i ja to widze. Wiem, ze nie musi tu być gwałtów i mordów dzieci, dla mnie to akurat nie jest problem, bo też lubie po prostu rozrywkowe seriale. ALE seriale Whedona ZAWSZE bawiły się kliszami, stereotypami i archetypami (abstrahując już od tego, że sam Whedon i jego eka pisze ciekawsze, bardziej charakterystyczne dialogi). Tak jak mowie: dobry zmieniajacy się nagle w złego, jakaś lubiana postać nagle uśmiercona, złoczyńca malowany na Tego Wielkiego Złego okazuje się zostać zabity w jednym odcinku, etc.
Tego mi brakuje. Bo sam fakt, że to przede wszystkim sci-fi przygodówka jest spoko, ale akcja nie ma wielkiej wagi i nie potrafię sie ekscytować widząc, że wiem jak potoczy się akcja, bo toczy się najprostszym torem.
Cytat:A pod ścianką mogą ich postawić scenarzyści w drugim sezonie przecież,
Tutaj wracam do mojego zarzutu, że serial jest za bardzo rozciągnięty. Tak jak mowie - fabułę można by było skondensować bardziej, bo za nadto próbuje być tajemnicza, kiedy rozwiązanie zagadki nie jest szokujące. Albo wykorzystać ją lepiej na relacje (no bo mowie: klonowanie wychodzi dopiero bodaj w trzecim odcinku, kaman).
22-04-2014, 22:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-04-2014, 22:20 przez Gal Anonim.)
Rzuciłem okiem i młodzieżowy ten serial - trochę za bardzo jak na mój wysublimowany gust. Młodzieżowy gej-który-nie-ocenia-tylko-stwierdza-fakty, młodzieżowa młoda gniewna punkówa, młodzieżowa muzyka. Nie wiem, czy oglądać to dalej. Crov? :)
Ok, trzeci odcinek jakby gorzej mi wszedł - całe wprowadzenie nowej postaci wydaje mi się zbyt szybkie i powodowane chęcią upieczenia kilku pieczeni na jednym ogniu. Fajnie że wyjaśniają dużo i szybko, samemu wprowadzeniu również nie mogę nic zarzucić pod kątem ciągu przyczynowo - skutkowego, ale jednak trochę IMO sztucznie to wyszło.
Ale ogólnie dobra robota i nadal znakomicie się ogląda, końcowa akcja z Danielem niszczy system. No i takim cliffhangerem dowalili, że o ja pierdykam.
Czwarty odcinek TAKI DOBRY. Zaczyna mi brakować pomysłów na chwalenie - w cholerę dziania się, twistów, wyjaśniania rzeczy, plus ciekawie prowadzony rozwój postaci (zastanawiające że w tym sezonie zdają się skupiać na mrs S). Pierwsza i przedostatnia scena zaś to absolutnie wspaniała popisówka aktorska Maślany, dawno nie widziałem tak dobrze granych strachu / paniki.
Why are you firing wallnuts at me?
11-05-2014, 13:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2014, 13:10 przez jarod.)
(11-05-2014, 13:09)jarod napisał(a): Czwarty odcinek TAKI DOBRY. Zaczyna mi brakować pomysłów na chwalenie - w cholerę dziania się, twistów, wyjaśniania rzeczy, plus ciekawie prowadzony rozwój postaci (zastanawiające że w tym sezonie zdają się skupiać na mrs S). Pierwsza i przedostatnia scena zaś to absolutnie wspaniała popisówka aktorska Maślany, dawno nie widziałem tak dobrze granych strachu / paniki.
Yyyyy.... serio? Cały drugi sezon jak na razie nie oferuje nic specjalnego fabularnie, a czwarty ep mnie lekko dobił, bo twistów, owszem, w cholerę, szkoda tylko, że absurdalnych.
Od początku nie zachwycała mnie obecność przystojniachy z GoT, ale teraz okazuje się, że koleś potrafi rozciągać czas, ma zainstalowany GPS w głowie i w ogóle głowę pełną genialnych pomysłów, więc zwracam honor.
Najpierw zawozi Kirę w bezpieczne miejsce, potem wie, gdzie ma szukać porywacza Sarah, teleportuje się (najprawdopodobniej) tuż za nim, po czym, by uratować byłą dziewczynę... powoduje wypadek, uderzając samochodem w samochód, który ona prowadzi. Bo przecież na pewno nic się jej nie stanie.
Kolejna durnota to pojawienie się Heleny w mieszkaniu Rachel i jej słowa, że śledziła Sarah i tak do niej trafiła. No jasne, bo przecież nikt nie zwróciłby najmniejszej uwagi na dziewczynę ubraną w zakrwawioną suknię, wyglądającą, jakby urwała się z planu jakiegoś goryckiego horroru, bez problemu mogła się dostać, gdzie chce.
Ten serial nie ma być super logiczny, ale taki wielkie babole bardzo psują oglądanie. Jedyny plus to gra Maślanej Tatiany w końcówce (jej obu). Oby serial szybko wrócił na dobre tory, stał się ciekawy i w miarę sensowny fabularnie, bo na razie jest pod tym względem kiepsko.
16-05-2014, 13:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-05-2014, 13:08 przez Quay.)
Helena ubabrała się krwią dopiero w mieszkaniu. Jak wcześniej dostała się na miasto, jak trafiła do apartamentu i jak do niego weszła, pozostaje cudem boskim. Że motyw z odwróceniem organów jest debilnym zaprzeczeniem całego podejścia do nauki w serialu nie wspominając.
Ogólnie 2 sezon ok, ciekawie rozbudowują kolejne organizacja. Tylko teraz trochę przeszkadzają wątki Alyson - za dużo się dzieje wokół, bym się przejmował musicalem :\ Cal rzeczywiście postać z tyłka, ale widać, że jest potrzebny ktoś zaufany w momencie gdy serial rozwija wątki S.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Ale takie lustrzane odbicie afaik zdarza się czasami, nie wiem tylko czy to kwestia genetyczna czy przypadkowa. Teleporatacja istotnie jest cokolwiek zdupnym motywem.
Zasadniczo jest dobrze, ale jednak za szybko z tą fabułą zapieprzają, przez co raz że chwytają się kijowych niekiedy skrótów i uproszczeń fabularnych, dwa że człowiek nawet nie zdąży ogarnąć co się dzieje i już dowalają kolejnego twista. No i interakcji interklonowych jednak znacznie mniej, a to dla mnie był jeden z największych atutów pierwszego sezonu.
Powiem tak - ten sezon jakoś mnie nie wciągnął tak jak poprzedni. Ale Maslany jeszcze raz udowadnia, że jest genialna jak RDJ kiedy był kolesiem grającym kolesia przebranego za innego kolesia.
Tak sam wyglądałem. O jedną zagrywkę pod Tumblr zbyt dużo. Jakoś nie potrafię szanować twórców którzy operują takimi tanimi chwytami celem podbicia oglądalności.
Żeby to jeszcze miało jakikolwiek sens, uzasadnienie w fabule, jakiś punkt wyjścia do dalszych rozważań genetyka vs wychowanie... ale nie. Autentyczne 0 znaczenia, odcinek do zapomnienia.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
że niby Helena spaliła chatę pełną dzieciaków??? :D
A sam odcinek ok, najbardziej podobał mi się myk w końcówce - nosił wilk razy kilka... Ale niestety drugi sezon słabuje względem pierwszego, po finale podsumowanie jakieś sklecę...
Why are you firing wallnuts at me?
15-06-2014, 22:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-06-2014, 22:30 przez jarod.)
Dobra, jedziemy z podsumowaniem. Drugi sezon OK, ale jednak gorszy od pierwszego, o czym wspomniałem. Podkręcono tempo i rozbudowano tło, ale postacie są tu podrzędne wobec nawały twistów, twistów w twistach i twistach w twistach w twistach. Jedyne ciekawe w tym sezonie to Rachel, Delphine, Mrs S i w sumie Paul(!!!) i Leekee, reszta w miejscu stoi. Art i jego partnerka, Fe, Helena i Allison nie robią NIC ważnego. Szkoda Arta szczególnie, straszne marnowanie fajnej postaci, reszta ma jakieś tam pretekstowe wątki ale równie dobrze można by je powycinać. Bekowy jest za to Daario Naharis który pod względem umiejętności i liczby skilli jest tak over the top, że głowa mała. Serio, nie mógł to być po prostu ktoś normalny? Wobec niepopularności Paula chcieli dodać, jak podejrzewam, jego wersję 2.0 tylko fajniejszą - i znowu fail, nawet mimo tego że aktor zdecydowanie lepszy.
Dalej, wkurzała mnie za mała ilość interakcji między klonami, finał co prawda zawiera jedną bardzo fajną sekwencję, ale co to jest w porównaniu do całego sezonu? Wspominałem że zwisa mi sensowność fabuły dopóki interakcje i postacie są fajne, a w tym sezonie niestety strasznie to zgrzyta.
No i twistów za dużo, od pewnego momentu po prostu miałem już overload i zamiast się wzruszać po prostu reakcja "yeah, whatever" mi się włączała. Dodatkowo scenariusz od pewnego momentu dość durny się robi - nie jakoś bardzo, ale w porównaniu do fajnie precyzyjnego i logicznego sezonu pierwszego strasznie to boli.