Red Crow
Liczba postów: 12,685
Liczba wątków: 50
W pytę film. W sumie nie ma się co rozpisywać, scen i zajebistych motywów co niemiara (Seagal wbijający do knajpy i rzucający do łebków tekstem, że powinni zawalczyć o jego odznakę - <3), a i parę fajnych one-linerów się znajdzie.
- 10 dolców? Myślałem, że bierzesz chociaż 15.
:)
Podoba mi się też to, że rezyser nie traci czasu na żaden rozbudowany wstęp - Forsythe rozwala gliniarza, a potem przypadkową babkę na drodze (swoją drogą, zajebisty motyw, szybko charakteryzujący postać, z jaką mamy do czynienia), Seagal dostaje samochód i strzelbę i idzie rozjebać Forsythe'a. Tyle. Nic więcej wiedzieć nie potrzeba. Obaj panowie w każdej swojej scenie dostarczają, a ich końcowe starcie to nie żaden honorowy pojedynek, tylko zwyczajny, surowy wpierdol, z korkociągiem na deser. Jedyne, co bym wywalił, to scene z psem na koniec, tutaj już trochę zapachniało przaśnością z póżniejszych filmów Senseia. Poza tym cymes, staroszkolna sensacja w najlepszym wydaniu.
06-05-2018, 14:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2018, 14:32 przez nawrocki.)