Former KMF member
Liczba postów: 991
Liczba wątków: 2
Jakiej opinii ogolu? Chyba tylko ogolu na tym Forum, a nawet i nie :)
Zdecydowana wiekszosc fanow bardziej sobie ceni niepowtarzalna czesc
pierwsza - co oczywiscie nie oznacza, ze nie cenia sobie sequela...
Osobiscie uwielbiam "Predatora 2", ale uwazam, ze mimo wszystko do
klasy jedynki to wiele mu brakuje :)
A L () E E N
08-07-2005, 20:54
No bo w jedynce jak juz pisalem fenomelany byl klimat. Oszednosc w pokazywaniu Preda itd. Jaki mialby sens drugi film jesli znowu by czekali z ukazaniem do konca. Dlatego postawiono na akcje.
08-07-2005, 21:06
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
ALIEEN napisał(a):Jakiej opinii ogolu? Chyba tylko ogolu na tym Forum, a nawet i nie :)
Zdecydowana wiekszosc fanow bardziej sobie ceni niepowtarzalna czesc
pierwsza - co oczywiscie nie oznacza, ze nie cenia sobie sequela...
Osobiscie uwielbiam "Predatora 2", ale uwazam, ze mimo wszystko do
klasy jedynki to wiele mu brakuje :)
No dobra może zbyt pobieżnie przeglądałem wypowiedzi na forum i znajdywałem tylko to co znaleźć chciałem :lol: :lol: :lol:
09-07-2005, 13:32
Nowy
Liczba postów: 11
Liczba wątków: 0
coz...jeden z najlepszych jungle exploit s/f movies. Film mojego dziecinstwa i jeden z najlepszych w kinematografii w ogole. przede wszsytkim wspaniale przedstawiono dzunglowy klimat. rola dzungli 10/10
kolejna sprawa bohaterowie. Arnold pokazal jak sie powinno gra dramatycznie i nie tylko przentuje swoja atletyczna budowe ale takze aktorstwo na wyskomi poziomie. rowniez bohaterowi drugoplanowi sa godni tego filmu. Blain ( Jassie Vantura kultowe zapasnik mma, valetudo i wwe) czlowiek z kosiarka ktory nie a czasu krwawic, Billi tropiciel predatorow, pesymistycznie nastawiony do zycie (wszyscy zginiemy) i inni rownie barwi bohaterowie 10/10
Dobra rola Lowcy ktory potrafi walczyc wrecz a to dlatego, ze ow postac mial grac nie kto inny jak Jan Klod Van Damme, ktory ostatecznie zrezygnowal z funkcji Predatora.........
generalnie 56/15
podpisu brak bo sie admin wkur..i
18-11-2006, 13:43
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Tintorera napisał(a):Arnold pokazal jak sie powinno gra dramatycznie i nie tylko przentuje swoja atletyczna budowe ale takze aktorstwo na wyskomi poziomie.
Jak dla mnie to zagrał jak zawsze, nie ma tu mowy o dramatycznej roli. Co nie zmienia faktu, że film jest fajny ;)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
18-11-2006, 15:38
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Tintorera napisał(a):coz...jeden z najlepszych jungle exploit s/f movies.
Że tak powiem - ja pier...! Dużo znasz jeszcze takich nieistniejących gatunków?:D (Pewnie Jason X to s-f spaceship expoit gore slasher :D )
18-11-2006, 16:41
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Nie wierzę w czarodziejskie umiejętności McTiernana. Gość jest wyrobnikiem. Lepszym niż Mostow czy Tony Scott, ale bez zadatków na filmowego geniusza. Żeby nie było, że z lekceważeniem podchodzę do osiągnięć trzech wymienionych panów, to powiem, iż w wielu wypadkach wolę obejrzeć âniepełneâ dzieła rzemieślników niż skończone arcydzieła wizjonerów. Na tych pierwszych można przynajmniej budować, te drugie jedynie podziwiać. Takie dajmy na to âDeja Vuâ Scotta przy całej swojej pseudonaukowej bełkotliwości (scenę, w której ânaukowcyâ wyjaśniają Denzelowi sposób działania maszyny, ja osobiście zamknąłbym jednym ujęciem) zawiera masę świetnych motywów, wręcz domagających się rozwinięcia.
Wracając do Predka. Chce podkreślić, że dla mnie P R E D A T O R jest filmem absolutnie wyjątkowej urody. O jego paradoksalnej wyjątkowości świadczy chociażby to, że szereg chwytów, zastosowanych z powodzeniem przez McTiernana, doprowadziłby do zagłady każda inną produkcję spod znaku akcja/sci-fi. Wystarczy spojrzeć na ostatnią próbę na tym podwórku, czyli padaczkowego Dooma.
Kilka faktów:
1.Film McTiernana opiera się wyłącznie na pomyśle. W dodatku tak żenująco słabym, że wstyd się publicznie do niego przyznawać. Kosmita przylatuje na Ziemię i zaczyna polować na ludzi. Spoko, panie scenarzysta, widzę, że miał pan bezstresowe dzieciństwo. Jakby tego było mało, do walki z kosmitą przystępuje oddział amerykańskich komandosów, składający się w 99% z napakowanych osiłków. Sorry, pnie scenarzysta, ale taką historię mógłby wymyślić mój 7-letni brat, czekając w szkolnej kolejce do szczepienia.
2. Obsada. W roli głównej Arnold Schwarzenegger jako major Dutch Schaeffer. Fenomen Arnolda to tajemnica tej miary co pochodzenie egipskich piramid :) Dzisiaj jego ikona nieco spłowiała, ale hollywoodzka współczesność ma to do siebie, że nie szanuje bohaterów, więc zostawmy dzisiejsze czasy w spokoju. Unikatowość postaci Arniego polega na tym, że nikt tak dobrze jak on nie wygląda z pasem amunicji na piersiach. No i oczywiście z karabinem. Słowem, Arnold z bronią to ten Arnold, jakiego chcemy pamiętać i jakiego chcemy oglądać (mam nadzieję, że liczba mnoga nikogo nie razi). Zamierzam przemilczeć wykształcenie aktorskie Schwarza, bo ten temat nadaje się jedynie do kabaretu. I teraz najlepsze: taki oto super twardziel, dla którego proces przygotowywania się do roli równa się wzmożony trening na siłowni, staje na czele oddziału... uwaga! będzie zaskoczenie - złożonego z 8 innych super twardzieli. Ci nasterydowani do granic wytrzymałości pakerzy to m. in. Jesse Ventura i Sonny Landham. Panowie różnią od siebie tym, że jeden był gwiazdą amerykańskich zapasów, a drugi nie. Trudno w tej grupie wskazać aktora z prawdziwego zdarzenia. Prywatnie bardzo cenię umiejętności zarówno Arnolda, jak i Billyâego Dukeâa, ale bądźmy szczerzy â obaj mieli szczęście, że załapali się na lata 80's, kiedy to popyt na bad assów przewyższał zużycie ropy w USA.
3. Kosmita. Pomijając szczegóły dot. uzbrojenia Predatora, jego wyglądu i w ogóle (wszystko jest niesamowite), poprzestanę na stwierdzeniu, że słowo âkosmitaâ ma nieprzyjemne konotacje. Przywodzi na myśl najbardziej infantylne pierdoły, jakie spłodziła ludzka wyobraźnia. Największym grzechem reżysera (Spielberg, kolo od âZnakówâ, twórcy X-Files) jest bezceremonialne pokazywanie obcych istot. Podobne scenki kładą â moim zdaniem â 9 na 10 produkcji spod znaku sci-fi. E.T jest fajny jak się ma 10 lat, klimat Spielbergowskiej âWojny światówâ pryska wraz z chwilą, gdy ufok zaczyna bawić się kołem od roweru. Toż to wszystko tak głupie i dziecinne, że szkoda słów krytyki. Wyjątki są raptem trzy: Alien, Carpenterowska Rzecz i Predator właśnie. Pochodzenie całej trójki jest nieznane. O ile Scott zaoszczędził nam widoku statku kosmicznego lądującego na Ziemi (o aktywności obcej jednostki dowiadujemy się w sposób najbardziej wyrafinowany z możliwych), o tyle Carpenter i McTiernan â bez zażenowania â prezentują nam UFO spalające się w atmosferze. Zalatuje niegroźną tandetą lat 50âs.
4. Fabuła. Nie odnotowałem nawet w postaci szczątkowej. Pragnę to podkreślić dobitnie â Predator pozbawiony jest zupełnie fabuły. No chyba że za fabułę uznamy sam pomysł, z którego film czerpie soki życiowe. Już część druga wykazuje w tym względzie więcej polotu.
5. Semantyka narracji:) To, co mnie najbardziej rozwala w pierwszym Predku, to sposób budowania znaczeń. Weźmy scenę wysiadania komandosów ze śmigłowca. Najpierw widzimy gramolące się postaci drugoplanowe: Maca, Blaineâa, Ramireza, Soleâa itd., a dopiero potem, na szarym końcu, wysiada Arnold. Żeby było ciekawiej, w pierwszej kolejności na pomoście ląduje torba Arnolda :) Następnie kamera pokazuje wnętrze helikoptera, a w nim Dutch z cygarem :) Gdy w końcu Arnie staje na deskach pomostu, w tle zachodzi słońce, barwiąc niebo na pomarańczowa (złocista żółć i zachodzące słońce â oto ulubione barwy lat 80âs), a my już wiemy â wiemy, że to coś, co czyha w dżungli, będzie miało kurewsko ciężki tydzień:) Inna scena â przywitanie Dutcha z Dillonem pod strzechą. Mój ulubiony moment z Predka. Po prostu najbardziej bezpretensjonalne gówno, jakie widziałem. Krótko: sekwencja na plaży została nakręcona nie po to, żebyśmy zapoznali się z detalami operacji wojskowej, lecz po to, by przedstawić widowni majora Dutcha :) Z introdukcji (uzupełnionej później o dialogi w helikopterze - w scenariuszu jest to właściwa ekspozycja) dowiadujemy się następujących rzeczy:
a) że Arnold ma oldschoolowe okulary i cygaro;
b) że ma prawdopodobnie największego bicepsa we wszechświecie;
c) że Team Arnolda to najlepsza zgraja pakerów do zadań specjalnych w USA;
e) że Arnold pracuje sam, bez pomocy CIA (tu, przyznam, McTiernan mnie zaskoczył â myślałem, że Arnold nie pracuje sam:))
f) że Team Arnolda jest niezastąpiony.
Trochę o zacnej kontynuacji: Predator 2 nie ma żadnych szans w konfrontacji z pierwowzorem z jednego banalnego powodu: brak elementu zaskoczenia, który znakomicie potrafili wykorzystać twórcy P1. W tego rodzaju przedsięwzięciach jak Pred czy Aliens najważniejsze jest odpowiednio długie wprowadzenie. Im dalej reżyser odsuwa w czasie punkt zawiązania akcji, im dłużej każe nam czekać na rozpoczynającą zmagania wymianę ognia, tym większa pewność, że nie o samą akcję tu chodzi, ale o budowanie klimatu. W Aliens trzeba uzbroić się w cierpliwość na 70 minut, nim Vasquez wypali ze swojej giwery. Oprócz tego ja jako widz wyczuwam instynktownie, że siły w P2 są nierównomiernie rozłożone na korzyść Predka. Z całym szacunkiem dla Glovera, ale z kosmita pojedynkować się może tylko Arnold :) Mało mnie obchodzi, że w dwójce widać więcej sprzętu i tym podobne bajery. Wolę âJedyneczkęâ. Jest cudowna i przetrwa nienadgryziona do końca świata. O jej ponadczasowej genialności przesądza prostota: treściowo P1 przypomina historię, spisaną przy piwie przez garstkę zapaleńców, którzy naoglądali się zbyt dużo tandetnego SF, i postanowili przelać zgromadzoną wiedzą na papier. Byle szybko, bo następne piwko i pomysł może ulecieć:)
Podsumowując:
Film obarczony takim bagażem kiczowatych, ogranych motywów zapisał się na stałe w historii kina - ewenement godny badań naukowych.
06-05-2007, 17:42
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Tak z ciekawości: czemu Doom jest padaczkowaty?
06-05-2007, 18:56
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
bo tak - według mnie - nie należy przenosić na ekran gier komputerowych.
doom jest głupią grą, ale mógłby być niegłupim filmem. wystarczył początek, żebym stwierdził, że film będzie padaczkowym dnem dla młodzieży.
kris rock to najlepszy dowód, że jak się nie ma, co się lubi (Arnold), to się lubi, co się ma (Rock).
doom to nędzna namiastka oldschoolowej akcji.
06-05-2007, 19:09
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
A co ma do tego Chris Rock?!
Doom jest porządnym filmem i niezłą ekranizacją. W grze chodzi o to żeby iść i strzelać do potworów. W filmie idą i strzelają do potworów. Ale Mental znowu chciałby totalnie zmienić film w stosunku do pierwowzoru. :roll:
06-05-2007, 19:13
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
dokładnie. jak się człowiek uprze, to w HL tez się idzie i strzela.
jeśli przyjąć, że doom jest przyzwoita ekranizacją beznadziejnie głupiej gry, to wniosek z tego taki, że jest beznadziejnym filmem.
ps. a chris rock nie ma nic do tego - on po prostu gra jedna z głównych ról, więc prawie tak, jakby go nie było :)
06-05-2007, 19:17
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
The Rock, a nie Chris Rock. ;)
06-05-2007, 19:22
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
obydwaj tacy do siebie podobni, że ciężko ich na oko rozróżnić :)
06-05-2007, 19:27
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Mental, zasada jest taka: ekranizujesz strzelaninę - opierasz film na strzelaniu. Czego oczekiwałbyś po filmie o Serious Samie? Ciekawych dialogów, suspensu i rozbudowanej fabuły? Czy rozpierduchy w tamtych realiach? Ty nie potrafisz pojąć prostej rzeczy: te filmy, o których ostatnio rozmawiamy, to EKRANIZACJE, a zatem siłą rzeczy muszą się trzymać pierwowzoru. Jeśli zainspirował cię Doom do zrobienia ciekawego horroru sf z głęboką fabułą - zrób to. Ale nie mów, że to Doom, bo to nie będzie on. Zrób sobie "Straszne potwory z kosmosu" i ewentualnie zaznacz w napisach że dziękujesz twórcom Dooma za inspirację. Jeśli jednak do czegoś używa się MARKI, to trzeba o jej w miarę wierną adaptację zadbać. I naprawdę mało kogo obchodzi, że jakiś koleś ubdurzy sobie, ze on by wolał to albo to. Po Doomie oczekujesz nie wiadomo czego, po Transformersach i Batmanie mroku, krwi i zabijania. Chłopie - skup się, będzie trudno - ekranizacja nie polega na totalnej zmianie pierwowzoru! Zmiany są dopuszczalne (i w takim Doomie jest ich sporo), ale nie można tracić "esencji" tytułu. Gdzieś może nią być BRAK przemocy, gdzie indziej - prosta fabuła i dużo akcji. Poza tym trzeba być strasznie naiwnym, żeby po ekranizacji czegokolwiek oczekiwać wielkich zmian. Można Dooma nie lubić z wielu powodów, ale zarzucać mu że np. ma szczątkową fabułę - to, cóż, na pewno brak szacunku dla twórców pierwowzoru, którzy przedstawili taką wizję w grze i trzeba ją uszanować albo wcale nie kręcić czy nie oglądać, a nie zmieniać co popadnie wedle własnego uznania. Ale do kogo ja to mówię... :roll:
06-05-2007, 19:39
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
mój stosunek do ekranizacji jest niezmienny - wolę adaptacje (Burton) albo drastyczne przeróbki (Kubrick). czemu? bo ekranizacja głupiej gry będzie zawsze głupim filmem. natomiast adaptacja takowej ma szansę na lepsze recenzje.
poza tym przykład nieszczęsnego BB pokazuje, że ekranizacja się podoba, ale odejście od ekranizacji w stronę realistycznej przemocy i zabijania podobałoby się bardziej.
zresztą doom to trochę co innego niż BB - tutaj jeszcze dochodzi zupełnie idiotyczny sposób przenoszenia na ekran gier komputerowych.
Cytat:Czego oczekiwałbyś po filmie o Serious Samie?
to ciekawe pytanie. ciekawe, bo w tym konkretnym przypadku oczekiwałbym totalnej rozwałki przez 90 minut :) ale z drugiej strony wiem, że nikt by tego nie oglądał. ogladanie filmów, w których non stop ktoś się z kimś napierdziela, to męczące doświadczenie. trzeba by pójść na kompromis i zrobić adaptację :)
06-05-2007, 19:46
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Sam pomysł na przeniesienie Dooma na ekran byłby idiotyczny, bo on nie ma fabuły, gdyby nie to, że zasadniczo powstał podgatunek filmu - "film z efektami". Innej niszy dla Dooma nie widzę.
Przy okazji: nieuczciwie jest oceniać ekranizację bez znajomości pierwowzoru. Lot nad kukułczym gniazdem sam w sobie jest filmem średnim, góra dobrym, ale jeśli rozpatrywać go jako ekranizację, okazuje się ubogi, pusty, denny i na dodatek wypaczający sens oryginału. Gdybyś, Mentalu, podchodził do ekranizacji uczciwie, tzn. poznawszy materiał wyjściowy, pewnie stwierdziłbyś że rzeczywiście BB inaczej nie powinien wyglądać. Kwestia poszanowania twórców oryginału - ot co.
06-05-2007, 19:53
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
ale co z tego poszanowania wynika? pustka jeno. ja nawet Kafki bym nie ekranizował. to cholernie niebezpieczne. ba, mam nawet naszkicowane alternatywne zakończenie "Procesu", filmowo znacznie lepsze niż w książce, co nie znaczy, że lepsze niż Kafkowskie :) przeciwnie - prostsze, bardziej dynamiczne, pozbawione filozoficznej głębi i egzystencjalnej ostateczności.
ekranizacja to dowód tchórzostwa, bierności i strachu przed lamentującymi fanami.
ekranizacja naiwnego komiksu pozostanie naiwnym filmem. po co mam czytać komiks, na podstawie którego Nolan spłodził BB, jeśli jest on tak samo "realistyczny" jak film? nie widzę sensu. co innego gdyby komiks był hardcore'owy...
06-05-2007, 19:58
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Bo widzisz - nie jesteś grupą docelową tego filmu. BB powstał dla fanów Batman (i osób, ktorym nie przeszkadza brak przemocy ;) ). A co do komiksu - przecież nie wiesz, jak jest realistyczny, tylko przypuszczasz, wierząc niektórym osobnikom stąd. Skąd wiesz, że nie kłamią w żywe oczy? ;)
06-05-2007, 20:01
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Gieferg na pewno nie kłamie :) Gdyby komiks był inny, to by nie podkreślał w co drugiej wypowiedzi, że BB to zaraz po LoTR jego ulubiony film :)
to prawda, nie jestem grupa docelową. ale z przeprowadzonego na forum sondażu wynika, że większość wolałaby bardziej brutalnego Batmana (kategoria R w sam raz). Crov, Akaki, Hitch, nawet Mierzwiak. Nolan mógł zadowolić wszystkich, a zadowolił tylko fanatycznie oddanych miłośników komiksu. tego nie kapuje.
06-05-2007, 20:04
|