Cytat:Widać trochę celowych nawiązań (i cytatów) z jedynki.
"trochę", LOLz
22-06-2020, 23:50
|
Predators (Robert Rodriguez)
|
|
Takie to bezjajeczne i nudne. Zrzynka scen i motywow muzycznych i dzwiekowych to troche za malo aby mnie przebudzic. Wyglada ok choc CGI marne, Predatorzy tutaj jakby na dokladke. Ekipa ujdzie w tłoku.
Nie jest to film ktory jakos zapamietam, ale zapamietam durny watek Lawernce'a Fishburne'a. Film ani mnie jakos nie wkurwil ani niczym nie zainteresowal. 5/10 16-06-2022, 22:04
Oglądałem to jakiś czas temu i też mnie wątek spasionego wojownika Fishburna rozśmieszył, w głównej roli też zażyczyłbym sobie kogoś innego niż Pianiste no ale aż takiej tragedii z nim nie było, szczególnie że przynajmniej lekko przypakował
ja dałem jedno oczko wyżej bo klimat był nawet spoko a i ogólnie oglądało mi się to przyjemnie, gdzieś tak 1000 razy lepiej niż tą chujowizne z 2018 17-06-2022, 08:28
nadrobiłem film Nimroda. Wątek sugeruje, że reżyserem jest Rodrigez btw a to był koncept zanim Antal przejął stołek.
To jest paździerz straszliwy. Raz, że samej akcji jest malutko i jest ona nijaka lub karykaturalna. Ten pojedynek z kataną to żenua jest. Jak już się akcja zaczyna, nakręcona jest chaotycznie i ludzie pojawiają się i znikają "bo tak", walki z predatorami też lipne i bez polotu. Ale to pikuś problemy z podstawą Predators, czyli ekipy. Zbieranina ludzi jest przedstawiona niczym w Cube, z tym że te kartonowe postaci są tak szablonowe do porzygu, zaś dialogi między nimi pisał drugoklasista z podręcznika Bajki Dla dzieci: Jak pisać dialogi dla debili. Nie ma ani jednej dobrej kwestii czy wymiany zdań, a każde wypowiedziane słowo pokazuje jakimi autystykami są ci "specjaliści". Aktorsko to leży i kwiczy i nic nie da się tutaj tłumaczyć, bo już na poziomie scenariusza te kartony są płaskie, a dobrani aktorzy poglębiają dziurę. No i wracam do Cube. Każdy w tym filmie, jak już się ekipa spotyka, poznaje, jest ślepy albo ma wielką wadę wzroku, bo jakoś NIKT nie zobaczył, że nad ich głowami latają planety i księżyce i dopiero wyjściu na skraj łąki pozwala dostrzec tym debilom, że są na innej planecie. Ta banda szpeczjalistów jeszcze ma tę durną przylepę, że każdy dodaje jakiś z dupy wyjęty komentarz na temat swojego położenia, i kartony robią za kopię/kalkę debili z AVP. Wnioski, które wyciągają są aż przegięte. I tu następuje kolejny klops: Jak już zgraja dowiaduje się, że jest "zwierzyną łowną" jakoś nie próbują się zorganizować lub spieprzać, tylko dalej sobie łażą. Predatorzy w tym momencie są na piwie i czekają, aż ich leże zostaje odnalezione. Sam pomysł, aby iść śladami tych alienowskich psów do basy jest równie debilny, jak cała ekipa, ale że psy "znikają" już w obozie predków to nikt nie zauważył? Zresztą, znikają także bohaterowie w akcji i pojawiają się, z kapelusza, kiedy to jest akurat potrzebne. Acha, i jeszcze mam uwierzyć, że Fatburn ukrywał się 10 lat (?) czy tam sezonów, i żaden predek (ŻADEN) nie zdołał go wytropić i dopiero przyjęcie ekipy (dlaczego nie przyjmował lub nie pomagał innym, huh?) sprawia, że predek wchodzi i go ubija. Acha, jeszcze jedna rzecz z predkiem, taki z niego honorowy ciul, że jak Fatburn ma dzidę, to dostaje z działka, a ruską onucę strzela jakąś strzałką, a potem dobija. W ogóle nie ma żadnej konsekwencji działania tych kreatur. Podobnie w obozie: predek nie zabrał kluczyków od fury temu drugiemu predkowi, a maskę położył metr od miejsca przetrzymywania. Broń i zbroję też, pffff. Twist z postacią Topera jest już całkiem odklejony. Toper również całkowicie kładzie swoją rolę i jest tak słaby, jak reszta, tylko bardziej :D Strasznie gniotowany ten film i nie ma nic, co uznałbym za chociaż przeciętne. No dobra, jest jedna dobra rzecz: jak się Fatburn zakradł do chłopaków, to było nawet nawet. 2/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
11-08-2022, 21:14
O wiele bardziej lubię ten film niż Prey, a jedna z głównych bohaterek jest o wiele lepiej poprowadzona niż Naruto z Prey (za chuia nie pamiętam jej imienia), całość jest jeszcze prostsza niż Prey które za prostotę jest chwalone (ironia losu), a końcowy pojedynek jest bardziej satysfakcynujący.
11-08-2022, 21:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-08-2022, 21:26 przez marsgrey21.)
i może, ten pojedynek na końcu lepszy niż w Prey, ale co z tego? Naru była wyszczekana i mało wiarygodna, ale reszta tam trzyma się kupy. Tutaj wszystko jest kupą, zlepkiem pomysłów zrealizowanych bez ładu i składu. Do Prey wrócę za jakiś czas, a Predatorsów nie odpalę nigdy. NEVER AGAIN.
Predator 1 > Predator 2 > Prey > Predators potem długo, długo nic i > The Predator i bajdełej: ekipa odkrywa Fatburna, który ma techniawkę predków i zabierają co z wraku? L O L.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
11-08-2022, 21:45
Bez ładu i składu?
Predatorzy zbierają grupkę zabójców by polować na nich na swojej planecie, trafiają na typa który przeżył ale któremu odbiło, po kolei giną, a jeden z nich okazuje się psycholem który wśród predatorów czuje się jak w domu, gość który wydawał się zimnym strzelcem chcącym za wszelką cenę uciec, po trupach do celu, ale decyduje się wrócić i pomóc jednej z nich. Nie jest to arcydzieło, ale to wcią najlepszy sequel, a gdyby Ahnuld powrócił i po prostu zmienili wątek jego postaci tak by na końcu mu nie odbiło, ale razem z głównym bohaterem walczył z predatorami to byłoby git. 11-08-2022, 21:56 (11-08-2022, 21:14)Debryk napisał(a): bo jakoś NIKT nie zobaczył, że nad ich głowami latają planety i księżyce i dopiero wyjściu na skraj łąki pozwala dostrzec tym debilom, że są na innej planecie. Jakiej kurwa łąki? Oni byli w obcej dżungli. Już na ziemskiej z dołu nie jesteś w stanie dostrzec bezpośrednio nieba, a co dopiero na obcej planecie. Plus u nas księżyc też nie jest widoczny ot tak, o każdej porze dnia i nocy. Cytat:Acha, i jeszcze mam uwierzyć, że Fatburn ukrywał się 10 lat (?) czy tam sezonów, i żaden predek (ŻADEN) nie zdołał go wytropić Skoro przyjął ich taktykę, miał niewidzialność i sprzęt oraz ukrył się w miejscu, w którym nikt nie szuka, to co w tym dziwnego? Cytat:i dopiero przyjęcie ekipy (dlaczego nie przyjmował lub nie pomagał innym, huh?) sprawia, że predek wchodzi i go ubija. Primo, nie przyjęcie ekipy, tylko wybuch w miejscu, w którym się ukrywał. Secundo, nie wiemy czy nie pomagał innym, ale można założyć, że z innych mało kto przeżył na tyle długo, żeby mu pomóc. Co ciekawe, to była postać pisana dla Arnolda - i to byłoby fajne.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 11-08-2022, 22:09
https://www.esquire.com/entertainment/movies/a69265059/arnold-schwarzeneggar-predator-badlands-news/
Słyszałem, że w oryginalnym zakończeniu odcinka „Predators” na planecie lądowałby statek, z którego wyszłaby nowa grupa Predatorów, a za nią pojawiłby się Dutch w zbroi drapieżnika, po czym pogratulowałby postaci granej przez Adriena Brody'ego zwycięstwa w walce Enviado desde mi RMX3363 mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan
09-11-2025, 17:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-11-2025, 17:10 przez Nemo.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |