![[Obrazek: 7997854_1.8.webp]](https://fwcdn.pl/fpo/03/51/870351/7997854_1.8.webp)
"Red Rocket" to film petarda i wielka rola Simona Rexa, szkoda, że tak niedoceniona.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
06-12-2024, 20:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2024, 20:04 przez simek.)
|
Red Rocket (2021) reż. Sean Baker
|
|
Red Rocket
Wykorzystałem fakt, że film jest dostępny na Netflix (niby tylko do 31 grudnia, więc nadrabiać kto nie widzial, bo kurka warto!) i wreszcie obejrzałem. Po rozczarowaniu jakie przyniosła "Anora", znowu polubiłem się z panem Bakerem. Myślę, że jest to jego najlepszy film w dorobku przede wszystkim za sprawą głównego bohatera. Mega dobrze skonstruowana postać, która w środku jest po prostu zniszczona do cna, ale przez większość seansu przedstawia się nam, jako super ziomek, z którym można by się przejść na browara albo zjarać lolka. No, ale tak naprawdę z każdą kolejną minutą widzimy, jaki ten gość jest zepsuty i jak bardzo nie ma szans na to, że on się zmieni. W ogóle zajebiste jest to, że Mikey Saber prezentuje się nam, jako twardziel i kozak, ale gdy przychodzi co do czego to jest miękka faja, która nie potrafi wziąć odpowiedzialności za swoje czyny (w sumie dwie sytuacje o tym świadczą, a jedna z nich jest wręcz kulminacyjna i jest związana z karambolem). Nie ma sensu pisać za bardzo o fabule, bo Baker serwuje nam kilka fajnych fikołków związanych z dalszymi losami głównego bohatera i tak naprawdę każde zdradzenie czegokolwiek mogłoby popsuć seans komuś kto nie widział tego filmu. No, ale zawiązanie fabuły jakoś w połowie, albo raczej pokazanie nam wreszcie celu i motywacji Sabera jest piękne. Jestem pełen podziwu dla Bakera, jak ten koleś wynajduje aktorskie talenty, które wcześniej nie miały styczności z kamerą. Suzanna Son w roli młodziutkiem Truskawki jest tak przezajebiście urocza, że głowa mała. No, ale generalnie to film stoi rolą Simona Rexa, dla którego ten film został chyba napisany. Rola życia. Niesamowite, ze mówimy o gościu, który grał w "Strasznych filmach", a tu odwala najlepszą rolę 2021 roku. W ogóle, że Rex nie dostał nomki do Oscara to jest jebany skandal - śmieszne wygląda ten Oscar dla Willa Smitha przy jednoczesnym braku nominacji dla niego. Wlazłem po seansie na FilmWeb i zobaczyłem, że Oleszczyk napisał coś takiego: "sprawdza się jako mroczny brat bliźniak "Licorice Pizzy"." Kurde, oglądając ten film też miałem właśnie trochę skojarzenia z PTA - szczególnie za sprawą relacji Sabera z Truskawką i tego, jak się ona zajebiście i naturalnie zawiązała. Bardzo dobry film. Warto nadrobić. 8/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
07-12-2024, 18:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2024, 18:55 przez Pelivaron.)
Mówiłem :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 07-12-2024, 20:54 (16-12-2024, 11:41)PropJoe napisał(a):(07-12-2024, 18:54)Pelivaron napisał(a): Red RocketA jednak ogólnie jestem na nie. Ja skuszony opiniami próbowałem obejrzeć, ale po 30 minutach dałem sobie spokój. Zupełnie nieangażująca historia o raczej odstręczającym gościu i innych biedakach przegrywach. Bleh.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
16-12-2024, 12:01
Takie jest kino Bakera, że w każdym filmie opowiada o przegrywach i patologii :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
16-12-2024, 13:05
No spoko, czyli taki polski film o biedzie na prowincji tyle, że na amerykańskiej prowincji. Mi to samo w sobie może i by nie przeszkadzało, ale Mikey jest takim chujem, że nie za bardzo wiem, po co mam to oglądać. A sam Baker na przykład jeśli decyduje się pokazywać seks 40-letniego oblecha z nastolatką to w takim a nie innym kontekście mi przynajmniej wystawia się na strzał bardziej niż gdyby to były nawet mocniejsze sceny, ale pomiędzy bohaterami w "zdrowszej" relacji.
(07-12-2024, 18:54)Pelivaron napisał(a): Red RocketDzięki za cynk, ale ja za to chyba już wiem, że się z panem Bakerem raczej nie polubię. Co prawda podczas seansu i zaraz po zakończeniu byłem rozczarowany, ale czym dalej tym więcej doceniam (ale nie za bardzo). Bo rzeczywiście główny bohater i jego relacje z resztą są naprawdę sprawnie poprowadzone, on jest zagrany nieźle, chociaż bez przesady i ogólnie wykreowany świat jest "jakiś", wymagało to wszystko na pewno reżyserskiego talentu i wyczucia, tego Bakerowi nie odmawiam. Oglądanie takich patologicznych środowisk to nie jest szczyt moich filmowych zainteresowań, ale też muszę przyznać, że doceniam, że ważniejsze są tutaj postaci i ich relacje. Chociaż chemia z dziewczyną akurat nie jakaś wyjątkowa. Amerykańskie zadupie za to czasami fajnie sobie pooglądać i tutaj akurat mam najmniej zarzutów. A jednak ogólnie jestem na nie. Chyba najbardziej mam problem z tym, że Mikey to prawdopodobnie najbardziej antypatyczna postać w historii kinematografii. Wiem, że o to chodziło. Wiem, że to też osiągnięcie. Wiem, że nie muszę sympatyzować z głównym bohaterem. Ale wypadałoby, żebym przynajmniej trochę chciał go zrozumieć albo szanować albo chociaż mu współczuć. Ale jednocześnie rozumiem, że można być fanem Bakera. 5/10 16-12-2024, 13:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2024, 20:01 przez simek.) (16-12-2024, 13:05)Pelivaron napisał(a): Takie jest kino Bakera, że w każdym filmie opowiada o przegrywach i patologii :DNo to raczej nie zasłuży na uznanie w Mokotowskim Stowarzyszeniu Krytyków Filmowych :) Taki "Trainspotting" też jest o menelach i przegrywach, ale jakoś tak się człowiek zainteresował, tutaj tak średnio.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
16-12-2024, 14:28 (16-12-2024, 14:28)Dr Strangelove napisał(a):(16-12-2024, 13:05)Pelivaron napisał(a): Takie jest kino Bakera, że w każdym filmie opowiada o przegrywach i patologii :DNo to raczej nie zasłuży na uznanie w Mokotowskim Stowarzyszeniu Krytyków Filmowych :) A kogo by tam interesowało jakieś niszowe kółko samozwańczych krytyków :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
16-12-2024, 15:14 (16-12-2024, 12:01)Dr Strangelove napisał(a):Uuu, dziwna sprawa, bo ani Propowi ani Doktorowi film nie podszedł, a dla mnie był znakomity :) Pochodziłem do niego z wielką niechęcią, zwlekałem z seansem chyba z rok, bo Florida Project był bardzo marny i nie ufałem panu Bakerowi, a tutaj okazało się, że jest o trzy klasy lepiej. Red Rocket bliżej pod względem atmosfery i bohaterów do filmów braci Safdie, których niezwykle cenię, niż do poprzedniego filmu Bakera. No ja lubię ten typ filmów, które pokazują jak bezczelni, antypatyczni bohaterowie są przemielani przez maszynkę zwaną rzeczywistością - jestem kompletnie inny niż Mikey, chyba wszystkie możliwe decyzje podjąłbym inne niż on, a jednak miałem wielką przyjemność z oglądania jak gość podpala sobie własną dupę, aby potem w groteskowy sposób próbować ugasić płomienie :)(16-12-2024, 11:41)PropJoe napisał(a):(07-12-2024, 18:54)Pelivaron napisał(a): Red RocketA jednak ogólnie jestem na nie. Aktorstwo jest bezbłędne u wszystkich: od głównego bohatera poprzez żonę z matką i zjebanego kumpla do słodziutkiej Truskaweczki. Piękne są też zdjęcia, być może nawet na granicy przestylizowania, ale mi się po prostu bardzo przyjemnie patrzyło na te wszystkie rafineryjne krajobrazy - bardzo dobra robota. Świetne były również dialogi - ja kilka razy mocno prychnąłem ze śmiechu podczas kłótni, którymi film jest wypełniony. Daję 8/10 20-12-2024, 09:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-12-2024, 20:04 przez simek.) |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |