05-01-2017, 18:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 18:45 przez Gieferg.)
|
Rogue One: A Star Wars Story (2016) reż. Gareth Edwards [SPOILERY]
|
|
Tak ciężko skumać o co chodzi? Nie chodzi o to, czy się tak da, czy nie, tylko o to, jak chujowo to wygląda gdy jakiś mini-stateczek rozpieprza w drobny mak dwa gwiezdne niszczyciele wpychając jeden na drugi. I dlaczego one od razu się rozsypują, a ten stateczek choć przywala w bok jednego z nich (bo on tam nie podleciał i dopiero zaczynał przepychać, tylko normalnie w niego przypierdolił) jakoś się nie rozlatuje.
Gieferg, dyskusja o fizyce w kontekście SW ma mało sensu, ale jednak się na nią powołam.
Uszkodzenia przy zderzeniu wynikają z energii kinetycznej ((masa*prędkość^2)/2) . Jak uderza coś o małej masie z prędkością x to energii jest mniej niż przy uderzeniu masy tysiące razy większej z prędkością x. I tak ta scena wygląda. Stateczek podlatuje. Uderza. Lecą jakieś tam małe iskierki i wiórki. Odpalają "full flank ahead" i z podobną prędkością zderzają się "nieco" większe masy. Szukać w wookipedii wartości i podstawiać do wzoru?
05-01-2017, 19:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 19:58 przez tchopz.)
Odpuśc sobie podstawianie do wzoru i skup się na tym:
jak chujowo to wygląda gdy jakiś mini-stateczek rozpieprza w drobny mak dwa gwiezdne niszczyciele (jednocześnie wyłączając pole siłowe otaczające planetę). 05-01-2017, 20:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 20:26 przez Gieferg.)
No ja tu się zgadzam z Giefergiem, to trochę tak, jakby nagle Jar Jar pokonał w walce Darth Maula..
05-01-2017, 20:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 21:03 przez Capt. Nascimento.)
I żeby to jeszcze zrobił główny bohater/ka / czołzen łan zespolony z mocą, ale nie, wychodzi na to, że jakiś byle random może coś takiego bez problemu zrobić. Jak to imperium w ogóle przetrwało?
05-01-2017, 21:02 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 21:06 przez Gieferg.) und3r napisał(a):+ w próżni nie występują opory ruchu (w wodzie chyba tak), a zatem można przepchnąć dowolnie duży obiekt, przykładając stosunkowo niewiele siły. Druga zasada dynamiki Newtona: a = F / m Czyli żeby przyśpieszyć obiekt o wartość 'a' (metrów na sekundę ^2) musisz użyć na nim siły wypadkowej podzielonej przez masę tegoż obiektu. Siłę użytą przez ten mały stateczek dzielisz przez gigantyczną masę Gwiezdnego Niszczyciela - ergo wychodzi wartość przyśpieszenia, której najprawdopodobniej nie dałoby się nawet zanotować. A to pomijając inne siły działające na statek - jeśli statek poruszał się w danym kierunku pod wpływem siły bezwładności albo pola grawitacyjnego, to użyta przez mały stateczek siła musi jeszcze pokonać tę (olbrzymią) siłę. Dodaj tu jeszcze trzecią zasadę dynamiki Newtona - jeśli ten mały stateczek zadziała na Gwiezdny Niszczyciel siłą F, to Gwiezdny Niszczyciel zadziała na niego tą samą siłą (przypominają mi się obliczenia dotyczące siły uderzenia Flasha, zapominając, że jeśli zada atomowy cios pięścią to sam oberwie równie mocno^^). 05-01-2017, 21:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 21:10 przez Capt. Nascimento.)
Capt. a jakie jest F korwety po odpaleniu hipernapędu?
Ja tylko przypomnę, że ten niszczyciel dostał z potężnych działek jonowych. Te według canonu "wyłączają" statek. Wyłączony statek nie strzela i nie manewruje. Nieprzytomnego Maula Jar-Jar by pokonał, choćby zrzucając go w jedną z tych starwarsowych studni bez dna, w których ginie połowa postaci. ![]() Nascimento, trzeciej zasady to chyba nie rozumiesz. Wiesz to nie działa tak, że jak pchasz auto to się cofasz... po prostu czujesz nacisk na swoje ręce. 05-01-2017, 21:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 21:26 przez tchopz.)
@Cpt Nascimento - No właśnie
![]() A tak w ogóle, to dziś spełniło się jedno z moich skrytych marzeń, trochę przypadkowo. Byłem sam jedyny na sali kinowej i oglądałem Star Wars. Nigdy wcześniej tego nie zrobiłem ale polecam każdemu. 05-01-2017, 21:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2017, 21:21 przez Doppelganger.)
Też zwrócę uwagę, że tu absolutnie nikt nie mówi o możliwości/niemożliwości takiej sytuacji (to Star Warsy
). Po prostu te niszczyciele wychodzą na popierdółki, skoro jakiś mały stateczek może nimi miotać a one się rozwalają o siebie. Za mało zrobili podbudowy może po prostu pod tę scenę. Gdyby w nie walnęła flota takich taranów, to i dramaturgia większa i pewnie mniej ludzi by się czepiało.
.
05-01-2017, 21:21
A można było nie uśmiercać Galena wcześniej tylko wstawić go na ten niszczyciel, gdzie dokonałby jakiegoś bohaterskiego sabotażu i wyszłoby lepiej.
05-01-2017, 21:23 tchopz napisał(a):Nieprzytomnego Maula Jar-Jar by pokonał, choćby zrzucając go w jedną z tych starwarsowych studni bez dna, których ginie połowa postaci. I jaka by to była wspaniała scena. ![]() tchopz napisał(a):Capt. a jakie jest F korwety po odpaleniu hipernapędu? Najwyraźniej olbrzymie. Jeśli przyjąć, że ten Niszczyciel dryfował po orbicie, to stateczek pokonał nie tylko masę Niszczyciela, ale jeszcze grawitację planety i siłę bezwładności Niszczyciela. Ogółem to ta scena ze stateczkiem-młotem jest teoretycznie do przyjęcia, tak z przymrużeniem oka... tylko strasznie cheesy. Bo ten mały stateczek popycha bez problemu Niszczyciel jak zabawkę, samemu nie przyjmując obrażeń, a Niszczyciel akurat przypadkowo został kompletnie zdezaktywowany. Pomyślałby też kto, że przy takich działkach jonowych, to Imperium zaopatrzyłoby się w silnik awaryjny, albo chociaż miało możliwość odstrzelenia intruza... bo te stateczki-młoty stają się nagle strasznie OP... Jeśli przyjmujemy już, że taki mały stateczko-młotek może mieć młot z tarczy kapitana ameryki i silnik napędzany przez Flasha, to równie dobrze inny mały stateczek może mieć jakieś super działo laserowe, które potrafi przebić Niszczyciela na pół. Za bardzo convenient, za bardzo cheesy i za bardzo nerfujące potęgę Imperium jak na mój gust.
05-01-2017, 21:29
To nie jest tak, że wychodzi na to, że niszczyciele to popierdółki. Podobna sytuacja była w Imperium. Niszczyciele blokowały Hoth, ale działa jonowe na powierzchni naparzały i trafiony niszczyciel nie mógł zareagować. Jakoś tam nikt się nie czepiał...
05-01-2017, 21:32
Ciężko mi się odnieść, bo nawet nie kojarzę. Mówię wyłącznie o odczuciach po tej konkretnej scenie z RO
.
05-01-2017, 21:37 tchopz napisał(a):To nie jest tak, że wychodzi na to, że niszczyciele to popierdółki. Podobna sytuacja była w Imperium. Niszczyciele blokowały Hoth, ale działa jonowe na powierzchni naparzały i trafiony niszczyciel nie mógł zareagować. Jakoś tam nikt się nie czepiał... Bo to jeszcze nie było przeskoczenie rekina i aż takie upokorzenie. Tutaj jeszcze w dodatku podlatuje młotek i popycha niszczyciele na siebie. W następnym odcinku Jar Jar pilotuje ścigacza, który uderza w Gwiazdę Śmierci i przewierca się do jej procesora swoim atomowym świdrem. That's just too much.
05-01-2017, 21:41
Ale to raczej polewka z Collider Movie Talk i tym podobnych. Bardziej do tematu o vlogach się nadaje.
06-01-2017, 01:00 (05-01-2017, 21:21)srebrnik napisał(a): Po prostu te niszczyciele wychodzą na popierdółkiTo uniwersum już tak ma niestety, że "ultra badass bossowie" i "potężne imperium budujące Gwiazdy Śmierci" pada od no-name'ów, nic nie poradzisz. Broń ostateczna jaką była GŚ też wyszła na popierdółkę, którą da się rozwalić mikro-stateczkiem, a dziewczyna-śmieciara w TFA jest nagle lepsza w kontrolowaniu mocy (bez żadnego treningu) niż Sith. I nie mówię tu o scenie w makiecie lasu (bo jakby ktoś nie wiedział, to nie było cgi - oni zbudowali las, specjalnie do tej sceny!), gdzie niby "nowy vader" już był ranny i osłabiony. Mówię o scenie, gdzie sobie czytali w myślach na statku. Cały czas są takie akcje w GW - kiedy to się znudzi ludziom? Pewnie nigdy:P 06-01-2017, 04:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2017, 04:52 przez und3r.)
Wszystkie te rozważania o holownikach, Izaaku Newtonie, wzorach i lekcjach fizyki, jakkolwiek byłyby słuszne, to niestety przegrywają po prostu z tym:
(05-01-2017, 20:25)Gieferg napisał(a): jak chujowo to wygląda gdy jakiś mini-stateczek rozpieprza w drobny mak dwa gwiezdne niszczyciele To po prostu tak wygląda - no "ujowo" po prostu.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
06-01-2017, 13:55 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


). Po prostu te niszczyciele wychodzą na popierdółki, skoro jakiś mały stateczek może nimi miotać a one się rozwalają o siebie. Za mało zrobili podbudowy może po prostu pod tę scenę. Gdyby w nie walnęła flota takich taranów, to i dramaturgia większa i pewnie mniej ludzi by się czepiało.
![[Obrazek: wink.gif]](http://forumkmf.pl/images/smilies/wink.gif)





