Ankieta: Jak oceniasz "Rogue One: A Star Wars Story"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Rogue One: A Star Wars Story (2016) reż. Gareth Edwards [SPOILERY]
military napisał(a):Gieferg, ja liczę że ty mnie nie czytasz, zawsze mam taką nadzieję, bo tyle razy powtarzasz, jak to moje opinie są bez wartości- i co? Nie możesz mi się oprzeć. Tylko czy to ja jestem głupi, czy ktoś, kto tak bardzo angażuje się w dyskusje ze mną, choć ma mnie rzekomo za nic?

Coś ci się konkretnie porypało.
To nie ja mam ciebie w ignorowanych (ani nigdy nie miałem) tylko ty mnie Uśmiech A mimo to mi odpisujesz.

Poza tym normalnie twoje recenzje/opinie czyta się całkiem często nieźle, tylko jak się potem człowiek dowiaduje, że jednak nie widziałeś filmu to można mieć, cóż, poczucie marnowania czasu, dlatego dobrze by było jakbyś to zaznaczał na początku, a nie, że dopiero potem się okazuje, jak ktoś próbuje dyskutować - a tu nie ma o czym, bo Military obejrzał tylko pół filmu.

Odpowiedz
(25-03-2017, 12:56)military napisał(a): Tylko jeśli odpowiesz, to proszę posiłkuj się tym,, co jest w filmie, a nie wymyślonymi usprawiedliwieniami.
Ale ty teraz piszesz o czymś zupełnie innym, zdecyduj się. Najpierw pytasz o motywację więc wskazuję - motywacją Jyn jest miłość do ojca którego chce uratować / znów spotkać (po to zostaje zwerbowana w scenie na Yavin, bo jest jego córką) a plany chce wykraść po to, by jego śmierć i umieszczony w Gwieździe Śmierci słaby punkt nie poszły na marne. To jest motywacja postaci, wyłożona w filmie w dość jasny sposób i tak jak pisałem na niej opiera się cały film.

Dialogi które przywołujesz to coś zupełnie innego. Postać odnosi się do jakichś przeszłych wydarzeń, które widz nie zna. Trudno, ale co to ma wspólnego z motywacją Jyn? Jej relacja z ojcem i powody dla których zgodziła się wziąć w tym wszystkim udział a jej stosunek do Rebelii to dwie różne kwestie które łączysz z niewiadomego mi powodu.

Odpowiedz
Dokładnie tak, Phil - cokolwiek ja piszę, piszę o filmie, a wy obrażacie się NA MNIE. Jesteście po prostu nieziemscy. Czy wy macie po 12 lat?

Mierzwiak, chodzi mi o brak motywacji Jyn do pomocy rebelii i jej jednoczesny brak szczególnej urazy do Imperium. Od początku oto mi chodziło (dlatego pisałem, że nie rozumiem jej motywacji i braku motywacji) - może źle się wyraziłem, ok. Nie rozumiem, dlaczego imperium traktuje tak lajtowo, a rebelię z taką odrazą (zwłaszcza że rebeliant Forest URATOWAŁ JEJ ŻYCIE - przed kim? Przed IMPERIUM). Nie czaję, kim jest ta postac, z jakiego życia zostaje oderwana, jakie jest jej tło, jaki charakter i czemu taki. Ona jest nijaka. Poruszająca się kukła.

Odpowiedz
(25-03-2017, 13:21)military napisał(a): Nie rozumiem, dlaczego imperium traktuje tak lajtowo, a rebelię z taką odrazą

To proste Oczko Ponieważ imperium jest totalnie spoko i dopóki nie jesteś jakimś rebelianckim wywrotowcem to nie dzieje ci się żadna krzywda Uśmiech
Rebelia tymczasem to banda buców strzelających ludziom w plecy, mordujących bogu ducha winnych stormtrooperów patrolujących miasteczko, i wykorzystująca biedne dziewczynki, żeby mordować ich ojców, nawet kiedy już ukończyli swoją gwiazdę śmierci i nie ma to żadnego znaczenia.
Naprawdę, ciężko się zaangażować w film w którym nie ma ani jednej sympatycznej postaci robiącej cokolwiek czemu widz chciałby kibicować.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
O ile lepszy byłby ten film, gdyby z takim tłem fabularnym (zabicie matki przez imperium, wykorzystanie ojca) to Jyn była katalizatorem wszystkich wydarzeń? Dążyła do tego, żeby przejąć plany, w ogóle sama była źródłem wiedzy o tym, że DS ma fabryczną wadę (bo to jej przekazałby informację ojciec). Rebelia mogłaby jej nie ufać, ale zmotywowana, zdeterminowana, proaktywna Jyn okazałaby się swietnym liderem i poprowadziła ekipę do zwycięstwa. Kimś takim mogę się przejmować, a nie Rey 2.0: wszystko umiem i wszystko mi wychodzi, ale nieee, zostawcie mnie, won z tymi "przygodami", ja nie chce sie mieszać, chcę z powrotem do mojej farmy brudu.

Odpowiedz
(25-03-2017, 13:31)military napisał(a): Rebelia mogłaby jej nie ufać, ale zmotywowana, zdeterminowana, proaktywna Jyn okazałaby się swietnym liderem i poprowadziła ekipę do zwycięstwa.
LOL przecież tak właśnie jest w filmie.

Cytat:Rey 2.0: wszystko umiem i wszystko mi wychodzi, ale nieee, zostawcie mnie, won z tymi "przygodami", ja nie chce sie mieszać, chcę z powrotem do mojej farmy brudu.
Dlaczego kłamiesz? No tak, nie oglądałeś uważnie. Co za farsa...

Odpowiedz
Cytat: Rebelia mogłaby jej nie ufać, ale zmotywowana, zdeterminowana, proaktywna Jyn okazałaby się swietnym liderem i poprowadziła ekipę do zwycięstwa

WHAT. THE. ACTUAL. FUCK.

Dopieprzasz się, że w filmie czegoś nie ma, choć akurat tam jest, tylko nie widziałeś, bo robiłeś co innego w czasie oglądania.

Odpowiedz
Ale pomijając już może tam doszukiwania się czegoś na siłę, co ja w sumie też robiłem z niebieskim mlekiem w pierwszej scenie, to jednak military trochę racji ma. I jak akurat jestem w stanie go zrozumieć, że film będący po prostu napisami początkowymi "Nowej Nadziei" trochę go wynudził i akurat argument z tą stawką czy jej brakiem, nie jest taki nietrafiony.
Przy czym też wiadomo ja to piszę z perspektyw #DisneyStarWarsHater Oczko
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
To wszystko, o czym inni piszą, że jest, a ja, że nie ma, pojawia się po ponad godzinie filmu. Przez pierwszą godzinę bohaterka jest wleczona na siłę przez każdy plot point, i nawet kiedy spotyka swojego niegdysiejszego zbawcę, pierwsza rzecz jaką mówi to "zrobiłam swoje, przyprowadziłam ich do ciebie, teraz nara. Screw you guys, i'm going home!". Potem to się zmienia, ale sorry - za późno! Przez godzinę - GODZINĘ - główna bohaterka była przymuszana do przygody, a ja czułem się dokładnie tak samo. Potem po prostu nie rusza mnie zmiana, bo jestem juz wynudzony, zmęczony i zerkam na zegarek.

Odpowiedz
(25-03-2017, 21:08)Lawrence napisał(a): że film będący po prostu napisami początkowymi "Nowej Nadziei" trochę go wynudził

Każdy film może każdego wynudzić. I jakby skończyło się na tym, to nikt by nie podnosił rękawicy tylko wzruszył ramionami.
Jeśli natomiast okazuje się, że ktoś film oglądał jednym okiem na podglądzie i chciałby, żeby w tym filmie było "cośtam", co akurat jest, tylko on tego akurat nie zauważył, bo nie oglądał, to jest to naprawdę (bez obrazy) w dużym stopniu komiczne Duży uśmiech
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Widzę po necie, ze nie tylko ja zauważam te wszystkie rzeczy - na IMDb masa podobnych recenzji, nawet redlettermedia porusza większość kwestii i jedzie po filmie w bardzo zbliżony sposób. No ale cóż - oczywiście nie możemy skupić się na rozmowie o filmie, tylko na autorze wypowiedzi. To forum jest toksyczne.

Odpowiedz
To po co na nim siedzisz? Oczko

Odpowiedz
(25-03-2017, 21:24)military napisał(a): To wszystko, o czym inni piszą, że jest, a ja, że nie ma, pojawia się po ponad godzinie filmu.
W jednym zdaniu twierdzisz że to czego w filmie NIE MA pojawia się w nim PO PONAD GODZINIE. Czy możesz ustalić jedną, spójną linię ataku? Bo albo czegoś w filmie nie ma, albo jest. Nie może czegoś nie być i być jednocześnie, prawda?

Wcześniej sformułowałeś coś takiego:

(25-03-2017, 13:31)military napisał(a): Rebelia mogłaby jej nie ufać, ale zmotywowana, zdeterminowana,  proaktywna Jyn okazałaby się swietnym liderem i poprowadziła ekipę do zwycięstwa.
Chciałbyś żeby bohaterka poprowadziła ekipę do zwycięstwa już w pierwszej godzinie filmu? A co miałoby się dziać przez drugą godzinę? Zdajesz sobie w ogóle sprawę z trzyaktowej budowy filmu?

Czy przyznając że ma to miejsce po godzinie filmu jednocześnie wycofujesz się z kłamstwa jakim jest stwierdzenie że opisana wyżej sytuacja jest wyłącznie hipotetyczną, lepszą według ciebie wersją Rogue One i nie ma ona miejsca w filmie?


(25-03-2017, 21:24)military napisał(a): Przez pierwszą godzinę bohaterka jest wleczona na siłę przez każdy plot point, i nawet kiedy spotyka swojego niegdysiejszego zbawcę, pierwsza rzecz jaką mówi to "zrobiłam swoje, przyprowadziłam ich do ciebie, teraz nara. Screw you guys, i'm going home!".
Manipulujesz filmem na poparcie swojej bzdurnej tezy, ale to akurat bardzo łatwo obalić:

1) Bohaterka zostaje uwolniona przez Rebelię która oferuje jej wolność w zamian za pomoc w dostaniu się do Whitakera (celowo posługuję się nazwiskiem aktora, wiem że imiona postaci są dla ciebie zbyt skomplikowane). Bohaterka PRZYSTAJE NA PROPOZYCJĘ, nikt jej do niczego nie przymusza. Dostała WYBÓR - pomoc Rebelii i wolność albo powrót do więzienia Imperium. To jest pierwszy plot point.

2) Drugi plot point to dotarcie do Whitakera, tak dla formalności przypominam że leci do niego z własnej woli. Bohaterka ma do niego żal że ją porzucił i mówi, że wykonała swoją robotę, doprowadziła do niego Rebeliantów i reszta należy do niego. Co jest w jej reakcji nie tak? NA TYM POLEGAŁO ZADANIE. Doprowadzić Rebeliantów do Whitakera, zrobiła swoje i dlaczego miałaby chcieć zrobić coś więcej? Teraz uwaga, jak to w wielu filmach bywa dzieje się coś, co diametralnie zmienia nastawienie bohatera - Whitaker pokazuje jej wiadomość od ojca. To 45 (słownie: czterdziesta piąta) minuta filmu.

3) Trzeci plot point (ze zmotywowaną bohaterką która wciąż działa z własnej woli) to przylot na planetę na której trzymany jest jej ojciec i reszta naukowców.

4) Czwarty plot point (z wciąż nieprzymuszaną do niczego bohaterką) to próba przekonania Rebelii do ataku na planetę którą zignorowałeś ponieważ nie pasuje do twojego twierdzenia że ten film nie pokazuje nic nowego i tak dalej i tak dalej aż do zwycięstwa rebeliantów.

PS. Czyżbyś był przymuszany do udzielania się tutaj?

Odpowiedz
Dla odmiany poważna krytyka Rogue One w wykonaniu kogoś kto oglądał film:



Przyjmuję do wiadomości jego argumenty, choć dziwne są te zarzuty biorąc pod uwagę jego uwielbienie dla TFA.

Odpowiedz
(26-03-2017, 11:02)Mierzwiak napisał(a): 4) Czwarty plot point (z wciąż nieprzymuszaną do niczego bohaterką) to próba przekonania Rebelii do ataku na planetę którą zignorowałeś ponieważ nie pasuje do twojego twierdzenia że ten film nie pokazuje nic nowego

Ale co tam jest nowego? Palmy...?

(26-03-2017, 23:17)Mierzwiak napisał(a): Dla odmiany poważna krytyka Rogue One w wykonaniu kogoś kto oglądał film:

No i generalnie wytoczył dokładnie te same argumenty co millitary, tylko nie dało się go złapać za jakieś słówko.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(27-03-2017, 00:08)Negatywny napisał(a): Ale co tam jest nowego? Palmy...?
Tak, palmy, plaże, ocean. Widziałeś taką scenerię w którymś z poprzednich siedmiu filmów? Bo ja nie. No chyba że źle rozumiem ten zarzut wobec niepokazania jakiejś nowej lokacji / scenerii i faktycznie chodzi coś nowego, tak bardzo nowego, że w historii świata nikt tego jeszcze nie wymyślił.

Cytat:No i generalnie wytoczył dokładnie te same argumenty co millitary, tylko nie dało się go złapać za jakieś słówko.
ArgumenT. Cały jeden czyli luki w nakreśleniu postaci i historii głównej bohaterki. Nic innego z tego o czym pisał military się w tym wideo nie pojawia Uśmiech

Ja nie uważam by Rogue One miało jakieś szczególnie świetne ani nawet dobre postaci - ot, wszyscy są poprawni na tyle, by sprawdzić się w tej historii a i obsada sporo im pomaga. Nie chciałbym w ten sposób bronić filmu, zwłaszcza że to zgadywanka z mojej strony, ale mam wrażenie że brak jakichś specjalnych character arców czy pogłębienia charakterów wynika z jednorazowości tej historii i tego, że ostatecznie wszyscy i tak giną. Pytanie brzmi czy jest to celowy zabieg, czy po prostu tak wyszło bo scenarzystom się nie chciało albo dokrętki / usunięcie jakichś istotnych scen coś zepsuło.

Jeszcze słówko o Jyn: w Strażnikach Galaktyki (innym filmie z którym military też miał problem, hihi) również następuje przeskok od dzieciństwa do już ukształtowanego, dorosłego bohatera. Naprawdę komuś tam czegoś brakowało? Ktoś miał problem bo nie wiedział skąd Peter miał statek, jak to się stało że zajmował się tym czym się zajmował?

Odpowiedz
Mnie bardziej zastanawia, czemu takie płytko nakreślone postacie nie przeszkadzają ci w "Rogue one" a przeszkadzają w "Kongu". Czyżby "Kong" miał po prostu niedostatek innych zalet, które mogłyby zrekompensować taki mankament?

Odpowiedz
Widzisz, ja napisałem że te postaci są poprawne. Są jak najbardziej OK napisani, fajnie zagrani, budzą moją sympatię, przejmowałem się ich losem w tej przygodzie.

Bohaterowie King Konga nie są płytcy, bo poza Samuelem L Jacksonem (mocno naciągam) tam nie ma żadnych bohaterów. Są jacyś homo sapiens o których jedyne co da się powiedzieć to np. że robią zdjęcia (Larson), trzymają karabin (Hiddleston) albo noszą koszulę w kratę (Chinka Czikulinka).

Jeśli Rogue One ma płytkie postaci, to King Kong wyznacza w tej kategorii nowy poziom leżący głęboko poniżej dna.

Odpowiedz
(27-03-2017, 00:34)Mierzwiak napisał(a): Tak, palmy, plaże, ocean. Widziałeś taką scenerię w którymś z poprzednich siedmiu filmów? Bo ja nie. No chyba że źle rozumiem ten zarzut wobec niepokazania jakiejś nowej lokacji / scenerii i faktycznie chodzi coś nowego, tak bardzo nowego, że w historii świata nikt tego jeszcze nie wymyślił.

No patrząc pod kątem lokacji to rzeczywiście, planety wybrzeżowo-palmowej jeszcze nie było, ale to wyczyn na poziomie zbudowania lasu na potrzeby TFA Oczko Tym bardziej, że wpływ tej lokalizacji na przebieg walk jest zerowy. I nie, nie chodzi tu o coś, czego nigdy w historii świata nie widziano, ale taki np. ironiczny robocik with attitude to była jakaś nowość, mimo, że nie była to na pewno pierwsza w kinie tego typu postać.
Widać było, że pojawiła się kompletnie nie wykorzystana idea aby zbudować drużynę antybohaterów, ale ewidentnie szybko ten pomysł uwalono.

(27-03-2017, 00:34)Mierzwiak napisał(a): Jeszcze słówko o Jyn: w Strażnikach Galaktyki (innym filmie z którym military też miał problem, hihi) również następuje przeskok od dzieciństwa do już ukształtowanego, dorosłego bohatera. Naprawdę komuś tam czegoś brakowało? Ktoś miał problem bo nie wiedział skąd Peter miał statek, jak to się stało że zajmował się tym czym się zajmował?

Przede wszystkim mylisz "informację o postaci" z "charakterem" tej postaci.
Nie musisz dostać na tacy jakichś tam informacji o postaci, typu co robił jak był nastolatkiem, jaki ma rozmiar buta i że nie lubi mleka, żeby ta postać miała "charakter". A nawet jak dostaniesz tego typu informacje, to nie znaczy, że je poczujesz. Oczywiście, o Starlordzie możesz się dowiedzieć z filmu wielokrotnie więcej niż o Jyn, ale przede wszystkim możesz zobaczyć charakter tej postaci. Peter jest wesołym awanturnikiem o dobrym sercu, lubiącym stukać kolorowe kosmitki, lansować się na mieście, przeżywać przygody i pozować na twardziela. Spędził pół życia z bandą prostackich najemników, co nauczyło wrażliwego i dobrego dzieciaka radzić sobie, ale dalej zachowuje swój dobry charakter i sentyment do wszystkiego co łączy go ze zmarłą matką. Nikt tego nie mówi w filmie wprost, ale widząc Yondu i jego kumpli bardzo łatwo sobie wyobrazić jak kolorową młodość miał Peter w kosmosie. I generalnie historia Jyn jest bardzo podobna, ale o jej charakterze nie dowiadujemy się w zasadzie niczego. Dostajemy oczywiście, jakieś tam informacje np. że do któregoś momentu wychowywał ją Saw Gerrera, ale to kompletnie nic nie wnosi, bo w zasadzie nie wiemy jak to miało wyglądać, czy siedzieli w jaskini 15 lat ukrywając się przed imperium, prowadzili partyzantkę w lesie, czy co? W GOTG widzimy jakim dzieckiem był Peter, widzimy jego traumę związaną ze stratą matki, a potem widzimy jak "dojrzał" i zmienił się po 20tu latach w kosmosie. Jyn od początku do końca jest w zasadzie czystą kartką i do samego końca nie wiemy o niej niczego więcej niż dowiedzieliśmy się o niej jako dziecku, czyli też w zasadzie niczego. A to tylko niby główny bohater, bo już jak weźmiemy numer dwa w drużynie, to chyba trzeba by było pominąć całą paczkę z GOTG i zejść poniżej Nebuli.
Nawet na poziomie jakichś trzeciorzędnych atrybutów - peter ma fajny kask, walkmana, rakietowe buty, westernowe klamki, customowe stereo na statku i kozacką czerwoną kurtkę. A jak pilotuje myśliwiec, to balansuje ciałem jak dzieciak zaaferowany grą i wygląda zajebiście bez koszulki. A co ma Jyn... bo nic nie pamiętam? Już nawet nie chcę mówić o tym, że jako widz mogłem poczuć każdą emocję Petera i naprawdę zaangażować się w przygodę, śmiać się z konkursu tańca i poczuć ciężar power stona w garści, a jakby Jyn odstrzelili w połowie Rogue One to nikt by nie zauważył.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(27-03-2017, 12:33)Negatywny napisał(a): Już nawet nie chcę mówić o tym, że jako widz mogłem poczuć każdą emocję Petera i naprawdę zaangażować się w przygodę, śmiać się z konkursu tańca i poczuć ciężar power stona w garści, a jakby Jyn odstrzelili w połowie Rogue One to nikt by nie zauważył.
No Ty byś nie poczuł a ja bym poczuł co chyba zamyka dyskusję Duży uśmiech
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Star Wars (temat ogólny) Megaloceros_____ 2,395 334,932 19-05-2026, 23:20
Ostatni post: simek
  Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas Mierzwiak 140 35,277 21-01-2026, 21:19
Ostatni post: Bucho
  Star Wars: The Rise of Skywalker (2019) reż. J.J. Abrams szopman 2,550 395,044 15-10-2025, 18:44
Ostatni post: marsgrey21
  Star Wars: Starfighter (2027) reż. Shawn Levy Spoilerowo 22 1,058 22-09-2025, 09:00
Ostatni post: Scheckley
  Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith (2005) reż. George Lucas Tyler Durden 643 82,804 24-08-2025, 00:26
Ostatni post: Żółte Krzesło
  Star Wars: Episode I - The Phantom Menace (1999) reż. George Lucas Corn 312 79,611 05-05-2025, 18:18
Ostatni post: Mefisto
  Star Wars: Skeleton Crew (Disney+, 2024) Pelivaron 7 1,329 14-01-2025, 01:23
Ostatni post: slepy51
  Star Wars: Prequel Trilogy (I-III) military 560 114,195 02-11-2024, 18:28
Ostatni post: slepy51
  Star Wars: Original Trilogy (IV-VI) Mierzwiak 929 156,609 20-10-2024, 15:02
Ostatni post: Lashly
  Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams Veers 3,857 533,987 15-04-2024, 23:52
Ostatni post: Scheckley



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości