Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
On zabrał im dziesięć kilo koki - oni zabrali mu syna. Dokładnie tak prosty jest ten film, który w swej prostocie ociera się o wybitność. Do wymiany ma dojść po północy w klubie o nazwie Biała Noc. Sytuacja szybko wymyka się jednak spod kontroli i nie pozostaje już nic innego jak tylko walka o życie.
Akcja dzieje się w jednym miejscu, a mimo to napięcie sięga zenitu. Wrażenie klaustrofobii z jednej strony, z drugiej - ciągły ruch. Bohater (skorumpowany glina grany przez Tomera Sisleya) przystaje tylko w tych momentach, gdy musi złapać oddech, zatamować krwawienie albo przeładować broń. Ani przez chwilę nie traci przy tym tego, co najważniejsze - nie przestaje być ojcem pragnącym odzyskać porwanego syna, który przetrzymywany jest gdzieś w klubie. Woda kapiąca do wiadra odmierza czas. Czas odgrywa tu kluczową rolę, bo wrogowie Vincenta także nieustannie spoglądają na zegarki i także znajdują się w ciągłym ruchu: właściciel nocnego klubu, któremu Vincent buchnął dragi, i dwójka gliniarzy - skorumpowany do kwadratu komisarz paryskiej policji Lacomb oraz młodziutka adiutantka Vignali (dobra jest scena, w której pokazuje legitymacje, a bramkarz rzuca do niej: "Na pewno pełnoletnia?").
Tak jak pisałem w 'Krótkiej piłce" - może kiedyś widziałem w życiu lepszy film, w którym nie gadają po angielsku, ale na tę chwilę uznaję, że "Sleepless Night" to numer jeden w moim rankingu.
10/10
20-12-2012, 19:03
Stały bywalec
Liczba postów: 10,349
Liczba wątków: 5
Dobry filmik, bez zbędnego pieprzenia. Jak trzeba, to i baba w ryja zarobi.
20-12-2012, 22:17
Red Crow
Liczba postów: 12,710
Liczba wątków: 50
Pusto w tym temacie, co mnie trochę dziwi, bo film naprawdę zacny. Wysokooktanowa sensacja, która od początku buzuje energią... i nie traci jej aż do samego końca. Filmy, w których akcja dzieje się w jednym, określonym miejscu, w ciągu kilku godzin, można łatwo zarżnąć topornością i nudą, chyba że twórcy potrafią wyciągnąć z tego maksimum i mają pomysł. Ci od Nuit Blanche potrafili. Pomysłów też nie zabrakło.
02-01-2013, 22:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-01-2013, 22:26 przez nawrocki.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Dobre europejskie kino trzeba promować w Europie, bo samo się nie wypromuje niestety.
02-01-2013, 22:28
.
Liczba postów: 27,962
Liczba wątków: 62
Wow! Świetny film, rzeczywiście jeden z najlepszych w tym roku, nie rozumiem oceny 7/10 :p chociaż z drugiej strony dycha to też przesada, ja wahałem się między 8 a 9, ale raczej przyznaję 8.
Wady:
-przegięcia w walce(wytrzymałość) i nie do końca konsekwentne zachowanie Vincenta względem policjantów -Dużo lepiej byłoby zakończyć film ujęciem na wygrzebującą się z samochodu panią policjant, ten wątek i tak jest zakończony w ten sposób, a scena z chłopcem odwożącym Vincenta do szpitala jest zupełnie zbędna i siada przez to w samej końcówce napięcie. -nie jest to wada, ale coś bez czego film ode mnie nie dostaje dychy, czyli zajebisty wygląd. Sleepless Night jest nakręcony bardzo dobrze, jednak bez szału.
Cała reszta znakomita, scenariusz polegający na ciągłym improwizowanym planowaniu w wykonaniu Vincenta to mistrzostwo świata - trzyma w napięciu, ma odpowiednie tempo, wzorowo pokazuje działanie bohatera mającego mało możliwości, ale wielką determinację, a wszystko to łączy z uzasadnionymi scenami akcji. Świetne jest to, że na początku tutaj nikt nikomu krzywdy zrobić nie chce(nie mają powodów, albo ograniczeni są tym, że są w miejscu publicznym) a potem rozkręca się mała masakra. Cudo.
(20-12-2012, 19:03)Mental napisał(a): Do wymiany ma dojść po północy w klubie o nazwie Biała Noc.
To tylko w mojej wersji klub nazywał się Le Tarmac, a nie Nuit Blanche?
03-01-2013, 01:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2013, 01:34 przez simek.)
Red Crow
Liczba postów: 12,710
Liczba wątków: 50
simek, w mojej skali ocen 7 oznacza bardzo dobry film :)
03-01-2013, 02:25
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Całkiem fajny film :) Podobał mi się pomysł i ograniczenie akcji do praktycznie jednego budynku. Prosty pomysł, niewielkie środki, a efekt bardzo dobry. Solidna rozrywka, trochę emocji, trochę akcji. Jedyne co mi przeszkadzało to, że w paru momentach akcja zaczyna się dłużyć i wszystko zamienia się w spacerowanie po klubie bez większego pomysłu. Poza tym gangsterzy mogli po prostu zamknąć klub i wyprosić gości co by ułatwiło znalezienie i koki i głównego bohatera. I jeszcze jedna głupota, policjantka widzi trupa innego policjanta, dlaczego nie wezwano wsparcia, otoczono klubu i nie zamknięto w areszcie każdego kto się tam znajdował. Jak dla mnie scenariusz jest trochę dziurawy :)
(20-12-2012, 19:03)Mental napisał(a): może kiedyś widziałem w życiu lepszy film, w którym nie gadają po angielsku, ale na tę chwilę uznaję, że "Sleepless Night" to numer jeden w moim rankingu.
Masz krótką pamięć jak uważasz ten film za najlepszy europejski jaki widziałeś :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-01-2013, 23:17
Agent Putina
Liczba postów: 4,408
Liczba wątków: 21
O matko, jakie to dobre. Dawno nie widziałem filmu, który by tak gładko zasuwał do przodu. Komplikacja perypetię twistem pogania, a wszystko to wali się na głowę bohatera, który, choć sam jest sobie winien, naprawdę budzi sympatię swoją determinacją i pomysłowością.
Walka w kuchni spełnia podstawowe wymagania, jakie stawiam scenom tego typu:
1. Czuć determinację i wściekłość emanujące z walczących - zamiast marnować czas na akrobatyczne popisy, chcą się po prostu nawzajem zmasakrować.
2. Szale co chwila przechylają się z jednej strony na drugą - nie ma, że najpierw zły równo bije dobrego, a potem ten dobry wpierdala złemu (90% filmowych walk przebiega wedle tego schematu).
3. Każdy chwyt dozwolony, żeby unieszkodliwić przeciwnika - nieczyste ciosy, okładanie się sprzętami, bicie leżącego.
Zadziwiające, że tak ekscytujący film zrobiły żabojady - obecnie jedni z czołowych dostawców anemicznej sensacji. Chociaż, może to jakiś nowy trend? Niedawno oglądnąłem Point Blank (A Bout Portant, 2010). Wiadomo, Nocy nie podskoczy, ale rozsadza go podobna energia. A w ogóle to bardzo przyzwoite kino akcji, polecam.
Cytat:może kiedyś widziałem w życiu lepszy film, w którym nie gadają po angielsku, ale na tę chwilę uznaję, że "Sleepless Night" to numer jeden w moim rankingu.
A w Chaserze to niby po jakiemu mówią?
Swoją drogą, walki ze Sleepless Night i Chasera mają wiele wspólnego.
10-01-2013, 01:52
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
8/10 super film, bardzo fajnie zrealizowana scena poscigu z poczatku, dobra scena w chłodni i fajny motyw: pada prąd w nocnym klubie, kolo przedziera się w ciemności przez tłumy ludzi świecących wyswietlaczami od komórek.
14-01-2013, 18:34
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cieszę się, że film się podoba. Ja widziałem go już dwa razy. Mega dobre kino moralnego niepokoju.
Cytat:A w Chaserze to niby po jakiemu mówią?
"Chaser" - oczywiście, jak mogłem zapomnieć! Wybitny film.
14-01-2013, 23:12
Red Crow
Liczba postów: 12,710
Liczba wątków: 50
Mały OT - Mental, widziałeś drugi film gostka od Chasera, pt. "Yellow Sea"?
14-01-2013, 23:14
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Nie. Polecasz?
14-01-2013, 23:21
Red Crow
Liczba postów: 12,710
Liczba wątków: 50
Pewnie, ale uprzedzam, że to bardziej kino spod znaku sensacji spierdalanej, niż rasowego thrillera, ale za to bardzo brutalne, ponure i klimatyczne, tak jak Chaser.
14-01-2013, 23:30
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
A zatem nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, że są do tego filmu polskie napisy....
14-01-2013, 23:57
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Kończąc offtopa - film już mam, napisy polskie są, zapowiada się wyśmienicie!
Nawet jeśli sprzedam twoje organy, a z twojej córki zrobię dziwkę, to dalej będziesz mi dłużny. -- tak pozbawia się złudzeń dłużników ;)
15-01-2013, 21:32
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Hollywood nakręciło remake - "Sleepless" z Foxxem. Najlepsze, co ten film ma do zaoferowania, to plakat w stylu "Miami Vice". Reszta jest gównem i gównem pozostanie. Wszystko, co czyni oryginał, dziełem wybitnym, tutaj zostało położone. Napięcia brak. Najbardziej pamiętne sceny jak np. wykręcanie ręki młodej gliniarce czy pakowanie mąki do folii i oklejanie taśmą- nie istnieją albo potraktowano je jako nieważne. W dodatku ostatnie 20 minut to debilne kino akcji w stylu Fast and Furious.
1/10 - za progunowe motywy i plakat, który przypomniał mi, że musze obejrzeć MV.
17-04-2017, 11:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-04-2017, 11:24 przez Mental.)
|