22-10-2015, 23:35
|
Star Wars: Original Trilogy (IV-VI)
|
|
W takim razie możesz mi to wytłumaczyć, bo jestem ciekaw? I nie twierdze, że mi się nie podobało. To fajne przygodówki z niesamowitymi efektami jak na tamte czasy. Póki co jestem po seansie dwóch części starej tryogii i obie oceniam na 7/10, jednak nie ma co się oszukiwać, SW filmy bardzo mocno się postarzały.
Chyba żartujesz. Właśnie zaliczyłem Nową Nadzieję na Axn i poza kilkoma momentami film trzyma się bardzo dobrze. Dla mnie to najsłabsza cześć, ale i tak ma 7,5/10
23-10-2015, 01:38
Sensacja roku: film, który niespecjalnie podobał się danej osobie, po upływie lat nadal niespecjalnie się jej podoba. To dowodzi, że trylogia, która niespecjalnie się podobała danej osobie, nadal nie będzie się jej specjalnie podobać.
Dziękujemy za odkrywczy eksperyment. Swoją drogą, też mam brata, i jemu LOTR nie podobał się już w momencie premiery. Też ostatnio go powtórzył - i nadal mu się nie podoba. To na otrzeźwienie fanów LOTR, dla których to trylogia na 10/10. Mam też siostrę, która lubiła kiedyś Kevina samego w domu, a teraz już go nie lubi. To dowodzi, że niektórzy mogą zmieniać zdanie. To na otrzeźwienie ogólne dla osób, którzy nie uznają czegoś takiego, jak zmiana zdania. 23-10-2015, 07:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2015, 07:42 przez military.)
Ja się za to Lambonowi nie dziwię. Przecież sam Vader też był zaskoczony tym, że Obi zniknął zamiast się rozmnożyć przez podział.
23-10-2015, 09:35
Jak dla mnie brakowało dramaturgii choćby w takich scenach jak śmierć wujostwa Luke'a w NH. Nie tylko ja nie odczuwałem tam żadnych emocji, ale chyba też Luke, dla którego to w zasadzie było na rękę, bo stwierdził tylko, że już go tu nic nie trzyma. Z perspektywy dzisiejszego widza i dzisiejszych filmów, także walki na miecze ogląda się już trochę z przymrużeniem oka, gdzie najsilniejsi Jedi walczą jak dzieci w przedszkolu na kije. Dlatego zgadzam się z Giefergiem, że "stara trylogia niekoniecznie rusza ludzi, którzy nie mają wobec niej żadnych sentymentów."
Co do wyparowania Obi-Wana to myślałem, że dzięki temu mógł pojawiać się jako duch mocy, ale Vader zginął bez takich efektów, a także powrócił jako duch. 23-10-2015, 10:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2015, 10:22 przez Lambon.) (23-10-2015, 10:11)Lambon napisał(a): Jak dla mnie brakowało dramaturgii choćby w takich scenach jak śmierć wujostwa Luke'a w NH. Nie tylko ja nie odczuwałem tam żadnych emocji, ale chyba też Luke, dla którego to w zasadzie było na rękę, bo stwierdził tylko, że już go tu nic nie trzyma. Ja wiem, Luke jak domyślił się, co może czekać krewnych, od razu tam pognał nie zważając na ostrzeżenia Obi-Wana. No i słychać przerażenie i rozpacz w jego głosie, gdy zdaje z tego sprawę. I podejrzewam, że Luke mógł pochować wujostwo. Po scenie ze szkieletami przeszliśmy z powrotem do Obi-Wana i droidów. Przez ten czas mogło się trochę wydarzyć. 23-10-2015, 10:39
Vader nie wyparował, bo był w 90% robotem - co tam miało wyparować?
Nie pokazali, czy wyparowała jego ludzka część, tzn. twarz. Może wyparowała.
23-10-2015, 12:51 (23-10-2015, 10:11)Lambon napisał(a): Jak dla mnie brakowało dramaturgii choćby w takich scenach jak śmierć wujostwa Luke'a w NH. Nie tylko ja nie odczuwałem tam żadnych emocji, ale chyba też Luke, dla którego to w zasadzie było na rękę, bo stwierdził tylko, że już go tu nic nie trzyma. Z perspektywy dzisiejszego widza i dzisiejszych filmów, także walki na miecze ogląda się już trochę z przymrużeniem oka, gdzie najsilniejsi Jedi walczą jak dzieci w przedszkolu na kije. Dlatego zgadzam się z Giefergiem, że "stara trylogia niekoniecznie rusza ludzi, którzy nie mają wobec niej żadnych sentymentów." Luke pędzi do opiekunów, widzi ich martwych, a w zasadzie to co z nich zostało. Najpierw odwraca wzrok i niemal się rozpłakuje, ale dusi to w sobie i ze złością wraca wzrokiem na spalone ciała. No tak, zero emocji... Powinien jak Anakin drzeć japę? A może dokładnie opowiedzieć w stronę kamery co teraz czuje? Napisy pod spodem dodać? "Luke jest bardzo smutny z powodu śmierci opiekunów. Właśnie postanowił się zemścić." Trudne sprawy. Co do walk na miecze to po części zgoda. W NH jest na prawdę drętwo. Ale już w TESB jest nieźle, a do ROTJ nie mam zastrzeżeń. A zniknięcie było oczywiste jeszcze w czasach przed PT. Ktoś oglądający PT dostaje dodatkowe wskazówki co dzieje się z Obim w tej scenie. A to czy ktoś znika, czy nie znika można wytłumaczyć łatwo: moc. Chcesz dokładniejszego wytłumaczenia? Użytkownicy ciemnej strony nie znikają. Może być? 23-10-2015, 13:04
Jak waszym zdaniem powinna wyglądać walka na miecze w ESB? Jest DRĘTWA? WTF? Co wy bierzecie?
Macie kompletnie niedoświadczonego gościa, który nie potrafi obchodzić się z mieczem, i przeciwnika, któremu wystarczy doslownie machnąć ręką, żeby zbić czy zablokować każdy cios. Macie kilka bardziej wyszukanych ciosów (typu ten z force jumpem), ale przecież tam NIE MOŻE być nic bardziej efekciarskiego, bo Luke to cienias! Oczekiwalibyście czegoś w rodzaju walki z TPM, gdzie naparza się trzech mistrzów, używających mieczy od dziecka?
23-10-2015, 13:42 Military napisał(a):Sensacja roku: film, który niespecjalnie podobał się danej osobie, po upływie lat nadal niespecjalnie się jej podoba. Say what? Skąd wytrzasnąłeś to pierwsze stwierdzenie? Przytaczam, bo jego jedyny kontakt z OT miał miejsce 20 lat temu, nic z tego nie pamiętał i w chwili obecnej stawia nową trylogię wyżej, co, pośród osób podchodzących bez sentymentów, wcale nie jest takie znowu rzadkie. C**j wie, co mają do tego twoje kolejne przykłady
23-10-2015, 13:45
Military, ale ja napisałem, że drętwa jest tylko w NH. I taka jest. Można to wytłumaczyć tym, że obaj od wielu lat nie walczyli? Ok. Ale nadal jest drętwa. Ktoś kto był mistrzem miecza nawet po latach powinien coś tam jeszcze pamiętać.
23-10-2015, 13:58
A motyw znikania to nie był wiele razy wałkowany? Qui-Gonna spalili, ale udało mu się potem za sprawą Mocy komunikować i potem przekazał swą wiedzę Yodzie i Obi-Wanowi. Obi-Wan zniknął zostawiając ubranie, zaś Yoda, jako że perfekcyjnie to opracował, to cały zniknął. Tak sobie to zwykle tłumaczyłem. A pod koniec Powrotu Jedi, Luk pali po prostu zbroję Vadera, a czy tam są dalej jego ludzkie resztki, to już inna kwestia.
Plus wiem, że walka na miecze świetlne w E7 będzie najlepsza z najlepszych, ale też nie przesadzajmy. Szczególnie, że pod względem emocjonalnym nic nie przebije tej z końcówki Powrotu Jedi, kiedy Luke uwalnia swój gniew. Świetnie nakręcona, świetne zdjęcia i rewelacyjna muzyka Johna Williamsa. Czasami nawet sam nie wiem, czy to nie jest moja ulubiona scena w całej Sadze! 23-10-2015, 14:02
Poważnie są jacyś ludzie stawiający wyżej Nową Trylogię nad Starą? Tyle lat siedzę na różnych forach filmowych i nigdy nie spotkałem się z podobnymi przypadkami. Co więcej, nie znam serii w której panowałaby podobna jednomyślność jak w temacie wyższości ST nad NT. Przecież nawet pod względem rozpisania dialogów czy konfliktu z Imperium filmy dzieli przepaść, a efekty specjalne z NT starzeją się szybciej niż Lucas siwieje.
23-10-2015, 14:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2015, 14:06 przez Szaman.)
Oczywiście że są- nastolatkowie którzy wychowali się głównie na prequelach oraz pokolenie oglądające te zjebane trójwymiarowe animacje
23-10-2015, 14:15
Widocznie przestaję wyczuwać trendy
Nawet dla takich dzieciaków NT nie wydaje mi się zbyt atrakcyjna z tymi całymi przemowami na tematy polityczne i tanim, melodramatycznym wątkiem miłosnym. Nie sądzę aby mogły konkurować z przygodową lekkością niektórych produkcji Marvela, czy prostą utopią społeczną Igrzysk śmierci i ich dzieci-śmieci
23-10-2015, 14:18
Dla mnie to też abstrakcja, ale wystarczy włączyć pierwsze lepsze video na YT, gdzie ktoś spuszcza się nad OT i przy okazji gnoi prequele. W komentarzach zawsze zlatuje się pełno dzieciarni z bólem dupy.
Chociaż prequele to pół biedy. Mnie najbardziej przeraża popularność "The Clone Wars" wśród fandomu. Nawet ludzie którzy gnoją prequele, wypowiadają się pozytywnie o tym syfie. Nie ogarniam kompletnie, bo ten serial to dla mnie jest wszystko co najgorsze w prequelach, spotęgowane i rozciągnięte na ponad setkę odcinków... 23-10-2015, 14:28 (23-10-2015, 14:15)Grievous napisał(a): Oczywiście że są- nastolatkowie którzy wychowali się głównie na prequelach oraz pokolenie oglądające te zjebane trójwymiarowe animacje A także niektórzy trzydziestolatkowie, którzy przez długie lata mieli Star Warsy w dupie, bo wychowywali się na Terminatorach i Alienach. 23-10-2015, 14:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2015, 14:39 przez Gieferg.)
To nie nostalgia decyduje, a zwyczajnie poziom. Zaczynając nawet od poziomu aktorstwa.
23-10-2015, 14:50 Cytat: A także niektórzy trzydziestolatkowie, którzy przez długie lata mieli Star Warsy w dupie, bo wychowywali się na Terminatorach i Alienach.Nie znam takiego pokolenia, które wychowało się na Obcym i Terminatorze, ale na SW już nie ![]() Cytat: Nie "niektórzy", tylko Gieferg i jego brat. Więcej nie ma.True
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
23-10-2015, 15:07 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |







