29-05-2018, 12:57
|
Star Wars: The Rise of Skywalker (2019) reż. J.J. Abrams
|
|
To też nieprawda. Z opisów wynika że wersja Edwardsa wcale drastycznie by się od tej ostatecznej nie różniła, a trzeci akt został raczej przebudowany, patrz: bohaterowie biegnący plażą z planami GŚ.
Ale dlaczego został przebudowany? I dlaczego nie zrobił tego oryginalny reżyser?
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
29-05-2018, 12:59
To już osobna kwestia. Ponoć nie było pokazu testowego więc to nie tak że za zmiany odpowiada reakcja widzów jak to często bywa.
Nie wiem. Za dużo milionów mieli do wydania?
29-05-2018, 13:06
Jakby na to nie patrzeć - odkąd na czele siedzi Kennedy pojawiają się w trakcie procesu twórczego zawirowania, których wcześniej nie było i które, owszem zdarzają się czasami -wszak film to ogromne przedsięwzięcie, ale tutaj na 5 filmów, przy trzech były mniejsze bądź większe problemy. Czego autentycznie żałuję, bo do niedawna Star Wars to była jedna z moich dwóch ulubionych serii filmowych.
Może to przypadek. But then again, maybe not.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
29-05-2018, 13:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 13:12 przez Dirk.)
Do tego tak szumnie zapowiadany jako scenarzysta EVII Michael Arndt został wykopany a skrypt przepisali Abrams i Kasdan.
29-05-2018, 13:15
Zapomniałem o tym. Czytałem gdzieś szczegóły ze scenariusza Arndta. Nie pamiętam ich dokładnie, ale pamiętam, że generalnie powstałby o wiele ciekawszy film, niż remake A New Hope.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
29-05-2018, 13:17 (28-05-2018, 22:57)Dirk napisał(a): A Star Wars? W ciągu dwóch lat przeszedłem drogę od nerda do faceta, który zastanawia się, czy to jeszcze są jego zabawki. I sądzę, że takich jak ja jest więcej, co szczególnie widać po pierwszych wynikach "Solo".Ale rozczaroqujacy wynik Solo to nie jest wypafkowa tego, ze fani i reszta widzow po obejrzeniu TLJ obrazila sie na SW i nie podoba jej sie w jakim kierunku zmierza ta seria. Ttzeba byc ignorantem, zeby tak myslec, lub po prostu siedzialo sie w jaskini przez oatatni rok. Psioczenie na Solo zaczelo sie na dlugo za nim swoja premiere mialo TLJ. Od wyborow obsadoqych w tym mlodego Solo po problemy przy produkcji z wywaleniem rezyserow na czele. Mozna bylo sie tego spodziewac, ze ludzie nie beda chodzic na nowe SW tlumnie, bo i czas miedzy premierami jest za krotki, ludziom sie po prostu przejadlo.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 29-05-2018, 13:22 (29-05-2018, 13:22)Danus napisał(a):Nie mogę mówić za innych, ale jeśli jest więcej takich jak ja (a sądzę że jest, bo kilku znam) to TLJ jest BEZPOŚREDNIĄ przyczyną tego, że nie pójdą na Solo. Ja akurat się wybieram, bo jestem po prostu ciekaw jak to wyszło.(28-05-2018, 22:57)Dirk napisał(a): A Star Wars? W ciągu dwóch lat przeszedłem drogę od nerda do faceta, który zastanawia się, czy to jeszcze są jego zabawki. I sądzę, że takich jak ja jest więcej, co szczególnie widać po pierwszych wynikach "Solo".Ale rozczaroqujacy wynik Solo to nie jest wypafkowa tego, ze fani i reszta widzow po obejrzeniu TLJ obrazila sie na SW i nie podoba jej sie w jakim kierunku zmierza ta seria. Ttzeba byc ignorantem, zeby tak myslec, lub po prostu siedzialo sie w jaskini przez oatatni rok. Ale wydaje mi się, że jednak TLJ miał i wciąż ma bardzo duży wpływ na markę i to co się z nią będzie działo. Być może rozczarowanie częścią VIII nie jest główną przyczyną słabego odbioru Solo, ale twierdzenie, że pozostaje to bez związku z kiepskimi wynikami finansowymi najnowszej antologii jest (jak sądzę) bezzasadne. A jeszcze niedawno pojawiały się doniesienia, że w LucasFilm bardzo liczą na sukces "Solo". Ale może potrzebny był im taki kubeł zimnej wody. Szkoda tylko, że nawet jeśli teraz jakoś to ogarną, to damage is done.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
29-05-2018, 13:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 13:36 przez Dirk.)
Ludzie kochają SW, ale mają dosyć dojenia tej marki jak krowę. Mam to samo co @Dirk. Nie podobają mi się nowe SW (oprócz RO), ale to też przyszło z czasem.
Poza tym odnoga disneya odpowiedzialna za Marvela ma coś, czego nie ma w odnodze odpowiedzialnej za SW - PLAN. 29-05-2018, 13:31 (29-05-2018, 13:26)Mierzwiak napisał(a): Czyli co, ludzie nie lubią SW tak bardzo jak wszyscy myśleli?Nie wiem jak ludzie, ale ja tak mam. No plus kilku moich znajomych. Lubiłem "SW" jak to było wydarzenie. Co kilkanaście lat jakaś trylogia i to trzy filmy rozciągnięte na ładnych kilka lat. Trzepanie filmów byleby miały pieczątkę "SW" co roku mnie po prostu nie interesuje.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-05-2018, 13:35
Gdyby to były ekscytujące filmy z ciekawymi bohaterami, to nikt nie miałby problemu z ich ilością. I gdyby to były filmy, których ludzie chcą, a bardzo dużo osób było uprzedzonych do Solo zanim jeszcze pojawiły informacje o problemach z produkcją.
29-05-2018, 13:42 (29-05-2018, 13:35)Dr Strangelove napisał(a): Nie wiem jak ludzie, ale ja tak mam. No plus kilku moich znajomych.Przecież to nie ma najmniejszego sensu ![]() Solo obejrzany dopiero 2-3 lata po TLJ byłby super, ale niecałe pół roku później już fe? No nie wiem, ja tam cenię SW za to jakimi są filmami a nie za czas jaki dzielił premiery. Skoro ma to aż takie znaczenie to wychodzi na to że Mroczne widmo i Przebudzenie Mocy to najlepsze części bo były największymi wydarzeniami? 29-05-2018, 13:43
Tutaj raczej Dr chodziło o to, że każda premiera filmu SW to było wydarzenie. Ludzie czekali, bo sequele nie wychodziły co chwilę, a teraz? Teraz to spowszedniało. Oczywiście, gdyby te filmy były dobre nie byłoby tematu, ale jednak taśmowa produkcja w przypadku SW mi nie odpowiada.
29-05-2018, 13:45
To czemu nie ma komentarzy w stylu "łeeeee, znowu ten Iron Man. Łeeeeeee znowu Kapitan Ameryka. Łeeee kiedyś to był Spider-Man, teraz to występuje co roku w jakimś filmie"?
Ok, odpowiem: - bo ludzie kochają te postacie - bo ludzi ekscytują przygody, które przyżywają 29-05-2018, 13:49
Kurcze nie wiem, może dlatego, że ja czekałem na kolejne SW 22 lata i dla mnie to było święto. Bo Marvel od początku produkował te filmy co roku, a teraz częściej, a SW to było coś innego po tym względem.
Ale ja mówię o swoich odczuciach. 29-05-2018, 13:53
O to mi chodziło, kiedy niefortunnie lekko powiedziałem o "serialowości". Marvel od razu startował z planem częstych produkcji. Na początku zresztą bardzo subtelnie ze sobą powiązanych. Pamiętam pierwszego "Iron Mana" czy TIH i te sceny po napisach, które jedynie wskazywały, że to wspólny świat, nie zapowiadając jeszcze kosmicznie wielkich wydarzeń. Było miękko, ale jednak od początku było wiadomo, że kolejne filmy będą produkowane stosunkowo szybko. To mega odróżnia tę serię od Star Wars. Kiedyś to nie były cykliczne produkcje. Powstała pierwsze legendarna saga (nie planowana jako saga), po wielu latach doszły prequele, które wjechały dość naturalnie dzięki pewnym zabiegom. EVII nie wydawał się zbyt potrzebny, ale jednak efekt WOW w postaci powrotu po latach tak wielkiej marki zrobił wrażenie. I gdyby ograniczono to tylko do wypuszczenie sequel trilogy, to efekt by udało się utrzymać. No ale tego nie chciano, miało być masowo. Marvel pokazał, że można często, fajnie i dochodowo. Tutaj jednak dopiero wkracza temat jakości filmów, bo TFA mogłoby być najgorszym filmem w historii kina, a i tak by miało wyniki kosmiczne. Takie "Infinity War" na samej kampanii zajechałoby na pewno daleko, ale jednak te nadchodzące 2 miliardy, to efekt jakości produkcji, nie tylko wyczekiwania i przynależności do serii.
Świadomie w Disneyu zrezygnowano z robienia ze Star Wars filmowych wydarzeń. Jednak strzałem w kolano było połączenie takiej strategii z brakiem dobrej wizji na te filmy. To połączenie tych czynników daje słabe wyniki "Solo".
.
29-05-2018, 14:19 (29-05-2018, 13:43)Mierzwiak napisał(a): Przecież to nie ma najmniejszego sensuNie tak. Solo obejrzany nawet 20 lat później nie miałby sensu. I oczywiście trudno tutaj oddzielić jakość/treść od ilości. To po prostu film który mnie nie interesuje. Wiem wystarczająco dużo o Hanie Solo i tyle mi wystarczy. Nie interesuje mnie jego karciany pojedynek z Lando o Sokoła, tak samo nie interesuje mnie jak Jabba został szefem mafii, ile zleceń i w jaki sposób wykonał Bobba Fett czy w jaki sposób Lando został panseksualnym właścicielem miasta w chmurach. Czy jakby to były inne tematycznie i jakościowo filmy to czy bym latał do kina co roku? Pewnie chętniej, ale też do pewnego stopnia. I wielu moich znajomych ma tak samo. W MCU się to sprawdza. No tutaj najwyraźniej nie. I znowu kwestia jakości. Wielkim fanem Marvela nie jestem (obejrzałem raptem 1/3 z tych chyba 20 filmów), ale tam przynajmniej jest jakaś jakość. Jakakolwiek postać z Marvela bije na głowę dowolną nową postać z obecnej trylogii "SW". Ludzie pokochali Starka, ale czemu na Boga mieliby pokochać Poe czy Finna? (29-05-2018, 13:49)Huntersky napisał(a): To czemu nie ma komentarzy w stylu "łeeeee, znowu ten Iron Man. Łeeeeeee znowu Kapitan Ameryka. Łeeee kiedyś to był Spider-Man, teraz to występuje co roku w jakimś filmie"?I tyle w temacie. (29-05-2018, 13:53)Arahan napisał(a): Kurcze nie wiem, może dlatego, że ja czekałem na kolejne SW 22 lata i dla mnie to było święto. Bo Marvel od początku produkował te filmy co roku, a teraz częściej, a SW to było coś innego po tym względem.Tak, dokładnie o to chodzi.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-05-2018, 14:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 14:31 przez Dr Strangelove.)
Swoją drogą to dobry materiał na jakąś pracę naukową - opisać jak i dlaczego wszystkie filmowe uniwersa próbujące powtórzyć sukces MCU potykają się o własny ogon. DCEU, Star Wars, Dark Universe, jeszcze jakieś przykłady? Jedynie X-Meni mają się dobrze, ale to nie jest rozgałęzienie na poziomie MCU.
BTW, stawiam że ludzie chętnie przywitaliby prequel o młodszym Hanie Solo - 35 lat temu, z Fordem na pokładzie. 29-05-2018, 14:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-05-2018, 14:26 przez Huntersky.)
Baj de łej, jeszcze o MCU i SW.
Wyobraźmy sobie, że w jakichś Avengers pojawia się na 30 sekund Thanos i to jako hologram. Hurr durr jestem zły i groźny. W następnym filmie ma wszystkiego 2 minuty i zostaje odstrzelony, żeby reżyser miał ubaw bo strollował fanów. To się raczej nie mieści w głowie
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
29-05-2018, 14:35 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 27 gości |







