05-01-2019, 00:01
|
Star Wars (temat ogólny)
|
|
Noo, a jest inaczej? Walki w OT są uwielbiane za ładunek emocjonalny który się za nimi kryje, a nie wybitną choreografię. W PT są wojownicy u szczytu formy, z niesamowitym refleksem i pewnie zdolni przewidywać ruchy przeciwnika, więc nic dziwnego że wygląda to jak taniec.
Walki w OT? Polecam sobie włączyć pojedynek z pierwszego filmu. Tego nie da się dziś oglądać na poważnie.
LUCAS TU powinien robić poprawki. Anyway -
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 05-01-2019, 00:29
Oba podejścia do star warsowych walk maja sens, oba mają swoje mocne i słabe strony.
Pod względem czysto wizualnym, uwielbiam dynamiczny, baletowy taniec świetlny w wykonaniu kaskaderów w PT i uważam, że świetnie pasuje tematycznie do ery gdzie Jedi byli u szczytu swojej świetności i umiejętności. Głęboko w rzyci mam to, że choreografia nie ma żadnego sensu z praktycznego punktu widzenia (większość szermierki w historii kinematografii, nie ma). Ja to sobie zawsze tłumaczyłem w ten sposób, że walka na miecze nigdy nie jest w pełni fizyczna i zawsze ma jakiś mocny podekst psychiczy/telepatyczny, gdzie dwóch użytkowników mocy przewiduje swoje ruchy przez co wpływa na to, że to wygląda jak balet. Zresztą powiedziałbym, że autentyczne, praktyczne podejście do historycznej szermierki przeniesione w realia Star Warsowe, też nie ma sensu, zważywszy, że nie mówimy o dwoch śmiertelnikach, którzy próbują przebić się stalowym prętem, tylko o mistycznym pojedynku psionicznych mnichów, którzy nawalają się pasami czystej energii. Takie coś nie ma prawa wyglądać "normalnie" i stylizacja na "balet" jest moim zdaniem spoko. Pasuje do "Przyczajonego Tygrysa, Ukrytego Smoka", pasuje tez do SW. Ale też zgadzam się z tym, że sporo z tych ruchów wygląda w chuj tandetnie i śmiesznie efekciarsko (vide linkowany wcześniej gif z Obi Wanem i Anakinem wywijającymi mieczami jak glowstickami na narkotycznej imprezie), że jest też miejsce na bardziej spokojne, bardziej emocjonalne podejście jak w OT i że idea Yody jako wywijającego fikołki Ninja-gremlina jest tak w huj prostacka i głupia. Z drugiej strony jak czytam hipsterskie wypociny fanatyków OT, którzy od prawie dwóch dekad próbują przekonać ludzi, że jedynie walki z OT są OG, bo coś tam , coś tam "emocje i pojedynek głównie na poziomie telepatycznym" , jak gdyby wszystkie pojedynki w tej sadze miały wyglądać tak jak ten śmieszny snooze-fest pomiędzy Vaderem a Kenobim w NH, to przewracam gałami. A co do NT - walki tam są bardzo spoko, jakby na rozkroku obu powyższych podejść. Ja powiedziałbym, że omijając kwestie scenariuszowe (jak np. to, że Finn wywija mieczem jak mu się podoba), to jak bym właśnie argumentował, że miecze świetlne w nowej trylogii zostały rewelacyjne przedstawione. Mają tam takiego wizualnego powera, którego troche brak w innych filmach. Ich ostrza wyglądają jakby były trzeszczącymi wiązkami ledwo utrzymanej energii, która nadaje im jakiejś siły ciążenia, sprawiającej, że te ruchy są w tych filmach wolniejsze, ale mają większe pierdolnięcie i jakby samo dzierżenie ich było niebezpieczne. Logiczna rozkimnka na temat tego co bardziej pasuje do ideii mieczy świetlnych - szybki balecik z wygibasami i eteryczną otoczką, czy bardziej skoncentrowane, mocniejsze piedolnięcie z ciężarem, gdzie ruchy są wolniejsze, ale jakby bardziej niebezpieczne - nie ma sensu, bo na takim poziomie logiki, wszystko w tym uniwersum idzie się jebać. Dużo bardziej ważny jest ładunek emocjonalny i sfera wizualna takich scen, a pod tym względem oba podejścia (jak i to z OT), mają sens. Poza tym, w Lucasartsowych Jedi Knightach też była "ciężka garda" i jakoś nerdom z tego powodu, nie pękła żyłka. A co do walki Throne Roomowej w TLJ. Tak jak jestem w stanie przyznać, że ilość baboli, jest tam większa niż zwykle, tak choreografia w scenach walk z grupą przeciwników, gdzie bohater jest przez nich zaatakowany równocześnie, prawie nigdy nie ma sensu i wygląda głupio w szczegółach, jeżeli filmowcy nie oszukują widza strategicznie dobranymi cięciami i ujęciami kamery, które maskują to, że zachowanie walczących nie ma sensu (bez tego zabiegu, często nawet filmowe pojedynki mano a mano, wyglądałyby głupio). Walka pomiędzy Qui-Gonem, Obi-Wanem i Maulem (zaledwie trzech walczących) też nie miała sensu pod logicznym względem tego, kto jakie ruchy wykonywał, gdzie celował i z jakiej strony kogo zachodził (na tym forum były kiedyś nawet linkowane analizy tej sceny) To jak dużo głupot, wpadek i baboli, ktoś jest w stanie znieść w danej scenie akcji, to już czysto subiektywna sprawa i nie będę się kłócił z tymi, dla ktorych walka z TLJ przeskoczyła rekina. Zgadzam się też, że można ją było zaaranżować bardziej logicznie. Ale argumentowałbym, że te wpadki choreograficzne, szczególnie gdy ogląda się walkę na żywo, to jest mały pikuś w porównaniu do ogólnego obrazu, który moim zdaniem jest bardzo dobry. Ktoś się śmiał, że ta scena była jak bida walki z kilkoma przeciwnikami na raz w TDKR, ale w tym porówaniu to wlasnie TLJ jest przykladem ogólnie dobrze wykonanej sceny, a TDKR przykładem miałkiem kupy. W TDKR to nie tylko choreografia czy szerokie ujęcie kamery pokazujące, że walczący strategicznie podkładali się Batmanowi, były do dupy. Tam nic nie działało jako grupowa walka. Zero dynamiki, zero pazura. Bale w TDK I BB miał jeszcze jakieś lekkie pierdolnięcie, w TDKR natomiast, przez resztę filmu wyglądał jak oddychająca przez buzię miernota, który ma problemy z podniesieniem ramion w tym rzekomo mega-funkcjonalnym bat-kostiumie. Nie było tam za grosz kinetyczności, ciosy były mozolne jak w smole i pozbawione pierdolnięcia. W walce z Bane'em czuć jeszcze było wkurw i jebnięcie, ale w walkach z henchmenami Bale wyglądał jakby był znudzony, albo zjadł za duże śniadanie. Catwoman wywijała balety, ale to nie były takie balety nasiąknięte niebezpieczeństwem. Wszystko to było liche. Natomiast scena na sali tronowej w TLJ, może i kuleje pod względem logiki i baboli niektórych ruchów, ale jako *scena walki* jest super. Jest dramaturgia, jest pierdolnięcie, jest kinetyczność ruchów. Wizualnie wygląda to dużo lepiej niż "bida karate" z TDKR. Jest dramaturgia, czuć, że bohaterowie walczą o własne życie, a aranżacja sceny, płonąca scenografia i praca kamery nadają całości pewnej teatralności. Btw. ten linkowany wcześniej filmik o mieczach, to momentami mocna żenua. Nie darzę NT jakimś szczególnym uczuciem, ale już od kilku lat widać, że w niektórych kręgach, hejtowanie każdego kroku Disney'a to już się zrobił taki circkle jerk i positive feedback loop, gdzie kolesie prześcigają się w wymyślaniu na siłę coraz bardziej naciąganych powodów dlaczego dany szczegół w NT jest fe, a w PQ zrobiono to niby lepiej. Gdy gość czepia się tego, że ktoś nazwał jakiś przedmiot inną nazwą, jakby to było naruszenie jakiegoś trademarku (czy ten facet nie zdaje sobie sprawy z tego, że ludzie w mowie posługują się synonimami?), albo próbuje zrobić jakiś scenopisarski problem z tego, że w walce na śmierć i życie, wkurwiona, doprowadzona do desperacji bohaterka wydaje z siebie krzyk gniewu, gdy grupa kolesi próbuje jej odciąć głowę, to ja się zastanawiam w jaki sposób tacy goście w ogóle oglądają filmy.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
05-01-2019, 05:59
A jest tam w tych komiksach wytłumaczone, dlaczego Palpatine "zapłodnił" randomową niewolniczkę na Tattooine I zostawił ją samą, zamiast zrobić sobie bachora mocy u siebie I wychowywać go od małego na Ultimate Madafakera Ciemnej Strony Mocy?
Co do mieczy - zgadzam się z prawie wszystkim w powyższym poście, przy czym te niektóre babole w scenie tronowej są o tyle rażące, że niektórych z nich bardzo łatwo mogło by nie być. Te myki ze znikającą bronią, czy z tym wspomnianym w filmiku manewrem gdy koleś nagle przestaje naciskać ostrzem na gardło Rey, gdy ta robi swój manewr z upuszczeniem miecza. To były odizolowane konfrontacje, gdzie nie trzeba było kombinować z wieloma przeciwnikami na raz I zamiast tych głupotek, równie dobrze mogli dać....cokolwiek innego.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon 05-01-2019, 10:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2019, 10:24 przez Cator.) (04-01-2019, 18:57)Snappik napisał(a): Walki w NT miały swoje momenty, ale te były spuszczane w toalecie w takich momentach jak: Nigdy nie miałem problemu z tą sceną. Obi-Wan i Anakin walczyli ramię w ramię 13 lat, mieli takie same style, potrafili przewidzieć swoje ruchy. W pewnym momencie przestali atakować, tylko zaczęli wywijać wokół siebie czekając aż przeciwnik się odsłoni i... znowu ich miecze spotkały się w tym samym punkcie. Obu reakcją na to było coś, czego w tych filmach jeszcze nie było - Jedi próbowali pomóc sobie mocą odpychając przeciwnika. Gdy oglądałem to 2005 roku, musiałem wołać po tatę, żeby pomógł mi zebrać szczękę z podłogi, takie ta scena robiła wrażenie. A pamiętacie jakie wrażenie robiły walki z TFA i TLJ? Ja też nie. Jedyne walki w PT jakich nie lubię to początek walki z Dooku w AotC (za to wejście Yody uwielbiam) i próbę aresztowania Palpatina w RotS (najgorsza walka w całej sadze). 05-01-2019, 11:25 Cytat:. A pamiętacie jakie wrażenie robiły walki z TFA i TLJ? Ja też nie. Pamietamy. Finał z TFA to chyba najlepsza walka z całej serii.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 05-01-2019, 12:19
Mnie zawsze zastanawiało co innego - dlaczego właściwie Jedi w czasach PT mieliby być takimi wymiataczami? Sithowie to od wieków straszak dla niegrzecznych dzieci, Jedi są znani jako strażnicy pokoju, z kim mieliby niby walczyć, poza Mandalorianami? Po co się szkolić w szermierce, skoro i tak znalezienie godnego przeciwnika graniczy z cudem?
Czy nie sensowniej "storywise" byłoby, gdyby Dżedaje uważali się za wymiataczy i galaktycznych samców alfa, "panie, co to ja Maula nie pokonam?", i tak polecieliby na Naboo całą ekipą, bardziej z ciekawości niż jako wsparcie, po czym drzwi się rozsuwają, Duel of Fates zaczyna grać...i Maul wchodzi w nich jak w masło, uznani mistrzowie leżą na glebie, i tylko Qui Gon i Kenobi są w stanie stawiać opór. To byłby ładny foreshadowing końcówki Zemsty Sithów, gdzie właśnie zaślepienie i przekonanie o własnej zajebistości sprawiło, że zostali wydymani przez Palpiego 05-01-2019, 13:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2019, 13:18 przez Phlogiston2.) Cytat:A co do NT - walki tam są bardzo spoko, jakby na rozkroku obu powyższych podejść. Ja powiedziałbym, że omijając kwestie scenariuszowe (jak np. to, że Finn wywija mieczem jak mu się podoba), to jak bym właśnie argumentował, że miecze świetlne w nowej trylogii zostały rewelacyjne przedstawione. Mają tam takiego wizualnego powera, którego troche brak w innych filmach. Ich ostrza wyglądają jakby były trzeszczącymi wiązkami ledwo utrzymanej energii, która nadaje im jakiejś siły ciążenia, sprawiającej, że te ruchy są w tych filmach wolniejsze, ale mają większe pierdolnięcie i jakby samo dzierżenie ich było niebezpieczne.W NT podoba mi się to, jak miecze oddziałowują na otoczenie - faktycznie świecą, w zimnym otoczeniu zostawiają dym pary po zderzeniu, krzesają iskry itd. Ale wyglądają jak doładowane, ciężkie, grube, świecące kije, szczególnie to widać w TLJ gdzie color grading stłumił jasny rdzeń mieczy, a w walce z czerwonymi miecz odbija się od wszystkiego (wiem, mieczoodporne zbroje). W PT miecze wydawały się lekkie jak piórko, jakby faktycznie ostrzem było światło, w dodatku wchodziły we wszystko jak w masło. 05-01-2019, 13:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2019, 13:37 przez Huntersky.)
Nie chce mi się nawet klikać tego video, bo mi później obsra YouTube'a podobnymi w polecanych, ale jeżeli koleś ma ból dupy o "lasersword" i nie wie do czego jest to nawiązanie, to ostatnie co powinien robić to wypociny o "Star Wars".
Cytat:A jest tam w tych komiksach wytłumaczone, dlaczego Palpatine "zapłodnił" randomową niewolniczkę na Tattooine I zostawił ją samą, zamiast zrobić sobie bachora mocy u siebie I wychowywać go od małego na Ultimate Madafakera Ciemnej Strony Mocy? To była wizja, która tylko insynuuje że za kreacją Anakina stał Palpatine. Clickbaity robią sensację z czegoś co wiemy od 2005. 05-01-2019, 20:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2019, 20:31 przez Grievous.)
Szczerze mówiąc opowieść Palpatine'a nigdy nie sugerowała dla mnie, że to on może być "twórcą" Anakina. Jego mistrz być może, ale nie on.
05-01-2019, 21:19
Cała ta opowieść brzmiała od czapy, nawet jak na standardy PT. No i zawsze ją odbierałem tylko jako prostacki bait na Manekina.
05-01-2019, 21:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2019, 21:22 przez Badus.) HUntersky napisał(a):Jego mistrz być może, ale nie on.Dokładnie. Plagueis mi też znacznie bardziej pasował. 05-01-2019, 21:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-01-2019, 21:23 przez Gieferg.) (05-01-2019, 21:19)Huntersky napisał(a): Szczerze mówiąc opowieść Palpatine'a nigdy nie sugerowała dla mnie, że to on może być "twórcą" Anakina. Jego mistrz być może, ale nie on.Serio? Przecież fascynacja Palpatine'a tym o czym odpowiada, z podkreśleniem kreowania życia, jest tak oczywistą łopatą że już bardziej się nie dało. 05-01-2019, 22:09
Największą łopatą jest kuszenie Anakina wiedzą zdolną uratować Padme. Kolejną, że Plaguies umiał tworzyć życie (i być może Anakin jest tego efektem). Ale że Palpatine stworzył Anakina?
05-01-2019, 22:15 (05-01-2019, 21:19)Huntersky napisał(a): Szczerze mówiąc opowieść Palpatine'a nigdy nie sugerowała dla mnie, że to on może być "twórcą" Anakina. Jego mistrz być może, ale nie on. Ja nadal tak myślę Niezależnie od tego co tam powymyślali w tych komiksach. To lepiej pasowało do koncepcji 'Palpiego-pozera', który chce strugać jakiegoś wielkiego kozaka, a który tak naprawdę nigdy nie dorównał wiedzą i umiejętnościami swojemu mistrzowi.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
05-01-2019, 22:16
Ludzie, ile lat ma Anakin ?
Palpatine to już w sumie dziadek a jego historia z mistrzem to przeszłość sprzed co najmniej kilku dekad. Prosta matematyka.
05-01-2019, 23:10 Cytat:Cała ta opowieść brzmiała od czapy, nawet jak na standardy PT. Nie właśnie nie, bo ładnie uzasadnia motyw niepokalanego poczęcia z TPM, który wtedy zdawał się prowadzić donikąd. Qui Gon myśli, że tu moc zesłała zbawcę, a to nic innego jak zwyrolski eksperyment Palpiego. (05-01-2019, 22:15)Huntersky napisał(a): Największą łopatą jest kuszenie Anakina wiedzą zdolną uratować Padme. Kolejną, że Plaguies umiał tworzyć życie (i być może Anakin jest tego efektem). Ale że Palpatine stworzył Anakina? No przecież sam mówi o tym, że zanim zamordował swojego mistrza, ten zdołał go wszystkiego nauczyć. Plus dialog ze wczesnej wersji scenariusza (zawarty w książce "Making of Revenge of the Sith"): Cytat:"On Coruscant, PALPATINE completes his seduction of ANAKIN, who at first refuses to go over to the dark side-- until the Chancellor makes a startling confession:" 05-01-2019, 23:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2019, 00:03 przez Grievous.)
@Mierzwiak
W starym kanonie np mistrz Sidiousa zmarł dopiero w okresie wydarzeń z EI. Ja osobiście też zawsze interpretowałem opowieść Palpatine'a tak, że to jego mistrz 'stworzył' Anakina.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
06-01-2019, 07:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2019, 07:06 przez szopman.)
Kompletnie mnie zaskoczyliście z tym, ze ojcostwo Anakina, było zasugerowane w scenie w operze, bo ja zupełnie tego tak nie odebrałem.
Jakby co, możecie mieć rację, a mi mogło to kompletnie przelecieć nad łepetyną, ale to pewnie dlatego, że ja nigdy nie traktowałem ojcostwa Anakina jako jakieś nierozwiązanej tajemnicy i zawsze brałem opowieść o "niepokalanym poczęciu mocy", on face value. A sama teoria nie podoba mi się zupełnie. Tak bardzo, że strzelę focha i ją bezceremonialnie zignoruję w głowym kanonie ![]() Już o tym kiedyś pisałem - chyba przy dyskusji na temat tego czy Snoke to Plagueis - że jedną z rzeczy, które nie podobają mi się w SW, to ta notoryczna, prequelowa cecha Lucasa, aby wszystko ze wszystkim łączyć. Te głupie "zbiegi okoliczności" takie jak to, że C3PO był kreacją Vadera, to że Chewie znał Yodę, czy to, że ojciec łowcy nagród, który pojawia się na pięc minut w ESB i ROTJ, był podstawą dla armii klonów w wojnie, która zmieniła galaktykę. To są takie głupie zabiegi, które sprawiają, ze to olbrzymie uniwersum jawi się jako bardzo małe miejsce, gdzie wszystko co ma jakiekolwiek znaczenie dla settingu, jest efektem działań małej grupy bohaterów. Taka brazylijska telenowela się z tego robi, z głupimi powiązaniami rodzinnymi. Nie wspominając o tym, że takie zbiegi okoliczności, już na poziomie logiki, są w chuj naciągane. Dużo fajniejsza, bardziej tragiczna i epicka wydaje mi się opcja, gdzie Anakin był wyjątkowym, wyrokowanym w przepowiedni wybrańcem mocy, który miał zmienić świat, a który ostatecznie okazał się niewypałem z powodu manipulacji ludzi na których trafił (Palpatine) i tragicznych wydarzeń z jego życia. Tandetna wydaje mi się opcja według której Anakin był jakimś eksperymentem genetycznym Palpiego i jego mistrza, od początku powiązanego z Sidiousem i przeznaczego by być Sithem. Oprócz tego, dużo fajniejsza i pasująca do bohatera, wydaje się wersja według, której Palpatine trafił na przepowiadanego od tysiącleci Wybrańca i był na tyle skubany, sprytny i manipulacyjny, by tego Wybrańca przekabacić na swoją stronę i podpierdzielić sprzed nosa rady Jedi, niż wersja według, której był bezpośrednio odpowiedzialny za jego powstanie i od samego początku jego życia przygotowywał się by groomować go na ucznia. Cytat:"On Coruscant, PALPATINE completes his seduction of ANAKIN, who at first refuses to go over to the dark side-- until the Chancellor makes a startling confession:" ![]() Ten fragment, to jest stuprocentowy Lucas. Całość napisana tak, by wcisnąć na siłę łopatologiczne "I am your Father" w prequelach, wraz z "That's impossible!". "It's like poetry. It rhymes" Psujecie mi Star Warsy
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
06-01-2019, 12:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2019, 12:57 przez Proteus.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Niezależnie od tego co tam powymyślali w tych komiksach. ![[Obrazek: giphy.gif]](https://media.giphy.com/media/NUZ5OqHdbknHa/giphy.gif)





