McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Czyli nowa produkcja pana od, moim zdaniem wybitnego, Ostatniego Króla Szkocji.
Krótko - zadowolony jestem, i to bardzo.
Fabuły streszczać nie będę, powiem tak - jest spisek, jest polityka, jest śledztwo, jest Crowe taki jakiego go lubimy, jest dziennikarstwo - jest dobrze <ok>
Śledztwo pokazane w filmie po bożemu, tropy odpowiednio rozplanowane, co do scenariusza nie mam zarzutów. Zarzutów nie mam także do gry aktorskiej - Crowe gra na wysokim poziomie, powiedzmy że rehabilituje się za rolę faceta rozmawiającego przez telefon u ostatniego Scotta. Świetne dialogi, świetne aktorstwo drugiego planu (Mirren! Bateman!), świetnie dawkowany humor - co może lekko boleć to rozwiązanie intrygi i obowiązkowy twist, ale nie wywraca on tutaj wszystkiego do góry nogami, ot, wcale nie taka sensacja.
Nie widziałem oryginału, dlatego trudno mi filmy porównywać ale State of Play na pewno zawiera emocje, aktorstwo na najwyższym poziomie, całkiem porządny scenariusz i świetne zdjęcia. Polecam, dwie godziny całkiem 'ambitnej' rozrywki. Wywalić kilka zbędnych i ogranych scen i byłoby idealnie.
9/10
Dla marud - tak, jest PG-13 ale padają dwa faki i jest krew :)
PS Obok Chasing Amy drugi film w którym Affleck, poza kilkoma momentami, nie irytuje ;)
31-05-2009, 00:17
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Dla marud - tak, jest PG-13 ale padają dwa faki i jest krew :)
taki film w pg-13? dla mnie masakra. to, co się teraz dzieje, zakrawa na jeden wielki absurd. czemu Mann nie nakręcił Insidera w pg-13?
31-05-2009, 00:28
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Nie bez powodu jest tam ':)' - w każdym razie, trochę więcej fucków dla urealnienia sytuacji by się przydało, ale cóż, to jeden z minusów produkcji i nie będę zaprzeczał że przeszkadzało mi to.
31-05-2009, 00:31
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
tu już nie chodzi o faki. co prawda, w każdym odcinku six feet under pada średnio 70 faków, ale walić to. ogólnie jestem w szoku. mam tylko nadzieje, że za pare lat hollywood się ocknie.
31-05-2009, 00:33
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Przesadzasz - jestem po 5 odcinkach i nie pojawia się w epizodzie więcej niż 20 fucków.
Jak rozumiem, filmu nie obejrzysz tylko będziesz teraz narzekał jaki jest nieudolny, bo jest śledztwo i tylko dwa faki, tak? :twisted:
31-05-2009, 00:35
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:jestem po 5 odcinkach i nie pojawia się w epizodzie więcej niż 20 fucków.
ja jestem po 35, wiec mam lepszy ogląd:)
Cytat:Jak rozumiem, filmu nie obejrzysz tylko będziesz teraz narzekał jaki jest nieudolny
tzn. nie wiem, jaki jest. pewnie fajny, bo fajność to max w pg-13. ten film co polecał military tez był fajny, ale po trzech dniach już nic nie pamiętałem.
ciągle jestem w szoku. spoko - jutro mi przejdzie:)
31-05-2009, 00:38
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Człowiek się do kina wybierze, założy temat, wklei plakat, napisze coś tam o filmie, da info o fuckach i od razu przyjdzie Mental aby wykpić - ciężkie życie, ciężkie :)
31-05-2009, 00:43
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
snuffer, spoko. po prostu jestem... zdziwiony, że teraz robią takie filmy... no wiesz... dla dzieci:) dotychczas myslałem, że to się dla dorosłych kręci. JFK, network, wszyscy ludzie prezydenta, zodiak, insider, the international. żmudne śledztwa, dorośli ludzie z dorosłymi problemami. nie sądziłem, że tego typu kino kierowane jest teraz (także) do trzynastolatków. z całym szacunkiem of koz:)
31-05-2009, 00:46
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Zdaje sobie sprawę z tego że większość co piszesz to kpina, ale chyba dawno powinieneś zdać sobie sprawę z tego że nie kręci się tak jak kiedyś :)
Cóż, tutaj też mamy żmudne śledztwo i dorosłego człowieka z problemami.
Wiesz, kino akcji też kiedyś kręcili dla dorosłych, a jak jest teraz? Widać przyszedł czas na poważniejsze produkcje.
31-05-2009, 00:48
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,233
Liczba wątków: 72
Mental napisał(a):w każdym odcinku six feet under pada średnio 70 faków
Co prawda to prawda, ale lekko oftopicznie pisząc, to w takim "Deadwood" faków pada na odcinek chyba z 5 tysięcy, no ale to dzicy ludzie, dzikie czasy i dzika stacja - HBO ;-)
Snuffer napisał(a):Wiesz, kino akcji też kiedyś kręcili dla dorosłych, a jak jest teraz? Widać przyszedł czas na poważniejsze produkcje.
Znaczy "poważniejsze" w PG-13? Te takie z dwoma fakami i kapką krwi? ;-)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
31-05-2009, 02:10
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:no ale to dzicy ludzie, dzikie czasy i dzika stacja - HBO ;-)
trudno mi sie potem przerzucić na te wymuskane długometrażowe filmiki, gdzie ludzie mówią zupełnie sztucznym językiem, takim asekuracyjno-wyszukanym. dwa faki na film? a co jeśli bedę chciał przekląć po raz trzeci? sorry, bro, nie możesz - limit obowiązuje.
gadanie bez bluzgania to jak uprawianie seksu w ubraniu albo bezkrwawe strzelaniny. pewnie zaraz wyskoczy jeden z drugim i będą mnie przekonywać, że "normalni" ludzie są grzeczni, kulturalni i nie przeklinają. dobre. powiedzcie to łebkom z HBO - może zaczną pisać dialogi, przestrzegając świętego limitu mpaa.
31-05-2009, 02:14
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,233
Liczba wątków: 72
Mental napisał(a):trudno mi sie potem przerzucić na te wymuskane długometrażowe filmiki
Mam ten sam problem, tyle że akurat jakiś czas temu trafił mi się mega dziwny serial - "The Shield", w którym fabularnie było tzw. przysłowiowe urwanie kutasa, a same dialogowanie stało raczej na poziomie sierpeckiej szkoły średniej (jakieś udawane bluzganie, brak tzw. ciężkich przekleństw). No ale tutaj chyba byśmy musieli się znowu zagłębić w dyskusję, co może i chce pokazać HBO a co "chcą i mogą" inne stacje. Pełne metraże to jednak mimo wszystko chyba inna bajka - i w takich przypadkach dwa faki na ponoć poważny film rozkminający jakieś mega rozterki bohaterów to przegięcie pały w kierunku "Króla lwa" bardziej niż takiego choćby "Spawna". Choć "Król lew" wiadomo, też mądry i kultowy film ;-)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
31-05-2009, 02:23
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
dialogi w the shield brzmią "dziwnie", gdy zestawi się je z the wire: niby to samo środowisko, a język... no cóż - inny. co nie zmienia faktu, że the shield to epokowy serial:) ale no właśnie - serial. seriale od zarania były pozbawione bluzgów i radziłem sobie z tym na zasadzie: takie wymogi publicznej tv.
31-05-2009, 02:26
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,233
Liczba wątków: 72
Mental napisał(a):dialogi w the shield brzmią "dziwnie", gdy zestawi się je z the wire
Nie. Dialogi w "The Shield" brzmią "dziwnie", gdy zestawi się je ze środowiskiem, w jakim rozgrywa się akcyjka serialu - złe policjanty, złe złodzieje, jeszcze bardziej złe inne osoby robiące zło :-) Tyle tylko, że "The Shield" to raczej swego rodzaju fenomen, z fabułą tak fajną, że aż zapomina się o całej reszcie.
A tutaj raczej się na to nie zapowiada, skoro są "aż" dwa bluzgi i jakaś krew. Można od razu założyć, że jak na fabułę półtoragodzinnej opowieści, to będzie mega żenująca i strasznie ugrzeczniona dziecinada. No bo co - że niby bohater tego dramatu stwierdzi, że Mel Gibson jest fajniejszy od niego i załamującym głosem krzyknie - "Motyla noga!" :-)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
31-05-2009, 02:33
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Nie. Dialogi w "The Shield" brzmią "dziwnie", gdy zestawi się je ze środowiskiem, w jakim rozgrywa się akcyjka serialu
ok, umówmy się: dialogi w the shield brzmią dziwnie, gdy zestawi się je z jakimkolwiek serialem hbo:) ta stacja jest przechowalnią tego wszystkiego, co kiedyś było w kinie najlepsze, a teraz pomału staje się towarem luksusowym.
31-05-2009, 02:36
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,233
Liczba wątków: 72
Czyli tak jak pisałem - HBO to życie, inne stacje to życie co najwyżej tzw. ekranowe ;-)
Snuffer napisał(a):PS Obok Chasing Amy drugi film w którym Affleck, poza kilkoma momentami, nie irytuje
W "Dogmie" w sumie też nie irytuje, ale to "tylko u Smitha" ;-) No, chyba, że ktoś lubi "Armageddon" :mrgreen:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
31-05-2009, 03:03
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
Od czasu "Informatora" Manna nie było w Hollywood filmu dziennikarskiego, który bez wahania mógłbym nazywać świetnym. Nawet "Frost/Nixon" nie umywa się do dzieła Manna. "State of play" momentami, zbliża się poziomem do "Informatora", ale tylko momentami. Film Macdonalda przegrywa na starcie z powodu tragicznie dobranej roli senatora Collinsa. Affleck może nie irytuje, jak to ma w zwyczaju, ale nie stanowi wywołuje żadnych emocji. Jest mdły i nijaki. A szkoda, bo dobry aktor dałby w kilku scenach prawdziwy popis.
Ogólnie film naprawdę dobry. Dobrze wymyślona i poprowadzona intryga, dobre aktorstwo (oprócz Afflecka), ciekawy główny bohater, świetny klimat i niezła muzyka. Cały film psuje okropny twist w samej końcówce. Jest to idealny dowód na to, jak głupi, nieprzemyślany zwrot akcji może popsuć odbiór całego filmu. Gdyby nie to, uznałbym "State of play" za film naprawdę bardzo, bardzo dobry, a tak zostaje mi tylko odświeżenie sobie "Informatora" i "Wszystkich ludzi prezydenta".
8/10
01-06-2009, 00:39
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Cytat:Film Macdonalda przegrywa na starcie z powodu tragicznie dobranej roli senatora Collinsa. Affleck może nie irytuje, jak to ma w zwyczaju, ale nie stanowi wywołuje żadnych emocji. Jest mdły i nijaki. A szkoda, bo dobry aktor dałby w kilku scenach prawdziwy popis.
To prawda - ktoś na poziomie równym Russellowi mógłby stworzyć tu rolę prawdziwą i porządną, i ocena filmu na pewno byłaby wyższa. Twist to prawda fatalny, chociaż mogli zrobić jeszcze gorszy..
Najlepsza scena - Affleck płacze po wysłuchaniu Batemana, mówi do Rusella że wychodzi na chwilę, wychodzi, zapada cisza a my widzimy za plecami Crowe'a na monitorze jak podbiega i rzuca się na Batemana.
01-06-2009, 00:43
Wojna to biznes. Bardzo lukratywny. Że to nic nowego? Jasne, ale zdaje się, że ten truizm nie jest zbyt oczywisty dla reżysera - Kevina Macdonalda. Autor udanego i poruszającego âOstatniego króla Szkocjiâ, w "Stanie gry" rzucił się na temat korupcji pojawiającej się na styku wielkiej polityki i wielkich korporacji. Jaka szkoda, że tak wiele energii zostało skierowanej na wyważanie szeroko otwartych przez poprzedników drzwi.
Historia zaczyna się tradycyjnie, wręcz standardowo: jest jeden trup, po chwili pojawia się drugi, a sprawą zajmuje się długowłosy i grubawy Russell Crowe w roli niepowstrzymanego i przenikliwego reportera Cala McAffreya, który powiązuje tragiczne wydarzenia z osobą pewnego kongresmena szybciej, niż zdążycie powiedzieć âAmerican Gangsterâ. Za szybko. Sprawa jest bowiem rozwojowa i w błyskawicznym tempie zaczyna dotyczyć zbyt wielu ważnych polityków i korporacji, żeby dało się z tego zrobić film wnoszący coś nowego w temacie. Jest to w tym wypadku o tyle trudne, że mimo zgrabnego i spójnego scenariusza reżyser od samego początku podąża utartym tropem kina demaskatorskiego. Tylko czy dziś można zdemaskować korupcję w polityce, nie popadając w banał?
Macdonald przynajmniej próbuje. Wsparty niezwykle wyrównaną brygadą doskonałych aktorów z Croweâem, Helen Mirren i Benem Affleckiem na czele (tak, Affleck jest dobrym aktorem, kiedy go przycisnąć) i udanie budującym napięcie podkładem muzycznym (kilka scen zwykłych rozmów, wspartych pulsującą, niepokojącą muzyką Alexa Heffesa, może spowodować dreszcze ekscytacji), wartko prowadzi akcję od jednego punktu kulminacyjnego do drugiego, od jednego zwrotu akcji do kolejnego. Nie jest to w żaden sposób kino sensacyjne, lecz raczej tradycyjnie nakręcony kryminał, jednak błyskotliwe dialogi i kamera prowadzona z ręki wprowadzają do fabuły odrobinę świeżości. Niestety, dobre wrażenie zanika od połowy filmu, gdy intrygujące dziennikarskie śledztwo staje się monotonnym dziennikarskim śledztwem.
Napięcie zostaje zastąpione pogłębiającym się rozczarowaniem, gdy kolejne dna całej intrygi zostają odsłaniane. Finał wyjaśniający kulisy tragedii, będącej efektem splotu interesów wielkich korporacji, nieuczciwości polityków, małżeńskich namiętności i ślepego posłuszeństwa wojskowych, nie tylko nie jest w stanie zaskoczyć, lecz sprawia zawód może nie przekombinowaniem całej historii, ale tym, że scenarzyści nawet nie postarali się wymyślić czegoś bardziej oryginalnego. Kino zbyt wiele razy przekonywało nas, że władza i korporacje to nic, jeno zepsucie i korupcja, aż w końcu im uwierzyliśmy. Teraz więc można było liczyć na więcej niż powtarzanie utartych sloganów. Całe szczęście, że wyszło elegancko i zgrabnie, jest więc na co popatrzeć.
Do tego mamy w "Stanie gry" kolejną udaną rolę Russella Croweâa, który zdaje się, że zaczyna grać role z jednego klucza: był już uczciwym gliną z problemami, rewolwerowcem z sumieniem, bezwzględnym rekinem finansjery o miękkim sercu, a teraz jak widać gra kolejnego idealistę z niezbyt szlachetną przeszłością. Australijski aktor jest jednak na tyle utalentowany, że szablonowe postacie potrafi nasycić porywającą intensywnością i naturalną charyzmą, więc nie ma co się skarżyć. Mimo wszystko przydałaby jakaś zmiana aktorskiego emploi i to szybko, no bo ile można to samoâŚ
Mimo tego wszystkiego warto docenić film szkockiego reżysera z jednego powodu. Starcie zaciekle walczącego o prawdę dziennikarza (a w zasadzie pary dziennikarskiej, bo jeszcze jest śliczna Rachel McAdams) z wojskowymi firmami i politykami odsłania dość nieoczekiwanie zaskakującą prawdę. Trudno ocenić, czy to celowy zamysł reżysera, czy wyszło mu to niechcący, ale w pewnym momencie nie sposób uciec przed wnioskiem, że wszyscy oni są siebie warci. Korporacje walczą o gigantyczne kontrakty i wielkie pieniądze, politycy, którzy powinni to kontrolować, pozwalają uwikłać się w niezdrowe układy, z drugiej zaś strony jest czwarta władza, z zapamiętaniem usiłująca odsłonić prawdę. I ta zaciekłość zaczyna budzić wątpliwości, bo bohaterowie w pogoni za prawdą nieustannie uciekają się do mniej lub bardziej legalnych i etycznych środków, byle tylko zdobyć informacje. Czy robią to jednak w imię szlachetnej prawdy?
Wątpliwości pogłębiają się, gdy na scenę wkracza Helen Mirren w roli naczelnej dziennika walczącego o przetrwanie na prasowym rynku, uzależniona od nowych inwestorów i skupiona na tym, aby publikować wiadomości âszybciejâ od konkurencji, niekoniecznie ârzetelniejâ. Z drugiej strony jest dziennikarska para głównych bohaterów, za wszelką cenę usiłująca wykryć całą aferę, byle tylko zdążyć przed zamknięciem numeru. W pewnym momencie jeden z bohaterów pyta Cala, na czym zależy mu bardziej: na prawdzie czy na artykule, którego sensacyjność przyćmi jego moralizatorskie walory. Brak odpowiedzi na postawione pytanie jest tutaj bardzo wymowny. Sugestia, że wszyscy są zamieszani w mniejsze lub większe spiski, jest nienowa, jednak wplątanie w ten układ niezależnego dziennikarstwa, które tak naprawdę od dawna nie jest niezależne, jest miłym zaskoczeniem. Czyżby czwarta władza oberwała rykoszetem od zdolnego reżysera? Świadomość, że każdy ma coś na sumieniu, nie jest zbyt wesoła, ale prawdopodobna. W tym względzie szczerość filmu wydaje się być wiarygodna.
6/10
01-06-2009, 19:52
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
ja generalnie teraz oglądam oryginał, i jest realistyczny i brutalny. Napewno bardziej niż amerykańskie pg-13
02-06-2009, 22:32
|