The Big Short (2015) reż. Adam McKay
#1
[Obrazek: the-big-short-banner.jpg]


Jak wypada jeden z tegorocznych faworytów sezonu nagród? Jak dla mnie dość przeciętnie, z mętną, niezbyt angażującą tematyką. Bez przesady, nie jest to "Primer" w świecie finansjery, ale na pewno trudno aby kompletny laik połapał się w przerzucanych hasłach, nawet mimo sympatycznych epizodów rozjaśniających wszystko celebrytów czy narracji Goslinga.

Mam wrażenie, że od pewnego momentu "Big Short" urywa dość niewygodne z perspektywy odbiorcy wnioski, aby przejść do najbardziej banalnej, bezpiecznej puenty. "Wilk z Wall Street" pokazywał chciwość wpływającą na obydwie strony. Po stronie bankierów przesłaniała ona moralność, po stronie zwykłych ludzi przesłaniała inteligencję. Puenta sugerowała, że obydwie strony są tak zaślepione, że nigdy nie zejdą z wyniszczającej karuzeli. Big Short do pewnego momentu idzie podobnym tropem, ale potem zapomina o znanej ze zwiastunów striptizerce z 5 kredytami hipotecznymi skupiając się na moralizowaniu o złych bankach, nieudolnych rządach, imigrantach jako kozłach ofiarnych i tego typu sprawach. Puenta Wilka wydawała mi się przez to ciekawsza, bo wskazywała winnych wśród obydwu stron, Big Short gdzieś tak do połowy zajmuje się kretyńskich rozmiarów konsumpcjonizmem, potem już łechce widza który może ponarzekać sobie na ten okropny kapitalizm.

Pewnie to niepopularna opinia, ale niezbyt podobały mi się reżyserskie decyzje McKaya, sporo tutaj chaosu, nie ma jakiegoś wyraźnego tempa i nie maskują tego fajne pomysły na camea gwiazd i gwiazdek oraz parę celnych scen humorystycznych. Wyszło mu trochę takie zmieszanie obecnego Davida O. Russella z odcinkiem amerykańskiego "Biura". Ogromnie irytowały mnie stopklatki i zoomy na dziwne miny bohaterów, nie pomagały dość przerysowanym postaciom Carella i Bale’a którzy mimo solidnej gry wychodzili na biorących udział w jakiejś kolejnej farsie tego reżysera. Co zaskakujące, pierwszy "Anchorman" jest dla mnie znacznie lepszym filmem.

6/10

Odpowiedz
#2
Podpisuję się obiema rękami. Zwłaszcza pod fragmentem o reżyserii McKaya. I tak, również wolę komedie od tego pana.

Odpowiedz
#3
A mi się bardzo podobał. Nie tak jak Wilk Scorsese, ale nie miałem dużych oczekiwań, a wydaje mi się, że właśnie obejrzałem jeden z najlepszych filmów ubiegłego roku.

Co na plus
- Tematyka. Do wczoraj nawet nie miałem pojęcia o czym jest ten film. Widziałem w zwiastunie kilka miesięcy temu coś o Wall Street i tyle (oglądałem dla obsady). A to film o tym jak doszło do kryzysu z 2008 roku i jak kilku cwaniaków się na tym wzbogaciło, podane w interesujący sposób. Bardzo fajnie opowiedziana historia zza kulis tamtych wydarzeń.
- Ekspozycja - pomysłowo i zabawnie przedstawiona. Sporo jej, ale nie mogło być inaczej, bo film tylko dzięki niej można dobrze zrozumieć.
- Montaż. Początkowa realizacja mnie irytowała (kamera z ręki przy zwykłej rozmowie przy stole), ale koniec końców, to bardzo ciekawie zmontowany, szybki, energiczny film, który bez problemu przeskakuje od jednych bohaterów do drugich, nie pozwalając zapomnieć o tych pierwszych.
- Aktorsko jest bardzo dobrze, z jedną perłą w środku.*
- Sporo dobrych tekstów i śmiesznych momentów.

Podsumowując, solidnie wyreżyserowany, bardzo dobrze napisany, zabawny i interesujący film, opowiadający o czymś ciekawym. Wszystkie nominacje do Globów, BAFTA i Oscarów przyznane zasłużenie, a nawet nie obraziłbym się gdyby to był Oscarowy zwycięzca tego roku.

* Wczoraj pisałem o tym, że Christian Bale jest jednym z moich ulubionych aktorów. Dziś mogę powiedzieć, że to chyba mój ulubiony aktor. Kolejna wielka rola. Jeśli ktoś ma odebrać Oscara Sly'owi to tylko on. Film warto obejrzeć chociażby dla niego.

Odpowiedz
#4
Obejrzałem - bardzo fajny film, ale mam wrażenie, że lepiej byłoby poznać tą historię w formie książkowej, na spokojnie tłumaczącej wszystkie mechanizmy i problemy bohaterów. Ja akurat siedzę w finansowej tematyce, więc z ekranu nie pada nic, czego bym wcześniej nie rozumiał, ale mam wrażenie, że po wytłumaczeniu od Margot Robbie nadal bym nic nie wiedział :) W każdym razie sam pomysł takiego łapatologicznego tłumaczenia narzędzi finansowych w filmie jakoś do mnie nie trafia, uważam, że można to było lepiej opowiedzieć, bardziej naturalnie. Ogólnie McKay mnie nie porwał swoją reżyserią, a ja interesowałem się tylko historią jako taką, wykonanie było drugorzędne, o aktorach mogę powiedzieć tylko tyle, że dobrze się spisali, ale indywidualnie bym nikogo nie wyróżnił.
Oczywiście do poziomu Wilka z Wall Street film nie ma żadnego startu, ale to dobry film, ode mnie 7/10.

Mega podobał mi się i bardzo dobrze, że padł na ekranie tekst Marka Bauma (Steve Carrel), że akcjonariusze banków musieli na wiele lat przed kryzysem mieć pewność, że rząd federalny zastosuje wobec nich procedurę bail-out, więc banki zwolnione z podstawowej zasady kapitalizmu, czyli wizji bankructwa na skutek źle podjętych decyzji mogły szaleć i ryzykować na koszt podatników ile wlezie i dokładnie to robiły. To jedno zdanie mówi o przyczynach kryzysu więcej niż dziesiątki bzdurnych artykułów prasowych wygodnie zwalających winę na legendarną chciwość.

Odpowiedz
#5
Pozytywne zaskoczenie. Zwiastuny byłe tragiczne. Późniejszy hype tłumaczyłem sobie obsadą, może tematyką i pewnie dobrą oscarową promocją. A to niezły film. Reżyseria ma niby cechy, których nienawidzę, czyli nieudolnego silenia się na bycie czymś cool, dynamicznym i postmodernistycznym w stylu Guya Ritchiego a ostatnio Russella. A wszyło zaskakująco świeżo, surowo w taki nieoczywisty, niemainstremowy, z pozoru chaotyczny sposób. Tak na 90% wywaliłbym tylko te prawdziwe foty w dokumentalizowanych wstawkach, które same w sobie były o dziwo spoko. Foty chyba czasami przeważały szalę w stronę, po której film sprawiał trochę wrażenie dokumentu z fabularyzowanym rekonstrukcjami zdarzeń.

Zagrane jest to przyzwoicie na czele z Balem (o! muzyczny gust jego postaci to kolejny przykład takiej całkiem "niekomercyjnej" surowości, chociaż pewnie można było iść ze dwa kroki dalej), ale ogólnie nie wiem, czy gwiazdorska obsada nie zaszkodziła trochę filmowi, chyba wolałbym to zobaczyć może niekoniecznie z totalnymi nonameami, ale przynajmniej mniejszymi gwiazdami. Bo Pitt nawet jeśli nie schodzi poniżej pewnego poziomu to tutaj wjeżdża prawie jak w 12 Years a Slave, Carell z tą grzywką też trochę wytrąca z iluzji. Golsing zagrał spoko, ale podobnie jak Pitt... Może to też dlatego, że film sam w sobie, w tym balansowaniu między filmowością a dokumentem, łamaniem czwartej ściany itd. bywa trochę zbyt sztuczny.

Ogólnie, zaskakująco udany seans. Sam nie wierzę, w to co piszę, ale pod kilkoma względami film nawet lepszy niż Wilk - choćby wgryzieniem się w temat, większą ilością treści. 7/10


Odpowiedz
#6
Podręczniki do ekonomii to dopiero masakrują Wilka pod względem treści ;)

Ja nie widzę ani jednego aspektu w którym Scorsese ulegałby McKayowi, chociaż przyznam, że chciałbym w Wilku większego skupienia się na mechanizmach na Wall Street, no ale nie o tym jest ten film, z kolei Wielka Krótka jest jak najbardziej o mechanice rynku.

Odpowiedz
#7
simek napisał(a):Mega podobał mi się i bardzo dobrze, że padł na ekranie tekst Marka Bauma (Steve Carrel), że akcjonariusze banków musieli na wiele lat przed kryzysem mieć pewność, że rząd federalny zastosuje wobec nich procedurę bail-out, więc banki zwolnione z podstawowej zasady kapitalizmu, czyli wizji bankructwa na skutek źle podjętych decyzji mogły szaleć i ryzykować na koszt podatników ile wlezie i dokładnie to robiły. To jedno zdanie mówi o przyczynach kryzysu więcej niż dziesiątki bzdurnych artykułów prasowych wygodnie zwalających winę na legendarną chciwość.

Amen.

Odpowiedz
#8
(09-02-2016, 17:29)simek napisał(a): Podręczniki do ekonomii to dopiero masakrują Wilka pod względem treści ;)

Ja nie widzę ani jednego aspektu w którym Scorsese ulegałby McKayowi, chociaż przyznam, że chciałbym w Wilku większego skupienia się na mechanizmach na Wall Street, no ale nie o tym jest ten film, z kolei Wielka Krótka jest jak najbardziej o mechanice rynku.
A o czym jest Wilk? O tym, że problemem jest chciwość po obu stronach? Ok, niejednoznaczna moralna ocena czy tam jej brak jest atutem Wilka. Tyle, że pisząc o treści w Big Short miałem na myśli nie tyko ilość ekonomicznej teorii, ale głównie ilość fabuły. Wilk na początku pokazuje trochę mechanizmów w skali mikro. Dosłownie w ostatniej scenie wszystko podsumowuje. Środek to znakomicie zrobiona, pełna lepszych niż w Big Short dialogów i gagów, ale miałka fabularnie seria imprez. Nadal wole Wilka, ale nie rozumiem przymykania oczu na fabularne niedostatki tego filmu.


Odpowiedz
#9
Cytat:A o czym jest Wilk? O tym, że problemem jest
Wilk na pewno nie opowiada o tym, że coś jest problemem. Zresztą ja strasznie nie lubię tego pytania, zwłaszcza w przypadku filmów biograficznych; czy w przypadku portretów ktoś pyta o czym jest ten obraz? ;) W każdym razie Wilk nie jest o samej mechanice rynków, widz ma wiedzieć tyle, że Belfort sprzedaje akcje od których ma prowizję, im więcej sprzeda, tym więcej zarobi - mógłby sprzedawać cokolwiek, tematyka finansowa jest tutaj nieważna, ważny jest człowiek i to co z nim robią pieniądze i żądza ich. Natomiast Big Short jest w dużym stopniu o rynku finansowym jako takim i szalonych pomysłach jakie tam odchodzą.

A co do fabularnych niedostatków Wilka, to przyznaję, że mogę być trochę bezkrytyczny, ale ja się na nim zbyt dobrze bawię, żeby o nich myśleć. Być może sama fabuła jest bogatsza w Big Shorcie, ale to nie jest fascynująca podróż filmowa, to zaledwie sprawnie opowiedziana historia.

Odpowiedz
#10
(09-02-2016, 19:10)simek napisał(a):
Cytat:A o czym jest Wilk? O tym, że problemem jest
Wilk na pewno nie opowiada o tym, że coś jest problemem.
Oj simek, nie czepiaj się słówek. Problemem = tematem.

Cytat:Zresztą ja strasznie nie lubię tego pytania,
Sam je zadałeś bardziej niż ja w sumie.

Cytat:zwłaszcza w przypadku filmów biograficznych;
Nie wiem, czy Wilk akurat się dużo lepiej broni jako film biograficzny. W biografii zwykle oczekuję jakiejś ciekawej historii.

Cytat:czy w przypadku portretów ktoś pyta o czym jest ten obraz? ;)
No w sumie, w przypadku obrazów lub artystycznych zdjęć, jak najbardziej można pytać o to, co poza samym wizerunkiem widać na portrecie. No chyba, że mówimy o zdjęciu paszportowym.

Cytat:W każdym razie Wilk nie jest o samej mechanice rynków,
Ja to wiem i wiem, że Big Short jest głównie o tym, ale ponieważ tematyka i do pewnego stopnia styl są podobne, pozwoliłem sobie na porównanie.

Cytat:ważny jest człowiek i to co z nim robią pieniądze i żądza ich.
No i spoko, ale przez większość filmu Scorsese powtarza, że ten człowiek, "zepsuty" (cudzysłów, żebyś się nie czepiał, że dopisuje filmowi moralizatorstwo;)) tymi pieniędzmi imprezuje z dziwkami i toną różnych drugów. Bez zagłębiania się specjalnie ani w przyczyny, ani w mechanizmy nawet niekoniecznie finansowe (jak w Big Short) tylko te ludzkie. Po prostu odhacza kolejne imprezy i kolejne typowe dla takich historii kamienie milowe - utrata kontroli, kłótnie z żoną, FBI, wreszcie upadek itd.

Przy czym, jak pisałem, ja też bardzo lubię Wilka. Wygląda na to, że coraz mniej, ale realizacja, energia, dialogi to co najmniej poziom wyżej niż Big Short.

Cytat:Natomiast Big Short jest w dużym stopniu o rynku finansowym jako takim i szalonych pomysłach jakie tam odchodzą.
I jest to podbudowane konkretną, ciekawą historią, przy której przy okazji mam poczucie, że opowiada coś o prawdziwych wydarzeniach, je tłumaczy. Zgodzę się, że pod koniec niepotrzebnie przypisuje całą winę tym złym kapitalistom z Wall Street, ale lepiej niż w Wilku połączono właśnie historię z "morałem".

Cytat:Być może sama fabuła jest bogatsza w Big Shorcie, ale to nie jest fascynująca podróż filmowa, to zaledwie sprawnie opowiedziana historia.
Ok, tu się mniej więcej zgadzamy. Po prostu żałuję, że Scorsese nie udało się połączyć obu tych elementów.


Odpowiedz
#11
Neverending story...

Over $1 trillion wiped off global stock markets including the FTSE 100 and Dow Jones since Monday

http://www.cityam.com/234470/what-a-week-over-1-trillion-wiped-off-global-stock-markets-including-the-ftse-100-and-dow-jones-since-monday
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#12
O, i to powinien być film ubiegłego roku. Fantastyczne tempo, pełne energii podejście do nudziarskiego tematu, wymiatający Bale, a i temat "zaangażowany", więc akademia powinna piać z zachwytu. Spotlight na tle TBS wypada jeszcze bardziej blado. 9/10

Odpowiedz
#13
Czytam sobie książkę, jestem w jakiejś 1/3 i nie mogę wyjść z podziwu jak ktoś mógł wpaść na to, żeby zrobić z tego film :) O postaciach jest tyle co nic, większość tekstu, to tłumaczenie kolejnych operacji finansowych i okoliczności ich zawierania, więc za nadanie temu wszystkiemu wprost sensacyjnego tempa Oscar za scenariusz jak najbardziej zasłużony. A ludziom z Goldman Sachs dałbym ekonomicznego Nobla za całokształt twórczości - to, jak potrafią wyciskać setki milionów dolarów czystego zysku bez ponoszenia żadnego ryzyka to jest przecież majstersztyk :)

Odpowiedz
#14
Dzięki Big Short wreszcie lepiej zrozumiałem film Margin Call :)

Film jest świetny choćby z tego powodu, bo po jego zakończeniu może nadal nie jestem specem od ekonomii, ale na pewno wiem więcej, a walory edukacyjne zawsze są pozytywnym elementem. Film na ile może dosyć jasno i przystępnie analizuje przyczyny i mechanizmy stojące za kryzysem. Lepiej niż niejeden nudny dokument z gadającymi głowami. Poza tym wykonanie jest bez zarzutu. Aktorsko film jest na bardzo wysokim poziomie. Najlepsi byli Christian Bale i Steve Carell. Podobało mi się tempo filmu, montaż i różne humorystyczne wstawki. Dwugodzinny film o ekonomii, a w ogóle nie czułem nudy, film był bardziej wciągający niż niejeden rozrywkowy tytuł. 8/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#15
Niezły film, ale nakręcony w tak ekscentryczny sposób, że dla przeciętnego zjadacza będzie katorgą. Bohaterowie przerzucają się tekstami wprost z finansowego słownika z Wall Street i w połączeniu z megapozerstwem stanowią ciężki orzech do zgryzienia, bo dialogi pędzą na złamanie karku jak cały ten chory system, który przedstawił Mckay. To film de facto o wykolejonej maszynie, w której palce maczali chyba wszyscy - od debilów żyjących ponad stan i kupujących domy na kredyt po debili zasiadających za biurkami i zerkających na odpowiednie cyferki - zresztą Ci ostatni zostali piękne zilustrowani w scenie jak Carrell przepytuje dwóch lalusiowatych maklerów chwalących się wciskaniem kredytów na lewo i prawo bez weryfikacji.

Sądzę jednak, że Big Short byłby o wiele lepszy i bardziej strawny, gdyby w 90% opierał się na postaci Bale'a. Tam był największy potencjał na coś bardziej niestandardowego - chodzenie po bankach i kupowanie swapów to za mało abym ekscytował się tym wątkiem.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#16
Czapki z głów za scenariusz - tyle się nasłuchałem, jaki trudny w odbiorze i zrozumieniu jest ten film, a twórcom udało się - w mojej ocenie - przekazać sytuację w bardzo przystępny sposób. Świetny pomysł z celebrytami (tej lub innej sfery) tłumaczącymi zasady ekonomii, żartobliwe dialogi, gdzie nawet eksperci w tej dziedzinie dla widza domagają się wytłumaczenia haseł. Tylko parę razy musiałem sprawdzić w google znaczenie jakiejś frazy.

Ogółem pierwsza połowa jest bardziej dynamiczna i przebojowa, sceny są jak skecze, gdzie wszyscy aktorzy brylują. Warsztatowo najlepszy jest Christian Bale, ale sercem filmu jest jednak Steve Carell, a na podium jeszcze zmieści się bardzo charyzmatyczny Ryan Gosling i epizodyczna rola chłopaka przeprowadzającego rozmowę o pracę w JP Morgan.

Zbliżając się do końcówki film częściowo wytraca tempo i błyskotliwość dialogów, ale treść którą przekazuje (w tak dostępny sposób) jest cholernie interesująca.

Jedno moje przemyślenie - ciężko mi uwierzyć, że jakiś autystyczny doktor i dwóch studenciaków przewidziało coś, czego NIKT nie przewidział. Myślę, że na samej górze były osoby świadome wszystkiego od samego początku... które zarobiły na całej sytuacji niewyobrażalne pieniądze, albo realizowało jakieś szersze cele.
8/10

Odpowiedz
#17
(01-12-2019, 23:40)Capt. Nascimento napisał(a): Jedno moje przemyślenie - ciężko mi uwierzyć, że jakiś autystyczny doktor i dwóch studenciaków przewidziało coś, czego NIKT nie przewidział. Myślę, że na samej górze były osoby świadome wszystkiego od samego początku... które zarobiły na całej sytuacji niewyobrażalne pieniądze, albo realizowało jakieś szersze cele.
Jasne, że nie było tak, że Michael Burry jako jedyny na świecie wiedział co się dzieje. Zarządzający w, przykładowo, takim IAG też musieli zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa, ale nic z tym nie zrobili, bo to przecież nie ich pieniądze - zresztą mieli rację, że olali temat, bo koniec końców rozeszło się po kościach :) Właściciele tych pieniędzy też mieli to w dupie, bo przecież zaparkowali hajs w renomowanej instytucji, więc można spać spokojnie :P 
W ogóle ja mam takie zdanie, że pierwszą przyczyną kryzysu subprime było to, że zbyt wiele osób na świecie ma zbyt wiele kasy o którą nie dba, więc wkłada do funduszy inwestycyjnych, nie zadaje żadnych pytań i oczekuje mocnych wzrostów - jakby setki tysięcy takich osób same sobie kupowały akcje, obligacje, nieruchomości albo metale szlachetne to by nie było kryzysu (a na pewno nie w takiej formie jak był).

Odpowiedz
#18
Nie mówię o klientach tylko o właścicielach.

Michael Burry zainwestował 1,3 miliarda dolarów, potem długo płacił te premiowe opłaty za "ubezpieczenie", które przyniosło mu (i jego inwestorom) 8-9 miliardów dolarów.
Mark Baum zarobił miliard dolarów, a dwóch studenciaków też blisko 8 miliardów (bo jako jedyni z tej trójki kupowali AA).

No to mamy te 17 miliardów dolarów. Kryzys kosztował samo USA 30 trylionów dolarów.
Czyli
17 miliardów dolarów
30.000 miliardów dolarów

Także trójka bohaterów tego filmu była tylko malutką kropelką w oceanie pieniędzy, jakie się rozpłynęły - zakładam że przez fikcyjność tych syntetycznych CDO część tych pieniędzy faktycznie się rozpłynęła, ale część musiała... gdzieś trafić. Według szacunków podanych w filmie, 50 milionów dolarów w kredytach hipotecznych równa się miliardowi w obligacjach/CDO. Ilość pieniędzy w kredytach hipotecznych sięgała wielu, wielu, wielu miliardów.

Zakładając, że ktoś - dużo większa ryba niż Dr Burry, Mark Baum czy te studenciaki - wiedział o krachu który się szykuje, logiczne wydawałoby się samemu w to zainwestować.
Uwierzę, że wiele osób się nie spodziewało, może nawet znaczna większość i to na samej górze. Ale moim zdaniem były osoby które się tego spodziewały i zarobiły na tym pieniądze, przy których te 17 miliardów dolarów to drobne.

Odpowiedz
#19
(03-12-2019, 13:50)Capt. Nascimento napisał(a): Nie mówię o klientach tylko o właścicielach.
Mamy trzy poziomi zaangażowania:
-klienci funduszy inwestycyjnych = właściciele pieniędzy, które te posiadają (oni mają gdzieś metody jakimi się wypracowuje zysk, więc się nie interesują co się z kasą dzieje, budzą się dopiero z ręką w nocniku jak coś stracą)
-zarządzający funduszem (oni moga mieć wszystko w dupie dopóki dostają swoje pensje i bonusy)
-właściciele funduszy (oni też mają w dupie, tak długo jak cała firma przynosi zyski, dodatkowo najprawdopodobniej byli dogadani z władzami, że jak coś jebnie, to rząd im pomoże, więc wszelkie hamulce puszczały)
A więc mamy trzy grupy, które chętnie zaakceptują wysokie ryzyko i nikogo, komu zależałoby na bezpieczeństwie - to jest gotowy przepis na katastrofę.

Cytat:Kryzys kosztował samo USA 30 trylionów dolarów.
Brzmi trochę jak kwota z dupy :P Pewnie podliczyli jako koszt spadek wartości akcji, co jest mega uproszczeniem, bo przyjmuje wycenę akcji jako realną wartości, a to tylko wartość teoretyczna. Na tej samej zasadzie można twierdzić, że spadek całej NYSE o 1% (czyli coś co zdarza się co chwila) znaczy, że "USA tracą 300 mld dolarów" - niby o tyle spada wycena portfeli, ale twierdzenie, że ktoś stracił te pieniądze to zbytnie uproszczenie.

Odpowiedz
#20
Billionaire investor Bill Ackman turned $27 million into $2.6 billion by betting that the coronavirus would tank the market

https://markets.businessinsider.com/news/stocks/bill-ackman-hedge-profits-billions-coronavirus-tanks-stock-market-economy-2020-3-1029035562?utm_source=markets&utm_medium=ingestutm_source=msn.com&utm_medium=referral&utm_content=msn-slideshow&utm_campaign=bodyurl


'The Big Short again': A hedge-fund boss and Warren Buffett disciple posted a 40% gain during the market meltdown

https://markets.businessinsider.com/news/stocks/big-short-buffett-disciple-40-percent-gain-coronavirus-2020-4-1029062417


i jeszcze lista kilku innych hedżfandow, ktore zarobily krocie na Covid-kryzysie:

https://markets.businessinsider.com/news/stocks/7-hedge-funds-scored-big-gains-during-coronavirus-market-downturn-2020-4-1029116201#pershing-square2



Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bone Tomahawk (2015) reż. S. Craig Zahler Crash 46 15,260 05-04-2026, 01:24
Ostatni post: slepy51
  In the Heart of the Sea (2015) reż. Ron Howard Megaloceros_____ 37 13,428 13-12-2024, 04:52
Ostatni post: Rozgdz
  Green Room (2015), rez. Jeremy Saulnier Pelivaron 30 10,988 02-10-2024, 08:50
Ostatni post: Melvin27
  Spotlight (2015) reż. Tom McCarthy Capt. Nascimento 68 13,256 18-08-2023, 07:38
Ostatni post: Debryk
  The Gift (2015) reż. Joel Edgerton Crash 14 3,988 22-12-2022, 22:00
Ostatni post: Norton
  Seventh Son (Stracharz) (2015) Lawrence 20 5,493 02-11-2022, 01:42
Ostatni post: Rozgdz
  Don't Look Up (Netflix, 2021) - reż. Adam McKay Kryst_007 76 13,757 26-10-2022, 07:51
Ostatni post: Kryst_007
  The Guest (2014) reż. Adam Wingard Gal Anonim 253 51,754 13-05-2022, 19:55
Ostatni post: Crash
  Ex Machina (2015) reż. Alex Garland nawrocki 98 32,877 10-02-2022, 22:59
Ostatni post: Rozgdz
  Suburra (2015) reż. Stefano Sollima vast 34 12,238 18-04-2021, 18:15
Ostatni post: Doppelganger



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości