The Ghost Writer
#41
Film świetny i na pewno lepszy od Dziewiątych wrót, od Pianisty może też, a ostatnie sceny tak wspaniałe, że mogą przejść do historii:)

Obejrzałem wczoraj i jeszcze czuję jakąś taką pustkę, że już się film skończył, bo w te dwie godziny chyba uzależniłem się od tego specyficznego klimatu:P

Odpowiedz
#42
Tu nie ma co gadać o Dziewiątych wrotach, Ghost writer to stary, dobry Romek - kręcący kino pod wysokim napięciem, klaustrofobiczne, niepokojące jeszcze po wyjściu z kina. Brakuje tu trochę klasycznie polańskiej psychodramy, ale zamiast niej mamy bardzo mocną metaforę dzisiejszych czasów. Znakomity film.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#43
Jak mnie wkurwia to wasze "Roman", "Romek"! :p Poza tym, że to zwyczajnie niepoprawne stylistycznie, to znacie go, czy co?

Niedźwiedź jak najbardziej zasłużony, świetna reżyseria (co za kadry!), choć nie brak słabszych punktów. Muzyka Desplata i rola Olivii Williams - mistrzostwo. Dawno nie byłem po wizycie w kinie tak usatysfakcjonowany ;).
Good morning Lebanon

Odpowiedz
#44
wanski napisał(a):Jak mnie wkurwia to wasze "Roman", "Romek"! :p Poza tym, że to zwyczajnie niepoprawne stylistycznie, to znacie go, czy co?
Jasne, że go znam!
Czytałeś Romana? Przeczytaj, to też się z nim zaprzyjaźnisz:)

Cytat:Niedźwiedź jak najbardziej zasłużony, świetna reżyseria (co za kadry!), choć nie brak słabszych punktów. Muzyka Desplata i rola Olivii Williams - mistrzostwo. Dawno nie byłem po wizycie w kinie tak usatysfakcjonowany ;).
Ost Desplat (Desplat'a??) jest tak cudownie ironiczny, że aż ciary przechodzą...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#45
Warto zwrócić uwagę na świetną scenografię. Wybranie takiej lokacji (chodzi mi tutaj o styl architektoniczny domku na plaży), spowodowało że łatwiej było (paradoksalnie) ingerować w prywatność głównych bohaterów - przeszklony pokój, w którym filmowano ich z helikoptera. Generalnie byłem bardzo zadowolony po seansie. Nie spodziewałem się, że Polański zrobi tak dobry thriller. Zachęcam do przeczytania recenzji na swoim blogu :)
zapraszam na http://www.golden-slumbers-blog.blogspot.com - blog muzyczno - filmowy na czasy kryzysu

Odpowiedz
#46
Mnie nowy film Polańskiego rozczarował, ale w tym sensie, że oczekiwałem po niektórych waszych postach wbijającego w fotel politycznego thrillera, a dostałem... no właśnie, taki trochę skserowany kryminał w europejskim stylu, trochę przegadany i przez to nużący. Ogląda się to może nieźle (dzięki obsadzie, bo ta rządzi), ale mógłbym wyjść z sali kinowej na 30 minut, wrócić a i tak bym wiedział o co chodzi, bo bohaterowie powtarzają pewne fakty. Ghost Writer rozkręca się w końcówce, czyli dość późno. A wcześniej sporo konfrontacji face-to-face i takiego trochę pierdzenia o niczym. No i nie wiem po co na siłę ta wszechobecna ironia - nie mogłem przez to traktować filmu poważnie, jak na kryminał czy tam thriller (whatever) przystało.

Reasumując, nowy Polański nie trzymał mnie za jaja, a końcówka jakkolwiek fajna i trzymająca w napięciu jest w sumie przewidywalna i prowadzi do, no sam nie wiem czego. No a co oprócz mojego narzekania? Dobry klimat i atmosfera osaczenia na wyspie, świetne zdjęcia Edelmana, boska muzyka no i ten dobry, precyzyjnie skręcony finał.

6.5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#47
nie powiem żebym nie czekała wreszcie na jakieś słowo krytyki, którego sama nie mogłam znaleźć odnośnie filmu polańskiego...ale to jakaś chyba usilna prowokacja...już prędzej bym się spodziewała, że złośliwi opiszą cały ten entuzjazm narosły wokół filmu jako "zadośćuczynienie" dla przecioranego i zbrukanego w mediach polańskiego.

Snappik napisał(a):No i nie wiem po co na siłę ta wszechobecna ironia - nie mogłem przez to traktować filmu poważnie, jak na kryminał czy tam thriller (whatever) przystało.

jajcarz. chyba mi nie powiesz, że siedziałeś w niepoważnym nastroju jak na komedyjce czy gore?;) btw, ironia jest formą dystansu w kryminale konieczną.
Don't rain on my parade

Odpowiedz
#48
Cytat:jajcarz. chyba mi nie powiesz, że siedziałeś w niepoważnym nastroju jak na komedyjce czy gore?;) btw, ironia jest formą dystansu w kryminale konieczną.

Napisze tak - jak Polański zaczyna podsuwać te swoje żarty w stylu "wiatr w taczkę pełną liści, które padają na twarz robolowi" oraz "Kim Catrall urwana z kolejnej części Austina Powersa" oraz "McGregor próbujący jechać na rowerze" to tracę wiarę w ten gatunek. Najlepsze polityczne thrillery potrafiły się jakoś wyzbyć takich manier. Nie twierdzę, że ten film jest zły, bo jest dobry, ale oczekiwałem czegoś co mnie przykuje do siedzenia i nie pozwoli oderwać wzroku od ekranu. Dla mnie rozczarowanie i tyle. Możecie mi truć, że się nie znam na Polańskim etc. Mam na to wyłożone :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#49
Artemis napisał(a):Ost Desplat (Desplat'a??)

Skąd te wątpliwości? Chcesz, żeby Adi koniecznie Cię opierdolił? :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#50
snappik, kurcze, no dla mnie ten fragment to byla poezja...ironiczna pointa nie pozbawiona magii kina. w ogole sie nie zgadzam co do kim catrall, a i ten rower mi nie przeszkadza (gdyby gladko slizgal sie po podjezdzie dopiero by mi przeszkadzal!). ten film jest wrecz pedantyczny jezeli chodzi o takie szczegoly. ale skoro cie emocjonalnie nie usatysfakcjonowal, to moje dalsze tyrady na nic ;)
Don't rain on my parade

Odpowiedz
#51
Wyśmienity film. Jak dla mnie czołówka Polańskiego. Wspaniale sklecona intryga i stopniowo rosnące napięcie. Super klimat odosobnienia i osaczenia. Finał po prostu zajebisty. Pod pewnymi względami film przywiódł mi na myśl takie klasyki jak Trzy Dni Kondora i The International. Raczej nie mam się do czego przyczepić, z kina wyszedłem absolutnie zadowolony.
Tak trzymaj Roman.

9/10

Odpowiedz
#52
Mefisto napisał(a):
Artemis napisał(a):Ost Desplat (Desplat'a??)

Skąd te wątpliwości? Chcesz, żeby Adi koniecznie Cię opierdolił? :D
Mefi, "t" w nazwisku "Desplat" jest nieme... Z francuskimi nazwiskami zawsze jest problem.
Stąd "Charlesa Bukowskiego", ale już "Charles'a Baudelaire'a"...

vera napisał(a):snappik, kurcze, no dla mnie ten fragment to byla poezja...ironiczna pointa nie pozbawiona magii kina. w ogole sie nie zgadzam co do kim catrall, a i ten rower mi nie przeszkadza (gdyby gladko slizgal sie po podjezdzie dopiero by mi przeszkadzal!).
Dokładnie... Nie ma poważnego dramatu bez ironii, bo też w każdy dramat z pewnego punktu widzenia może wydawać się bardzo zabawny. Stąd absurdalna wycieczka z GPSem, stąd postać Catrall (przypominam, że Samantha Jones była specjalistką od pijaru!!), stąd koła grzęznące w błocie (snappik - nigdy nie jeździłeś w czasie deszczu po polnych drogach?), oglądanie w TV obrazu z kamery, która właśnie lata za oknem, stąd w końcu kapitalna ścieżka dźwiękowa, przewrotna, złośliwa. Obraz politycznego spisku, który przedstawia Polański, jest bardzo prawdziwy - i jednocześnie bardzo groteskowy. I o to chodzi.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#53
niemniej, Desplata :>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#54
No właśnie nie jestem pewna, tak jakoś wiejsko brzmi "Desplata", jak o nim mówię, to nie odmieniam...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#55
Alexa D. więc ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#56
Cytat:stąd koła grzęznące w błocie (snappik - nigdy nie jeździłeś w czasie deszczu po polnych drogach?)

Nigdy, bo nie jestem na tyle głupi aby wybrać się rowerem przy takiej pogodzie jaką miał Duch na wyspie. Jeszcze raz napisze - ironia w dramacie ok, może być fajnym nośnikiem światopoglądowym. Nadmierna ironia - robi się z tego polityczny teatrzyk, a nie thriller.

Jeżeli już jesteśmy przy ironicznych dźwiękach tej historii to jedyny tego typu element jaki mi się spodobał to Ewan idący po schodach za Cattrall - miały fajny widok :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#57
Snappiku, jak trafniej ukazać np. uzależnienia człowieka od technologii, jej powszechny dyktat oraz rolę przypadku (GPS), ugrzęźnięcia tytułowego bohatera w tej strasznej, nieludzkiej rezydencji, w sidłach polityki i pieniędzy (rower) i wreszcie ze wszech stron nadchodzące osaczenie (paparazzi), niż właśnie w taki inteligentny i wieloznaczny, mistrzowski sposób? Przecież to jest tragiczne i, w takim właśnie uwikłaniu i bezbronności człowieka, komiczne zarazem! Warstwy znaczeniowe każdego z elementów filmu (także zdjęcia, muzyka, aktorstwo itd.) nakładają się na siebie, tworząc porażającą, jak zauważyła Artemis, bardzo "Polańską", wizję świata.
Good morning Lebanon

Odpowiedz
#58
Niestety nie znam za bardzo filmografii Polańskiego, choć właśnie zaczynam nadrabiać, toteż jeśli jakieś nawiązania stylistyczno-fabularne w Autorze Widmie były, to siłą rzeczy mi umknęły. Więc abstrahując od nich - jest to bardzo dobry, stylowy thriller, z genialnym reżyserem w tle :)
Historia "widmowego" pisarza wrzuconego w sam środek polityczno-kryminalnej zawieruchy wydaje się być wręcz skrojona pod Polańskiego i jego stylistykę, bo niemal każdy jego film dotyczy człowieka w pułapce, otoczonego przez czynniki leżące poza jego kontrolą i całkowicie bezradnego. Nie czytałem literackiego pierwowzoru (choć po seansie planuję to zmienić), jednak nie sądzę, że jest tak dobry jak ekranizacja - a to właśnie dlatego, że Polański uczynił z tej historii kolejny ze swoich czarno-humorzastych, stylowo-ponurych filmów z zagadkowymi postaciami i zabójczym klimatem. Bo sama fabuła idealna z pewnością nie jest (zwłaszcza na końcu, gdy zaczęła się niebezpiecznie zbliżać do poziomu powieści Dana Browna...), ale Polański wyłuskał z niej to co najważniejsze i to, co najintensywniej można oddać w czymś takim jak film.
Jest wolno prowadzony, miejscami można powiedzieć, że za wolno, ale tutaj tkwi właśnie jedna z jego najmocniejszych stron - nie wiem jak Polański to robi, ale przez cały film, w każdej scenie widz nie ma pojęcia co się stanie za chwilę i oczekuje absolutnie wszystkiego. Przedstawienie historii z punktu widzenia ghosta i zagadkowość spotykanych postaci owocują ciągłą niepewnością jaką się odczuwa w czasie seansu. Poza tym rolę tu też odgrywają rozmowy, przede wszystkim niejasność, niedomówienia i podteksty, które w nich dominują. Reżyser potrafi tak poprowadzić aktorów, że o prawdziwej treści konwersacji nie mówią słowa, ale ukryte gesty, mimowolne skrzywienia twarzy czy jakiś niepozorny ruch. Często gdy pokazuje dwójkę rozmawiających ludzi, to jedno z nich wychodzi z kadru, a on jeszcze przez chwilę pokazuje tę drugą osobę - tak jakby znowuż chciał w widzu wywołać niepewność, co też za tym wyrazem twarzy może się kryć i co ta osoba może knuć. Dominują tam bliskie kadry i właśnie wolne tempo - siedzi się jak na szpilkach. W "normalnym" obrazie są momenty pełne napięcia i luzu, takie w których oglądamy akcję i takie, gdy jej nie ma i intuicyjnie wiemy, że możemy się rozluźnić. A Polański potrafi tak nakręcić obraz, że nie ma żadnych momentów luzu, od każdej postaci możemy się spodziewać, że wbije bohaterowi ni stąd ni z owąd nóż w plecy i nie ma się pojęcia co się wydarzy za chwilę. Mistrzostwo :)
Tak więc reżysersko i warsztatowo Autor Widmo jest bez zarzutu. Każde ujęcie zatłoczonej londyńskiej ulicy, przemokniętej deszczem zielonej gleby wyspy, na której rozgrywa się większość akcji czy hotelu na uboczu trafia w sedno i idealnie wypełnia swoją rolę. Kurna, zresztą przez cały ten film dominuje uczucie... czegoś jakby złego fatum czyhającego na bohaterów, czegoś mrocznego i nieustannie przed nami ukrytego, niejasnego nawet po zakończeniu seansu. Nie potrafię chyba lepiej tego opisać :)
Aktorsko również jest bez zarzutu, choć jakichś specjalnych perełek nie wyczaiłem - choć Tom Wilkinson jak zwykle rządzi. Jeśli film ma jakiś problem to jest nim scenariusz. Pomimo całego drobiazgowo zbudowanego klimatu i narracji prowadzącej widza od poszlaki do poszlaki, wcale nie miałem wrażenia, że historia zwarcie i elegancko zawinęła się w sobie na końcu - moim skromnym, pewne sceny były niepotrzebne i czasem prowadziły widza na manowce. Pomijając już to, niestety miałem wrażenie, że główny bohater zachowywał się czasem jak kompletny idiota. Najpierw się miotał ze zdobyciem jakiejś informacji, po czym najczęściej z uporem godnym maniaka wszystko wyjawiał osobie, której lojalności przecież wcale nie był pewien
Nie wiem, być może Polański chciał pokazać w ten sposób nieporadność i pewną "ciotowatość" Ducha - ale jak dla mnie, w paru momentach ukazał go po prostu jak kretyna. Ja rozumiem, że mamy tu człowieka w pułapce, który nie ma gdzie się zwrócić o pomoc, ale bez przesady - a jego działaniom czasem zupełnie brakowało logiki. Poza tym sorry, ale mimo dobrych chęci, naprawdę nie jestem w stanie uwierzyć, że informacje, których szukał są dostępne na pierwszej stronie w Google... :P
I to w sumie jedyne wady jakie mogę zarzucić temu filmowi. Końcówka wymiata totalnie i jest 10/10 - bardzo dobry przykład na status Polańskiego jako jednego z największych reżyserów w historii kina. Jest to obraz do wielokrotnego oglądania i odkrywania coraz to kolejnych warstw i podwarstw fabularnych. Reżysersko bezbłędny i miażdżący ulotnym, mrocznym klimatem stałego zagrożenia i osaczenia. Jednak z pewnymi irytującymi wadami, zwłaszcza scenariuszowymi.

8/10

Poleeeeeeeecam każdemu kto ceni dobre kino :* :)

Odpowiedz
#59
Rodia napisał(a):główny bohater zachowywał się czasem jak kompletny idiota. Najpierw się miotał ze zdobyciem jakiejś informacji, po czym najczęściej z uporem godnym maniaka wszystko wyjawiał osobie, której lojalności przecież wcale nie był pewien

Ależ ja z murzynem(serio tak się na takich ludzi u nas mówi?) się w 100% identyfikowałem, robił facet dokładnie to co ja robiłbym na jego miejscu. On nie miał nic wybadać, nie zależy mu za bardzo na rozkminieniu wszystkiego do końca, bo nie taka jego rola była, a ambicji na ujawnianie światu związków Langa z CIA też nie miał zdaje mi się zbyt wielkich. Kierowała nim tylko ciekawość. Odważna teza, ale ghost zdaje mi się być trochę takim oportunistą, który nie chciał koniecznie wszystkiego ujawniać, bo byłoby to dla niego zbyt groźne. To szczucie jego osoby najzwyczajniej w świecie poskutkowało, bo przecież koniec końców napisał tą niezbyt prawdziwą biografię, zainkasował okrągłą sumkę. Przekazał karteczkę Ruth chyba dla własnej satysfakcji, no bo po co innego? Przekazał wiadomość w stylu "zrobiłem co chcieliście, nie mam z tym problemu, ale nie jestem taki głupi i wiem jak było naprawdę".
Jak człowiek zupełnie z zewnątrz wpada w dużą aferę to wcale nie musi go ona zjeść, wystarczy nie chcieć jej do końca rozwiązać i mówić samym zainteresowanym o postępach w "śledztwie".
Takie luźne przemyślenia, napiszcie co o nich sądzicie, bo ja się przy nich nie upieram, tylko tak mi wpadły do głowy.

Odpowiedz
#60
Świetny oldskulowy filmik, bardzo mi się podobał. Aktorsko rewelacja (Williams rządzi, Cattrall chwilami dziwacznie gra, ale też daje radę, za mało Brosnana za to - jego postać mogłaby zyskać przez więcej czasu ekranowego jak dla mnie), technicznie też (muzyka jest kapitalna!). Właściwie przyczepić się mogę do dwóch rzeczy:

Poza tym to kolejna solidna pozycja, na którą mam znowu chętkę do powtórzenia. Czyżby w końcu jakieś zmiany w kinie tego typu i czy greengrassowska trzęsawka wyjdzie z mody? Zobaczymy.

8/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Ghost(Uwierz w Ducha) Phlogiston2 36 8,661 31-10-2016, 22:00
Ostatni post: Pitero



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości