-- Laozi
19-07-2010, 22:23
|
The Ghost Writer
|
|
Pogięło cię, Wacek? To ocena niezależna od wersji, jestem w stanie sobie wyobrazić fucking zamiast freaking ;)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 19-07-2010, 22:23
Po prostu trochę dziwi mnie film bez żadnej wady oceniony na 8 w skali 10. Bo jedyny wymieniony przez Ciebie minus w sumie nie jest minusem, tylko ciekawostką.
19-07-2010, 22:33
Amerykańska zawiera jednego fucka, angielska paręnaście.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 19-07-2010, 23:50
?? Znaczy ta amerykańska jest bezczelnie pocięta? No lol, przypomina mi się akcja z Nieustraszonymi Pogromcami Wampirów...
20-07-2010, 00:19
Nie wiem, czy pocięta. Ale w trakcie seansu da się odczuć różnicę w głosie, kiedy np. ktoś mówi freaking zamiast fucking. Ale też oryginał z tego, co czytałem nie epatował bluzgami strasznie, ledwie paręnaście razy. Jednak da się wyczuć momenty, gdzie fucki zostały bezwstydnie zmienione na coś innego.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 20-07-2010, 01:11
Mental twierdzi, że film był dobry - tak gdzieś w okolicach siedmiu oczek, nie więcej, o czym krótko za chwilę.
dobry klimat, dialogi, jeszcze raz klimat, dużo deszczu, okoliczności przyrody bliskie sercu Mentala, zarąbista chata pana premiera, panoramiczne okna, duża przestrzeń, fajny dziadek jednym słowem - <ok> niestety - Mental musi również nadmienić, że do filmu wkradło się parę śmiesznych scenek. scena 1: Widmo korzysta z Googla. wpisuje do wyszukiwarki "Paul Emmett + CIA" i odkrywa, że Paul Emmett pracował jako tajniak w CIA. jak się później okazało w rozmowie z obłudną gnidą nazwiskiem Richard Rycart, fakt pracy Paula Emmetta w tajniakach to ponoć jakaś mega konspiracyjna tajemnica. tajemnica - zapewne, lecz nie dla twórców Googla. Mental postanowił pójść śladami Autora Widmo i wpisać "Alan Greenspan + Mosad + KGB + syjonizm". nic nie wyskoczyło. Mental chciał tę scenę potraktować ironicznie, ale po namyśle doszedł do wniosku, że była ciut za poważana jak na ironię. scena 2: Mental nie może przeboleć końcówki,a dokładniej tego, że Autor Widmo w zachował się jak uczniak podniecony widokiem gołych cycków (przekazanie karteczki). a szkoda, bo przez cały film sprawiał wrażenie rozgarniętej i psychicznie ustabilizowanej jednostki. no ale tutaj chodziło chyba o fajne zakończenie z fruwającymi kartkami niż o poważne zachowanie. 24-07-2010, 19:50
Mental śmie twierdzić, iż jak na jednostkę, która nie ogarnia tego, co się wokół niej dzieje, bardzo profesjonalnie poradził sobie ze ścigającymi go killerami (przeprawa promowa).
24-07-2010, 20:03
Umiejętność spierdalania a trzymania języka za zębami to dwie zupełnie inne rzeczy. : )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 24-07-2010, 20:50
A czy ego Mentala urosło już do tego stopnia, że Mental musi pisać w trzeciej osobie? :D
Wątek ciotowatości Widma był już wcześniej poruszany. Tu się zgodzę z Philem, że końcowa scena jest w pełni zgodna z wcześniejszymi zachowaniami gł. bohatera jak właśnie rozmowa z Brosnanem w samolocie czy wcześniejsze otworzenie drzwi GROŹNIE wyglądającemu gościowi w RĘKAWICZKACH na miłość boską, którego żaden normalny człowiek na miejscu Widma by nie wpuścił bez pytania :D No ale oglądając takie sceny jasne jest, że on taki właśnie w zamyśle Polańskiego miał być - zagubiony i nie ogarniający sytuacji w jakiej się znajduje. To, że w sumie dożył aż do końca filmu można równie dobrze zrzucić na czysty fart. Za to moment z google albo końcowy sposób w jaki Widmo odgaduje całą intrygę też mnie wkurzył bo niepokojąco skojarzył się z durnymi kryminałami pokroju Dana Browna. Ale nawet jeśli wad Ghost Writera byłoby więcej to na pewno nie dałbym mu niżej niż 8. Jest po prostu zbyt zajebisty. 24-07-2010, 21:00
Film jest świetny, wysmakowany w każdym najmniejszym szczególe, czyli to, co tygryski lubią najbardziej.
Jeśli chodzi o cokolwiek cudaczny pomysł z google, również obstawiam celową ironię. Fragment wywiadu z Harrisem jest wymowny: Cytat:The film's also surprisingly funny in parts. When you were working on it how much of the sense of humor was on the page and how much was Roman bringing his own touch to it? I jeszcze fragment książki Harrisa: Cytat:I know the internet is the stuff a paranoiacâs dreams are made of. I know it parcels up Na marginesie, kawałek dalej pojawia się coś znajomego: Cytat:I clicked on the story and scrolled down to the relevant part: :wink: 24-07-2010, 23:40 Moondoc napisał(a):Fragment wywiadu z Harrisem jest wymowny: Nie potrafie dostrzec w jaki sposob mialby on odnosic sie do rozwiazania z Google. 25-07-2010, 00:25
A co, Harris musiałby powiedzieć wprost, że numer z google to nie brak pomyślunku, tylko puszczenie oka do czytelnika/widza?
25-07-2010, 00:35 Moondoc napisał(a):Jeśli chodzi o cokolwiek cudaczny pomysł z google, również obstawiam celową ironię. sęk w tym, że owa rzekomo "celowa ironia" pomogła głównemu bohaterowi rozwikłać zagadkę, co - delikatnie mówiąc - nie najlepiej świadczy o filmie jako kryminale - zwłaszcza że mamy do czynienia z kinem ze wszech miar poważnym. no ale ok - niech będzie, że to była ironia. 25-07-2010, 01:23 Mental napisał(a):Mental śmie twierdzić, iż jak na jednostkę, która nie ogarnia tego, co się wokół niej dzieje, bardzo profesjonalnie poradził sobie ze ścigającymi go killerami (przeprawa promowa). Nie ogarnia - tu warto nadmienić choćby scenę w domu profesorka, gdzie mając jak na dłoni podejrzane zachowanie obojga osób, oraz słysząc wyraźnie telefoniczną rozmowę żony, Widmo totalnie to ignoruje i gości się w najlepsze.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 25-07-2010, 02:14 Mental napisał(a):sęk w tym, że owa rzekomo "celowa ironia" pomogła głównemu bohaterowi rozwikłać zagadkę, co - delikatnie mówiąc - nie najlepiej świadczy o filmie jako kryminale - zwłaszcza że mamy do czynienia z kinem ze wszech miar poważnym. Myślę, że popełniasz błąd interpretując kino Romana tak dosłownie. Na pierwszym miejscu są takie znaczenia jak osaczenie, działanie na granicy obłędu, również groteska...Spisek tak, ale bardziej jako pretekst do nakreślenia portretów psychologicznych bohaterów i rzucenia ich w wir wydarzeń, niż poważny, konsekwentny i rozbudowany element filmu - co zresztą potwierdza się w tym, że cała intryga nie jest zbytnio wyrafinowana, podobnie jak jej rozwiązanie. 25-07-2010, 04:48
ok, jeżeli scena z Googlem była ironią zaplanowaną świadomie przez Romana i jeżeli intryga kryminalna ma znaczenie drugorzędne (czego podczas seansu nie odczułem ani przez sekundę), to daje 9/10:)
25-07-2010, 12:21 Moondoc napisał(a):A co, Harris musiałby powiedzieć wprost, że numer z google to nie brak pomyślunku, tylko puszczenie oka do czytelnika/widza? Jest roznica pomiedzy scenami humorystycznymi, o ktorych opowiada Harris, a subtelna ironia, ktora przypisujecie scenie z wykorzystaniem Google. 25-07-2010, 13:32 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Ghost(Uwierz w Ducha) | Phlogiston2 | 36 | 8,660 |
31-10-2016, 22:00 Ostatni post: Pitero |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |