![[Obrazek: the-party.jpg?w=670&h=377&crop=1]](https://pmcvariety.files.wordpress.com/2017/02/the-party.jpg?w=670&h=377&crop=1)
Obejrzałem ten skromny film na Berlinale i nie ukrywam, że idealnie się na nim bawiłem. Parę razy się nawet głośno zaśmiałem. W sumie podobnie jak w "Rzezi" Romana Polańskiego i tutaj cała akcja się dzieje w jednym mieszkaniu. I podobnie jak i u Polańskiego ta skromność nie przeszkadza, gdyż świetnymi dialogami i świetnym aktorstwem ten film stoi.
Jane grana przez Kristin Scott Thomas organizuje imprezę z okazji jej politycznego awansu. Jednak jej męża Billa (Timothy Spall) cały czas coś dręczy. Z czasem impreza zmienia się w tragedię, gdzie wychodzą na jaw wszystkie grzechy i podwójne osobowości bohaterów.
To co mi się najbardziej spodobało w filmie Potter, to jakże przeze mnie uwielbiany brytyjski czarny humor. Fajnie też było obserwować jak powoli wychodzi dwulicowość ze wszystkich postaci, które na pierwszy rzut oka jawią się, a nawet przedstawiają się jako wielcy idealiści, intelektualiści i ogólnie osoby dumne ze swojego statusu. Przy czym najlepsza jest cyniczna do bólu April (Patricia Clarkson), który ciągle strzela kąśliwymi uwagami, obnażając dwulicowość głównych bohaterów.
Muszę też wspomnieć o Cillianie Murphym, który wypada świetnie jako znerwicowany bankier, nie stroniący od narkotyków.
Bruno Ganz jako ekscentryczny, chyba wręcz stary hippis nie wierzący w medycynę i węszący wszędzie spiski wielkich korporacji jest też jest świetny.
Właściwie każda postać jest inna i ma coś ciekawego do zaoferowania.
Nie do końca jednak byłem przekonany do obranej czarno-białej formy. Ale jak ktoś ma ochotę na ponad godzinę, dobrego, brytyjskiego humoru, ciekawych obserwacji społecznych i świetnego aktorstwa, polecam ten skromny, a jednak jakże dobry film. To w sumie budujące jak przy niewielkich kosztach, można stworzyć bardzo dobre kino.
Pewnie za drugim razem film może trochę stracić na wartości, ale na razie jestem pod pozytywnym wrażeniem.
7/10
01-03-2017, 16:17





