Stały bywalec
Liczba postów: 3,093
Liczba wątków: 28
Byłem wczoraj na nowym filmie z Powellem i było całkiem fajnie. Scenografia, kostiumy pierwsza klasa, Wright wchodzi gładko w buty Verhoevena lepiej niż swego czasu robił to Blomkamp. Historia jest (chyba, bo niestety nie czytałem) bardziej książkową. Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości/alternatywnej rzeczywistości w dystopijnych Stanach Zjednoczonych, które sprywatyzowały praktycznie całość usług publicznych. Główny bohater desperacko potrzebuje pracy, bo jego córka jest chora i nie na lekarza. On sam stracił pracę po tym zgłosił złe warunki pracy w swoim zakładzie. Posunięty do ostateczności zgłasza się do tytułowego teleturnieju. No i jest git, od tego momentu akcja wkracza na właściwe tory i film trzyma nawet dobre tempo... do finału, który jest po prostu megaantyklimatyczny. Po ty gdy w sumie zaangażowałem się w historię, Wright postanowił wsadzić mi palec w oko, stosując wybieg, który był naciągany już w filmie z Arniem, ale tam jakoś był bardziej wpisany w konwencje, a tutaj to zderzenie ze ścianą. Po prosty WTF, film be tego byłby 8 na 10, a tak 6,5 na 10.
Powell na ekranie całkiem się sprawdza, niemniej widać, że Holly wciąż szuka dla niego miejsca w filmowym świecie (oby nie skończył jak Gerard Butler). Pojawia się też Lee Pace, którego poznałem dopiero na samym końcu, po... brwiach. Katy O'Brian gra tradycyjnie przypakowaną lesbijkę, która ginie zabita miotaczami ognia przez dwójkę dzieci, które dostają za to dożywotnią dostawę płatków śniadaniowych (LOL) a Emilia Jones wygląda po prostu słodko.
Jest też Michael Cera w roli rodem z This is The End :P
19-11-2025, 09:45
Captain Skullet
Liczba postów: 20,379
Liczba wątków: 128
Nawet chciałem się wybrac, ale zapomniałem, że była premiera, a od piątku kiedy mógłbym iść, jest wszędzie tylko po jednym seansie koło południa (WTF?) więc nie mam jak.
19-11-2025, 12:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-11-2025, 12:13 przez Gieferg.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,446
Liczba wątków: 67
(19-11-2025, 09:45)Scheckley napisał(a): Wright wchodzi gładko w buty Verhoevena lepiej niż swego czasu robił to Blomkamp.
Co ma piernik?
19-11-2025, 14:20
Stały bywalec
Liczba postów: 3,093
Liczba wątków: 28
Wright dał tam sporo elementów charakterystycznych dla stylu Verohoevena z Robocopa, Pamięci absolutnej itp. i wyszło bardziej naturalnie niż Blomkampowi.
19-11-2025, 15:09
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,446
Liczba wątków: 67
Na przykład? I gdzie Blomkamp stosował elementy charakterystyczne dla PV?
19-11-2025, 17:09
Fhtagn
Liczba postów: 5,357
Liczba wątków: 9
Solidny akcyjniak, niespiesznie się zaczynający, bardzo sprawnie nabierający tempa i totalnie je wytracający w finale (za szybko, za nagle, za gwałtownie imo, jakby z pół godziny materiału gdzieś wcięło), tak na 7/10.
16-12-2025, 17:09
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,500
Liczba wątków: 30
Running Man (2025)
Jest całkiem spoko. Kilka rzeczy wyjątkowo naciąganych i jakby "zbyt szybko" podanych (co jest bezsensu w kontekście, że inne są rozwleczone) ale ogólnie jest dobrze. Nie ma zesranego PG-13. Tylko nie można tego porównywać do starej wersji bo to 2 różne filmy.
7/10
PS: film był totalną wtopą. No cóż...
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
07-02-2026, 19:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2026, 19:35 przez shamar.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,357
Liczba wątków: 29
don't forget to send me a copy
27-02-2026, 19:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-02-2026, 20:04 przez Spoilerowo.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,379
Liczba wątków: 128
Obejrzałem tę nową wersję i choć z początku było nawet spoko, a Powell dawał radę jako Richards, to im dalej w las tym gorzej. Film ma dziwne "wahania nastrojów" - tu niby powazny, tu znów komediowy (zwłaszcza fragment z Cerą), tempo też szwankuje, no i miałem też dziwne wrażenie jakby pojawiająca się pod koniec postać kobieca zdawała się być traktowana (i zachowywała się) jak postac, która jest z nami już dłużej (nie wiem do końca jak to wytłumaczyć, ale było to dziwne). No i finał jest już w ogóle z dupy. Przez moment zdaje się sugerować zakończenie książkowe, ale zamiast tego dostajemy jakieś hooywieco, więc na napisach końcowych siedziałem ze zniesmaczoną miną i bardzo wątpię, bym miał ochotę do tego kiedykolwiek wrócić.
Wersja z Arnoldem zdecydowanie lepsza.
5/10
19-05-2026, 10:59
|