pare akcyjek fajnych, ale szkoda, ze marnuja to na full FPP
Fajnie, ze wiecej Costnera ostatnio, trailer mi sie podoba, sporo demolki w realu, strzelanka wyglada spoko, a blubry o wszczepienu swiadomosci/pamieci jakos wytrzymam:
Warto obejrzec dla fragmentu reportazu o pierwszej kobiecie-kierowcy w Kabulu:
:)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
Hmm, wyglada na halmarkowy scenariusz podrasowany solidnym aktorstwem, zapewne niezla rezyseria i "technikaliami" wysokiej jakosci. Tyle i tylko (a moze AZ) tyle :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
Cytat:Nie wiem co za zjarany umysł to wymyślił, ale muszę to obejrzeć :D
Seth Rogen i jego znajomi, a któż by inny? Pewnie podczas jakiegoś posiedzenia ktoś wpadł na pomysł o żywym jedzeniu i poszło. A motyw z Szeregowca Ryana mnie zniszczył, fajne, mocne, oryginalne, dziwne jak cholera.
Takie se. Kolejny klasyczny epic movie zrimjkowany tylko po to by mieć dzisiejsze efekty specjalne. Exodus wyszedł średnio, ten zapowiada się chyba jeszcze słabiej.
^ Słabszy od poprzedniego. Mniej śmieszny i mam wrażenie jakby zdradzili mi kilka pełnych scen.
^ Niepotrzebny sequel, ale obsada okej, wygląda równie sympatycznie co jedynka. Może obejrzę.
Ja liczyłem na to, że remake TAKIEGO filmu jak Ben Hur będzie chociaż próbował być ważnym wydarzeniem, będzie miał jakieś ambicje, a to po prostu kolejny bezpłciowy blockbuster, a od słuchania po raz tysięczny Morgana Freemana w tej samej roli uszy bolą.
Ja wiem, że "Ben Hur" Wylera to też rimejk, ale przedstawienie tej samej historii po raz pierwszy w wersji dźwiękowej i barwnej zdecydowanie ma większy sens niż realizacja tylko dla samych efektów. Zresztą wersja Wylera wzbogacona była nie tylko o kolor i monumentalizm, lecz również wspaniałą muzykę Miklosa Rozsy i chrześcijańskie przesłanie (to ostatnie już dziś nie jest doceniane, bo ateizm zatacza coraz szersze kręgi). Zwykle unikam oceniania filmu po samym trailerze, ale w przypadku "Ben-Hura" trudno się powstrzymać. Ten film nie może być dobry. I niech tylko ktoś powie, że współczesne efekty są lepsze od dawnych to go ukatrupię. I to dotyczy większości blockbusterów, a nowy "Ben Hur" przypomina grę komputerową, a nie pełnokrwiste kino. W warstwie wizualnej widać tu taką sztuczność jakiej nie mają filmy z użyciem matte paintingu. W scenie wyścigu rydwanów z filmu Wylera z pewnością zastosowano efekty wizualne, ale ich nie widać. Ta sekwencja wygląda dość realistycznie dzięki poświęceniu kaskaderów, operatorów, scenografów. To najlepsza scena akcji jaką kiedykolwiek nakręcono. Jeśli ekipa Biekmambietowa myśli, że przebiją tę scenę dzięki komputerom to są w gigantycznym błędzie. Mam nadzieję, że stracą grube miliony na tym przedsięwzięciu. To może ich oduczy poprawiać klasykę, która nic a nic się nie zestarzała. Co do obsady, to nie uważam aby Heston i Griffith zasłużyli na swoje Oscary (w roku '59 byli lepsi), ale obsada w nowej wersji prezentuje się znacznie gorzej (Huston dostał rolę chyba ze względu na podobne nazwisko co Heston, a Morgan Freeman w roli szejka arabskiego to wielkie WTF).